Tie-break Tenisklubu #65. Świątek zagra przed polskimi kibicami, wielka wypłata Sinnera
Występ Igi Świątek w Gorzowie Wielkopolskim podczas rywalizacji w Pucharze Billie Jean King będzie najważniejszym wydarzeniem końcówki sezonu na polskich kortach. W rozgrywkach panów poznaliśmy z kolei triumfatorów pierwszych turniejów halowych oraz mistrza sowicie opłacanej pokazówki w Rijadzie. W kolejnej odsłonie naszego cyklu wspomnimy także o zwyciężczyniach imprez WTA.
Świątek w barwach narodowych
Najlepsza polska tenisistka w ubiegłym tygodniu ogłosiła bardzo dobre nowiny. W dniach 14-16 listopada będzie można ją zobaczyć w Arenie Gorzów, w czasie meczów fazy play-off Pucharu Billie Jean King. Ich stawką będzie możliwość gry o awans do przyszłorocznych finałów w Shenzhen. „Biało-czerwone” najpierw zmierzą się z Nową Zelandią, a po dniu przerwy przyjdzie im rywalizować z Rumunkami.
Obok raszynianki, skład drużyny dowodzonej przez Dawida Celta będą tworzyć Katarzyna Kawa, Linda Klimovicova oraz Martyna Kubka. Rzucające się w oczy nieobecności Magdy Linette, Magdaleny Fręch oraz Mai Chwalińskiej sprawiają, że nie będzie to najsilniejsze możliwe wydanie reprezentacji Polski, lecz nie powinno to być powodem poważnych zmartwień. Oceniając potencjał przeciwniczek, a także absencje w ich szeregach, polscy kibice mogą mieć spore nadzieje, iż 2025 rok w polskim tenisie zakończy się pozytywnym akcentem.
Miliony na stole
Już po raz drugi największe gwiazdy rozgrywek ATP zleciały się do Rijadu, aby rozegrać tam pokazowy turniej Six Kings Slam. Na starcie stanęła cała pierwsza piątka rankingu ATP oraz Stefanos Tsitsipas, który zastąpił kontuzjowanego Jacka Drapera. Tak jak w ubiegłym roku, pełną pulę zgarnął Jannik Sinner. Włoch pokazał, że po problemach, które zmusiły go do poddania meczu w Szanghaju, nie ma już śladu. W imponującym stylu przebrnął przez trzy dni rywalizacji.
Identycznie jak przed 12 miesiącami w półfinale i finale mierzył się odpowiednio z Novakiem Dźokoviciem oraz Carlosem Alcarazem. Różnicą było jednak to, że w tegorocznych zmaganiach obydwu pokonał bardzo wyraźnie, bez straty seta. Tym samym znów zgarnął najwyższą w historii jednorazową wygraną w tenisie. Za zwycięstwo odebrał czek na sześć milionów dolarów. Pozostali uczestnicy zmagań musieli zadowolić się, „skromną”, 1,5-milionową wypłatą.
Jannik Skinner and Carlos Alcaraz showed us all why they're No. 1 and No. 2 in the world 😤 pic.twitter.com/qHo93pCNuY
— Netflix Sports (@netflixsports) October 18, 2025
“Oczko” Miedwiediewa
Długie 882 dni czekał Daniił Miedwiediew, aby ponownie poznać smak zwycięstwa w turnieju ATP. Rosjanin w ostatnim czasie zanotował duży regres formy, lecz wyraźnie odżył pod wodzą nowych szkoleniowców, Thomasa Johanssona oraz Rohana Goetzke. Po półfinałach w Pekinie oraz w Szanghaju, w imprezie ATP 250 w Ałmatach nie znalazł już żadnego pogromcy.
Zawody w Kazachstanie upłynęły mu także pod znakiem rewanżów za wcześniejsze, tegoroczne porażki. Najpierw dokonał tego w drugiej rundzie przeciwko Adamowi Waltonowi, który wygrał z nim w Cincinnati, a w finale ograł swojego pogromcę z Waszyngtonu, Corentina Mouteta. Dzięki temu Rosjanin zdobył 21. tytuł w karierze i kontynuuje bardzo osobliwą serię. Wszystkie z nich zdobył bowiem w różnych miastach i turniejach. Sukces w Ałmatach był też dla niego wyjątkowy ze względu na to, iż okazał się pierwszym po narodzeniu jego drugiej córki, Victorii, której zadedykował to zwycięstwo.
🏆21 pic.twitter.com/SuPTiUNAzX
— Daniil Medvedev (@DaniilMedwed) October 19, 2025
Triumfujący nowożeniec
Od tego sezonu nowym domem belgijskiego European Open została Bruksela. Po przeprowadzce z Antwerpii najlepiej w stołecznym mieście odnalazł się triumfujący już wcześniej w tych zawodach Felix Auger-Aliassime. Kanadyjczyk już na samym początku miał bardzo trudną przeprawę z Damirem Dżumhurem, którego pokonał dopiero po tie-breaku decydującej partii. To właśnie postawa w tie-breakach była jednym z kluczy do zwycięstwa w całych zawodach.
