Wimbledon: wielki finał!

/ Mateusz Grabarczyk, źródło: własne, foto: AFP

To już naprawdę za chwilę. Za chwilę Agnieszka Radwańska wyjdzie na kort centralny Wimbledonu i stanie oko w oko, rakieta w rakietę, z potężną Sereną Williams. Wygra, czy przegra, i tak jest wielka.

Niełatwo się piszę zapowiedzi takich meczów. Bo naprawdę ciężko znaleźć słowa, które oddadzą to, co czuje się na kilka godzin przed finałem Wimbledonu z udziałem reprezentantki Polski. W końcu nie zdarza się to codziennie. O tym pojedynku powiedziano już niemal wszystko. Że wiele zależy od serwisu Sereny. Że bardzo trudno będzie się Polce przeciwstawić niewyobrażalnej sile Amerykanki. Że to jej turniej – wygrała go czterokrotnie. Ale też że spryt i tenisowa mądrość są po stronie naszej tenisistki. Że turniej wcale się jeszcze nie skończył i Richard Williams tak naprawdę obawia się trochę Isi, mówiąc to, co mówi. I że Radwańska na pewno ma więcej atutów niż Virginie Razzano, która wyrzuciła Serenę w pierwszej rundzie Rolanda Garrosa miesiąc temu.

Martwi trochę stan zdrowia Radwańskiej, która na czwartkowej konferencji prasowej dosłownie straciła głos i nie była w stanie nic więcej powiedzieć. Poprosiła o przerwę, przerwa nie pomogła, więc poprosiła o zakończenie spotkania. Polka jest chora i, co gorsze, wielu leków przyjąć nie może, bo zawierają substancje niedozwolone. Ale Isia doskonale wie, o co toczy się gra i jak źle by się nie czuła, stanie do walki i zrobi wszystko, na co ją stać.

Jeszcze nie tak dawno wszyscy żyliśmy Euro 2012 i wieszaliśmy flagi dla naszych Orłów. Dziś o największy sukces w historii polskiego tenisa powalczy Agnieszka Radwańska. Wesprzyjmy ją, wywieśmy dla niej flagi i kibicujmy z takim zaangażowaniem, jak kilka tygodni temu piłkarzom. Jej się to naprawdę od nas należy!

OD GODZINY 14:45 ZAPRASZAMY NA RELACJĘ "NA ŻYWO" Z FINAŁU WIMBLEDONU NA STRONIE TENISKLUB.PL!