WTA Finals. Butelka z magnesem
Adam Romer, korespondencja z Rijadu
Gdy chcesz zobaczyć coś zapierającego dech w piersiach, a brakuje ci emocji na korcie, to Rijad dostarcza niesamowitych rzeczy w wielu innych miejscach. Na pustyni, w dzielnicy finansowej czy też w sklepie z pamiątkami turniejowymi.
W siedmiomilionowym (niektórzy twierdzą, że nawet dziewięcio-) Rijadzie nie wszystko kręci się wokół tenisa. Oczywiście dla polskich kibiców, których przyjechało tu za Igą sporo, najważniejsze dzieje się w hali Uniwersytetu Króla Sauda, ale gdy Polka nie gra…
We wtorek zaplanowano mecze grupy „Stefanie Graf”, czyli tych bez Polki i siłą rzeczy nawet najzagorzalsi jej fani mogli poświęcić się innym aktywnościom.
Można było na przykład pojechać metrem… na pustynię. Ostatnia stacja linii niebieskiej, nazwana od jednego z banków, znajduje się dosłownie kilkaset metrów od najprawdziwszej pustyni. Niby nic nadzwyczajnego, bo przecież całe miasto zostało tu zbudowane na środku jednej wielkiej pustyni, ale jednak widok jest dość niesamowity, gdy wysiadasz z jednej z nowocześniejszych kolejek miejskich na świecie i lądujesz wśród piachu i kamieni.
Podejrzewam, że za parę lat, gdy do Arabii Saudyjskiej zawita piłkarski mundial (w 2034 roku), miejsce wokół ostatniej stacji metra zostanie szczelnie zabudowane, tak jak się to dzieje w innych miejscach. Ale teraz jeszcze jest tu prawdziwe „ściernisko”…

Jak blisko leżą skrajności w Rijadzie udowadnia najnowsze centrum finansowe miasta, które powstaje zaledwie dwie stacje metra od wspomnianej wcześniej stacji na pustyni.
Przystanek KAFD to po pierwsze bardzo ważny punkt przesiadkowy trzech linii metra, futurystyczny budynek kolejki zaprojektowany przez grupę Zaha Hadid Architects i wreszcie miejsce, gdzie wysiadasz, by obejrzeć nowe „financial city”. Choć to w sporej części ciągle plac budowy, to dużo jest już gotowe i zapewniam, robi wrażenie.
Kilka milionów metrów kwadratowych nowych biur już czeka na swoich najemców. Podejrzewam, że w tej chwili można wynająć je w promocyjnych cenach, ale już niedługo…

A jak już jesteśmy przy promocjach, to wtorkowa, w sklepie z pamiątkami turniejowymi obejmowała butelkę z logo WTA Finals w cenie 130 riali (1 rial = 1 złoty) z gratisowym magnesem, który normalnie kosztuje 40 riali. Czy takiej promocji można się oprzeć? Chyba nie…

Podobną promocję, tyle, że na korcie miała dziś Coco Gauff. Za rywalkę dostała wyraźnie wyczerpaną sezonem i chorobą Jasmine Paolini. Amerykanka skorzystała, wygrała łatwo i przedłużyła swoje szanse na grę w półfinale i obronę tytułu.
Wtorkowe mecze grupy „Stefianie Graf”:
Coco Gauff (USA, 3) – Jasmine Paolini (Włochy, 8) 6:3, 6:2.
Trwa mecz Aryna Sabalenka (1) – Jessica Pegula (USA, 5).
Partnerem relacji medialnych na portalu Tenisklub.pl z WTA Finals w Rijadzie jest:
#eFortuna


