US Open. Rublow i Nakashima poza turniejem

/ Marcin Boniecki , źródło: , foto: East News

Druga runda wielkoszlemowego US Open dostarczyła kolejnych niespodzianek. Z rywalizacją na nowojorskich kortach pożegnali się m.in. Andriej Rublow i Brandon Nakashima.

Andriej Rublow odpadł z US Open

W pierwszym secie spotkania żaden z tenisistów nie utracił podania, co oznaczało, że czekał nas tie-break. Mimo że w decydującej odsłonie to Andriej Rublow przegrał serwis jako pierwszy, zdołał dopisać na swoje konto wygraną. Zupełnie inaczej ułożyła się pozostała część meczu. Zawodnik z Rosji stracił podanie już w pierwszym gemie drugiego seta, co skrupulatnie wykorzystał Hiszpan, który zwyciężył ostatecznie 6:2, wykorzystując błędy rywala. Pozostałe partie tego spotkania należały niespodziewanie do tenisisty z Madrytu. Rublow nie był w stanie odpowiedzieć na dyspozycję młodszego rywala, który w dwóch pozostałych setach triumfował 6:4.

Półfinalista Cincinnati Open za burtą

Interesująco zapowiadało się starcie dwóch Amerykanów – Brandona Nakashimy (17. w rankingu ATP) oraz Alexa Michelsena (46. rakieta świata). Drugi z nich rozpoczął mecz jednak najgorzej jak się dało, gdyż utracił własne podanie. Sytuacja nie wybiła go z rytmu i to właśnie niżej notowany Amerykanin wygrał pierwszego seta, jak i później całe spotkanie. Michelsen zmierzy się w 1/16 finału wielkoszlemowego turnieju z Danielem Meridą Aguilarem.

Mistrz US Open 2021 gra dalej

Dość pewnie do kolejnej rundy nowojorskiego turnieju awansował Daniił Miedwiediew. Rosjanin wygrał dwa pierwsze sety 6:1, 6:3, ale w trzeciej odsłonie natrafił na opór Amerykanina Sebastiana Gorzny’ego. Trzecia partia trwała ponad godzinę, jednak to bardziej doświadczony tenisista z Rosji cieszył się z triumfu. W 1/16 finału zwycięzca US Open z 2021 roku zawalczy o kolejną rundę z Francuzem Arthurem Rinderknechem.


Wyniki

US Open (trzecia runda mężczyzn):

Daniił Miedwiediew (7) – Sebastian Gorzny (USA) 6:1, 6:3, 7:5

Daniel Merida Aguilar (Hiszpania) – Andriej Rublow (23) 6:7 (3), 6:2, 6:4, 6:4

Alex Michelsen (USA) – Brandon Nakashima (USA) 6:3, 6:4, 6:4

 

US Open. Klątwa drugiej rundy trwa. Hurkacz żegna się z turniejem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Marcin Cholewiński

Po zaciętej, czterosetowej walce nasz najlepszy tenisista – Hubert Hurkacz niestety pożegnał się z wielkoszlemowym US Open. Razem z Benem Sheltonem zafundował kibicom naprawdę niesamowite widowisko, z którego zwycięsko jednak mógł wyjść tylko jeden z nich i był to właśnie Amerykanin. 

Co to było za spotkanie w wykonaniu Hurkacza i Sheltona. Panowie przez prawie trzy i pół godziny popisywali się kapitalnymi zagraniami i wcale nie było widać, że ich ulubionym sposobem wygrywania akcji jest as serwisowy. Co chwilę byliśmy świadkami długich, wyczerpujących wymian, które często kończyły się spektakularnymi winnerami. Co ważne, nie ograniczali się oni wyłącznie do siłowych rozwiązań. Zarówno Hubert, jak i Ben chętnie sięgali po grę kombinacyjną, imponując miękką ręką i świetną skutecznością przy skrótach. 

Pierwszy set w dość szybkim tempie padł łupem Amerykanina, który w szóstym gemie zdobył przełamanie i już do samego końca nie dał go sobie wyrwać. Zamknął partię w nieco ponad pół godziny i mógł cieszyć się z prowadzenia. 

