US Open. Kamil Majchrzak przegrał z kontuzją. Krecz Polaka w trzeciej rundzie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Kamil Majchrzak skreczował w meczu trzeciej rundy US Open z Leandro Riedim przy stanie 3:5, 0:15 z perspektywy Polaka. Powodem były problemy z żebrami.

Przed Polakiem pojawiła się ogromna szansa na awans do czwartej rundy Wielkiego Szlema. Kamil Majchrzak pokonał w pięciu setach Karena Chaczanowa i odniósł pierwsze zwycięstwo nad zawodnikiem z czołowej dziesiątki. Jego rywalem był Leandro Riedi – Szwajcar sklasyfikowany w piątej setce rankingu ATP, który pokonał już pięciu rywali (trzech w kwalifikacjach i dwóch w turnieju głównym).

Jednak od początku było widać, że coś dolega polskiemu tenisiście. Serwis Kamila nie był taki szybki i był wystawką do ataku dla Szwajcara. Mimo tego, Riedi mocno się mylił i po 9 minutach Polak prowadził 3:0 z podwójnym przełamaniem. Jednak kiedy Riedi zaczął trafiać, Majchrzak przegrywał wymiany. Po niewykorzystaniu dwóch break pointów w siódmym gemie, na korcie pojawił się fizjoterapeuta. Okazało się, że chodziło o problemy z żebrami. Gdy Riedi przełamał Polaka na 5:3, chwilę później Majchrzak podjął decyzję o niekontynuowaniu spotkania. Z kortu Polak schodził ze łzami w oczach.

Porażka jest szczególnie dotkliwa, ponieważ dwa dni temu zagrał prawdopodobnie najlepsze spotkanie w karierze. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.


Wyniki

Trzecia runda singla:

Leandro Riedi (Szwajcaria, Q) – Kamil Majchrzak (Polska) – 5:3 i krecz Majchrzaka

Poznań. Życiowy turniej trwa. Fryderyk Lechno-Wasiutyński w finale

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Freepik

Fryderyk Lechno-Wasiutyński nie przestaje zaskakiwać. Polak pokonał kolejnego wyżej sklasyfikowanego tenisistę. Tym razem wygrał z Matthew Donaldem 4:6, 6:4, 6:1 i awansował do finału turnieju ITF M25 w Poznaniu.

Lechno-Wasiutyński gra w Poznaniu dzięki „dzikiej karcie”. Nigdy nie dotarł do półfinału turnieju ITF, a w ćwierćfinale pokonał Maksa Kaśnikowskiego. Dzisiaj zagrał z Matthew Donaldem. Polak rozpoczął obiecująco, prowadząc 4:2 i mając serwis na podwyższenie prowadzenia. Mecz bardzo się wyrównał, lecz gemy wygrywał już tylko Donald.

W drugiej partii Czech dwukrotnie prowadzil z przewagą przełamania (najpierw 2:1, a potem 3:2 i 30:0). Lechno-Wasiutyński wytrzymał ważny moment i odrobił straty. Następnie utrzymywał gemy serwisowe, po czym przełamał rywala w końcówce na 6:4. Trzeci set był pod jego kontrolą. Od stanu 1:1 dwukrotnie przełamał Czecha i to wystarczyło, aby zapewnić sobie awans do finału.

To pierwszy w karierze finał w zawodowej karierze Lechno-Wasiutyńskiego. Zdobył już 16 punktów do rankingu ATP i już na pewno zadebiutuje w Top 1000. Dzięki temu zostanie trzynastym Polakiem w tym gronie. O tytuł zagra z najwyżej rozstawionym Mathysem Erhardem, który pokonał Aleksieja Watutina 6:2, 1:6, 6:2.


Wyniki

Półfinał singla:

Mathys Erhard (Francja, 1) – Aleksiej Watutin (3) – 6:2, 1:6, 6:2

Fryderyk Lechno-Wasiutyński (Polska, WC) – Matthew Donald (Czechy) – 4:6, 6:4, 6:1

Półfinał debla:

Y. Hsu, K. Ozolins (Tajwan, Łotwa) – C. Denolly, M. Erhard (Francja, Francja) – walkower

C. Gannon, H. Rock (Irlandia, Wielka Brytania) – K. Kiwacew, A. Watutin – 6:3, 6:3

US Open. Koniec przygody Magdaleny Fręch

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Magdalena Fręch przegrała z Coco Gauff 3:6, 1:6 w trzeciej rundzie US Open. Tym samym Polka zakończyła swój tegoroczny występ w Nowym Jorku w grze pojedynczej.

