WTA stawia na ewolucję

/ Anna Niemiec , źródło: espn.com, foto: AFP

W sezonie 2020 najlepsze tenisistki na świecie czeka spora zmiana w turniejowych przepisach. Władze WTA postanowiły zalegalizować podpowiedzi trenerów z trybun podczas meczów. Na razie tylko w tym roku.

Okres próbny rozpocznie się w lutym, podczas turniejów Dubai Duty Free Championships oraz Hungarian Ladies Open i będzie trwał do końca sezonu w trakcie wszystkich imprez rangi International i Premier.

Ta zasada pozwoli trenerom pomagać zawodniczkom w sposób jaki do tej pory to robili bez ryzyka kary – wyjaśniła osoba pracująca w WTA w rozmowie z portalem ESPN. – Bez względu na to czy będzie to werbalna zachęta, kilka słów czy gest ręką, jeśli zawodniczka będzie po tej samej stronie korty, będzie to dozwolone.

WTA postanowiła wypróbować nowe zasady, ponieważ te obecnie obowiązujące są trudne do wyegzekwowania. Nie oznacza to jednak, że zmienią się reguły dotyczące „coachingu” na korcie. Wciąż możliwy będzie tylko jeden w ciągu seta.

Jestem za – skomentował pomysł Darren Cahill, szkoleniowiec Simony Halep. – Jestem już stary, więc jestem dużym tradycjonalistą. Uwielbiam w tenisie grę jeden na jeden i to, że zawodnik sam musi rozwiązywać problemy na korcie. Jednak jako dyscyplina, musimy ewoluować. Wielkie Szlemy zostawmy w spokoju, ale WTA i ATP muszą być gotowe na zmiany. Myślę, że wprowadzenie legalnego „coachingu” jest ważną sprawą. Myślę, że w tej kwestii można byłoby pójść nawet dalej. WTA robi krok w dobrą stronę.

Zwolennikiem reformy jest również Mats Wilander, zwycięzca ośmiu turniejów wielkoszlemowych.

To i tak dzieje się cały czas. Pamiętamy sprawę Sereny i Patricka, która wywołała sporo dyskusji. Dla mnie pomoc z boku kortu jest w porządku. Póki nie jest za głośna i trener nie będzie krzyczał do zawodnika przez cały kort. Przy tylu różnych językach, trudno było to kontrolować. Według mnie to świetny ruch ze strony WTA – podsumował Szwed.