US Open. Klątwa drugiej rundy trwa. Hurkacz żegna się z turniejem
Po zaciętej, czterosetowej walce nasz najlepszy tenisista – Hubert Hurkacz niestety pożegnał się z wielkoszlemowym US Open. Razem z Benem Sheltonem zafundował kibicom naprawdę niesamowite widowisko, z którego zwycięsko jednak mógł wyjść tylko jeden z nich i był to właśnie Amerykanin.
Co to było za spotkanie w wykonaniu Hurkacza i Sheltona. Panowie przez prawie trzy i pół godziny popisywali się kapitalnymi zagraniami i wcale nie było widać, że ich ulubionym sposobem wygrywania akcji jest as serwisowy. Co chwilę byliśmy świadkami długich, wyczerpujących wymian, które często kończyły się spektakularnymi winnerami. Co ważne, nie ograniczali się oni wyłącznie do siłowych rozwiązań. Zarówno Hubert, jak i Ben chętnie sięgali po grę kombinacyjną, imponując miękką ręką i świetną skutecznością przy skrótach.
Pierwszy set w dość szybkim tempie padł łupem Amerykanina, który w szóstym gemie zdobył przełamanie i już do samego końca nie dał go sobie wyrwać. Zamknął partię w nieco ponad pół godziny i mógł cieszyć się z prowadzenia.
W drugiej odsłonie zaczęło się dopiero prawdziwe granie. Obaj tenisiści weszli na swój najwyższy poziom, fundując zgromadzonym na trybunach Arthur Ashe Stadium kibicom prawdziwą tenisową ucztę. Nie brakowało wyczerpujących, długich wymian i spektakularnych zwrotów akcji. Choć w szóstym gemie Wrocławianin popełnił przy break-poincie podwójny błąd serwisowy, oddając podanie rywalowi przy stanie 3:3, to jego reakcja była wręcz imponująca. Polak błyskawicznie odrobił straty po dwóch widowiskowych akcjach, a w dwunastym gemie ostatecznie po raz kolejny przełamał Amerykanina, wygrywając tę wyrównaną partię 7:5.
Trzecia partia to niesamowicie zacięta walka „gem za gem”. Mimo że obaj zawodnicy słyną z potężnego podania, na korcie nie oglądaliśmy wcale wielu akcji w stylu serwis +1. Serwisujący w inny sposób potrafili jednak utrzymywać swoje gemy, co doprowadziło do nieuniknionego tie-breaka. Ten niestety od samego początku ułożył się po myśli Sheltona, któremu pomógł sam Hurkacz, popełniając kilka prostych błędów. Amerykanin szybko wypracował sobie przewagę i zamknął tego seta wynikiem 7:6(3).
W czwartej, niezwykle wyrównanej partii emocje sięgnęły zenitu. Obaj tenisiści wypracowali sobie szanse na przełamanie, ale długo żaden z nich nie potrafił przechylić szali na swoją stronę. O losach całego spotkania zadecydowała ostatecznie sama końcówka. W dwunastym gemie bowiem, wykorzystując drobne potknięcie naszego reprezentanta, Shelton wywalczył piłkę meczową i chwilę później zamknął seta wynikiem 7:5.
Tym samym nowojorska klątwa Huberta Hurkacza wciąż trwa. Najlepszy polski tenisista już po raz szósty w karierze pożegnał się z US Open na etapie drugiej rundy. I choć Polak rozegrał kapitalny mecz i wspólnie z ulubieńcem lokalnej publiczności stworzył genialne widowisko, to po tak zaciętej walce pozostaje jedynie ogromny niedosyt.
Wyniki
US Open, 2. runda:
Ben Shelton (USA, 8) – Hubert Hurkacz (Polska) – 6:3, 5:7, 7:6(3), 7:5