Podczas ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema, tak samo jak podczas tegorocznego Australian Open, mieliśmy dwie polskie tenisistki w 1/16 finału singla. Obok Igi Świątek, o czwartą rundę rywalizowała też Magdalena Fręch.

A rywalką łodzianki była Coco Gauff. Amerykanka bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie. Przełamując podanie Fręch, wyszła na prowadzenie 3:0. Wprawdzie druga rakieta naszego kraju odrobiła straty po tym, jak Amerykanka zrobiła podwójny błąd serwisowy. Jednak od stanu 3:3 nie wygrała ani jednego gema i to mistrzyni z 2023 roku była bliżej 1/8 finału.

Druga odsłona przebiegła pod dyktando turniejowej „trójki”, która od stanu 1:1 wygrała pięć gemów z rzędu i zameldowała się w czwartej rundzie.

Singlowa porażka Magdaleny Fręch nie oznacza, że Polka opuszcza Nowy Jork. Łodzianka wraz z Anną Blinkową powalczą o trzecią rundę rywalizacji deblowej. Ich przeciwniczkami będą Camila Osorio i Yue Yuan.


Wyniki

Trzecia runda:

Coco Gauff (USA, 3) – Magdalena Fręch (Polska, 28) 6:3, 6:1

US Open. Jan Zieliński i Adam Pavlasek w drugiej rundzie debla

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Jan Zieliński i Adam Pavlasek pokonali parę Ariel Behar/Joran Vliegen 7:6(2), 7:6(2) i awansowali do drugiej rundy debla w US Open. Zieliński jest drugim Polakiem obok Karola Drzewieckiego, który zagra na tym etapie.

Na otwarcie polsko-czeska para mierzyła się z Arielem Beharem i Joran Vliegenem, którzy mają na koncie sukcesy deblowe, ale z innymi partnerami. W pierwszym secie Zieliński i Pavlasek przełamali podanie rywali jako pierwsi w szóstym gemie, lecz błyskawicznie stracili przewagę. Później przełamań już nie było, a o secie zadecydował tie-break. Od stanu 2:2 punkty wygrywali już tylko Polak z Czechem, którzy objęli prowadzenie w spotkaniu.

Drugi set przebiegał jeszcze sprawniej. Żadna para nie wypracowała sobie choćby break pointa, a z dwunastu gemów tylko raz doszło do równowagi. Byliśmy świadkami drugiego tie-breaka, w którym polsko-czeska para od początku miała przewagę dwóch mini-breaków. Ostatecznie Zieliński i Pavlasek ponownie wygrali do dwóch, notując dobre otwarcie turnieju. W drugiej rundzie mogą zagrać z parą Francisco Cabral/Lucas Miedler (turniejowa „12”) lub Nicolas Barrientos/Nathaniel Lammons.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

J. Zieliński, A. Pavlasek (Polska, Czechy) – A. Behar, J. Vliegen (Urugwaj, Belgia) – 7:6(2), 7:6(2)

Porto. Szymon Kielan i Filip Pieczonka z trzecim tytułem w sezonie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

Szymon Kielan i Filip Pieczonka nie mogą się zatrzymać. Polscy tenisiści pokonali w finale Challengera 75 w Porto braci Ivana i Mateja Sabanova 6:2, 6:4 i zdobyli trzeci wspólny tytuł w sezonie.

Polscy tenisiści rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Dwukrotnie przełamali serwis Serbów, prowadząc już 4:0. Choć w końcówce były drobne kłopoty z zakończeniem seta, Kielan i Pieczonka zapisali pierwszego seta na swoje konto z wynikiem 6:2.

Już w pierwszym gemie kolejnej partii Polacy odebrali podanie rywalom. Tym razem pojawiło się więcej podwójnych błędów serwisowych i trudniej było im utrzymać gemy serwisowe, lecz wciąż byli bliżej zwycięstwa. Niewiele zabrakło, aby zapewnili sobie podwójne przełamanie i serwis na tytuł w siódmym gemie, ale bracia Sabanov wyszli z tarapatów. Niestety po długiej wymianie Serbowie doprowadzili do remisu 4:4. Ich radość nie trwała długo. Po dwóch podwójnych błędach z rzędu Kielan i Pieczonka prowadzili 5:4. Tym razem bez problemu zakończyli spotkanie, po czym mogli cieszyć się z trzeciego wspólnego tytułu w sezonie.

