Korespondencja z Kozerek. Krecz, niespodzianka i nerwy – Polacy z kompletem zwycięstw

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Za nami udany poniedziałek w ramach turnieju Kozerki Open. Trzech Polaków przystąpiło do meczów singlowych i wszyscy trzej odnieśli zwycięstwo. 

Na początek dnia rozegrano kwalifikacje do turnieju głównego. W nich mieliśmy jednego reprezentanta. Filip Pieczonka zmierzył się z doświadczonym Litwinem, Ricardasem Berankisem. Początek w wykonaniu Polaka był obiecujący – kilka asów sprawiło, że nie miał większych problemów z utrzymaniem serwisu. Później musiał walczyć z niską skutecznością drugiego podania, lecz ostatecznie pozostawał w grze.

Przy stanie 6:5 Berankis potrzebował przerwy medycznej z powodu skurczów. Na niewiele to się zdało, ponieważ po rozegraniu jednego punktu Litwin upadł na kort i po konsultacji z fizjoterapeutą nie kontynuował spotkania. To oznacza, że w głównej drabince wystąpi pięcioro Polaków. Pieczonka trafił w pierwszej rundzie na Asłana Karacewa.

Później na kort centralny wyszedł Olaf Pieczkowski, który zmierzył się z Viktorem Durasoviciem. Przy dłuższych wymianach ton nadawał polski tenisista. W nagrodę zdobył przełamanie w szóstym gemie. Później wytrzymał presję, kiedy Norweg miał dwie szanse na odrobienie strat i wygrał pierwszego seta 6:3.

Druga odsłona była dużo bardziej zacięta. Durasovic zmobilizował się i prowadził 2:0. Pieczkowski szybko odłamał przeciwnika, by potem wytrzymać kluczowy moment seta, kiedy w szóstym gemie wrócił od stanu 0:40. To pobudziło młodego zawodnika, który przełamał Norwega i w pewnym stylu zamknął mecz, odnosząc najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Pieczkowski zdobędzie 7 punktów do rankingu ATP, a o powiększenie zdobyczy powalczy z Dino Prizmiciem, turniejową „dwójką”.

Ciężary na początek

Jako ostatni na kort wyszedł najwyżej rozstawiony Kamil Majchrzak. 29-latek zagrał z Ilją Iwaszką, który próbuje wrócić do czołówki. Pierwszy set mógł być zaskoczeniem dla kibiców zgromadzonych na trybunach. Majchrzak dużo psuł z bekhendu, do tego nie pomagał mu serwis. Rezultat 3:6 mógł napawać niepokojem, a niespodzianka wisiała w powietrzu.

W drugim secie nastąpiła metamorfoza Polaka. Zaczął grać cierpliwie, a bekhend wrócił do łask, co w połączeniu z pierwszym podaniem przynosiło mu sporo punktów. Role w meczu się odwróciły – teraz to Iwaszka zanotował słabszy okres i musiał przełknąć gorzką pigułkę przegranej. I to do zera.

Trzeci set wydawał się pod kontrolą polskiego tenisisty. Szybkie przełamanie mogło zwiastować szczęśliwe zakończenie i awans do drugiej rundy. Jednak w ostatniej chwili obudził się Iwaszka. W dziewiątym gemie przełamał Majchrzaka, a nieliczni kibice Białorusina poderwali się z siedzeń. Końcówka była jednak popisem tenisisty WKT Mera. Dwa udane minięcia pomogły Polakowi w zdobyciu decydującego przełamania, które zakończyło to spotkanie 3:6, 6:0, 7:5.

Jutro do akcji wkroczą troje Polaków w singlu oraz czworo w deblu. O 11:00 na korcie centralnym Tomasz Berkieta zagra z Matiasem Soto. Ich pojedynek wyłoni następnego rywala dla Kamila Majchrzaka. Później Maks Kaśnikowski podejmie Hugo Greniera, a Filip Pieczonka – Asłana Karacewa. W sesji wieczornej o 19:00 zagrają bracia Adam i Kamil Majchrzak, którzy zagrają z Szymonem Kielanem i Filipem Pieczonką.


