WTA T-Mobile Polish Open. Sport to nie tylko wygrywanie

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: , foto: Olga Pietrzak, Michał Jędrzejewski/PZT

W sobotnim finale warszawskiego turnieju WTA 125 T-Mobile Polish Open Viktorija Golubic uległa Katerinie Siniakovej. Zaraz po finale udało nam się porozmawiać ze szwajcarską zawodniczką, która od organizatorów została wyróżniona nagrodą fair play.

 

Bartosz Bieńkowski: Jak oceniasz ten mecz?

– Cóż, ona gra bardzo solidnie. Poruszała się naprawdę dobrze. Nie popełniała wielu błędów. Myślę, że wynik był trochę zbyt jednostronny. Uważam, że było więcej wyrównanych gemów, ale kilka piłek nie poszło po mojej myśli. Także, no cóż, ona cały czas prowadziła w tym meczu, niestety. Ale to był dla mnie dobry tydzień, więc cieszę się z tego.

Jak podoba Ci się ten turniej i miasto Warszawa?

– Naprawdę lubię ten turniej. Atmosfera była bardzo swobodna, ludzie byli bardzo mili. Były też dobre warunki do trenowania. No i uwielbiam też polskie jedzenie. Może dziś wieczorem zjem jeszcze jedną porcję pierogów. Tak naprawdę nie widziałam miasta, szczerze mówiąc, ale może dziś będę miała okazję.

Czyli nie miałaś okazji odwiedzić jakichś miejsc w Warszawie?

– Szczerze mówiąc, nie bardzo, bo grałam od wtorku do soboty i nie miałam za dużo czasu. Ale obok hotelu jest naprawdę duży park, więc często tam spacerowałam (turniejowy hotel jest położony tuż obok Łazienek Królewskich – przyp. red.).

Otrzymałaś nagrodę fair play od T-Mobile. Co to dla Ciebie oznacza fair play?

– Nie spodziewałam się takiej nagrody, ale naprawdę mnie to poruszyło. To coś miłego. Dla mnie sport to nie tylko wygrywanie i sukcesy. Oczywiście fajnie jest odnosić sukcesy w sporcie – jestem bardzo ambitna – ale sport to dla mnie coś więcej. On łączy ludzi, towarzyszy mu wiele emocji, przyjaźni i miłości. Byłam też na dwóch igrzyskach olimpijskich, więc sport znaczy dla mnie znacznie więcej niż tylko wygrywanie. Dlatego bardzo się cieszę z tej nagrody.

Jakie momenty ze swojej kariery uważasz za idealny przykład fair play?

– To nie jest tak, że koncentruję się wyłącznie na fair play. Trudno nawet jednoznacznie określić, czym ono jest. Myślę, że naprawdę szanuję wszystkich przeciwników i wiem, jak dużo każdy wkłada w to pracy i walki. Mam w sobie współczucie dla innych zawodniczek, bo wiem, jak to jest. To nas łączy. Tak bardzo, jak chcemy siebie pokonać, tak bardzo też siebie nawzajem potrzebujemy – w meczach i na treningach. Doceniam obie strony: chęć zwycięstwa i jednocześnie docenianie drugiej osoby. Dla mnie to właśnie jest fair play.

Kibice prosili Cię o zdjęcia i autografy. Jak się z tym czujesz?

– Nie wiedziałam, że aż tylu Polaków – tyle dzieci – będzie tak podekscytowanych moją grą. To bardzo miłe uczucie kończyć ten tydzień tutaj z takim uczuciem. Widzieć tyle dzieci ze świecącymi oczami. Mam nadzieję, że będą dalej grać w tenisa. To było piękne.

Jakie masz plany na najbliższe tygodnie?

– Wracam do domu, trochę potrenuję, a potem planuję zagrać w Cleveland i na US Open.

Grodzisk Mazowiecki. Filip Pieczonka z awansem w kwalifikacjach

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: archiwum prywatne Filipa Pieczonki

Emocje po finale WTA 125 w Warszawie jeszcze nie opadły, a już ruszyły kwalifikacje do turnieju ATP Challenger 75 w Kozerkach. O przepustkę do głównej drabinki przystąpiło sześciu Polaków, ale tylko Filip Pieczonka awansował do finału kwalifikacji.