Dla obu tenisistów to oznacza awans w okolice 130. miejsca w rankingu deblowym ATP. Ich kolejnym planowanym startem są Challengery 125 w Sewilli i Szczecinie.


Wyniki

Finał debla:

S. Kielan, F. Pieczonka (Polska, Polska, 2) – I. Sabanov, M. Sabanov (Serbia, Serbia, 4) – 6:2, 6:4

Bytom. Weronika Ewald i Zuzanna Pawlikowska najlepsze w deblu

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: KS Górnik Bytom

Poznaliśmy finalistki turnieju ITF W50 w Bytomiu w grze pojedynczej. Tyra Carolina Grant i Kajsa Rinaldo Persson zagrają jutro o tytuł. W deblu natomiast najlepsze okazały się Weronika Ewald i Zuzanna Pawlikowska, które pokonały Anetę Kucmovą i Mirianę Tonę 3:6, 6:3, 10-7.

W pierwszym secie Polki wyszły na prowadzenie 3:0. Potem jednak straciły sześć gemów z rzędu i przegrały 3:6. Później obie pary miały problem z utrzymaniem gemów serwisowych. Kucmova i Tona miały przewagę przełamania i były trzy gemy od tytułu w Bytomiu. Jednak polski debel zanotował świetny powrót do gry, a super tie-break miał rozstrzygnąć losy rywalizacji.

Ewald i Pawlikowska kiepsko rozpoczęły decydującą odsłonę, bo od stanu 1:4. Wtedy Polki zanotowały serię siedmiu wygranych punktów, a zaliczka wystarczyła do pierwszego wspólnego turniejowego zwycięstwa w deblu. Dla Ewald to drugi tytuł deblowy w karierze, dla Pawlikowskiej – trzeci w sezonie i szósty ogółem.

W sobotę rozegrano półfinały gry pojedynczej. Pierwszy mecz zakończył się przedwcześnie, ponieważ Katarina Zawacka, po porażce w pierwszym secie 1:6 i przy stanie 1:2 w drugim, poddała spotkanie. W związku z tym w finale zagra Tyra Carolina Grant, pogromczyni Giny Feistel i Zuzanny Pawlikowskiej.

Dużo więcej emocji było w drugim półfinale. Kajsa Rinaldo Persson odrobiła stratę seta i wyeliminowała najwyżej rozstawioną Despinę Papamichail 2:6, 6:4, 6:3. To trzeci finał Szwedki w tym sezonie i drugi na polskiej ziemi. Dwa tygodnie temu zagrała mecz o tytuł w Bydgoszczy. Wtedy przegrała w dwóch setach z Tatianą Pieri.


Wyniki

Półfinał singla:

Kajsa Rinaldo Persson (Szwecja) – Despina Papamichail (Grecja, 1) – 2:6, 6:4, 6:3

Tyra Grant (Włochy, 3) – Katarina Zawacka (Ukraina) – 6:1, 2:1 i krecz Zawackiej

Finał debla:

W. Ewald, Z. Pawlikowska (Polska, Polska) – A. Kucmova, M. Tona (Czechy, Włochy, 2) – 3:6, 6:3, 10-7

ITF. Martyna Kubka przegrała w półfinale w Heraklionie

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Kamil Szpilski

Martyna Kubka zakończyła występ w turnieju ITF W35 w Heraklionie. Polka uległa w półfinale najwyżej rozstawionej Loli Radivojevic 3:6, 7:6(5), 1:6.

Kubka zalicza udany okres. W czterech ostatnich turniejach, w trzech awansowała co najmniej do ćwierćfinału. W Heraklionie zaliczyła czwarty półfinał w sezonie, a o awans do finału zagrała z Lolą Radivojevic.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu Serbka rywalizowała w eliminacjach US Open, ale szybka zmiana nawierzchni nie miała wpływu na jej dyspozycję. W pierwszym secie jedno przełamanie w ósmym gemie wystarczyło Radivojevic do zwycięstwa 6:3. Kubka w tym czasie nie wypracowała sobie ani jednego break pointa.