Wyniki

Finał kwalifikacji:

Radu Albot (Mołdawia, 1) – Tadeas Paroulek (Czechy, 10) – 6:0, 7:6(3)

Maximus Jones (Tajlandia, 7) – Fabrizio Andaloro (Włochy, 2) – 6:1, 6:3

Daniil Glinka (Estonia, 3) – Amit Vales (Izrael, Alt) – 6:1, 6:4

Rafael Jodar (Hiszpania, 9) – Toby Kodat (USA, 4) – 6:2, 1:0 i krecz Kodata

Abdullah Shelbayh (Jordania, 5) – Leonardo Rossi (Włochy) – 7:5, 6:4

Filip Pieczonka (Polska) – Ricardas Berankis (Litwa, 6) – 6:6 i krecz Berankisa

Pierwsza runda singla:

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – Ilja Iwaszka (PR) – 3:6, 6:0, 7:5

Dino Prizmic (Chorwacja, 2) – Gauthier Onclin (Belgia) – 6:2, 6:4

Olaf Pieczkowski (Polska, WC) – Viktor Durasovic (Norwegia) – 6:3, 6:4

 

Toronto. Amerykanie w roli głównej

/ Peter Figura , źródło: własne, foto: East News

W najciekawszych niedzielnych meczach na National Bank Open w Toronto wystąpili Ben Shelton i Taylor Fritz.

Shelton byl na granicy porażki w pojedynku o ćwierćfinał turnieju, grając z Flavio Cobollim. W trzecim secie włoski tenisista serwował już „po zwycięstwo”, jednak Amerykaninowi udało się przełamać jego serwis, wyrównać wynik w secie na po 6, a następnie bardzo zdecydowanie wygrać w tie breaku 7:1, a tym samym odnieść zwycięstwo w meczu 6:4, 4:6, 7:6(1). Cały mecz trwał dwie godziny i 27 minut.

Jeszcze bardziej zacięty pojedynek stoczył rodak Sheltona, Taylor Fritz, którego przeciwnikiem w walce o ćwierćfinał był czeski tenisista, Jiri Leheczka. Był to kolejny trzysetowy mecz rozegrany przez tych zawodników oraz również taki, w którym żaden z tenisistów nie przełamał serwisu przeciwnika. Ostatecznie jednak to Fritz zanotował na swoim koncie zwycięstwo wynikiem 7:6(4), 6:7(5), 7:6(5).

W ćwierćfinale National Bank Open w Toronto zameldowali się również Alex de Minaur i Andriej Rublow.


Wyniki

Czwarta runda:

Taylor Fritz (USA, 2) – Jiri Leheczka (Czechy, 19) 7:6(4), 6:7(5), 7:6(5)

Ben Shelton (USA, 4) – Flavio Cobolli (Włochy, 13) 6:4, 4:6, 7:6(1)

Andriej Rublow (6) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania, 20) 6:7(3), 7:6(2), 3:0, krecz

Alex de Minaur (Australia, 9) – Frances Tiafoe (USA, 7) 6:2, 4:6, 6:4

Jak kryptowaluty zmieniają biznes: wpływ, ryzyko i nowe szanse

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Jak kryptowaluty rozwalają stare schematy i zmieniają wszystko, czego dotkną

 

Większość firm gra bezpiecznie. Mają swoje procesy, od lat te same systemy, decyzje podejmowane przez ludzi w garniturach przy zbyt długich spotkaniach. Ale świat się ruszył. I to nie trochę — bardzo. A głównym katalizatorem tej zmiany jest coś, co jeszcze niedawno było traktowane jak ciekawostka dla nerdów z Reddita: kryptowaluty.

Nie chodzi już tylko o to, że ktoś kupił Bitcoina za 500 zł i teraz jeździ Lamborghini. Chodzi o to, że blockchain i wszystko, co za nim stoi, zaczęło wpływać na prawie każdy sektor gospodarki. Widać to nie tylko w wielkich korporacjach, ale też w mniejszych, bardziej zwinnych projektach — jak WildRobin, który pokazuje, że nowoczesne podejście do finansów i cyfrowych procesów nie jest zarezerwowane tylko dla gigantów.