25-latek z Montrealu wygrał w nich bowiem pięć z sześciu takich rozgrywek. Jedyną przegraną, na dodatek po wcześniejszym niewykorzystaniu piłek meczowych, zanotował w finale z Jirzim Leheczką, ale na jego szczęście nie okazało się to bardzo bolesne w skutkach. Decydującego seta zwyciężył bardzo pewnie i zdobył trzeci tytuł w bieżącym sezonie. Potwierdził też tym samym miano specjalisty od gry w turniejach halowych, gdyż na osiem wszystkich triumfów w zawodach ATP, aż siedem odniósł właśnie pod dachem. Po raz pierwszy za to mógł świętować taki sukces po zmianie stanu cywilnego i wrześniowym ślubie ze swoją wieloletnią partnerką, Niną Ghaibi.
"I have to give you some credit" 💍💖
First tournament as a married man, another trophy for @felixtennis!@BNPPFEUOpen | #BNPPFEuropeanOpen pic.twitter.com/oZdjUBYgUI
— ATP Tour (@atptour) October 19, 2025
Skandynawska huśtawka emocji
Trzeci z ubiegłotygodniowych męskich turniejów odbywał się w Sztokholmie. Tam z kolei swój pierwszy halowy triumf zanotował Casper Ruud. Na przestrzeni całego tygodnia rywalizacji Norweg stracił tylko jednego seta. Miało to miejsce na etapie ćwierćfinału w rywalizacji z Sebastianem Kordą. W pozostałych meczach uporał się z oponentami o uznanych nazwiskach jak Marin Czilić, Denis Shapovalov i Ugo Humbert. Szczególnie imponująco zaprezentował się w finale z Francuzem, w którym to przegrał zaledwie trzy piłki w swoich gemach serwisowych. Dzięki temu zapisał na swoim koncie drugi tytuł w 2025 roku i 14. w całej karierze.
Znacznie gorzej całe zawody zakończyły się dla ich „jedynki”, Holgera Rune. Duńczyk w półfinale z Ugo Humbertem doznał poważnej i wymagającej operacji kontuzji ścięgna Achillesa. 22-latka z Gentofte czeka teraz wielomiesięczna przerwa, która mocno wyhamuje jego karierę. Życzymy mu więc, aby proces rekonwalescencji upłynął pomyślnie i zdołał po nim wrócić do światowej czołówki.
Pogoń Rybakiny
Największą imprezą pań były z kolei zmagania rangi WTA 500 w Ningbo. Po swój jubileuszowy, dziesiąty tytuł w karierze sięgnęła tam Jelena Rybakina. Co ciekawe, najdłuższy pojedynek musiała stoczyć już na samą inaugurację przeciwko Dajanie Jastremskiej. Po blisko trzech godzinach walki poradziła sobie jednak z Ukrainką, by potem rozbić Ajlę Tomljanovic oraz Jasmine Paolini. Szczególnie zaskakujące mogły być rozmiary zwycięstwa nad Włoszką, która wygrała ich dwa poprzednie starcia.
Finał z Jekateriną Aleksandrową Kazaszka rozpoczęła od przegranego seta, który podziałał na nią wybitnie motywująco. Następnie zapisała bowiem na swoim koncie 12 z 14 rozegranych gemów, dzięki czemu do jej gabloty trafiło już piąte trofeum za zwycięstwo w zawodach rangi WTA 500. Sukces ten pozwolił jej również mocno zbliżyć się do ósmego, czyli ostatniego premiowanego awansem do Finałów WTA w Rijadzie, miejsca w rankingu „Race”. Aby wyprzedzić Mirrę Andriejewą, która swojego dorobku już nie poprawi, Rybakina potrzebuje dwóch wygranych pojedynków na kortach w Tokio.
A 10th career title for Elena Rybakina 👏
🏆🏆🏆🏆🏆🏆🏆🏆🏆🏆#NingboOpen pic.twitter.com/SdvTCfSePL
— wta (@WTA) October 19, 2025
Fernandez na piątkę
Najskuteczniejszą nacją ostatnich dni okazali się być Kanadyjczycy. Obok Augera-Aliassime’a z turniejowego zwycięstwa mogła cieszyć się także Leylah Fernandez. 23-latka z Montrealu swój triumf osiągnęła na kortach w Osace. Będąc rozstawioną z numerem cztery pokonała po drodze m.in. Rebeccę Sramkovą, Soranę Cirsteę oraz w meczu finałowym, będącą największą niespodzianką całych zmagań, Terezę Valentovą.
18-letnia Czeszka po raz pierwszy w karierze zagrała o tytuł w imprezie WTA. Fernandez rozpoczęła mecz w idealny sposób od seta wygranego 6:0. Tak dotkliwa porażka nie podłamała debiutantki, która zwyciężyła w drugiej odsłonie. Ostatnie słowo należało jednak do bardziej doświadczonej Kanadyjki i to ona może wstawić do swojej gabloty piąte trofeum. Po raz pierwszy może też pochwalić się dwoma triumfami w jednym sezonie. Wcześniej bowiem sięgnęła po tytuł mistrzowski w zmaganiach w Waszyngtonie.


