Droga do Turynu coraz krótsza. Hubert Hurkacz w walce o ATP Finals

/ Maria Kuźniar , źródło: własne, foto: AFP

Przed rozpoczęciem tego sezonu wierzyli w to tylko najwierniejsi kibice tenisa. Teraz to, co wydawało się niemożliwe, jest już całkiem realne. Hubert Hurkacz wciąż liczy się w walce o ATP Finals. Aktualnie w rankingu The Race zajmuje 9. miejsce, a w zasadzie 8., bo już wiadomo że Rafa Nadal nie zagra do końca roku. Polak jest więc o krok od wyjazdu do Turynu. Droga jeszcze długa, ale – biorąc pod uwagę formę Huberta – niekoniecznie kręta i wyboista.

Choć może trudno w to uwierzyć, to w tegorocznych turniejach kończących sezon możemy mieć dwójkę singlistów. O WTA Finals walczy Iga Świątek, blisko awansu jest też Hubert Hurkacz. Polak dzięki równej formie i kilku spektakularnym wynikom (zwycięstwo w Miami, półfinał Wimbledonu) wciąż liczy się w grze. Obecnie w rankingu The Race zajmuje 9. miejsce, de facto jednak jest o oczko wyżej. Wiadomo już bowiem, że do końca roku nie zobaczymy na kortach Rafy Nadala. Tym samym obecnie Hubert plasuje się na ostatnim miejscu, które gwarantuje bilet do Turynu.

Co więcej, nad goniącymi go zawodnikami ma całkiem sporą przewagę. Jannik Sinner traci do Polaka niemal 400 punktów, Asłan Karacew blisko 600. Wydaje się to całkiem dużo, ale w kontekście rozpoczynającego się właśnie US Open – niewiele. Wystarczy słabszy występ na kortach Flushing Meadows i dobra forma najgroźniejszych rywali, by znacznie utrudnić sobie szansę na awans. Należy jednak być dobrej myśli, zwłaszcza że polski tenisista ostatnie miesiące może zaliczyć do udanych. O ile o sezonie na kortach ziemnych trzeba było szybko zapomnieć, to kolejne występy okazały się już znacznie lepsze. Nie powiodło się co prawda na igrzyskach olimpijskich, ale pamiętamy że w Tokio Hubert przegrał z problemami żołądkowymi. W Toronto odpadł w ćwierćfinale z późniejszym triumfatorem Daniiłem Miedwiediewem, pozostawił jednak po sobie bardzo dobre wrażenie. Wystarczy wspomnieć, że ani raz nie przegrał w spotkaniu gema przy własnym serwisie. W Cincinnati przegrał wyrównany mecz z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą, co jednak również wstydu nie przynosi.

Dużo wskazuje więc na to, że w US Open Hubert może powalczyć o naprawdę niezły rezultat. W pierwszej rundzie wygrał w trzech setach z Egorem Gerasimowem, a wyraźnym faworytem będzie również w kolejnym pojedynku, przeciwko Andreasowi Seppiemu. w 3. rundzie teoretycznie może go czekać spotkanie z rewelacyjnym Lorenzo Sonego. Z rozstawionym rywalem spotka się najwcześniej w 1/8 finału. Byłaby to jednocześnie możliwość do zrewanżowania się Matteo Berrettiniemu za przegrany wimbledoński półfinał. Wiadomo, że rankingi nie grają, ale 4. runda  wydaje się być całkowicie w zasięgu Polaka, co przybliży go do Turynu. W przypadku szybkiej porażki punkty będzie można jeszcze nadrobić, a do końca sezonu sporo jeszcze zostało. Z drugiej jednak strony szans na zdobycie tylu punktów, co w US Open zostało już bardzo niewiele.

Hubert ma ogromne szanse na awans do ATP Finals. Ostatnimi laty taka sztuka udawała się wyłącznie naszym deblistom. W tym roku w najbardziej optymistycznym scenariuszu, w turniejach mistrzów zobaczymy zarówno Igę, jak i Huberta.