W drugiej partii obie zawodniczki świetnie serwowały. Żaden gem nie był rozgrywany na przewagi i o losach seta zadecydował tie-break. Dużo było nerwowości w poczynaniach tenissitek, ponieważ 9 z 12 punktów wygrywały returnujące. Na szczęście o pięć z nich wygrała Kubka, która doprowadziła do decydującego seta.

Polka mogła zapisać na konto pierwsze przełamanie serwisu, ale Serbka wróciła od stanu 0:30. Od tej pory zaczęły się kłopoty tenisistki WKT Mera. Radivojevic zanotowała kluczowe przełamanie i nie miała problemu z utrzymaniem przewagi. W szóstym gemie po raz drugi przełamała Kubkę, po czym za pierwszą piłką meczową zakończyła spotkanie. W finale Serbka zagra z Aylą Aksu lub Sofią Costoulas.

Martyna Kubka zdobyła 14 punktów za półfinał w Heraklionie. To powinno dać jej awans o kilknaście pozycji. W przyszłym tygodniu planuje start w portugalskiej Leirii, turnieju ITF W50.

Monika Stankiewicz osiągnęła drugi z rzędu finał debla w szwajcarskim Verbier (ITF W35). Polka w parze z Rositsą Denchevą nie przystąpiłu do ostatniego meczu, dlatego po tytuł sięgnęły Niemki – Marie Vogt i Eva Marie Voracek.


Wyniki

ITF W35 Heraklion – półfinał singla:

Lola Radivojevic (Serbia, 1) – Martyna Kubka (Polska) – 6:3, 6:7(5), 6:1

ITF W35 Verbier – finał debla:

M. Vogt, E. M. Voracek (Niemcy, Niemcy, 3) – R. Dencheva, M. Stankiewicz (Bułgaria, Polska) – walkower

US Open. Shelton i Tiafoe poza turniejem

/ Łukasz Duraj , źródło: usopen.org, foto: East News

W piątkowy wieczór i sobotnią noc poznaliśmy pierwszych uczestników czwartej rundy męskiego turnieju US Open.

W sesji dziennej kibice tenisa mogli zobaczyć kilka interesujących zestawień. Na korcie Arthura Ashe’a bardzo pewnie swoje zadanie wykonał Carlos Alcaraz, który w trzech krótkich setach pokonał Włocha Luciano Darderiego. W kolejnym spotkaniu formę Hiszpana sprawdzi Francuz Arthur Rinderknech.

Na arenie Louisa Armstronga błyszczał tymczasem inny reprezentant Trójkolorowych – Adrian Mannarino. Leworęczny weteran wciąż potrafi sprawić kłopot młodszym kolegom z touru i nie inaczej było tym razem.

37-latek nie zamierzał ustąpić – także grającemu lewą ręką – Benowi Sheltonowi a ich zaciętą rywalizację niestety przerwała kontuzja ramienia Amerykanina. Faworyt miejscowej publiczności musiał kreczować przy stanie 2-2 w setach, co oznaczało awans jego rywala. Następny pojedynek Mannarino stoczy z turniejową „dwudziestką” – Jirzim Leheczką.

Podłamanych tym wynikiem kibiców z USA dobił słaby występ Francesa Tiafoe. 27-latek nie dał rady Janowi-Lennardowi Struffowi i odpadł z turnieju, nie wygrywając z Niemcem nawet seta.

Wieczorem organizatorzy wyznaczyli dwa spotkania z udziałem panów. Novak Dźoković krzyżował rakiety z Cameronem Norriem a Taylor Fritz mierzył się z młodym Szwajcarem Jeomem Kimem.

W meczu, rozgrywanym na głównym stadionie serbski mistrz musiał rozegrać cztery partie, ale wraz z upływem czasu jego przewaga rosła. Jego kolejnym oponentem został – już wspominany – Struff.

Tymczasem rozstawiony z czwórką Fritz znów rozegrał nierówne spotkanie. Tak, jak w poprzedniej rundzie, stracił seta i długo walczył o to, by zaznaczyć swoją dominację na korcie. Ostatecznie Jerome Kym nie zagroził wyżej notowanemu Taylorowi, ale jego forma wciąż pozostaje daleka od idealnej.


