US Open. Hurkacz w 2. rundzie! Polak lepiej zniósł koszmarny upał

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz awansował do 2. rundy US Open! Nasz reprezentant prowadził 6:2, 2:6, 7:6(6), 3:0 ze Stefano Travaglią, kiedy rywal podjął decyzję o przedwczesnym zakończeniu pojedynku. Kolejnym przeciwnikiem Hurkacza będzie rozstawiony z numerem siódmym Marin Czilić.

Spotkanie Hurkacza i Travaglii zapoczątkowało wtorkowe zmagania tenisistów na korcie 14. Zawodnicy wyszli na kort o godzinie 11 miejscowego czasu. Żar lał się z nieba, ale nie było zmiłuj. Dla obydwu był to jeden z najważniejszych pojedynków w karierze.

Hurkacz bardzo dobrze rozpoczął spotkanie. Nie było po nim widać, że debiutuje w turnieju głównym US Open. Większość piłek kierował do bekhendu 26-letniego Włocha, który zdawał się być zaskoczony większością uderzeń naszego reprezentanta. W pierwszym secie Travaglia miał tylko jednego break-pointa, ale Hurkacz szybko zlikwidował go serwisem. Sam poksuił się natomiast o dwa przełamania, dzięki czemu pewnie wygrał pierwszą odsłonę rywalizacji 6:2.

Droga Polaka do 2. rundy nie była jednak usłana różami. Schody zaczęły się w drugim secie. Travaglia coraz śmielej poczynał sobie na korcie, raz za razem atakując słabsze serwisy Hurkacza. Już w pierwszym gemie drugiego seta wywalczył przewagę przełamania, której nie oddał aż do końca. Co więcej, przy stanie 4:2 powiększył przewagę do dwóch breaków, a tuż po zmianie stron postawił kropkę nad ,,i", doprowadzając do remisu w setach.

Najważniejsza dla losów całego meczu była trzecia partia. Tenisiści szli łeb w łeb i dość pewnie wygrywali gemy przy własnym podaniu. Nerwów było coraz więcej, a sił ubywało. Zwłaszcza było widać to po Travaglii, który chował się w zacienionych miejscach między wymianami. W trakcie gry obaj zawodnicy dawali z siebie jednak sto procent. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. W jedenastym gemie break-pointa miał Travaglia, po zmianie stron dwie szanse na przełamanie (a jednocześnie piłki setowe) miał Hurkacz. Obaj nie wykorzystali jednak okazji i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break. Hurkacz do końca zachował w nim zimną krew i mimo że przegrywał już 4:6, to ostatecznie wygrał 8:6. 

Włoch mógł pluć sobie w brodę, ponieważ przy pierwszej piłce setowej podjął kuriozalną decyzję o pójściu do siatki tuż po nie najlepszym serwisie. Nie to było jednak jego największym zmartwieniem. Jego mięśnie odmówiły posłuszeństwa i zaczęły go łapać skurcze. Polak oczywiście też był zmęczony, ale zachował tyle sił, by wykorzystać kryzys rywala. Kiedy wyszedł na prowadzenie 3:0 w czwartym secie, Travaglia zdał sobie sprawę, że w takiej formie fizycznej nie zdoła już odwrócić losów rywalizacji, a może tylko pogorszyć stan zdrowia. Podziękował za grę i pogodził się porażką.

Hurkacz wygrał w Nowym Jorku już czwarty mecz. Przypomnijmy, że w poprzednim tygodniu rywalizował w trzystopniowych eliminacjach, w których nie stracił ani jednego seta. 

Zwycięstwo nad Travaglią jest wyjątkowo cenne. Nie dość, że Polak zaliczył zwycięski debiut w turnieju głównym US Open, to na dodatek zdobyte punkty najprawdopodobniej pozwolą mu awansować do czołowej setki rankingu ATP. O awans do 3. rundy Hurkacz powalczy z Marinem Cziliciem z Chorwacji, mistrzem US Open sprzed czterech lat. 

 

 

 


Wyniki

1. runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska) – Stefano Travaglia (Włochy) 6:2, 2:6, 7:6(6), 3:0 i krecz