W drugiej odsłonie zaczęło się dopiero prawdziwe granie. Obaj tenisiści weszli na swój najwyższy poziom, fundując zgromadzonym na trybunach Arthur Ashe Stadium kibicom prawdziwą tenisową ucztę. Nie brakowało wyczerpujących, długich wymian i spektakularnych zwrotów akcji. Choć w szóstym gemie Wrocławianin popełnił przy break-poincie podwójny błąd serwisowy, oddając podanie rywalowi przy stanie 3:3, to jego reakcja była wręcz imponująca. Polak błyskawicznie odrobił straty po dwóch widowiskowych akcjach, a w dwunastym gemie ostatecznie po raz kolejny przełamał Amerykanina, wygrywając tę wyrównaną partię 7:5. 

Trzecia partia to niesamowicie zacięta walka „gem za gem”. Mimo że obaj zawodnicy słyną z potężnego podania, na korcie nie oglądaliśmy wcale wielu akcji w stylu serwis +1. Serwisujący w inny sposób potrafili jednak utrzymywać swoje gemy, co doprowadziło do nieuniknionego tie-breaka. Ten niestety od samego początku ułożył się po myśli Sheltona, któremu pomógł sam Hurkacz, popełniając kilka prostych błędów. Amerykanin szybko wypracował sobie przewagę i zamknął tego seta wynikiem 7:6(3). 

W czwartej, niezwykle wyrównanej partii emocje sięgnęły zenitu. Obaj tenisiści wypracowali sobie szanse na przełamanie, ale długo żaden z nich nie potrafił przechylić szali na swoją stronę. O losach całego spotkania zadecydowała ostatecznie sama końcówka. W dwunastym gemie bowiem, wykorzystując drobne potknięcie naszego reprezentanta, Shelton wywalczył piłkę meczową i chwilę później zamknął seta wynikiem 7:5. 

Tym samym nowojorska klątwa Huberta Hurkacza wciąż trwa. Najlepszy polski tenisista już po raz szósty w karierze pożegnał się z US Open na etapie drugiej rundy. I choć Polak rozegrał kapitalny mecz i wspólnie z ulubieńcem lokalnej publiczności stworzył genialne widowisko, to po tak zaciętej walce pozostaje jedynie ogromny niedosyt. 


Wyniki

US Open, 2. runda:

Ben Shelton (USA, 8) – Hubert Hurkacz (Polska) – 6:3, 5:7, 7:6(3), 7:5

Manacor. Maks Kaśnikowski z dwoma zwycięstwami

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski nie mógł wymarzyć sobie lepszego dnia. Polak dwukrotnie pojawiał się dzisiaj na kortach Rafa Nadal Academy i dwukrotnie schodził z nich w roli zwycięzcy. Najpierw triumfował w pojedynku singlowym, a kilka godzin później dołożył do tego wygraną w deblu. 

Po nieudanych eliminacjach w Nowym Jorku Kaśnikowski ponownie zameldował się w Europie. Tym razem jego wybór padł na Majorkę i imprezę Rafa Nadal Open, rozgrywaną w znanej na całym świecie akademii wielkiego hiszpańskiego mistrza. 

W meczu otwarcia Polak trafił na reprezentanta Danii, Elmera Mollera. Trzeba przyznać, że rywal postawił naszemu tenisiście naprawdę trudne warunki i był o krok od wyeliminowania go z turnieju. Skandynaw prowadził w decydującej partii już 3:0 i absolutnie nic nie zwiastowało nagłego zwrotu akcji. 

Na szczęście Kaśnikowski w porę odnalazł swój rytm i całkowicie przejął kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Wygrał sześć z ostatnich siedmiu gemów i po dwóch godzinach oraz dwudziestu minutach zażartej walki mógł świętować awans do drugiej rundy. Tam już jutro zmierzy się z grającym z „dziką kartą” Hiszpanem, Alejo Sanchezem Quilezem. 

21-letni gospodarz zajmuje obecnie 395. miejsce w światowym rankingu. Z Maksem nie miał jeszcze okazji grać, dlatego ich spotkanie pozostaje jedną wielką niewiadomą. Wydaje się jednak, że z racji większego doświadczenia to nasz tenisista przystąpi do tego meczu w roli minimalnego faworyta. 

