Wimbledon. Świetny występ Hurkacza. Polak zameldował się w trzeciej rundzie

/ Lena Hodorowicz , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz rozegrał kolejny bardzo dobry mecz na kortach Wimbledonu. Polak pokonał Marcosa Girona 6:3, 6:2, 6:4 i awansował do trzeciej rundy turnieju. Tym samym wrocławianin wyrównał swój najlepszy dotychczasowy rezultat w imprezie wielkoszlemowej. Dwa lata temu na tym etapie wimbledońskiej imprezy zatrzymał go dopiero Novak Dźoković.

W każdym z trzech setów Hurkacz bardzo wcześnie przełamywał serwis rywala. W pierwszej odsłonie do breaka doszło już w drugim gemie. Chwilę później Polak potwierdził dobry początek własnym gemem serwisowym do piętnastu i po kilkunastu minutach gry objął trzygemowe prowadzenie. Ta przewaga wystarczyła naszemu reprezentantowi do utrzymania pełnej kontroli nad przebiegiem tej części spotkania. Po trzydziestu minutach gry pierwsza partia została zapisana na konto Hurkacza.

Druga odsłona także rozpoczęła się od błyskawicznego objęcia prowadzenia przez mistrza Miami Open. Najgroźniejszym momentem przy podaniu Hurkacza był stan 0:30 w czwartym gemie tej odsłony. Polak utrzymał jednak serwis, a w całym meczu nie bronił ani jednego break pointu. Jest to dowód na to, jak dobrą dyspozycję serwisową prezentuje nasz tenisista w tym tygodniu. Od tej chwili Amerykanin wygrał w drugim secie jeszcze tylko jednego gema i partia ta zakończyła się wynikiem 6:2.

W trzeciej odsłonie ponownie błyskawicznie doszło do przełamania na korzyść Polaka. Wykorzystał on bowiem jedną z szans w trzecim gemie, a kilka chwil później na tablicy wyników pojawił się rezultat 3:1. Pierwsza okazja na zakończenie pojedynku pojawiła się już w dziewiątym gemie przy podaniu Girona. Wtedy jeszcze 27-latek zdołał wyjść z sytuacji zagrożenia. Hurkacz domknął jednak mecz przy własnym podaniu chwilę później.

W trzeciej rundzie nasz reprezentant zmierzy się z Alexandrem Bublikiem. Kazach w trzech setach pokonał Grigora Dimitrova.


Wyniki

Druga runda singla

Hubert Hurkacz (Polska, 14) – Marcos Giron (USA) 6:3, 6:2, 6:4