Wyniki

 

US Open (trzecia runda mężczyzn):

C. Alcaraz (Hiszpania, 2) – L. Darderi (Włochy) 6:2 6:4 6:0

T. Fritz (USA, 4) – J. Kym (Szwajcaria) 7:6(3) 6:7(9) 6:4 6:4

A. Mannarino (Francja) – B. Shelton (USA, 6) – 3:6 6:3 4:6 6:4 i krecz

N. Dźoković (Serbia, 7) – C. Norrie ( Wielka Brytania) 6:4 6:7(4) 6:2 6:3

J. Struff (Niemcy) – F. Tiafoe (USA, 17) 6:4 6:3 7:6(7)

J. Leheczka (Czechy, 20) – R. Collignon (Belgia) 6:4 6:4 6:4

US Open. Udany rewanż Sabalenki, Townsend zatrzymała Andriejewą

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Aryna Sabalenka pokonała Leylah Fernandez i zameldowała się w 1/8 finału US Open. Najwyżej rozstawioną zawodniczką z górnej połówki turniejowej drabinki, która pożegnała się z rywalizacją na nowojorskich kortach w trzeciej rundzie, jest Mirra Andriejewa.

W tym roku zawodniczka z Krasnojarska dotarła do 1/8 finału Australian Open oraz ćwierćfinału Wimbledonu, ustanawiając swe najlepsze rezultaty podczas tych dwóch imprez wielkoszlemowych. W Nowym Jorku piąta rakieta świata wygrała dwa mecze, co również dało jej rezultat wcześniej nieosiągany na US Open. Jednak wyrównania wyniku, chociażby z Australii nie będzie. W spotkaniu trzeciej rundy osiemnastolatkę zatrzymała Taylor Townsend.

Amerykanka, która najlepszy wielkoszlemowy wynik w singlu osiągnęła w 2019 na US Open, dochodząc do czwartej rundy, w pierwszej odsłonie meczu z Andriejewą jako pierwsza straciła podanie. Jednak natychmiastowe odrobienie straty, a następnie wygranie bez straty punktu gema przy serwisie zawodniczki z Europy, dało jej wygraną w tej części meczu.

W drugim secie rozstawiona z numerem piątym zawodniczka już w gemie otwarcia musiała bronić się przed przełamaniem. Po chwili wygrała gema „na sucho” i wyszła na prowadzenie 2:0. Od tego momentu gemy wygrywała już tylko Taylor Townsend, która nie dając rywalce ani jednej szansy na powrót do gry, zakończyła pojedynek za pierwszą piłką meczową. Rywalką Amerykanki w 1/8 finału będzie Barbora Krejczikowa. Czeszka, która tak jak jej najbliższa rywalka, jest bardzo dobrą deblistką, w meczu trzeciej rundy pokonała Emmę Navarro.

W pierwszym secie obie panie miały problemy przy własnym serwisie. Skutkiem tego było w sumie siedem przełamań w dziesięciu rozegranych gemach. O jedno więcej zanotowała reprezentantka gospodarzy i to ona po niespełna godzinie gry była bliżej awansu do 1/8 finału. W drugim secie to Krejczikowa przejęła inicjatywę na korcie, czego efektem było prowadzenie 3:0 z przewagą dwóch przełamań. Wprawdzie Navarro odrobiła część strat, ale seta ostatecznie wygrała tenisistka zza naszej południowej granicy.

Decydująca część meczu zaczęła się bliźniaczo podobnie do drugiej. Z tą różnicą, że tym razem wynik 3:0 po swej stronie miała zawodniczka gospodarzy. Jednak oddała ona pole Czeszce, która z siedmiu rozegranych gemów wygrała sześć i jest już tylko o jeden wygrany mecz od wyrównania swego najlepszego singlowego wyniku z nowojorskich kortów. W 2021 roku Barbora Krejczikowa dotarła do 1/4 finału.

W meczu o półfinał lepszą od Czeszki okazała się wówczas Aryna Sabalenka, która w meczu 1/2 finału uległa Leylah Fernandez. Po czterech latach obecna liderka rankingu WTA otrzymała szansę na rewanż za tamtą porażkę. W długim pierwszym gemie piątkowego spotkania turniejowa „jedynka” czterokrotnie musiała się bronić przed stratą podania. Wyszła z opresji, a następnie w czwartym gemie zdołała odebrać serwis Kanadyjce. Jak się okazało, był to kluczowy moment tej części spotkania. Więcej okazji na przełamanie podania już nie było i to liderka rankingu zrobiła pierwszy krok w stronę awansu do 1/8 finału.