Kolejne powody do radości Polak miał dzisiaj wieczorem, kiedy to u boku Edasa Butvilasa zanotował zwycięstwo w grze podwójnej. Polsko-litewska para pewnie pokonała reprezentantów Indii – Adila Kalyanpura oraz Jeevana Nedunchezhiyana. 

Tym samym panowie zameldowali się w ćwierćfinale, gdzie czeka ich niezwykle wymagające zadanie. Zmierzą się w nim z rozstawionym z „dwójką” duetem: Thomas John Fancutt i Seita Watanabe. 


Wyniki

Rafa Nadal Open, 1. runda singiel:
Maks Kaśnikowski (Polska) – Elmer Moller (Dania, 7) – 6:2, 4:6, 6:4

1. runda debel:

Maks Kaśnikowski/Edas Butvilas (Polska, Litwa) – Jeevan Nedunchezhiyan/Adil Kalyanpur (Indie, Indie) – 6:3, 6:4

Grodzisk Mazowiecki. Tylko jedna Polka bez awansu

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Polski Związek Tenisowy

Za nami kolejny dzień rywalizacji na turnieju ITF W15 w Grodzisku Mazowieckim. Rozegrano kilka spotkań z udziałem reprezentantek Polski, w tym pomiędzy dwiema Polkami. W środę w grze pojedynczej odpadła tylko jedna nasza zawodniczka.

W środę dokończono rywalizację w pierwszej rundzie gry pojedynczej. Wcześniej odpadły już: Daria Górska, Oriana Gniewkowska i Barbara Straszewska. Awansowała tylko Oliwia Kądzielska. Dzisiejsze zmagania obfitowały w mecze, w których po dwóch stronach siatki stały reprezentantki Polski. Dwa takie spotkania były bardzo jednostronne. Rozstawiona z numerem piątym Anna Hertel wygrała bez straty gema z Anną Idaszewską. Maja Wróbel zaś oddała tylko gema Weronice Ciałkowskiej.

Po dwóch wyrównanych setach 7:5, 7:5 Anna Hertel (numer 6) pokonała Aleksandrę Janiszewską. Dwie Polki rozegrały spotkania z zagranicznymi rywalkami. Bardzo ciekawy przebieg miał mecz Jessicy Laury Pabisiak z Madison Frahn. Polka wygrała pierwszą partię do zera, aby drugą przegrać takim samym wynikiem. W trzeciej odsłonie Pabisiak znów triumfowała 6:0. Odpadła Oliwia Drożdż po porażce w trzech setach z rozstawioną z ósemką Stefaniyą Pushkar. To właśnie ze Szwajcarką zmierzy się teraz Jessica Laura Pabisiak. Rywalką Mai Wróbel będzie rozstawiona z numerem czwartym Kateryna Lazarenko. Zuzanna Bednarz zagra z Mią Wainright, Anna Hertel z Mią Chudejową, a Oliwia Kądzielska z Emmą Van Poppel. Mecze drugiej rundy zaplanowane są na czwartek.


Wyniki

Pierwsza runda:

Maja Wróbel (Polska) – Weronika Ciałkowska (Polska) 6:0, 6:1
Zuzanna Bednarz (Polska, 5) – Anna Idaszewska (Polska) 6:0, 6:0
Anna Hertel (Polska, 6) – Aleksandra Janiszewska (Polska) 7:5, 7:5
Jessica Laura Pabisiak (Polska) – Madison Frahn (Australia) 6:0, 0:6, 6:0
Stefaniya Pushkar (Szwajcaria, 8) – Oliwia Drożdż (Polska) 5:7, 6:2, 6:4

Pierwsza runda gry podwójnej:

