Spełnić marzenia o złocie. Zapowiedź turnieju olimpijskiego w Paryżu
Już jutro rozpocznie się turniej olimpijski na kortach Rolanda Garrosa – impreza, na którą od dawna czekają wszyscy polscy kibice. Bo w końcu może to być pierwszy raz, kiedy Polska zdobędzie medal olimpijski w tenisie. A ma być on autorstwa Igi Świątek.
Iga Świątek przez najbliższy tydzień będzie dźwigać na barkach ciężar oczekiwań całej Polski. Nie tylko Polski, ale także fanów i ekspertów. Nikomu z polskich tenisistów nie udało się zbliżyć do strefy medalowej, nawet Agnieszce Radwańskiej w szczytowej formie. Do tej pory najlepszym wynikiem na Igrzyskach Olimpijskich był ćwierćfinał osiągnięty dwukrotnie przez naszych reprezentantów. Czy tym razem będzie inaczej? Być może, w końcu mówimy tutaj o niekwestionowanej faworytce tej imprezy.
I tu nie chodzi o pompowanie balonika. Mówimy jednak o liderce światowego rankingu, czterokrotnej triumfatorce Rolanda Garrosa i dominatorce kortów ziemnych. Do tego Polka startuje w jednej konkurencji, ponieważ z gry wypadł mikst, więc liderka rankingu może w pełni skupić się na swoim zadaniu. Mamy solidne argumenty na to, aby wierzyć, że Iga zdobędzie olimpijskie złoto.
Po wycofaniu Eleny Rybakiny powinniśmy być spokojniejsi, ale nie oznacza to, że Iga będzie miała łatwo w drodze do finału. W ćwierćfinale może czekać Jelena Ostapenko albo Danielle Collins. Jeszcze wcześniej, bo w 1/8 finału, możliwe jest starcie z Lindą Noskovą czy z groźną na każdej nawierchni Dianą Shnaider. Ale jeśli zdobywać największe laury, to pokonując własne demony.
Czy Magdy przywiozą formę z Pragi do Paryża?
Mimo polskiego finału w Pradze i optymistycznych nastrojów przed imprezą czterolecia, dla Magdy Linette i Magdaleny Fręch każdy wygrany mecz będzie sukcesem. Druga Magda może mówić o dobrym losowaniu. W pierwszej rundzie zagra z Wiktorią Tomową, która jest w podobnej półce rankingowej, co Polka. Powinniśmy spodziewać się wyrównanego pojedynku, ale najważniejsze, aby Fręch zaliczyła udany debiut na Igrzyskach Olimpijskich. Później czeka Emma Navarro, z którą przegrała na początku sezonu w Hobart. Amerykanka zadebiutowała w Top 20 rankingu WTA i potrafi dostosować swoją grę do każdej nawierzchni. W tym sezonie zaliczyła kilka świetnych rezultatów, m.in. wygrane z Sabalenką i Gauff. Bez wątpienia to jedna z zawodniczek, która może zakręcić się w okolice strefy medalowej.
Trudne zadanie czeka Linette, która zagra z Mirrą Andriejewą, półfinalistką tegorocznego Roland Garros i zwyciężczynią niedawno zakończonego turnieju w Iasi. Panie zmierzyły się ze sobą raz – rok temu w Madrycie lepsza w dwóch setach była Rosjanka. Wszystko zależy od tego, jak zregenerują się obie zawodniczki. Andriejewa skończyła finał w Iasi późnym wieczorem, dlatego będzie miała mniej czasu na adaptację do nowych warunków. Zobaczymy, jakie piętno odciśnie mecz z Awanesian i dojazd do Paryża.
Last dance Dżokovica i Nadala
Według zgodnej opinii ekspertów, w turnieju męskim pierwsze skrzypce mają grać tacy zawodnicy jak Carlos Alcaraz czy Alexander Zverev. Od dłuższego czasu Novak Dżokovic nie jest wymieniamy jako faworyt do końcowego triumfu. Dla Serba jest to prawdopodobnie ostatnia szansa na zdobycie złotego medalu olimpijskiego. Niewiele wskazuje na to, aby wybierał się do Los Angeles za 4 lata tym bardziej, że do głosu coraz mocniej dochodzi do głosu młoda gwardia z Alcarazem i Sinnerem na czele.