Do czwórki Polaków, którzy zagrają w turnieju głównym, próbowali dołączyć kolejni zawodnicy. Łącznie sześcioro naszych reprezentantów miało okazję na zwycięstwo w eliminacjach.

Zadanie mieli bardzo trudne, ponieważ każdy z nich musiał zmierzyć się z o wiele bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Jednak z turniejem pożegnało się pięciu Polaków.

Hubert Plenkiewicz uległ najwyżej rozstawionemu Radu Albotowi 2:6, 4:6, Kacper Knitter przegrał w podobnym stosunku z Ricardasem Berankisem. Igor Piasek był słabszy od Abdullaha Shelbayha 2:6, 0:6. Paweł Juszczak wszedł do drabinki kwalifikacji jako zawodnik rezerwowy, lecz nie miał większych szans z Tadeasem Paroulkiem 2:6, 2:6. O wygraną powalczył za to Adam Majchrzak. Brat Kamila, drugiej rakiety naszego kraju, kilkukrotnie przełamał Fabrizio Andaloro. Ostatecznie okazał się słabszy w tie-breaku do dwóch. W drugim secie dał się przełamać dwukrotnie i przegrał z Włochem 3:6.

Filip Pieczonka uratował honor polskich tenisistów i pokonał Vadima Ursu 6:2, 6:3. Dla 20-latka to debiut w Kozerkach, a jutro zmierzy się z Ricardasem Berankisem.

Poznaliśmy drabinkę turnieju deblowego. Najwyżej rozstawieni Piotr Matuszewski i Matias Soto zagrają z Erikiem Greveliusem oraz Stefanem Latinoviciem. Do polskiego pojedynku dojdzie pomiędzy braćmi Majchrzak, a będącymi w świetnej formie Szymonem Kielanem i Filipem Pieczonką. Szymon Walków zagra u boku Jordańczyka, Abdullaha Shelbayha z parą Nam/Yuzuki, która jest rozstawiona z numerem „4”. „Dziką kartę” do turnieju deblowego otrzymali Tomasz Berkieta i Mateusz Lange. Oni zagrają z Hindusami – Dev/Sinhą.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Radu Albot (Mołdawia, 1) – Hubert Plenkiewicz (Polska, WC) – 6:2, 6:4

Fabrizio Andaloro (Włochy, 2) – Adam Majchrzak (Polska, WC) – 7:6(2), 6:3

Daniil Glinka (Estonia, 3) – David Poljak (Czechy, Alt) – 6:4, 6:2

Toby Kodat (USA, 4) – Hayato Matsuoka (Japonia) – 2:6, 6:3, 6:3

Abdullah Shelbayh (Jordania, 5) – Igor Piasek (Polska, WC) – 6:2, 6:0

Ricardas Berankis (Litwa, 6) – Kacper Knitter (Polska, WC) – 6:2, 6:4

Maximus Jones (Tajlandia, 7) – Stefan Latinovic (Serbia, Alt) – 6:4, 6:4

Filip Pieczonka (Polska, Alt) – Vadim Ursu (Ukraina, 8) – 6:2, 6:3

Rafael Jodar (Hiszpania, 9) – Si-Jung Nam (Korea Południowa, Alt) – 6:0, 6:3

Tadeas Paroulek (Czechy, 10) – Paweł Juszczak (Polska, Alt) – 6:2, 6:2

Amit Vales (Izrael, Alt) – Luca Potenza (Włochy, 11) – 6:4, 3:6, 6:4

Leonardo Rossi (Włochy) – Mae Malige (Francja, 12) – 6:4, 7:5

 

 

 

Toronto. Obrońca tytułu gra dalej, awans Zvereva

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

W sobotę na National Bank Open w Toronto w sesji dziennej Karen Chaczanow pokonał rozstawionego z numerem 8 Caspera Ruuda w dwóch setach, notując swoje pierwsze zwycięstwo przeciwko zawodnikowi z czołowej 20 w tym sezonie. W ćwierćfinałach Chaczanow zmierzy się z 20-letnim Amerykaninem Alexem Michelsenem, który pokonał Learnera Tiena w pierwszym meczu na korcie centralnym, awansując tym samym do ćwierćfinałów imprezy Masters 1000 po raz pierwszy.