Oliwia Kądzielska/Barbara Straszewska (Polska/Polska) – Weronika Ciałkowska/Joanna Strzelecka (Polska/Polska) 4:6, 6:1, 10:7
Daria Górska/Kateryna Lazarenko (Polska/Ukraina, 3) – Michalina Jędrzejewska/Sara Twardowska (Polska/Polska) 6:1, 6:1
Jessica Laura Pabisiak/Martyna Sikora (Polska/Polska) – Charlotte Russell/Mia Wainright (Wielka Brytania/Wielka Brytania) 6:4, 7:6 (6)
Megan Heuser/Summer Yardley (Stany Zjednoczone/Wielka Brytania, 1) – Karolina Gołda/Kornelia Krześniak (Polska/Polska) 7:6 (5), 4:6, 13:11
Mia Chudejowa/Anna Ozerowa (Słowacja/Łotwa) – Gabriela Gregorczyk/Pola Piaskowska (Polska/Polska) 6:0, 6:1
Amelie Brooks/Margaux Komano (Wielka Brytania/Francja) – Matylda Burylo/Oriana Gniewkowska (Norwegia/Polska) walkower

Como. Świetne otwarcie Matuszewskiego i Drzewieckiego

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Peter Figura

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski rozpoczęli swój udział w turnieju ATP 75 Challenger w Como w świetnym stylu. Polacy pokonali parę Finn Bass/Matias Soto 6:4, 6:4.

Piotr Matuszewski i Karol Drzewiecki ponownie połączyli siły i udali się do Como. We włoskim turnieju zostali rozstawieni z numerem pierwszym. W meczu otwarcia podjęli parę Finn Bass/Matias Soto.

Pierwszy set był pod kontrolą Matuszewskiego i Drzewieckiego. Polska para przełamała podanie rywali w siódmym gemie. To wystarczyło, aby zdobyć przewagę i utrzymać przewagę już do końca.

Druga partia była nieco bardziej zacięta. To rywale dwukrotnie mieli szanse na zdobycie prowadzenia. Nie wykorzystali jednak swoich szans, a w dziewiątym gemie Matuszewski i Drzewiecki po raz drugi przełamali ich podanie. To przesądziło o losach spotkania. Po ponad godzinie i 10 minutach gry polska para zameldowała się w 1/4 finału.

Kolejnymi rywalami Polaków będą zwycięzcy spotkania Jay Clarke/Kilian Feldbausch – Federico Arnaboldi/Lorenzo Rottoli.


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Karol Drzewiecki, Piotr Matuszewski (Polska, Polska, 1) – Finn Bass, Matias Soto (Wielka Brytania, Chile) – 6:4, 6:4

Porto. Szymon Kielan z pewną wygraną nad najwyżej rozstawionymi

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Artur Rolak

Szymon Kielan i belgijski deblista Joran Vliegen zanotowali imponujące zwycięstwo nad turniejowymi ,,jedynkami’’. W pierwszej rundzie imprezy ATP 75 Challenger w Porto pokonali Inigo Cervantesa i Denysa Mołczanowa 6:3, 7:6(4).

W tym tygodniu Szymon Kielan rywalizuje w Porto. Po przegranych eliminacjach do głównej drabinki w singlu, Polak skupił się na rywalizacji deblowej. Połączył siły z doświadczonym deblistą Joranem Vliegenem. W meczu otwarcia czekało na nich trudne zadanie. Polsko-belgijski duet zmierzył się z najwyżej rozstawionymi Inigo Cervantesem i Denysem Mołczanowem.

O losach pierwszej partii zadecydował szósty gem. Wtedy właśnie Kielan i Vliegen przełamali podanie rywali. Już wcześniej mieli kilka break pointów i w końcu wykorzystali swoją szansę. Przeciwnicy nie byli w stanie odrobić straty przełamania i tym samym polsko-belgijski duet triumfował w pierwszej partii.

Kolejna odsłona spotkania była dużo bardziej zacięta. Obie pary zdobywały break pointy, ale nie potrafiły doprowadzić do przełamania. O losach tej partii zadecydował tie-break, który zaczął się rewelacyjnie dla polsko-belgijskiej pary. Wygrała cztery punkty z rzędu i stale powiększała przewagę nad przeciwnikami. Po godzinie i 40 minutach gry zameldowała się w ćwierćfinale.

O półfinał Kielan i Vliegen powalczą z Pedro Vivesem Marcosem i Benjaminem Winterem Lopezem.


