Bazylea. Valentin Vacherot z drugim tytułem w karierze

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Valentin Vacherot okazał się najlepszym tenisistą tegorocznej edycji turnieju ATP 500 w Bazylei. Monegask odwrócił losy meczu finałowego z Jirzim Leheczką, zwyciężając 2:6, 6:3, 6:3. Tym samym zdobył swój drugi tytuł w karierze w rozgrywkach ATP.

Choć obydwaj tenisiści mieli już na swoim koncie triumfy w zawodach ATP Touru to taki skład pojedynku finałowego z pewnością nie był oczywisty. Trudniejszą drogę w przekroju całego tygodnia miał do niego Vacherot, który mierzył się m.in. z Taylorem Fritzem i Rafaelem Jodarem, choć to Leheczka, w starciu z Janem-Lennardem Struffem, musiał bronić piłki meczowej. Niedzielna potyczka była trzecią konfrontacją tych graczy. W poprzednich dwóch panowie podzielili między sobą wygrane. Do ostatniej z nich doszło niespełna miesiąc temu w Tokio i pewne zwycięstwo odniósł w niej reprezentant Czech.

Początkowo wiele wskazywało na podobne rozstrzygnięcie także i w Bazylei. W pierwszej odsłonie Leheczka był bowiem stroną dominującą. W każdym gemie serwisowym Vacherota miał szanse na przełamanie i w trzech z nich je wykorzystywał. Czech zdecydowanie lepiej radził sobie w grze z głębi kortu. Umiejętnie konstruował swoje akcje, notował wiele uderzeń kończących, a ponadto mógł liczyć też na forhendowe błędy rywala. Chwilę słabości miał jedynie w szóstym gemie, gdy stracił serwis, ale nie okazała się ona bolesna w skutkach. Przy pozostałych okazjach podawał wyśmienicie, a seta zwieńczył gemem, w którym posłał cztery asy serwisowe.

W drugiej partii przebieg spotkania zaczął się zmieniać. Przy stanie 1:1 Leheczka miał co prawda jeszcze dwa kolejne break-pointy, ale żadnego z nich nie zamienił na punkt. Po zmianie stron uwydatniła się poprawa w grze Vacherota. Stał się solidniejszy oraz regularniejszy i po dwóch nieudanych zagraniach Czecha to on zapisał na swoim koncie przełamanie. W utrzymaniu przewagi pomógł mu z kolei lepszy serwis. Znacząco zwiększyła się jego skuteczność wygrywanych piłek po pierwszym serwisie i setem zakończonym wynikiem 6:3 wyrównał stan finału.

Decydujący set rozpoczął się dla monegaska w wymarzony sposób. Już w pierwszym gemie zdobył zaliczkę „brejka” po tym jak skrót Leheczki trafił w siatkę. W kolejnych minutach bronienie własnego podania układało się po myśli Vacherota. Jego strata groziła mu tylko raz, w szóstym gemie, ale zdołał wówczas wyjść z opresji. Czeski tenisista nie był już w stanie nawiązać do gry z pierwszej odsłony. Wraz z upływem meczu coraz gorzej poczynał sobie w długich wymianach i stracił oparcie w zagraniach z bekhendu. Po godzinie i 54 minutach pojedynku Vacherot przypieczętował swój triumf przełamaniem w dziewiątym gemie.

To drugi triumf w karierze tego zawodnika po tym jak w ubiegłym sezonie sensacyjnie zwyciężył w zmaganiach w Szanghaju. Leheczka z kolei po raz dziewiąty wystąpił w finale turnieju ATP i poniósł w nim siódmą porażkę, z czego piątą z rzędu.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Valentin Vacherot (Monako) – Jirzi Leheczka (Czechy, 8) 2:6, 6:3, 6:3