 

WildRobin: przykład, że się da

 

Nie każdy projekt musi mieć siedzibę w Dolinie Krzemowej, żeby robić coś innowacyjnego. WildRobin to właśnie przykład tej nowej fali – platforma, która nie boi się technologii i z której korzystają użytkownicy szukający sprawdzonych, wygodnych i elastycznych rozwiązań płatniczych. Co ważne: działa w pełni transparentnie, nie obiecuje cudów, tylko oferuje realne narzędzia do korzystania z kryptowalut i alternatywnych metod płatności. Wszystko jest klarowne, dobrze opisane, intuicyjne. Właśnie takie projekty pokazują, że nowoczesna technologia nie musi być skomplikowana – musi być uczciwa i funkcjonalna. WildRobin łączy przyjazny interfejs z praktycznymi funkcjami, tworząc przestrzeń, która nie odstrasza, tylko zaprasza. I to działa.

 

Kryptowaluty to nie moda — to przewaga

 

Wielu ludziom nadal się wydaje, że kryptowaluty to „fala, która przeminie”. Że to chwilowy hype, jak fidget spinnery. Problem w tym, że ta „moda” zmienia cały układ sił. I robi to bardzo konsekwentnie.

Płatności? Nie potrzebujesz już banku ani pośrednika, który skasuje prowizję tylko dlatego, że “jest między tobą a sklepem”.

Umowy? Smart kontrakty robią to lepiej — działają automatycznie, bez podpisów i bez tłumaczenia “co poeta miał na myśli”.

Tożsamość? Własny cyfrowy portfel oznacza, że nie musisz podawać peselu każdemu, kto chce ci coś sprzedać.

I to jest gamechanger.

 

Case Studies — co już się dzieje (a nie dopiero się wydarzy)

 

– Logistyka: Dzięki blockchainowi można śledzić każdy etap produkcji i dostawy. Zero przekrętów. Wszystko czarno na białym.

– Muzyka i sztuka: NFT może wyglądać jak dziwny trend, ale artyści sprzedają swoje prace bez pośredników. Każdy token to cyfrowy dowód własności. Kopiuj, ile chcesz — oryginał jest tylko jeden.

– Marketing: Programy lojalnościowe oparte na tokenach? Tak. I działają. Klient dostaje coś więcej niż punkty – dostaje realny zasób, którym może handlować.

– Finanse: DeFi rozwala bankowość od środka. Pożyczki, lokaty, wymiany walut — wszystko bez papierologii, bez szklanych biur, bez numerków w kolejce.

Technologia, która nie wybacza

 

Blockchain nie działa “na słowo honoru”. Działa, bo zapisuje wszystko. I niczego nie da się tam podmienić po fakcie. To jak mieć księgowego, który nigdy się nie myli i nie da się przekupić.

To powoduje, że firmy, które stawiają na przejrzystość, zyskują zaufanie szybciej niż te, które ciągle każą “czekać na potwierdzenie działu prawnego”. Konsumenci są zmęczeni ściemą. A kryptowaluty, mimo że technicznie złożone, są brutalnie uczciwe: masz środki — działasz. Nie masz — nie działasz. Koniec historii.

Dla kogo to (nie)jest

 

Czy każdy biznes powinien rzucić się w blockchain? Nie. To nie jest magiczne rozwiązanie dla wszystkich. Ale każdy — serio, każdy — powinien się zastanowić, czy nie warto przynajmniej zacząć testować. Bo nie chodzi o to, żeby wszystko nagle przerobić na tokeny. Chodzi o to, żeby być gotowym, kiedy rynek tego zażąda. Bo to się zbliża. Klienci zaczną pytać: „Dlaczego nie mogę zapłacić kryptowalutą?”, „Gdzie jest mój cyfrowy portfel lojalnościowy?”, „Dlaczego wciąż czekam 3 dni na przelew?”

A wtedy firmy, które spały, obudzą się w świecie, który ich nie potrzebuje.

Branże najbardziej narażone na to, że zostaną w tyle?

– Bankowość (jeśli nie zacznie działać szybciej)

– Ubezpieczenia (jeśli nie uproszczą wszystkiego)

– Transport i logistyka (jeśli nie zintegrują się z nowoczesnym trackingiem)

– Retail (jeśli nie zrozumieją, że klient chce płacić jak chce, kiedy chce)\

 

Nie tylko dla młodych

 

Często się mówi, że kryptowaluty to zabawka dla młodych. Bzdura. Starsze pokolenia też się uczą — tylko szybciej, jeśli widzą w tym realną korzyść. A ta korzyść jest prosta: więcej kontroli, mniej czekania, niższe koszty.