Wyniki

Pierwsza runda gry podwójnej:

Szymon Kielan, Joran Vliegen (Polska, Belgia) – Inigo Cervantes, Denys Mołczanow (Hiszpania, Ukraina, 1) – 6:3, 7:6(4)

US Open. Trudne losowanie dla duetu Maja Chwalińska i Magda Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak

Trzy reprezentantki Polski zobaczymy w tegorocznej rywalizacji deblowej podczas US Open. Maja Chwalińska połączy siły z Magdą Linette z kolei Katarzyna Piter wystąpi u boku Anny Siskovej.

O ile występy naszych tenisistek podczas tegorocznego Wimbledonu nie zachwyciły kibiców tenisa w Polsce, o tyle godny uwagi wynik w Londynie odniosła najlepsza polska deblistka. Katarzyna Piter pierwszy raz w karierze dotarła do ćwierćfinału imprezy wielkoszlemowej. Poznanianka i towarzysząca jej i tym razem Anna Siskova spróbują powtórzyć wynik z Europy na kortach w Nowym Jorku.

By tego dokonać, panie muszą wygrać na kortach w Nowym Jorku. Pierwszymi rywalkami Piter i Siskovej będą Jelena Pridankina oraz Qianhui Tang. W przypadku zwycięstwa Polka i Czeszka o trzecią rundę mogą się zmierzyć z rozstawionymi w turnieju z numerem „10” Demi Schuurs oraz Ellen Perez.

Zdecydowanie trudniejszy początek mają przed sobą Maja Chwalińska i Magda Linette. Debiutujące jako duet w turnieju Wielkiego Szlema Polka i Poznanianka w swym pierwszym meczu zmierzą się z Hanyu Guo oraz Kristiną Mladenović. Chinka i Francuzka, które w tym roku sięgnęły po tytuł mistrzowski na Wimbledonie, to turniejowe piątki.

Obok mistrzyń Londyńskiego turnieju na kortach w Nowym Jorku zobaczymy również ich finałowe rywalki ze stolicy Anglii. Gabriela Dąbrowski oraz Luisa Stefani zostały rozstawione z numerem drugim i występ rozpoczną od meczu przeciwko Anastazji Detiuc oraz Irinie Chromaczowej. Zainteresowanie kibiców, którzy będą obserwować rywalizację w grze podwójnej kobiet, przykują zapewne mecze z udziałem Sereny i Venus Williams. Słynne Amerykanki przystąpią do rywalizacji dzięki dzikiej karcie, a występ rozpoczną od meczu przeciwko Mai Joint oraz Hao-Ching Chan, czyli duetu rozstawionego w imprezie z numerem „14”.

US Open. Konferencja prasowa Igi Świątek

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: United States Tennis Association, foto: Peter Figura

Iga Świątek zabrała głos po pierwszym meczu tegorocznego US Open. Na konferencji prasowej odpowiedziała na kilka pytań.

 

O wycofaniu się z turnieju miksta:

– Przede wszystkim wycofałam się, żeby trochę odpocząć od tej rywalizacji, bo zagrałam bardzo dużo meczów nagle przez ostatnie tygodnie, o wiele więcej niż w tym sezonie. To nie jest tak, że byłam przyzwyczajona do tego, więc uznaliśmy, że lepiej będzie się zregenerować i też porobić jakieś inne rzeczy i wrócić do solidnego treningu po kilku dniach, zwłaszcza, że w zeszłym roku mimo wszystko trochę przepłaciłam w trakcie turnieju tym mikstem. Miałam więc trochę czasu, żeby po prostu odsapnąć i się zregenerować, zresetować i wejść na kort, na treningi trochę bardziej świeża. A jeśli chodzi o trenowanie, to nie trenowałam tak dużo jak przed Toronto, raczej to była taka aklimatyzacja, przystosowanie się do innej nawierzchni, ale jeszcze będę miała też czas w trakcie turnieju (mam nadzieję, jeśli będę wygrywała), żeby doszlifować jakieś rzeczy. Raczej skupiliśmy się na regeneracji.