Do Tokio pojechał jako murowany kandydat do złota. Jednak tam zatrzymał go najpierw Alexander Zverev, a następnie Pablo Carreno-Busta w meczu o brązowy medal. Matthew Ebden to dla brązowego medalisty z Pekinu idealne przetarcie przed potencjalną drugą przeszkodą, Rafaelem Nadalem.
Hiszpan chciałby godnie pożegnać się z olimpijskimi kortami. Areny, na których święcił największe sukcesy, będą jednym z końcowych przystanków w karierze utytułowanego zawodnika. Pierwszym rywalem Nadala będzie Marton Fucsovics. Węgier nie raz potrafił sprawić problemy najlepszym. Pod znakiem zapytania stoi również forma mistrza olimpijskiego z Pekinu, który mógł nie zdążyć się zregenerować po wyczerpującym tygodniu w Bastad. Zawodnik, który imponował fizycznością, teraz nie sieje postrachu wśród dużo młodszych konkurentów. Zobaczymy czy pokusi się o dodatkowy wysiłek i będziemy świadkami wyrównanego spotkania, a następnie meczu, który urósł rangą do klasyków tej dyscypliny.
Tylko Świątek i Alcaraz faworytami do złota?
Na igrzyskach zdarzają się niespodzianki. Tak było w Rio, kiedy Monica Puig sięgnęła po złoto oraz w Tokio, gdy najlepsi byli Belinda Bencic i Alexander Zverev. Faworyci często nie wytrzymywali presji, zaczynając od Rogera Federera, a kończąc na Serenie Williams.
U kobiet w tegorocznym turnieju do tego grona faworytek musimy zaliczyć Coco Gauff oraz Jasmine Paolini. Porównując drabinki zawodniczek z czołówki, Amerykanka znów trafiła dobrze z losowaniem, ale pytanie czy wykorzysta swoją szansę, tak jak na Roland Garros, czy odpadnie przedwcześnie. Włoszka natomiast prezentuje znakomitą, równą formę na docelowych imprezach w tym sezonie. Przeżywa formę życia i już kilkukrotnie udowodniła, że nie wolno jej lekceważyć – nawet na trawie, choć do finału Wimbledonu nie osiągała na tej nawierzchni znaczących rezultatów.
A kto spoza czołówki włączy się do walki o medale? Zaliczmy do tego grona tenisistki, które błysnęły na Wimbledonie, choć patrzmy na predykcję z dozą dystansu. Barbora Krejcikova, triumfatorka Rolanda Garrosa z 2021 roku, pokazała, że ma papiery na dobre wyniki na każdej nawierzchni. Donna Vekic osiągnęła życiowy wynik i zobaczymy czy był to tylko jednorazowy wyskok, czy zwiastun stabilizacji.
U mężczyzn faworytów jest mniej, choć sytuacja jest bardziej otwarta niż w poprzednich latach. Kiedyś mówiło się praktycznie tylko o Dżokovicu jako o faworycie do końcowego triumfu. Teraz kandydatów do złota jest więcej. Oprócz Alcaraza i Zvereva do walki włączy się Casper Ruud. Norweg ulgowo potraktował sezon na trawie i w spokoju przygotowywał się do igrzysk. Tommy Paul także może namieszać w czołówce. Amerykanin jest potencjalnym rywalem Alcaraza w 1/4 finału, a Hiszpan często miewał z nim problemy. Nie zapominajmy również o Argentyńczykach. Sebastian Baez i Francisco Cerundolo to tenisiści, którzy błyszczą formą na mączce, więc igrzyska w Paryżu to najlepsza okazja, aby pokusić się o olimpijską niespodziankę.



