Tie-break Tenisklubu #56. Dwa polskie tytuły, kanadyjskie sukcesy i pożegnania
Choć największe gwiazdy w ostatnich dniach odpoczywały po Wimbledonie, to tenisowa karuzela nie zwolniła nawet na chwilę. Panowie i panie walczyli o kolejne punkty rankingowe oraz Puchar Hopmana. Polscy fani mogli z kolei cieszyć się z triumfów naszych reprezentantów na niższych szczeblach oraz śledzić zmagania o mistrzostwo kraju.
Dwa skalpy
Miniony tydzień przyniósł dwa tytuły reprezentantów Polski na niższych szczeblach rozgrywek. W turnieju ITF 75 w Vitorii-Gasteiz najlepsza okazała się Linda Klimovicova. Jej droga do zwycięstwa na hiszpańskich kortach przypominała sinusoidę. W pierwszych meczach traciła sety, ale była też w stanie ogrywać rywalki do zera. Najbardziej ekstremalnym przypadkiem był jednak jej pojedynek finałowy z Justiną Mikulskyte. W pierwszym secie nie zdobyła ani jednego gema, by następnie wygrać tie-breaka, a później samej zaserwować rywalce „bajgla”. W efekcie wywalczyła siódmy i jednocześnie najcenniejszy tytuł w dotychczasowej karierze.
Z kolei w zawodach challengerowych na kortach w San Marino z tytułu w grze podwójnej mógł cieszyć się Karol Drzewiecki. Gorzowianin połączył niedawno siły z Tajwańczykiem Rayem Ho i już w drugim wspólnym występie panowie wzbogacili swoje gabloty z trofeami. Dla Polaka było to już 15. zwycięstwo na tym szczeblu rozgrywek ATP. Wygląda więc na to, że zmiana partnera wyszła mu na dobre i w polsko-tajwańskiej współpracy możemy pokładać nadzieje na najbliższą przyszłość.
Krajowy czempionat
W Stalowej Woli toczyła się zaś już 99. odsłona walki o medale mistrzostw Polski. Wśród pań „bank” rozbiła Weronika Falkowska, która sięgnęła po złoto zarówno w singlu, jak i w deblu. W grze pojedynczej, rozstawiona z „dwójką” zawodniczka KS Górnika Bytom wygrała z „jedynką” Martyną Kubką. Tym samym odzyskała tytuł mistrzowski po rocznej przerwie. W grze podwójnej triumfowała zaś w parze z Darią Kuczer i był to jej już szósty zloty medal w tej konkurencji. Kuczer najcenniejszy krążek wywalczyła po dziewięcioletniej przerwie.
U panów, choć zwyciężył najwyżej rozstawiony Karol Filar, można mówić o pewnej niespodziance. W półfinale pokonał bowiem stawiającego pierwsze kroki wśród profesjonalistów Tomasza Berkietę. W ostatnim meczu turnieju okazał się z kolei lepszy od Doriana Juszczaka. Mistrzem debla już po raz czwarty w karierze został Szymon Walków. Po raz pierwszy jednak dokonał tego u boku Kacpra Szymkowiaka. Panowie wygrali po szalonej pogoni od stanu 3-9 w super tie-breaku, kończąc go ostatecznie wynikiem 13-11.
Wszechstronność Bublika
Będący jednym z największych rozczarowań Wimbledonu Aleksander Bublik, bardzo szybko zrehabilitował się przed swoimi fanami za błyskawiczną porażkę w Londynie. Na kortach w Gstaad przypomniał o wysokiej, a być może nawet życiowej formie, którą prezentował w maju i czerwcu. Podczas szwajcarskiej rywalizacji znów pokazał, że nawet na nawierzchni ziemnej, o której w przeszłości nie wypowiadał się zbyt pochlebnie, jest w stanie zdobywać trofea.
Do finału awansował wręcz śpiewająco, znakomicie serwując i będąc niezwykle (oczywiście jak na siebie) opanowanym. Większe nerwy zaczęły mu towarzyszyć w pojedynku o tytuł z Juanem Manuelem Cerundolo, ale i tu Kazach był w stanie zwyciężyć. Pokonał Argentyńczyka po trzysetowym meczu, dzięki czemu dołączył do grona 13 innych zawodników, którzy mają w swoim dorobku tytuły ATP na trzech różnych nawierzchniach.
Debiutancki triumf
Lois Boisson była już bohaterką naszego cyklu po zakończeniu Rolanda Garrosa, w którym dotarła aż do półfinału. Po powrocie na swoje ulubione korty ziemne, w zmaganiach w Hamburgu, Francuzka zademonstrowała, że jej paryski występ nie był jednorazowym wystrzałem i stać ją częstsze osiąganie wartościowych wyników. Na niemieckich kortach wywalczyła swój pierwszy tytuł w głównym cyklu kobiecych rozgrywek.