I to działa na wszystkich. Nieważne, czy masz 20 lat i grasz na blockchainowych platformach gamingowych, czy prowadzisz firmę i po prostu chcesz szybciej dostawać zapłatę od klientów z zagranicy.

 

Wnioski

 

Kryptowaluty zmieniają świat. Nie robią tego nagle. Robią to po cichu, krok po kroku, proces po procesie. I firmy, które teraz to zrozumieją — jak WildRobin — mają szansę zbudować coś, co nie tylko przetrwa, ale będzie wyznaczać kierunek.

Bo w nowym świecie nie wygrywa ten, kto głośniej krzyczy. Wygrywa ten, kto szybciej zrozumie, że nie wrócimy już do świata sprzed blockchaina. I dobrze.

Korespondencja z Montrealu. Ekspresowe zwycięstwo Osaki, Switolina ograła Anisimovą

/ Peter Figura , źródło: własne, foto: Peter Figura

Naomi Osaka zdominowała swój mecz 1/8 finału przeciwko Anastazji Sevastovej, kończąc go w zaledwie 49 minut i 25 sekund, pewnie wygrywając 6-1, 6-0. To był drugi najkrótszy mecz rozgrywany na Canadian Open od 2018 roku – krócej trwał tylko finał w Montrealu w 2023 roku między Jessicą Pegulą a Liudmiłą Samsonową (49 minut i 11 sekund).

Dzięki temu wynikowi Osaka została pierwszą japońską zawodniczką w erze Open, która dotarła do ćwierćfinałów na Canadian Open więcej niż raz (2019 i 2025). Jeśli wygra swój mecz ćwierćfinałowy we wtorek przeciwko swojej następnej rywalce, Elinie Switolinie, wyrówna najlepszy wynik kiedykolwiek osiągnięty przez japońską zawodniczkę na tym turnieju w erze Open – półfinał Kazuko Sawamatsu w 1974 roku i Kimiko Date Krumm w 1994 roku. Warto zauważyć: Osaka ma bilans 4-3 przeciwko Svitolinie w spotkaniach WTA. Wczorajsze zwycięstwo było również najszybsze w karierze Naomi Osaki.

Madison Keys (rozstawiona z numerem 6) odrobiła początkowe straty, pokonując Karolinę Muchową (rozstawiona z numerem 11) w trzech setach – 4-6, 6-3, 7-5. Po raz pierwszy od swojego debiutanckiego występu w 2016 roku wraca do ćwierćfinałów Canadian Open.

Z kolei Elina Switolina pokonała finalistkę Wimbledonu 2025, Amandę Anisimovą, w dwóch setach, 6-4, 6-1. Svitolina prowadzi teraz w ich bezpośrednich pojedynkach 4–1.


Wyniki

Czwarta runda:

Elina Switolina (Ukraina, 10) – Amanda Anisimova (USA, 5) 6:4, 6:1

Madison Keys (USA, 6) – Karolina Muchova (Czechy, 11) 4:6, 6:3, 7:5

Naomi Osaka (Japonia) – Anastazja Sevastova (Łotwa) 6:1, 6:0

ITF. Polskie finały rozstrzygnięte, kolejny tytuł Kuczer

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: ITF/własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski zwyciężył w turnieju ITF M25 w Koszalinie. W finale 22-latek pokonał Tomasza Berkietę. Natomiast w Savitaipale Marcelina Podlińska okazała się lepsza od Anny Hertel.

Kibice w Koszalinie zobaczyli polski finał, w którym nie zabrakło emocji. Najmniej wyrównany był pierwszy set, ale w dwóch kolejnych tenisiści prowadzili zacięty pojedynek. Ostatecznie Maks Kaśnikowski pokonał o trzy lata młodszego Tomasza Berkietę i sięgnął po tytuł. To pierwsze turniejowe zwycięstwo 22-latka po powrocie po kontuzji.

Drugi polski finał odbył się w Finlandii. W Savitaipale turniejowa „dwójka”, Marcelina Podlińska, w dwóch setach pokonała turniejową „jedynkę”, Annę Hertel. Dla Podlińskiej to pierwszy zawodowy w grze pojedynczej, a Hertel już po raz trzeci w tym roku wystąpiła w singlowym finale.

