Wimbledon: Legendy na przystawkę, obietnice na danie główne

/ Artur Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu, foto: AFP / East News

Jannik Sinner zrewanżował się Carlosowi Alcarazowi za dwie wcześniejsze porażki i po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinału Wimbledonu. Publiczność wybaczyła młodym pretendentom niższy od oczekiwań poziom meczu, wzruszona wspomnieniami na widok dawnych mistrzów.

Korespondencja z Londynu

Twórz z nami najlepszy magazyn tenisowy, zostań patronem Tenisklubu: https://patronite.pl/Tenisklub!

Iga Świątek nie jest jedyną mistrzynią Roland Garros, która nie od razu nauczyła się Wimbledonu. Bywają odstępstwa od normy, a wyjątkiem, który z dzisiejszej perspektywy ociera się o niewykonalność, jest Boris Becker. Wielki nieobecny na dzisiejszej gali z okazji 100-lecia Kortu Centralnego przy Church Road wygrał tu, zanim jeszcze dostał do ręki dowód osobisty.

Wimbledon ceni dojrzałość, ale nie obraża się na młodość. W najciekawiej zapowiadającym się meczu pierwszej w historii turnieju „środkowej niedzieli”, która przestała już być dniem tradycyjnie wolnym od zajęć na kortach i wokół nich, spotkali się Jannik Sinner i Carlos Alcaraz. To najmłodsza para w tej fazie Wimbledonu od 37 lat, kiedy Becker pokonał Henriego Leconte’a.

Włoch i Hiszpan zmierzyli się do tej pory dwukrotnie – w pierwszej rundzie challengera w Alicante (2019) i drugiej rundzie ATP Masters 1000 w Paryżu (2021). To pokazuje, jak szybko rozwijają się ci tenisiści, skoro stawką ich trzeciego pojedynku był już ćwierćfinał Wielkiego Szlema.

Od czasu, kiedy wimbledońscy ogrodnicy sieją trawę utrudniającą pracę tenisistom żyjącym głównie z serwisu, obfite plony mogą zbierać także mistrzowie returnu. I właśnie na tę kontrę zwrócił uwagę turniejowy komputer: ponad 91-procentowej skuteczności serwisu Sinnera przeciwstawił prawie 43 procent „breakpointów” wykorzystanych przez Alcaraza.

Większe doświadczenie Włocha wyraża nie tylko metryka – w tym wieku 627 dni wciąż robi sporą różnicę – ale przede wszystkim praktyka zawodowa. Dla niego był to już 161. mecz w karierze, a dla Hiszpana dopiero 91. Piłkarze lubią w takich sytuacjach zauważyć, że i tak „wszystko zweryfikuje boisko”. Weryfikacja na Korcie Centralnym wypadła obiecująco, ale jest to na razie jedynie zapowiedź tego, co może nas czekać w przyszłości. Bo w czasie teraźniejszym tenisiści oszczędzili nam fajerwerków. Druga połowa trzeciego seta, a zwłaszcza kilka wymian w kończącym go tiebreaku, to trochę za mało, aby uwieść publiczność, która pięć, sześć godzin wcześniej na tym samym korcie wiwatowała na widok Stefana Edberga, Chris Evert, Roda Lavera, Venus Williams, Bjoerna Borga, Billie-Jean King, Rogera Federera…

Lekko zapachniało dramatem, kiedy Sinner – jedną nogą stojący na progu trzeciego w karierze ćwierćfinału Wielkiego Szlema, ale pierwszego na Wimbledonie – miał kłopoty z wygraniem piłki meczowej. Dopiero szósta próba, gdy zmusił Alcaraza do popełnienia nieodwracalnego błędu forhendowego, wsparła opinię, że sukcesy na mączce nie od razu przekładają się na dobre wyniki na trawie.

Partnerem relacji medialnych „Tenisklubu” jest PZU, oficjalny sponsor Igi Świątek.