Podczas całego tygodnia zmagań jedynie Tamara Korpatsch, w drugiej rundzie, była w stanie odebrać jej seta. W finale, mimo nerwowego początku, uporała się z Anną Bondar, dzięki czemu zadebiutowała w pięćdziesiątce najlepszej tenisistek świata. Wygląda więc na to, że jeśli 22-latka z Dijon najpoważniejsze kłopoty zdrowotne ma już za sobą, to w najbliższym czasie będzie stanowić główną siłę kobiecego tenisa nad Sekwaną.
Le premier de la collection pour Loïs Boisson 🏆#HamburgLadiesOpen pic.twitter.com/uaqcroV43x
— FFT (@FFTennis) July 20, 2025
Przebłysk Shapovalova
Czas teraz na wyjątkowo mocno rozbudowany segment kanadyjski w naszym Tie-breaku. Rozpoczniemy go od przyjrzenia się wyczynom Denisa Shapovalova w Los Cabos. 26-latek zachwycił nas w lutym, wygrywając w efektownym stylu turnieju w Dallas, lecz w kolejnych miesiącach głównie rozczarowywał. Na kortach w Meksyku pokazał się jednak ze świetnej strony i sięgnął po mistrzowski tytuł. Uczciwie musimy przyznać, że nazwiska pozostawionej przez niego w pokonanym polu konkurencji może nie robią wielkiego wrażenia, ale styl jego triumfu zasługuję na słowa pochwały.
W czterech rozegranych meczach nie tylko nie stracił seta, ale i w żadnym z nich jego rywal nie był w stanie zdobyć więcej niż sześciu gemów. Kanadyjczyk imponował ofensywnym, skutecznym tenisem, przypominając o potencjale, który w dalszym ciągu w nim drzemie. Tym samym zapisał na swoim koncie czwarty tytuł w karierze i przed turniejem Masters 1000 w Toronto z pewnością wlał w serca kibiców nadzieje na odegranie jednej ze znaczących ról w największym turnieju w Kanadzie.
Amazing week in Los Cabos!! 💪🏼🏆 Thanks to everyone for the support and to the crowds here for the unreal atmosphere all week 🫶🏼🇲🇽
Let’s keep it going 🫡🐺
📸 @MifelTennisOpen pic.twitter.com/nRhGdVdWF1— Shapo (@denis_shapo) July 20, 2025
Popsute święto
W cieniu rywalizacji w imprezach ATP oraz WTA w Bari odbyła się kolejna edycja Pucharu Hopmana. Rywalizacji, która nie posiada już niestety takiego prestiżu i nie generuje zainteresowania, jak w czasach swojej świetności, gdy rozgrywania była na początku sezonu w Perth. Dowodem na to może być fakt, że w reprezentacji Francji, kontuzjowanego Arthura Filsa, zastąpił będący od niedawna na tenisowej emeryturze Richard Gasquet. Mimo to, na starcie pojawiło się kilka uznanych nazwisk, a walka o tytuł toczyła się aż do decydującego miksta i przyniosła sporo emocji miejscowym fanom.
Nie doczekali się oni jednak pełni szczęścia i możliwości świętowania, gdyż w meczu finałowym Włosi musieli uznać wyższość Kanadyjczyków. Reprezentacja „Klonowego Liścia” z Biancą Andreescu oraz Felixem Augerem-Aliassimem gładko przebrnęła przez fazę grupową, a w decydującym pojedynku okazała się lepsza od Lucii Bronzetii i Flavio Cobolliego. Był to pierwszy triumf Kanady w tych rozgrywkach.
First time HOPMAN CUP WINNERS 🏆#hopmancup #weareinpuglia pic.twitter.com/AgbMm6SaHG
— Hopman Cup (@hopmancup) July 20, 2025
Pożegnanie Bouchard
Na koniec kilka słów o mniej radosnym, ale chyba spodziewanym wydarzeniu. Eugenie Bouchard ogłosiła bowiem, że zbliżający się turniej w Montrealu będzie ostatnim w jej karierze. Kanadyjka w ostatnich dwóch sezonach, będąc już po operacji barku, zaliczała jedynie pojedyncze występy na światowych kortach i to w turniejach niższej rangi. Dużą część swojej uwagi skupiała za to na pickleballu, w którym rywalizowała wśród profesjonalistów.
31-latka z Westmount w rozgrywkach WTA zasłynęła przede wszystkim sezonem 2014, w którym dotarła do finału Wimbledonu oraz półfinałów Australian Open i Rolanda Garrosa. To również w tym samym roku, w Norymberdze wywalczyła swój pierwszy i jak się okazało jedyny tytuł. Później, choć nierzadko bywało o niej głośno i plasowała się wysoko na liście najlepiej zarabiających sportsmenek, nie zbliżyła się nawet do takich rezultatów w najważniejszych imprezach. Kanadyjka z pewnością zostanie zapamiętana przez fanów tenisa, choć jej osobie zawsze będzie towarzyszyć pytanie, jak wiele mogłaby jeszcze osiągnąć, gdyby jeszcze bardziej była w stanie poświęcić się tej dyscyplinie sportu.