W drugiej odsłonie jedyną okazję na wygranie gema serwisowego przeciwniczki miała Fernandez w szóstym gemie. Ostatecznie losy tej części spotkania rozstrzygnął tie-break. W nim od stanu 1-1 pięć kolejnych akcji wygrała Aryna Sabalenka. I pojedynek zakończyła za drugą piłką meczową, rewanżując się tym samym Kanadyjce za porażkę sprzed czterech lat.

– Niewątpliwie był to ekscytujący mecz. Jak poprzednio grałyśmy, był to niesamowity pojedynek. Leylah jest niesamowitą zawodniczką i bardzo zależało mi na tym, by się jej zrewanżować. Zatem jestem niezwykle szczęśliwa ze zwycięstwa – skomentowała wydarzenia na korcie Aryna Sabalenka.

Kolejną przeciwniczką trzykrotnej mistrzyni wielkoszlemowej będzie Cristina Bucsa. Hiszpanka sprawiła niespodziankę. Po przegraniu pierwszego seta z Elise Mertens. W dwóch kolejnych odsłonach okazała się lepsza od turniejowa dziewiętnastki. Tym samym po raz pierwszy w karierze wystąpi w drugim tygodniu imprezy wielkoszlemowej.


Wyniki

Trzecia runda:

Aryna Sabalenka (1) – Leylah Fernandez (Kanada, 31) 6:3, 7:6(2)

Taylor Townsend (USA) – Mirra Andriejewa (5) 7:5, 6:2

Barbora Krejciczkowa (Czechy) – Emma Navarro (USA, 10) 4:6, 6:4, 6:4

Cristina Bucsa (Hiszpania) – Elise Mertens (Belgia, 19) 3:6, 7:5, 6:3

Ann Li (USA) – Priscilla Hon (Australia) 7:5, 6:3

US Open. Karol Drzewiecki lepszy od obrońcy tytułu!

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: Dawid Szafraniak

Karol Drzewiecki wykorzystał dar od losu. Wspólnie z Marcusem Willisem pokonali australijską parę Matthew Ebden/Jordan Thompson 7:6(5), 6:2 i awansowali do drugiej rundy debla w US Open.

Drzewiecki i Willis dostali się do turnieju deblowego jako rezerwowi. Tym samym Polak po raz czwarty w sezonie znalazł się w drabince debla po wycofaniu się innej pary. Los nie był dla nich łaskawy. W pierwszej rundzie trafili na utytułowanych deblistów, Matthew Ebdena i Jordana Thompsona. Ten ostatni zdobył tytuł przed rokiem z Maxem Purcellem.

Polak i Brytyjczyk mieli kłopoty z utrzymaniem podania na początku spotkania. Łącznie musieli obronić trzy break pointy, ale udało im się wygrać wszystkie gemy serwisowe. O wyniku zadecydował tie-break, w którym przeciwnicy wyszli na 3:0. Po podwójnym błędzie Ebdena, wyrównali wynik, a następnie ponownie wygrali punkt przy podaniu Australijczyka. Rywale odrobili stratę mini breaka, ale pomocną dłoń ponownie wyciągnął Ebden, który wyrzucił smecz w aut. Drzewiecki i Willis wykorzystali drugiego setbola i zbliżyli się do awansu do drugiej rundy.

Ebden wziął przerwę medyczną między setami, lecz na niewiele się to zdało. W trzecim gemie drugiego seta Australijczycy stracili podanie. Drzewiecki świetnie spisywał się na returnie i odczytywał zamiary rywali. Przy podaniu ani Polak, ani Brytyjczyk nie musieli bronić break pointów. Po kończącym returnie Willisa, polsko-brytyjska para zdobyła przełamanie na 5:2. Chwilę później zwieńczyli dzieła za pierwszą piłką meczową.

To pierwsze zwycięstwo Karola Drzewieckiego w turnieju wielkoszlemowym. Wygrana da mu 100 punktów do rankingu deblowego ATP i umocni jego pozycję wśród 100 najlepszych deblistów świata. O awans do 1/8 finału para zagra z Johnem Peersem i Jacksonem Withrowem.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

K. Drzewiecki, M. Willis (Polska, Wielka Brytania, Alt) – M. Ebden, J. Thompson (Australia, Australia, 16) – 7:6(5), 6:2