US Open tylko przed telewizorem?

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.telegraph.co.uk, foto: AFP

Tegoroczna rywalizacja na Wimbledonie nie dojdzie do skutku. Jednak organizatorzy z racji polisy ubezpieczeniowej poniosą mniejsze straty, niż pierwotnie zakładano. Inne turnieje wielkoszlemowe nie są ubezpieczone. Zatem robią co w ich mocy, aby zmagania się odbyły.

W historii czterech najważniejszych imprez w tenisowym kalendarzu były one odwoływane osiemnastokrotnie. Jednak ani razu taka sytuacja nie miała miejsca podczas US Open. Tegoroczne zmagania na kortach w Nowym Jorku stoją pod znakiem zapytania ze względu na pandemię koronawirusa. Na COVID-19 w całych Stanach Zjednoczonych zmarło ponad 20 tysięcy ludzi, z czego połowa w Stanie Nowy Jork.

Organizatorzy US Open robią jednak wszystko, aby nie musieli w tym roku po raz pierwszy w historii odwoływać rywalizacji. Z informacji, do których dotarł „Daily Telegraph” czwarta wielkoszlemowa lewa w sezonie miałaby się odbyć, nawet jeśli na trybunach USTA Billie Jean King mieliby nie pojawić się kibice.

Takie posunięcie pozwoliłoby zmniejszyć liczbę osób, jakie są potrzebne do obsługi imprezy. To ograniczyłoby ryzyko związane z organizacją turnieju. Jak donosi brytyjski dziennik, za rozegraniem imprezy za wszelką cenę stoją sponsorzy – JP Morgan oraz telewizja ESPN. W przypadku odbycia się turnieju można by uzyskać, chociaż część z prognozowanych 400 milionów dolarów przychodu.