Celt: Ukrainki przyjechały po awans, my chcemy pokrzyżować im szyki

/ Anna Niemiec , źródło: Korespondencja z Radomia, foto: PZT/Michał Jędrzejewski

Reprezentacja Polski pokonała reprezentacje Szwajcarii i zrobiła pierwszy krok w kierunku awansu na turniej finałowy Billie Jean King Cup w Shenzhen. Na konferencji prasowej zadowolenia z występu swoich podopiecznych nie ukrywał Dawid Celt, ale równocześnie podkreślił, że w piątek czeka ich jeszcze trudniejsze zadanie.

Kapitan Biało-Czerwonych nie ukrywał, że do meczu ze Szwajcarią byli bardzo dobrze przygotowani i ten plan w 100% udało się zrealizować. – Nic mnie dzisiaj nie zaskoczyło, bo znam Golubic i Teichmann od dawna – wyjaśnił. – Obie mają już chyba swój szczyt możliwości za sobą, ale to wciąż bardzo dobre tenisistki. Szwajcaria przyjechała bez swojej liderki, ale absolutnie nie podchodziłem do tego w ten sposób, że dzięki temu na korcie będzie coś łatwiej. Te dziewczyny to doświadczone tenisistki. Obie były w drużynie, która jako pierwsza triumfowała w nowej formule Billie Jean King Cup. W takich meczach nigdy nie jest łatwo. Trzeba się napracować, zostawić mnóstwo zdrowia na korcie, poradzić sobie z emocjami i wtedy jest szansa na sukces.

W piątek Biało-Czerwone zmierzą się z reprezentacją Ukrainy, która do Radomia przyjechała w bardzo mocnym składzie. Ekipę naszych wschodnich sąsiadów do zwycięstwa będą chciały poprowadzić Elina Switolina i Marta Kostiuk. – Dobrze znamy te dziewczyny, zresztą Mai trenerka współpracuje z Kostiuk, więc postaramy się czegoś dowiedzieć – zażartował kapitan naszej drużyny. – A mówiąc całkowicie poważnie, to obserwuję te zawodniczki na co dzień. Elinę pamiętam jeszcze z czasów jak Agnieszka grała przeciwko niej. Jak pracowałem z Magdą, to też grały przeciwko sobie na Wimbledonie. Wtedy Magda ją ograła, więc może te dobre wspomnienia powrócą. Ukrainki to bardzo solidne i regularne tenisistki. Troszkę różniące się od siebie, ale wiemy jaka jest Marta i wiemy jaka jest Elina. Nie zmienia to faktu, że w ich grze jest bardzo dużo dobrej jakości. Z drugiej strony na pewno będą tam też spore oczekiwania i duża presja. Przyjechały w takim składzie, że ewidentnie postawiły na miejsce w finale, ale my chcemy te plany im pokrzyżować.

Celt, tak samo jak Katarzyna Kawa i Magda Linette, bardzo chwalił organizację imprezy, przygotowanie kortu oraz frekwencja na trybunach. – Jestem bardzo zadowolony z tego jak to dzisiaj wyglądało. Może być to w pewien sposób zaskakujące, oczywiście w pozytywny sposób, że pomimo nieobecności Igi Świątek, hala wypełniła się niemal w stu procentach. Oczywiście były pewne znaki zapytania. Mieliśmy przecieki, że bilety wyprzedały się w moment. Zastanawialiśmy się jednak, czy nie było to podyktowane tym, że kibice liczyli na to, że będzie Iga i co będzie po jej wycofaniu. Na szczęście okazało się, że pozostałe dziewczyny dla kibiców w Polsce również są atrakcyjne pod względem tenisowym. Generalnie cieszę się, że tak to dzisiaj wyglądało i wierzę, że jutro będzie jeszcze lepiej – zakończyła kapitan reprezentacji Polski.