Tie-break Tenisklubu #42. Polki z tytułami, przełamanie Tsitsipasa
Turniejowe zwycięstwa Katarzyny Piter oraz Martyny Kubki były najważniejszymi wydarzeniami ostatniego tygodnia w polskim tenisie. Nudy nie było jednak także w zmaganiach panów na światowych kortach, gdzie przypomniał o sobie Stefanos Tsitsipas, a grono mistrzów imprez ATP uzupełnił Tomasz Machacz.
Najcenniejszy triumf
Katarzyna Piter i Mayar Sherif nie tworzyły jak dotąd zbyt często pary deblowej. Polka i Egipcjanka „od święta” łączyły siły na różnych szczeblach zmagań, ale zazwyczaj z dobrym skutkiem, dochodząc do trzech finałów. Po wspólnym występie w turnieju WTA 500 w Meridzie obie panie mogą pomyśleć o zwiększeniu częstotliwości współpracy. W Meksyku spisały się bowiem wyśmienicie, wygrywając każde ze spotkań bez straty seta.
Najtrudniej było w półfinale i finale, gdzie pokonywały kolejno pary rozstawione z „dwójką” i „jedynką”. Najpierw były to Aleksandra Panowa oraz Ellen Perez, a następnie Anna Danilina i Irina Chromaczowa. Tym samym Polka wywalczyła czwarty i jednocześnie największy tytuł w swojej karierze w rozgrywkach WTA. Skutek tego triumfu widać również w światowym rankingu deblistek, ponieważ poznanianka zajmuje w nim teraz najwyższe w historii swoich startów, 51. miejsce.
La selfie autografiada de nuestras campeonas de dobles. ¡Felicidades, @MayarSherif_1 🇪🇬y Katarzyna Piter 🇵🇱!@WTA #MeridaOpenAKRON pic.twitter.com/N7194scMiv
— WTA Merida Open (@WTAMeridaOpen1) March 2, 2025
Podwójna radość
Piter nie była jednak jedyną Polką, która w ostatnich dniach świętowała sukces. Na niższym szczeblu, w zawodach ITF W15 na kortach w niemieckim Leimen, zwycięstwo odniosła Martyna Kubka. Dla 23-latki był to dopiero trzeci start w sezonie, ale już w nim była w stanie wywalczyć jedno z najcenniejszych swoich osiągnięć singlowych.
Rozstawiona z numerem drugim reprezentantka Polski przez cały tydzień rywalizacji nie natrafiła na przeciwniczkę, która potrafiłaby wygrać z nią nawet seta. Turniej zwieńczyła pokonując numer jeden całych zawodów, Anastazję Kulikową. Dzięki temu ma już w swoim dorobku dwie wygrane na zawodowych kortach. Był to także jej drugi powód do radości na przestrzeni kilku dni, ponieważ tuż przed rozpoczęciem imprezy Kubka zdobyła dyplom szkoły wyższej w Warszawie.
Zmiana na lepsze
Po miesiącach naznaczonych przeciętnością, Stefanos Tsitsipas ponownie może patrzeć w przyszłość z optymizmem. Grek, który w ostatnim czasie znajdował się poza czołową dziesiątką rankingu ATP, wrócił do niej w świetnym stylu oraz z nową jakością. Związana jest ona przede wszystkim ze skutkami zmiany rakiety przez 26-latka z Aten. Zmiany jeszcze co prawda nieoficjalnej, ale wprawne oczy obserwatorów zmagań w Dubaju wypatrzyły, że grał sprzętem Babolata, a nie jak dotychczas Wilsona. Czy rzeczywiście zmieni rakietę? Przedstawiciele Wilsona zarzekają się, że takie informacje są zdecydowanie przedwczesne…
Dzięki nowej rakiecie Tsitsipas poprawił największe mankamenty w swojej grze, czyli bekhend oraz return. Jak pokazały analizy, Grek ze swojej lewej strony grał mocniej oraz bardziej płasko. Przełożyło się to na jego zwycięstwa nad dobrze dysponowanymi Matteo Berrettinim, Tallon Griekspoorem oraz Felixem Augerem-Aliassimem. Jednocześnie ateńczyk przerwał zawstydzającą serię 11 porażek w finałach turniejów ATP 500 i wywalczył swój pierwszy tytuł tej rangi. W Dubaju zwyciężył za trzecim podejściem.
