Tie-break Tenisklubu #39. Polskie emocje w Rotterdamie, Alcaraz zdobył pierwszą halę
Za sprawą Huberta Hurkacza, Jana Zielińskiego oraz Carlosa Alcaraza znaczna część tego Tie-breaka skupiać się będzie na turnieju w Rotterdamie. Nie zapomnimy jednak też o paniach i zmaganiach w Abu Dhabi, gdzie zainaugurowana została seria imprez na Bliskim Wschodzie. Ponadto, odnotujemy kolejny polski tytuł w tym sezonie oraz pożegnamy jedną z wielkich postaci ostatnich lat.
Iskra Hurkacza
Jak dotąd turniej w Rotterdamie nie były ulubionym dla Huberta Hurkacza. Polak w poprzednich pięciu występach nie był w stanie przebrnąć drugiej rundy. Tym razem to się udało – pomogła trochę kontuzja Jirziego Leheczki, lecz najważniejsze z perspektywy Polaka wydarzyło się później. W meczu ćwierćfinałowym wrocławianin odrobił stratę seta i pokonał notowanego w pierwszej dziesiątce rankingu Andrieja Rublowa. Co ważne, zrobił to prezentując odważny tenis i agresywny forhend. A przecież właśnie za braki w tych obszarach bywał w przeszłości krytykowany.
Droga Hurkacza zakończyła się na półfinale z Carlosem Alcarazem. Jednak i tu pokazał się z dobrej strony. Panowie zaprezentowali kibicom świetne widowisko, które zasłużyło na miano meczu turnieju. Hubert dotrzymywał kroku Hiszpanowi i przypomniał, dlaczego potrafił stanowić zagrożenie dla najlepszych. Nie po raz pierwszy napiszemy, że liczymy, iż tego typu występ będzie zapowiedzią jego powrotu do ścisłej czołówki oraz walki o największe trofea. Teraz jednak jest ona poparta zmianami w grze, które mogliśmy zaobserwować i mamy nadzieję, że Polak z Nicolasem Massu u swego boku, pójdzie dalej tą drogą.
Polsko-belgijska współpraca rozkwita
Także i inny z „Biało-czerwonych” świetnie poczynał sobie na holenderskich kortach. Jan Zieliński i partnerujący mu w grze deblowej Sander Gille, dotarli w Rotterdamie aż do finału. Dla Polaka i Belga był to dopiero trzeci wspólny występ, co pozwala wierzyć, że ich dalsza współpraca może okazać się bardzo owocna.
Świadczyć o tym może również lista par pokonanych na drodze do finału. W każdym z trzech wygranych pojedynków faworytami do zwycięstwa byli ich rywale, a jednak wszystkie z nich rozstrzygnęli na swoją korzyść i to bez straty seta. Szczególną uwagę może zwrócić półfinałowa wygrana, po dwóch tie-breakach, nad obecnie najlepszymi deblistami świata, Marcelo Arevalo i Mate Paviciem. Sposób na Zielińskiego i Gille znaleźli dopiero finaliści Australian Open, Andrea Vavassori oraz Simone Bolelli, dla których był to piąty wspólnie wywalczony tytuł.
Kompletny Alcaraz
Na kilka odrębnych słów zasłużył również triumfator gry pojedynczej w hali Ahoy Rotterdam. Carlos Alcaraza po raz pierwszy zagrał w tym turnieju i z pewnością nie żałuje tej decyzji. Hiszpan zanotował niełatwy początek zmagań, mierząc się ze swoim pogromcą z US Open, Boticem van de Zandschulpem, lecz rewanż mu się udał. Po dwóch „spacerkach” następnie zatrzymał wspomnianego już Hurkacza, a w finale, również nie bez problemów, uporał się z będącym w wybornej formie Alexem de Minaurem.
Tym samym 21-latek z El Palmar zdobył swoje pierwsze trofeum w imprezie ATP rozgrywanej w hali. Co za tym idzie, ma na koncie tytuły już na wszystkich nawierzchniach i warunkach występujących obecnie w rozgrywkach. Za niezwykle imponujące uznać należy też, iż dokonał tego będąc młodszym, niż w swoim czasie zrobili to Novak Dżoković, Rafael Nadal oraz Roger Federer.
