US Open. Rewanż warunkiem awansu Majchrzaka

/ Natalia Kupsik , źródło: własne, foto: AFP

Przed Kamilem Majchrzakiem pierwszy pojedynek w tegorocznej edycji US Open. Piotrkowianin spróbuje w nim zrewanżować się Marcelowi Granollersowi za porażkę w wielkoszlemowych kwalifikacjach sprzed dwóch lat.

Drugi najlepszy aktualnie polski tenisista na poznanie swojego pierwszego turniejowego rywala poczekać musiał nieco dłużej niż pozostali uczestnicy. Wszystko za sprawą pozytywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, który do rezygnacji z gry zmusił Benoit Paire’a. Opustoszałe po mającym pierwotnie stanąć do rywalizacji z Majchrzakiem Francuzie miejsce w drabince, przypaść musiało więc innemu tenisiście. Niebagatelne znaczenie dla wytypowania nowego przeciwnika Polaka miał moment, w którym jasne stało się, że Paire do gry nie będzie mógł przystąpić. Informacja ta światło dzienne ujrzała dopiero po opublikowaniu planu gier. Gdyby doszło do tego zanim został on udostępniony, miejsce wykreślonego z listy Francuza zająłby Reilly Opelka. Zamiast tego organizatorzy zmuszeni byli jednak wprowadzić w planie jedynie nie wpływające na rozstawienia zmiany. W efekcie w miejsce Paire’a jako alternate wpisany został Marcel Granollers.

Dynamicznie zmieniające się okoliczności sprawiły więc, że Kamil Majchrzak jeszcze przed wyjściem na kort mówić może o niemałym szczęściu. Jego nowy rywal, w rankingu ATP notowany jest bowiem znacznie niżej niż zajmujący w nim 23 miejsce Paire’a czy klasyfikowany zaledwie kilkanaście oczek niżej Opelka. Nie oznacza to jednak, że Marcel Granollers to zawodnik, który Polakowi nie mógłby sprawić problemów. 34-latek na koncie ma cztery tytuły cyklu głównego ATP, a w wielkoszlemowej rywalizacji do czwartej rundy docierał w przeszłości czterokrotnie. Najlepiej radził sobie podczas Roland Garros, gdzie walkę o ćwierćfinał toczył w latach 2012, 2014 i 2016. W Nowym Jorku także potrafił zanotować udany występ. Siedem lat temu na etapie czwartej rundy US Open zatrzymał go dopiero Novak Dżoković. Mimo więc, że lata świetności zajmujący w aktualnym zestawieniu 151 miejsce zawodnik wydaje się mieć już za sobą, całokształt jego osiągnięć nakazuje do starcia z nim podejść ze wzmożoną czujnością.

Dziś późnym wieczorem Kamil Majchrzak spróbuje wykonać pierwszy krok na drodze do powtórzenia udanych występów w US Open sprzed roku. Przypomnijmy, że zmuszony wtedy do przedzierania się przez eliminacje Polak, na nowojorskich kortach zaprezentował się z wyjątkowo dobrej strony. Pokonując kolejno po pięciosetowych meczach Nicolasa Jarry’ego oraz Pablo Cuevasa, nie sprostał dopiero późniejszemu półfinaliście turnieju – Grigorowi Dimitrovowi. Tym samym na koncie zapisał najlepszy w dotychczasowej karierze wielkoszlemowy występ. Majchrzak ma więc niewątpliwie powody, by do tegorocznej rywalizacji w US Open przystąpić z dużo większą pewnością siebie. Tej natomiast brakować mogło mu dwa lata temu, kiedy Granollers zamknął mu na Flushing Meadows drogę do drabinki głównej turnieju. W 2018 roku piotrkowianin spotkał się już bowiem z Hiszpanem w Nowym Jorku w drugiej rundzie kwalifikacji do US Open. Niestety po dwóch setach z kortu schodził wtedy pokonany. Jeśli tym razem role się odwrócą w drugiej rundzie Majchrzak powalczy z Salvatore Caruso albo z Jamesem Duckworthem.

Mecz 1. rundy US Open

Kamil Majchrzak(Polska) – Marcel Granollers (Hiszpania)

Początek około godziny 21.30

Kort numer 9.