ATP stands for ‘All-Time Pirate’ now. pic.twitter.com/qpCSGMeoIe
— Stefanos Tsitsipas (@steftsitsipas) March 1, 2025
Pogromca Argentyńczyków
Okres niepowodzeń, choć w zupełnie innej skali niż wspomniany wcześniej Tsitsipas, miał za sobą także Laszlo Dźere. Serb przez kilka miesięcy był notowany poza najlepszą setką, ale podczas imprez w Ameryce Południowej wrócił na lepsze tory. Najpierw w Buenos Aires z kwalifikacji przebił się do półfinału, gdzie przegrał dopiero z późniejszym mistrzem, Joao Fonsecą. Dwa tygodnie później w Santiago, nie było już nikogo, kto mógłby go pokonać.
Szczególne wrażenie mogły zrobić jego dwie ostatnie wygrane w stolicy Chile, gdzie uporał się z dwójką najlepszych argentyńskich tenisistów. W półfinale wyeliminował Francisco Cerundolo, zaś dzień później zatrzymał zwycięską passę Sebastiana Baeza, który celował w drugi z rzędu dublet Rio de Janeiro + Santiago. 29-latek wywalczył tym samym trzeci tytuł w swojej karierze. Wszystkie z nich odniósł na kortach ziemnych.
Nowy mistrz
W Acapulco poznaliśmy trzeciego w tym sezonie tenisistę, który dołączył w 2025 roku do grona posiadaczy tytułów rangi ATP. Po Alexandre Mullerze oraz Joao Fonsece, został nim Tomasz Machacz. W turnieju, w którym problemy żołądkowe początkowo przetrzebiły czołowych graczy, Czech wykorzystał swoją szansę na pierwszy, tak duży, singlowy sukces w karierze.
Bardzo efektownie grający 24-latek na drodze do zwycięstwa pokonał m.in. swojego młodszego rodaka, Jakuba Mensika. W gronie jego „ofiar” znalazł się też inny z utalentowanych 19-latków, Learner Tien. W finale zaś zagrał z Alejandro Davidovichem Fokiną, który dotarł do drugiego finału z rzędu. Tym razem Hiszpan nie był już tak blisko triumfu jak w Delray Beach i na swój debiutancki triumf musi jeszcze poczekać. Machacz zwyciężył bez straty seta i zadebiutował w najlepszej dwudziestce rankingu ATP. Jest także najwyżej notowanym reprezentantem swojego kraju w tym zestawieniu.
Hold it HIGH 🤠
Tomas Machac raises his first ATP trophy in style in Acapulco. #AMT2025 pic.twitter.com/5cnMLmqJew
— Tennis TV (@TennisTV) March 2, 2025
Dominatorka Navarro
Obok Piter i Sherif, w doskonałym nastroju Meridę opuszczała również Emma Navarro. Amerykanka wręcz rozniosła swoją konkurencję podczas zawodów w Meksyku. W żadnym z ośmiu rozegranych setów nie straciła więcej niż czterech gemów. Jej prawdziwym popisem był mecz finałowy z Emilianą Arango, którą odprawiła „na rowerze” w niespełna godzinę.
Kolumbijka okazała się prawdziwym objawieniem turnieju, docierając tak daleko, mimo iż rozpoczynała go od eliminacji. Przeciwko Navarro nie była jednak w stanie nic zdziałać i w niezbyt chlubny sposób zapisała się na kartach historii rozgrywek. Było to pierwsze takie rozstrzygnięcie w finale imprezy WTA od czasu zmagań w Rzymie w 2021 roku, kiedy takiej sztuki dokonała Iga Świątek w starciu z Karoliną Pliskovą. Dla 23-latki z Nowego Jorku był to dopiero drugi tytuł w całej karierze i na ten moment najcenniejszy.
Emma Navarro’s little victory dance with her dad, that’s so cute 🥰 pic.twitter.com/z0cMdb9GNe
— Bastien Fachan (@BastienFachan) March 3, 2025
Szczęśliwa siódemka
Do Sunshine Double tenisistki przygotowały się również na terytorium Stanów Zjednoczonych – w Austin. Także i tam końcowy triumf przypadł najwyżej rozstawionej zawodnicze z tego kraju. Jessica Pegula tak gładkiej przeprawy jak Navarro nie miała, lecz również i jej wygrana nie podlegała żadnym wątpliwościom. Kilka dni po swoich 31. urodzinach tenisistka z Buffalo dopisała siódmy triumf do turniejowego dorobku. Jedyną partię w całych zawodach oddała Ajli Tomljanovic, a w finale pewnie uporała się ze swoją rodaczką, McCartney Kessler.
Po takich rozstrzygnięciach Amerykanie mogą więc z dużą niecierpliwością wyczekiwać rozpoczęcia imprez w Indian Wells i Miami. Mistrzyni z kolei wykazała się nie tylko umiejętnościami, ale i wielkim sercem. Po zakończeniu całych zmagań zaproponowała bowiem wspólną podróż do Kalifornii swoim prywatnym odrzutowcem wszystkim uczestnikom finałowego dnia zawodów.

