Wiedeń. Debiut Drzewieckiego i Walkowa, sensacyjna porażka Shapovalova

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki i Szymon Walków rozegrali pierwszy mecz w głównym cyklu. Od razu zostali rzuceni na głęboką wodą i po drugiej stronie siatki zastali mistrzów US Open, Mate Pavicia i Bruno Soaresa. Po zaciętym meczu nieznacznie ulegli faworytom 6:7(7), 3:6. W turnieju gry pojedynczej olbrzymią niespodzianką sprawił Jurij Rodionov. Austriak wyeliminował rozstawionego Denisa Shapovalova. 

W poniedziałek doszło w Wiedniu dopiero do pierwszych rozstrzygnięć w turnieju głównym, ale już na tym etapie nie brakowało przykuwających wzrok zestawień. Polscy kibice byli ciekawi przede wszystkim występu Karola Drzewieckiego i Szymona Walkowa. Debliści, coraz lepiej radzący sobie na poziomie challengerów, jednak bez żadnego doświadczenia w głównym cyklu, stali się w ostatnich dniach bohaterami pięknej historii. Spontanicznie zdecydowali się wziąć udział w kwalifikacjach, po czym awansowali do turnieju głównego i spotkali się z wybitnymi specjalistami od gry podwójnej – Mate Paviciem i Bruno Soaresem. Kulisy wyprawy do stolicy Austrii opisał sam Walków, a na Twitterze opublikował je były dziennikarz Tenisklubu, Michał Pochopień.

– Szczerze nie liczyliśmy na to, że załapiemy się do drabinki. W piątek o 17 żartobliwie napisałem od Karola, żeby ,,szykował furę”, bo mam dobre przeczucie. Około północy otrzymaliśmy potwierdzenie, że zagramy w kwalifikacjach – relacjonował przebieg wydarzeń Walków. To historia pokazują, że warto marzyć, ale też chyba nieco przerastająca marzenia.

Drzewiecki i Walków omal nie wygrali seta z jedną z najlepszych par świata. Pod koniec pierwszej partii odrobili stratę przełamania, a w tie-breaku mieli cztery piłki setowe (ale tylko jedną przy własnym podaniu). Żadnej z nich nie udało im się wykorzystać i to rywale wygrali tę część gry 7:6(7). W drugim secie również mieli okazję na zniwelowanie straty, jednak tym razem im się nie udało. Chorwat i Brazylijczyk zachowali zaliczkę do końca i ostatecznie zwyciężyli 7:6(7), 6:3.

W turnieju gry pojedynczej równie ważne co wyniki, były rezygnacje z udziału w zawodach kolejnych zawodników. Z turniejowej drabinki wykreślono rozstawionego z numerem 6 Diego Schwartzmana, Alexa De Minaura i Keia Nishikoriego. Dwaj ostatni mieli brać udział w największych widowiskach pierwszej rundy. Australijczyk miał grać z Daniiłem Miedwiediewem, a Japończyk z Dominikiem Thiemem.

W drabince nie ma też już rozstawionego z numerem ,,8″ Denisa Shapovalova. Kanadyjczyk niespodziewanie uległ 4:6, 5:7 Jurijowi Rodionovowi, który otrzymał od organizatorów ,,dziką kartę”. Dla notowanego w drugiej setce rankinu ATP Austriaka to najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Z kolei Shapovalov oddalił się od występu w wieńczącym sezon turnieju ATP Finals. Kanadyjczyk będzie mógł jeszcze awansować do elitarnej imprzy rzutem na taśmę dzięki doskonałej postawie w Paryżu (tak jak przed kilkoma laty uczynił to Jack Sock), jednak musiałby znacznie podnieść poziom gry względem tego, co pokazał w Wiedniu.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

M. Pavić, B. Soares (Chorwacja, Brazylia, 1) – K. Drzewiecki, Sz. Walków (Polska) 7:6(7), 6:3

 

Pierwsza runda singla:

Borna Czorić (Chorwacja) – Taylor Fritz (USA) 6:4, 6:4
Kevin Anderson (RPA) – Dennis Novak (Austria) 6:7(2), 6:4, 7:6(6)
Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Gael Monfils (Francja, 7) 6:1, 2:0 i krecz Francuza
Andriej Rublow (Rosja) – Norbert Gombos (Słowacja) 6:3, 6:2
Jurij Rodionov (Austria) – Denis Shapovalov (Kanada, 8) 6:4, 7:5