Wimbledon: Halep i Rybakina wzięły się za porządki

/ Artur Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu, foto: AFP / East News

Ze 128 tenisistek, które w tym roku stanęły do gry o mistrzostwo Wimbledonu, pozostały tylko cztery. Dziś listę półfinalistek uzupełniły Simona Halep i Jelena Rybakina. Oba mecze jak najbardziej do obejrzenia, ale już bez takich rumieńców, jak wczorajszy pojedynek Tatjany Marii z Jule Niemayer. Może jutro?…

Artur Rolak z Londynu

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Sześć lat temu oficjalny program turnieju zdrożał z 8 do 10 funtów. W tym roku, mimo rozpędzającej się inflacji, słusznie nie podrożał, ponieważ z każdym dniem jest przydatny coraz mniej. Otwórzmy go na stronie 23. Znajdziemy tam sylwetkę tenisistki uchodzącej za główną kandydatkę do zwycięstwa. Łatwo zgadnąć – Iga Świątek. Na trzech kolejnych kolumnach dziewięć pretendentek z drugiego szeregu – jedna z tych tenisistek w ogóle nie przyjechała, siedem zdążyło odpaść, a do ćwierćfinału dotrwała tylko jedna. Kandydatek trzeciej kategorii uzbierało się aż 24, z których jedynie trzy przebiły się do czołowej ósemki. Oznacza to, że co druga tegoroczna ćwierćfinalistka sprawiła jeśli nie sensację, to przynajmniej niespodziankę.

W tych okolicznościach nawet w towarzyskich rozmowach między sąsiadami czy to w biurze, czy na trybunie prasowej, można było pofantazjować bez narażania się na szydercze uśmieszki sąsiadów. Za wskazanie przed turniejem pary półfinałowej Ons Jabeur – Tatjana Maria dałoby się zarobić fortunę. Notowania grających dziś nie stały tak wysoko, ale stuprocentowej pewności, że nawet Simona Halep nie zabłądzi na drodze do finału, nie chciał dać nikt. Rumunka, którą z polskiej perspektywy oglądaliśmy szczególnie uważnie w trzeciej rundzie (mecz z Magdaleną Fręch), usiłuje pomóc w sprzątaniu bałaganu w turniejowej drabince. Z Amandą Anisimovą uporała się w zaledwie 63 minuty mimo delikatnej zadyszki pod koniec pojedynku. W sumie – o ile to w ogóle możliwe – w tym przypadku wszystko było do przewidzenia.

Halep zdążyła udzielić wywiadu na korcie, wrócić do szatni i jeszcze rzucić okiem na ostatnie gemy pojedynku Ajli Tomljanovic i Jeleny Rybakiny (na zdjęciu), które zaczęły mecz całe pół godziny wcześniej. Kandydatki na półfinałową przeciwniczkę Rumunki grały przeraźliwie nierówno. Najpierw Australijka szybko przełamała serwis reprezentantki Kazachstanu i bez większych problemów utrzymała tę przewagę do końca pierwszej partii, ale w drugiej tenisistki zamieniły się rolami. Rybakina sama musiała się zastanawiać, z jakiego powodu spędziła na korcie aż tyle czasu. Gdyby jednak jej wiarę w siebie oceniać tylko po ilości emocji okazywanych na korcie, to należy uznać, że chyba zrobiła właśnie to, co sobie zaplanowała – żadnych wybuchów radości, okrzyków, tańców czy tym bardziej ostentacyjnego upadania na trawę.

W składzie par półfinałowych (Rybakina – Halep i Jabeur – Maria) można już dostrzec jakąś logikę wynikającą z rankingu. Tylko autorzy wimbledońskiego programu wciąż odczuwają pewien niepokój, bo teoretycznie możliwy pozostaje finał z udziałem Rybakiny i Marii, o których nie napisali ani słowa.

Partnerem relacji medialnych „Tenisklubu” jest PZU, oficjalny sponsor Igi Świątek


Wyniki

Ćwierćfinały singla kobiet

Jelena Rybakina (Kazachstan, 17) – Ajla Tomljanovic (Australia) 4:6, 6:2, 6:3; Simona Halep (Rumunia, 16) – Amanda Anisimova (USA, 20) 6:2, 6:4.