W sesji wieczornej aktualny mistrz NBO, Alexei Popyrin, pokonał rozstawionego z numerem 5 Holgera Rune w trzech setach, kończąc spotkanie odważnym lobem w decydującym punkcie meczu. Triumf ten przedłużył jego serię zwycięstw w Kanadzie do dziewięciu kolejnych meczów.

Do kolejnego zaplanowanego na sobotę spotkania nie doszło po tym, jak uraz mięśni brzucha uniemożliwił Francisco Cerundolo rozegranie meczu przeciwko Alexanderowi Zverevowi i zmusił Argentyńczyka do poddania meczu, dając tym samym wygraną i awans rozstawionemu w turnieju z numerem 1 Zverevovi.

Po meczu Rune powiedział: „Muszę grać o wiele lepiej, aniżeli dzisiaj, aby osiągać dobre wyniki. Przede wszystkim chodzi mi o podejmowanie decyzji na korcie, w czym muszę być po prostu lepszy. To mój główny cel, nad czym muszę pracować i jedyna według mnie droga do lepszych wyników.”

Obrońca tytułu Alexei Popyrin przyznał, iż ostatnie 12 miesięcy nie były dla niego najlepsze, a obrona 1000 rankingowych punktów z ubiegłego roku jest dla niego presją, która nie zawsze powoduje dobrą postawę na korcie.

„Utrzymanie miejsca w rankingu będzie trudne, ale na razie na szczęście czuję się w Kanadzie bardzo dobrze, podobnie jak w ubiegłym roku w Montrealu. Staram się nie myśleć o obronie tych punktów, aby móc grać bez dodatkowego obciążenia” – stwierdził Popyrin.

Korespondencja z Montrealu. Wielkie zwycięstwo Mboko

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Victoria Mboko nie tylko odniosła wczoraj sensacyjne zwycięstwo nad Coco Gauff, ale jest również pierwszą Kanadyjką od 1987 roku, która dotarła do ćwierćfinału turnieju w Montrealu.

Zwycięstwo 6:1, 6:4 odniesione w godzinę i dwie minuty jest wręcz sensacyjne. Mboko staje się również pierwsza Kanadyjką, ktora pokonala Gauff mającą jak do tej pory perfekcyjny rekord 6:0 w meczach z tenisistkami kanadyjskimi. Mboko jest również pierwszą zawodniczką w tym sezonie, która nie straciła żadnego gema przy swoim serwisie grając przeciwko numerowi dwa na świecie.

 
Kilka innych interesujących faktów zanotowanych w połowie montrealskiego turnieju:
Jak dotąd 24 zawodniczki odrobiły początkowe straty w rozgrywanych meczach, aby wygrać po przegraniu pierwszego seta — to najwyższa liczba w tym sezonie w którymkolwiek turnieju WTA.
Rozstawiona z numerem 9, Elena Rybakina pokonała Ukrainkę Dajanę Jastremską w zaciętym trzysetowym meczu 5-7, 6-2, 7-5, po 2 godzinach i 31 minutach gry i została pierwszą zawodniczką, która w tym sezonie zanotowała ponad 300 asów serwisowych w turniejach WTA.
Marta Kostiuk, rozstawiona z numerem 24 zawodniczka z Ukrainy, odniosła zwycięstwo 5-7, 6-3, 6-3 nad Amerykanką McCartney Kessler, która debiutowała w głównym drabince kanadyjskiego turnieju.
Zaś w deblu kobiet: Jelena Ostapenko i Barbora Krejczikova po solidnej grze pokonały najwyżej rozstawione Sarę Errani i Jasmine Paolini 7-6(3), 6-2.<