It means so much to me to win in Rotterdam! 🏆 It has been a very special week! 🔝 Thank you for the support from day one! ❤️ Congratulations @alexdeminaur for the tournament and a tremendous battle today in the final! 🤝🏻🔥
📸 @atptour pic.twitter.com/VSBzt8NF2H
— Carlos Alcaraz (@carlosalcaraz) February 9, 2025
Fajerwerki Shapovalova
W Dallas po raz pierwszy rywalizowano w imprezie o randzie ATP 500 (wcześniej tej turniej miał rangę ATP 250). Mimo licznej reprezentacji zawodników gospodarzy, żaden z nich nie zdołał dotrzeć do finału. W nim znaleźli się Denis Shapovalov oraz Casper Ruud i to Kanadyjczyk mógł cieszy się ze zwycięstwa. 25-latka chwaliliśmy stosunkowo niedawno za zwycięstwo w Belgradzie, lecz teraz zrobił jeszcze większe wrażenie. Już w drugiej rundzie, po tie-breaku decydującej partii, pokonał amerykańską jedynkę, Taylora Fritza. Nie był to koniec jego skalpów z pierwszej dziesiątki rankingu. Później wygrywał też z Tommym Paulem i wspomnianym już Ruudem.
We wszystkich tych spotkaniach prezentował niezwykle efektowny tenis, z licznymi uderzeniami kończącymi. Jest to trzeci i zarazem największy tytuł w jego karierze. Wszystkie z nich zdobył w hali, ale tym triumfem bez wątpienia pobudził swój apetyt na wygrane również na otwartych obiektach. Wiele wskazuje, że po okresie nieudanych występów i kontuzji, Shapovalov ma jeszcze szansę zerwać z łatką mocno niespełnionego gracza i stać się częścią szerokiej czołówki.
https://twitter.com/denis_shapo/status/1888729784709972122
Mama mistrzyni
Największą ubiegłotygodniową imprezą pań były z kolei zmagania w Abu Dhabi. Już po raz drugi ich triumfatorką została Belinda Bencić, jednak tym razem jej zwycięstwo ma zupełnie inny wymiar. Szwajcarka bowiem dopiero pod koniec października ubiegłego roku, wróciła do rozgrywek po przerwie spowodowanej narodzinami dziecka. 27-latka z Flawil w krótkim czasie zdołała wrócić do mistrzowskiej formy i zdobyła swój pierwszy tytuł jako młoda mama.
W stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich odprawiła chociażby „na rowerze” Weronikę Kudermietową, a w półfinale poradziła sobie z najwyżej rozstawioną Jeleną Rybakiną. W decydującej potyczce za przeciwniczką miała niespodziewanie Ashlyn Krueger i po trzech setach mogła cieszyć się z końcowego triumfu. Już dziewiątego w jej dorobku.
https://twitter.com/WTA/status/1888251671093846409
Michalski z rewanżem
Ostatnie kilkanaście dni Daniel Michalski zakotwiczył w Antalyi i zapracował tam na kolejny sukces. W pierwszym z turniejów rangi ITF doszedł do półfinału, ale już w kolejnym uporał się z całą konkurencją. Przez pierwsze trzy mecze przebrnął gładko, by w walce o finał z Gabriele Piraino stracić jedynego seta w całej imprezie. W najważniejszym pojedynku wygrał ze Zdenkiem Kolarem i mogło być to bardzo satysfakcjonujące zwycięstwo. Osiem dni wcześniej to właśnie Czech zatrzymał Polaka tuż przed spotkaniem finałowym. 25-latek z Warszawy zanotował tym samym już 14. tytuł w swojej karierze. Antalyę może z pewnością uważać za jedno ze swoich ulubionych miejsc na tenisowej mapie, ponieważ triumfował tam już po raz czwarty.
Ostatni występ Halep
Rozgrywany równolegle z imprezą w Abu Dhabi turniej w Kluż-Napoce okazał się być wyjątkowy z perspektywy miejscowych kibiców. Niespodziewanie bowiem przyszło im pożegnać swoją największą gwiazdę ostatnich lat, Simonę Halep. Rumunka zdobyła zaledwie dwa gemy w meczu z Lucią Bronzetti, a tuż po nim zaszokowała widownię i ogłosiła zakończenie kariery. 33-latka z Konstancy zanotowała w ubiegłym roku powrót do rozgrywek po dopingowej dyskwalifikacji, lecz okazał się on kompletnie nieudany. Z powodu trapiącej ją kontuzji kolana łącznie zdołała rozegrać jedynie sześć spotkań, wygrywając tylko raz. W historii tenisa, z pozytywnej strony, Halep zapisała się przede wszystkim jako liderka rankingu WTA oraz zwyciężczyni Rolanda Garrosa i Wimbledonu. W sumie zgromadziła na swoim koncie 24 turniejowe zwycięstwa.