Powody do radości miała również Daria Kuczer. Polka zdobyła tytuł w Rogaskiej Statinie ze Słowaczką Salmą Drugdovą. To już 12. W karierze turniejowe zwycięstwo naszej reprezentantki.


Wyniki

Finał gry pojedynczej w Koszalinie (ITF M25)

Maks Kaśnikowski (Polska, 6) – Tomasz Berkieta (Polska, 8) 6:1, 4:6, 6:4

 

Finał gry pojedynczej w Savitaipale (ITF W15)

Marcelina Podlińska (Polska, 2) – Anna Hertel (Polska, 1) 6:3, 6:4

 

Finał gry podwójnej w Rogaskiej Statinie (ITF W15)

Daria Kuczer, Salma Drugdova (Polska, Słowacja) – Laura Cilekova i Natalia Krockova (Słowacja) 6:2, 3:1, krecz

Venus Williams szczerze o operacji i walce o zdrowie

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: East News

Venus Williams powróciła na korty podczas turnieju w Waszyngtonie. W niedawnym wpisie internetowym zawodniczka wyjaśniła dlaczego jej rozbrat z zawodowym tenisem był tak długi.

Impreza kategorii WTA 500 w stolicy USA przyciągała uwagę kibiców między innymi ze względu na występ Venus Williams. Legendarna Amerykanka wystąpiła w singlu i deblu i była mocno fetowana przez miejscowych kibiców. W ostatnich dniach 45-latka opowiedziała o tym, co działo się z nią w ciągu szesnastu miesięcy, podczas których nie grała zawodowych meczów. W poście, zamieszczonym na Instagramie czytamy:

Minął rok od miomektomii, którą przeszłam, by pozbyć się mięśniaków i guzków macicy. Różnica jest kolosalna. Wcześniej lekarze powiedzieli mi, że nie da się przeprowadzić zabiegu, bo mogę się wykrwawić na stole operacyjnym. Myślałam, że nigdy nie urodzę dziecka, sugerowano mi usługi surogatki. Latami nikt nie zdiagnozował mnie właściwie – miałam ostrą anemię, ciągłe bóle, obfite krwawienia i zbyt częste cykle miesiączkowe. To wszystko wpłynęło na to, jak toczyła się moja sportowa kariera. Właśnie dlatego tak ważne jest, by walczyć o swoje zdrowie. Mówię to publicznie, by żadna kobieta nie musiała zmagać z tym tak długo, jak ja – podkreśliła Williams.

Venus Williams ma wystąpić w turnieju miksta na US Open a wcześniej otrzymała „dziką kartę” do zawodów WTA 1000 w Cincinnati.

Montreal. Clara Tauson znalazła sposób na Igę Świątek

/ Łukasz Duraj , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Poniedziałkowa noc przyniosła polskim kibicom przykrą niespodziankę. Iga Świątek przegrała z Clarą Tauson i pożegnała się z turniejem w Montrealu.

Starcie w Kanadzie było czwartym pojedynkiem Polki i Dunki, ale potoczyło się inaczej niż trzy poprzednie, wygrane przez Igę. W pierwszym secie nie brakowało walki i długich gemów. Jako pierwsza przełamanie zdobyła Tauson, ale Świątek zdołała odrobić tę stratę w ostatniej chwili i wyrównać na po pięć. Ostatecznie o losie partii rozstrzygnął tie-break, w którym wyraźnie lepsza była niżej notowana rywalka.

Drugi set był nieco krótszy i także dobrze rozpoczął się dla Tauson. 22-latka prowadziła w nim już 4:2, ale Iga nie zamierzała się poddać. Polka przełamała Dunkę w siódmym gemie i miała szansę na wyrównanie stanu partii. Niestety nie udało jej się utrzymać serwisu a wynik 5:3 dla przeciwniczki oznaczał, że to ona jest bliżej zwycięstwa. Dunka nie wypuściła tej okazji z rąk i pewnie zamknęła rywalizację z pomocą własnego podania.


Wyniki

Czwarta runda:

Clara Tauson (Dania, 16) – Iga Świątek (Polska, 2) 7:6(1), 6:3