 

O Nadii Podorskiej (następnej rywalce Polki) i czy pamięta ich mecz sprzed sześciu lat:

– No właśnie niekoniecznie, więc na pewno będę musiała obejrzeć i przygotować się taktycznie, ale myślę, że takie podstawowe rzeczy się nie zmieniły. Z tego co pamiętam jest bardzo solidna i raczej z tych dziewczyn, które zwracają każdą piłkę na drugą stronę i tym wymuszają błędy, ale właśnie to było 6 lat temu, więc właśnie nie pamiętam. Na pewno jak trochę obejrzę i przygotuję się z Francisem, to będę miała więcej do powiedzenia, chociaż też nie będę mówiła dużo przed meczem.

 

O Buena Vista Social Club:

– Super. Na pewno inny musical niż te, które miałam okazję zobaczyć, bo raczej przypominał koncert. Wiadomo, że ja po hiszpańsku nie umiem mówić, więc nie rozumiałam tych piosenek, ale trochę poczytałam przed przygotowałam się i bardzo mi się podobała energia, fabuła, bo dialogi były po angielsku między piosenkami. Te utwory też były super. W sumie to, że ci muzycy byli tak blisko, miałam fajne też siedzenia, także widziałam naprawdę każdy szczegół. Ta muzyka na żywo i zespół, który nie jest schowany, tak jak w niektórych musicalach, tylko jest częścią tego przedstawienia. Naprawdę to było super.

 

Źródło wypowiedzi: United States Tennis Association.

US Open. Pewne otwarcie Jeleny Rybakiny, niesamowity powrót Marii Sakkari, porażka Belindy Bencic

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina pewnie wygrała swój mecz pierwszej rundy US Open 2026. Z rywalizacją pożegnała się już za to Belinda Bencic. Bliska podzielenia losów półfinalistki imprezy z 2019 roku była Maria Sakkari, która jednak zdołała odwrócić losy spotkania przeciwko Robin Montgomery.

Znamy już niemal komplet zawodniczek, które podczas ostatniej w sezonie lewy Wielkiego Szlema zagrają o 1/16 finału gry pojedynczej. Pogoda sprawiła, że część spotkań, w tym te z udziałem Magdaleny Fręch i Magdy Linette, zostaną dokończone w środę 2 września. Mimo niesprzyjającej aury w Nowym Jorku udało się rozegrać wiele spotkań, które przyniosły emocje.

Nagrodę za „powrót dnia” niewątpliwie należy przyznać Marii Sakkari. Greczynka swój najlepszy wielkoszlemowy występ zanotowała w 2021 roku, docierając w Nowym Jorku do 1/2 finału. W tegorocznej edycji tenisistka z Aten była niezwykle blisko porażki już w pierwszej rundzie.

Po pierwszym secie wygranym przez Robin Montgomery, w którym panie odbierały sobie serwis w sumie czterokrotnie, w drugiej odsłonie reprezentantka gospodarzy prowadziła już 4:0. Od tego momentu Maria Sakkari wygrała siedem z ośmiu rozegranych gemów, doprowadzając do decydującej partii. Trzeci set przebiegł już pod dyktando Greczynki. Zawodniczka spod Akropolu najpierw dwukrotnie obroniła się przed stratą podania, a w kolejnych gemach dwa razy przełamała serwis rywalki.

Losy spotkania przeciwko Belindzie Bencic odwróciła również Julia Putincewa. Ćwierćfinalistka turnieju z 2020 roku w pierwszej odsłonie meczu przeciwko Szwajcarce tylko jedną stratę podania zdołała odrobić. Drugą partię również od wygranego gema serwisowego rywalki wygrała złota medalistka olimpijska. Kazaszka najpierw zdołała odrobić stratę, aby jedenastego gema przy podaniu Bencic wygrać „na sucho”. W trzeciej odsłonie kluczowa była końcówka. Od stanu 3:3 gemy na swe konto wygrywała już tylko zawodniczka pochodząca z Moskwy. Tym samym Belinda Bencic drugi raz w historii swych Nowojorskich występów zakończyła po meczu pierwszej rundy.

