Zdecydował francuski return

/ Adam Romer , źródło: Korepondencja z Warszawy, foto: Adam Nurkiewicz

Kolejna francuska tenisistka staje na drodze Igi Świątek. Po niezwykle wyrównanym, szczególnie w decydującym secie, meczu ćwierćfinałowym Carolina Garcia pokonuje liderkę rankingu WTA.

 

To nie miało tak wyglądać. Wypełnione kibicami trybuny warszawskiej Legii spodziewały się wszystkiego, ale nie porażki swojej ulubienicy. Tymczasem mecz z Garcią od początku nie układał się po myśli Igi Świątek.

– Myślę, że Carolina zagrała solidniej ode mnie. Wchodziła w kort i swoimi uderzeniami dawała mi mało czasu – mówila sama Polka na pomeczowej konferencji prasowej.

Pierwszy set był wręcz fatalny w wykonaniu Polki, a wręcz perfekcyjny dla Francuzki. Iga nie wygrała ani jednego swojego gema serwisowego. Garcia doskonale returnowała, punktując co i rusz przy drugim podaniu Polki. Gdy po dwudziestu kilku minutach Światek wreszcie wygrała gema wydawało się, że teraz już pójdzie. Niestety Garcia odpowiedziała kolejnym przełamaniem, poprawiła swoim gemem serwisowym i po 39 minutach było po pierwszym secie.

Iga najbardziej niezadowolona była ze swojego serwisu – Myślę, że serwis zrobił różnicę. Ona regularnie serwowała po  180 km/h, a ja nie. Do tego atakowała moje podanie returnem. Grała tak już na naszym wspólnym treningu, ale nie spodziewałam się, że powtórzy to podczas meczu – mówiła Iga po meczu.

Na drugi set zawodniczki wyszły jakby odmienione. Iga wyjątkowo zmotywowana, a Caroline jakby zbytnio rozluźniona. W efekcie obraz gry się odwrócił. Kluczowy dla losów seta był trzeci gem, gdzie Polka obroniła dwa breakpointy i wyszła na prowadzenie 2:1. Od tego momentu wreszcie gra Igi była taka, jaką pamiętamy z meczów na Roland Garros. Kolejne wymiany przynosiły jej punkty, a rywalka wyraźnie uznała, że w tym secie już wiele nie zwojuje. Szczególnie, że jej gra w stylu „wszystko albo nic” przestała przynosić efekty. Po 75 minutach było 1-1 w setach.

 

O wszystkim zdecydował trzeci set, który zaczął się od prawdziwej wymiany ciosów. Kilka wymian z początku tej partii było zagranych w tak oszałamiającym tempie, że porównanie z „pojedynkiem rewolwerowców” z miasteczka na Dzikim Zachodzie nie jest bezzasadne. Tenisistki pilnowały swoich gemów serwisowych czekając na swoje szanse. Garcia znów zaczęła returnować, szczególnie przy drugim podaniu Igi, stojąc niemal metr w korcie. Taka gra wreszcie przyniosła Francuzce sukces, bo w ósmym gemie udało się jej przełamać serwis Polki.

Gdy niektórzy już zwieszali głowy do odrabiania strat ruszyła Polka. Było 5:3 30-0 z perspektywy Garcii, gdy cztery kolejne punkty zdobyła Iga. Trzeba jednak przyznać, że przeciwniczka nieco przy tym pomogła robiąc podwójny błąd serwisowy i grając dwa bekhendy w siatkę.

Gdy przez trybuny przebiegło głębokie westchnienie ulgi, a kibice szykowali się do emocjonującej końcówki, znów doszło do zwrotu akcji. Tym razem nie takiego, jakiego spodziewali się warszawscy kibice. Iga miała dwie piłki na wygranie gema na po 5, ale żadnej nie wykorzystała. Skończyło się kolejnym wygrywającym returnem po drugim podaniu Igi i porażką Polki. Pierwszą na korcie ziemnym w tym roku.

– Ostatnie dwa tygodnie trenowałam już na korcie twardym i trochę poczułam, że nie czułam tej ziemi tu tak dobrze, jakbym chciała. Ta porażka powoduje, że będę miała dwa dni dłużej na przygotowania do występów w Ameryce, gdzie planuję zagrać w Toronto, Cincinnati i na US Open. Co zrobię w przyszłym roku? Nie wiem, trudno teraz przewidywać – odpowiadała Polka w kontekście kolejnych planów. Z jej wypowiedzi niedwuznacznie wynikało, że lepiej by dla niej było, gdyby warszawski turniej odbywał się na kortach twardych. Zaprzeczyła też, by gra przed własną publicznością miała jakikolwiek negatywny wpływ na jej grę. – Dziś zdecydowały wyłącznie czynniki sportowe – twierdziła Iga.

 

W pozostałych meczach ćwierćfinałowych również ciężko grało się faworytkom. Do półfinałów awansowały bowiem Jasmine Paolini i Katerina Braindl oraz jedyna Ana Bogdan, która mogla się za takową uważac w pojedynku z Laurą Pigossi.

 

W dzisiejszych meczach deblowych Polki odnosiły tylko zwycięstwa. Do finału awansowała polska para Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska, a Maja Chwalińska z czeską partnerką Jessicą Malenkova wygrały swój mecz ćwierćfinałowy.

Partnerem relacji medialnych z turnieju BNP Paribas Poland Open jest marka #Diadora


Wyniki

Wyniki ćwierćfinałów turnieju BNP Paribas Poland Open:

Iga Świątek (1) – Carolina Garcia (Francja, 5)

Ana Bogdan (Rumunia) – Laura Pigossi (Brazylia) 6:1, 6:1;

Jasmine Paolini (Włochy, 10 – Viktorija Golubic (Szwajcaria) 1:6, 6:2, 6:2;

Katerina Braindl (Ukraina, LL) – Petra Martić (Chorwacja, 8) 1:6, 6:3, 6:4.

 

Wyniki debla:

Ćwierćfinał: Maja Chwalińska, Jessica Maleckova (Polska, Czechy) – Ana Bogdan, Kristina Mladenovic (Rumunia, Francja) 6:3, 4:6, 10-6

Półfinał: Katarzyna Kawa, Alicja Rosolska (2) – Nico Dżalamidze, Viktorija Golubić (Gruzja, Szwajcaria) 6:4, 3:6, 10-8.