Wielki wyczyn Miedwiediewa. Rosjanin przełamał finałową niemoc

/ Szymon Adamski, źródło: Własne, foto: AFP

Ostatnie trzy tygodnie były niezwykle udane dla Daniiła Miedwiediewa. 23-letni Rosjanin grał w finałach w Waszyngtonie i Montrealu, a w Cincinnati poszedł o krok dalej i po raz pierwszy w karierze wygrał zawody z serii Masters 1000. Mistrzowski puchar wzniósł po zwycięstwie 7:6(3), 6:4 nad Belgiem Davidem Goffinem.

Nie był to może mecz stojący na niebotycznym poziomie, ale na pewno dostarczył kibicom wielu emocji. Wyrównanego starcia należało się zresztą spodziewać. Obaj zawodnicy walczyli o najbardziej wartościowe zwycięstwo w karierze, więc trudno było mówić o przewadze doświadczenia którejś ze stron. Za zaciętym przebiegiem pojedynku przemawiały też ich dwa dotychczasowe starcia. W tegorocznym Australian Open wygrał Miedwiediew, a kilka miesięcy później, na Wimbledonie zrewanżował mu się Belg, wygrywając morderczą pięciosetówkę. Przed finałem w Cincinnati 23-latek z Moskwy zapewniał, że wyciągnął wnioski z tamtego spotkania i tym razem postara się być bardziej agresywny.

Pomóc miał mu w tym potężny drugi serwis, czyli broń, którą zaskoczył w półfinale samego Novaka Dźokovicia. Już pierwszy gem starcia finałowego nie pozostawił wątpliwości, że również tym razem Rosjanin zamierza ryzykować. Kiedy jednak dochodziło do wymian, wykazywał się cierpliwością. Momentami grał na tyle bezpiecznie, że to Goffin przejmował inicjatywę i atakował z linii końcowej. Belga należy też pochwalić za dropszoty, którymi zmuszał przeciwnika do wycieńczających przebieżek. Ostatecznie o losach pierwszego seta zadecydował tie-break, choć wcześniej Miedwiediew prowadził z przewagą przełamania. W decydującej rozgrywce Belg nie wygrał ani jednego punktu przy własnym podaniu. Grał nerwowo i niedokładnie, a na dodatek brakowało mu szczęścia.

Goffin mógł zostać pierwszym Belgiem, który wygra turniej Masters 1000, ale kiedy w gemie otwarcia drugiego seta dał się przełamać, szanse na zwycięstwo bardzo zmalały. Będący na fali Miedwiediew z dziecinną łatwością wygrywał kolejne punkty i gemy przy własnym podaniu. Pierwsze problemy napotkał dopiero przy stanie 5:4, kiedy serwował po zwycięstwo w całym turnieju. Goffin niespodziewanie objął prowadzenie 40:15 i miał dwa break-pointy na doprowadzenie do remisu. Rosjanin rzucił rakietą, ale szybko opanował emocje i serią czterech potężnych serwisów zakończył spotkanie. – To było niewiarygodne – odniósł się do efektownego zakończenia spotkania w pomeczowym wywiadzie moskwianin.

Zdobyte w Cincinnati punkty pozwolą Miedwiediewowi awansować na piąte miejsce w rankingu ATP. Nigdy wcześniej nie był tak wysoko notowany. Z kolei Goffin będzie od poniedziałku piętnastą rakietą świata. Liderem pozostanie Novak Dźoković, choć Serbowi nie udała się sztuka obrony tytułu.


Wyniki

Finał:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 9) – David Goffin (Belgia, 16) 7:6(3), 6:4