Problemów z awansem nie miała Jelena Rybakina. Kazaszka, która podczas poprzedzającego US Open turnieju w Cincinnati, zeszła z kortu w 1/4 finału przeciwko Idze Świątek z powodu kontuzji, w meczu otwarcia w Nowym Jorku zmierzyła się z Theą Frodin. Reprezentantka gospodarzy, która do turnieju głównego dostała się z kwalifikacji, nie zdołała dotrzymać kroku rywalce. To wiceliderka rankingu trzykrotnie odebrała serwis przeciwniczce, samemu ani razu nie tracąc podania. Tym samym pochodząca z Moskwy zawodniczka zrobiła pierwszy krok w stronę przejęcia fotela liderki rankingu WTA. To nastąpi po US Open, gdy Jelena Rybakina dotrze do 1/2 finału imprezy rozgrywanej w Nowym Jorku.


Wyniki

Pierwsza runda:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Thea Frodin (USA) 6:3, 6:2

Coco Gauff (USA, 4) – Zeynep Sonmez (Turcja) 6:3, 6:4

Mirra Andriejewa (5) – Janice Tjen (Indonezja) 6:2, 6:2

Julia Putincewa (Kazachstan) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 12) 4:6, 7:5, 6:3

Alexandra Eala (Filipiny, 17) – Mary Stoiana (USA) 6:1, 6:2

Madison Keys (USA, 22) – Alina Korniejewa 7:5, 6:4

Elise Mertens (Belgia, 23) – Kaitlin Quevedo (Hiszpania) 6:4, 6:4

Anastazja Potapova (Austria, 24) – Daria Semenistaja (Łotwa) 6:2, 6:2

Maria Sakkari (Grecja, 32) – Robin Montgomery (USA) 2:6, 7:5, 6:2

Eva Lys (Niemcy) – Gabriela Knutson (Czechy) 6:3, 6:3

Leolia Jeanjean (Francja) – Arantxa Rus (Holandia) 7:6(6), 6:2

Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) – Daria Vidmanova (Czechy) 6:3, 6:4

Julia Starodubcewa (Ukraina) – Ella Seidel (Niemcy) 6:2, 6:2

Anna Bondar (Węgry) – Lucie Havlickova (Czechy) 6:3, 6:3

Oleksandra Olinikova (Ukraina) – Reese Brantmaier (USA) 6:4, 6:4

US Open. Efektowny początek Monfilsa, zwycięski maraton Zvereva

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Trzeci dzień US Open był wypełniony ostatnimi meczami pierwszej rundy. Na kortach nie brakowało gwiazd.

Plany organizatorów nieco pokrzyżował deszcz, ale na głównych arenach grano bez przeszkód pod dachem. Na stadionie imienia Arthura Ashe’a w sesji wieczornej wyznaczono mecz Alexandra Zvereva.

Mistrz Roland Garros i najwyżej rozstawiony zawodnik turnieju nie dostał w pierwszej rundzie łatwego zadania. Jego rywalem był wszak Lorenzo Sonego, który Armstrong pokazywał, że potrafi grać na wysokim poziomie i postawić się wyżej notowanym przeciwnikom.

Założenia te zdecydowanie znalazły potwierdzenie. Sonego przegrał pierwszą partię, ale kolejne dwie trafiły na konto Włocha. Zverev znalazł się zatem pod ścianą i musiał gonić wynik. Ostatecznie ta sztuka się udała, ale mecz skończył się dopiero rankiem czasu polskiego. Panowie walczyli niemal pięć godzin a wynik ostatniej partii to 6:4.

Na korcie Louisa Armstronga kibiców czekało spotkanie pełne nostalgii. Kończący karierę na korcie i uwielbiany przed fanów Gael Monfils walczył z – będącym w dobrej formie – Paragwajczykiem Adolfo Vallejo.

Francuz zaczął mecz od seta przegranego 2:6, ale potem było już tylko lepiej. Doświadczony tenisista odpowiedział rywalowi bardzo dosadnie – w trzech kolejnych partiach przegrał łącznie tylko trzy gemy.

Dalej w US Open grają również Lorenzo Musetti i Learner Tien.

 

 


Wyniki

 

US Open (druga runda mężczyzn):

A. Zverev (Niemcy, 1) – L. Sonego (Włochy) 6:4 3:6 6:7 7:5 6:4

L. Musetti (Włochy, 13) – A. Fery (Wielka Brytania) 6:3 6:3 7:5

G. Monfils (Francja) – A. Vallejo (Paragwaj) 2:6 6:1 6:2 6:0