Wielkoszlemowi przegrani – zawsze czegoś im zabrakło do pełni szczęścia

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.espn.com, foto: AFP

Zwycięstwa w turniejach Wielkiego Szlema to jedne z najcenniejszych osiągnięć w świecie tenisa. Triumfatorzy czterech najważniejszych imprez zapewniają sobie sławę, pieniądze i zapadają w pamięć kibiców na lata. Jednak są tacy, którzy choć kilkukrotnie byli bardzo blisko „nieba”, ostatecznie tam nie dotarli.

Obecnie liderem pod względem wielkoszlemowych zwycięstw jest Roger Federer, który z mistrzostwa w najważniejszych imprezach cieszył się dwudziestokrotnie. Tuż za nim znajduje się Rafael Nadal, a siedemnaście wygranych ma w posiadaniu Novak Dżoković. Można powiedzieć, że tych trzech tenisistów zdominowało turnieje Wielkiego Szlema w ostatnich latach. Taka forma Szwajcara, Hiszpana i Serba sprawiła, że niektórzy z tenisistów musieli się obejść smakiem i nigdy nie odnieśli zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym.

Jednym z nich jest Robert Soderling. Szwed najbliżej tytułu mistrza Wielkiego Szlema był w Paryżu. W 2009 roku odniósł najpewniej jedno z najcenniejszych zwycięstw w tenisowej karierze. W czwartej rundzie Roland Garros pokonał Rafaela Nadala. Z kolei w finale uległ Rogerowi Federerowi, dla którego jest to jedyny tytuł mistrzowski w Paryżu. Rok później tenisista, który w 2011 roku zakończył karierę w wieku 26 lat z powodów zdrowotnych, ponownie znalazł się w finale. Tym razem król Roland Garros, jak śmiało można nazwać Rafaela Nadala, nie dał mu większych szans.

Innym tenisistą, któremu niedane było poznać smaku zwycięstwa w turnieju Wielkiego Szlema, jest Miroslaw Mecir. Rok 1988 na najważniejszych imprezach w sezonie należał do Matsa Wilandera. Szwed nie miał sobie równych w Australii, Francji i Stanach Zjednoczonych. Jedyną porażkę poniósł na Wimbledonie. W 1/4 finału przegrał właśnie z Mecirem. Słowacki tenisista wówczas nie poszedł za ciosem i pożegnał się z rywalizacją po kolejnym meczu, a największe sukcesy zanotował w 1986 na US Open i w 1989 podczas Australian Open. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Australii od wygranej dzielił go jeden mecz.

Poza Soderlingiem i Mecirem także inni tenisiści byli blisko wielkoszlemowego zwycięstwa, ale ostatecznie celu nie osiągnęli. Tak jak Szwed i Słowak dwie szanse na mistrzowskie tytuły miał Todd Martin. Ani w 1994 roku, ani pięć lat później nie zdołał sięgnąć po tytuł. Po jednym finale na koncie mają z kolei inni cenieni w środowisku zawodnicy: Guillermo Coria, David Ferrer, David Nalbandian czy Marcelo Rios. Chillijczyk to jedyny lider rankingu ATP bez wielkoszlemowego zwycięstwa. Tenisista z Ameryki Łacińskiej w finale Australian Open 1998 uległ w trzech setach Petrovi Kordzie.