Życiowy ranking Drzewieckiego, polska para z pewnym udziałem w challengerach

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki dzięki występowi w finale Sopot Open osiągnął najlepszy deblowy ranking ATP w karierze. Razem z Szymonem Walkowem nie muszą się już martwić o występy w turniejach rangi ATP Challenger Tour. Nie tylko mają w nich pewne miejsce, ale czasem mogą liczyć nawet na rozstawienie.

Łukasz Kubot to bezsprzecznie najlepszy polski deblista. Przez jakiś czas był nawet liderem światowego rankingu, a obecnie plasuje się na czwartym miejscu. Odkąd zawodowe granie zakończyli Mariusz Fyrstenberg i Mateusz Kowalczyk, a Marcin Matkowski nie mógł wrócić do formy (on także we wrześniu zakończy karierę), próżno było szukać następców.

Wygląda jednak na to, że teraz może się to zmienić, bo na zawodowych kortach coraz lepiej radzą sobie Szymon Walków oraz Karol Drzewiecki. Obaj z bardzo dobrej strony pokazali się jeszcze w zeszłym sezonie. Walków wspólnie z Mateuszem Kowalczykiem wygrywał w Poznaniu i Sopocie, Drzewieckim w parze z Filipem Polaskiem triumfował w Szczecinie. Na koniec sezonu Drzewiecki i Walków razem wygrali natomiast zawody w Andrii.

Mimo tych sukcesów obaj wciąż nie mogli być pewni miejsca w drabince turniejów ATP Challenger Tour i często do ostatniej chwili musieli czekać na informację, czy zagrają w zawodach. Po reformie ITF większego sensu nie miała też gra w turniejach WTT. Teraz się to jednak zmieni – dzięki finałowi w Sopocie Drzewiecki awansował na najwyższe w karierze, 168. miejsce. Walków nieco spadł, bo nie obronił punktów z zeszłego roku, lecz i tak jest 172.

Oznacza to, że przynajmniej do turnieju w Szczecinie obaj mają pewne miejsce w kolejnych challengerach. W tym tygodniu zagrają w niemieckim Augsburgu, gdzie zostali nawet rozstawieni z numerem trzy. Ich pierwszymi rywalami będą chorwaccy bracia – Ivan i Matej Sabanovowie. Przede wszystkim gra z tygodnia na tydzień daje jednak komfort, o jakim Drzewiecki i Walków wcześniej mogli tylko pomarzyć.

Jestem szczęśliwy, że będę mógł grać w większych challengerach i to z tygodnia na tydzień. To ogromny plus. Na pewno z Szymonem będziemy grać razem do turnieju w Szczecinie, zobaczymy jeszcze, jak będzie ze Szczecinem. Chcemy grać razem, to mój najlepszy przyjaciel. Czujemy chemię na korcie i myślę, że będzie to dobry duet. Może nie na miarę Fyrstenberga i Matkowskiego, ale mam nadzieję, że podobny – powiedział Drzewiecki po finale w Sopocie.