Kluż-Napoka. Maja Chwalińska powalczy o półfinał gry podwójnej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Marcin Cholewinski

Maja Chwalińska i Kaja Juvan wystąpią w 1/4 finału gry podwójnej turnieju WTA 250 w rumuńskiej Kluż-Napoce. Polsko-słoweński duet zdołał odwrócić losy meczu przeciwko Annie Bondar i Greet Minnen.

Kolejny wygrany mecz w tym tygodniu ma na swym koncie Maja Chwalińska. Bielszczanka, która po przejściu kwalifikacji, ma już za sobą zwycięstwo w meczu pierwszej rundy singla, razem z Kają Juvan znalazła sposób na pierwsze rywalki w grze podwójnej. Węgierka i Belgijka schodziły z kortu pokonane, chociaż to one wygrały partię otwarcia.

W pierwszej odsłonie to nasz duet jako pierwszy miał szanse by odebrać serwis rywalką. Te jednak wyszły z opresji, a w ósmym gemie zanotowały przełamanie do zera. To Bondar i Minnen dało wygraną w tej części meczu 6:3. W drugiej odsłonie panie w sumie trzykrotnie odbierały sobie serwis. O jednego gema wygranego przy podaniu rywalek, lepsze były Polka oraz Słowenka. Tym samym losy awansu do 1/4 finału rozstrzygnął super tie-break.

Początek tej części spotkania był wyrównany. Żaden z duetów nie był w stanie wypracować sobie przewagi punktowej. Jako pierwsze dokonały tego Chwalińska i Juvan, które na drugą zmianę stron schodziły prowadząc 7:5. Rywalki zdołały się zbliżyć na dystans jednego punktu, ale ostatecznie to nasz duet za drugą szansą zakończył spotkanie i zameldował się w ćwierćfinale.

Rywalkami Polki i Słowenki w meczu o półfinał będą rozstawione z numerem trzecim Kamila Rachimova oraz Sara Sorribes Tormo.


Wyniki

Pierwsza runda:

M. Chwalińska, K. Juvan (Polska, Słowenia) – A. Bondar, G. Minnen (Węgry, Belgia) 3:6, 6:3, 10-8

WTA. Oleksandra Olijnykowa wyjaśnia, dlaczego nie podała dłoni węgierskiej rywalce

/ Łukasz Duraj , źródło: Portal X, foto: East News

Wojna w Ukrainie ma wpływ na kortową etykietę. Zawodniczki i zawodnicy z tego kraju nie wymieniają tradycyjnego uścisku dłoni z Rosjanami, ale tym razem Ukrainka odmówiła tego gestu tenisistce z innego państwa.

Opisywana sytuacja miała miejsce podczas turnieju rangi WTA 250 w Klużu-Napoce. W 1/8 finału tych zawodów Oleksandra Olijnykowa mierzyła z Węgierką Anną Bondar. Reprezentantka Ukrainy nie zrobiła sobie z rywalką zdjęcia a po – wygranym – meczu nie podała jej ręki.

Swoje zachowanie tenisistka objaśniła potem w obszernym oświadczeniu, które publikujemy poniżej:

W 2022 roku Anna Bondar wzięła udział w turnieju pokazowym, organizowanym w Rosji. Impreza ta odbyła się w atmosferze lekceważenia międzynarodowych sankcji i była sponsorowana przez Gazprom, który otwarcie wspiera rosyjską machinę wojenną. Dzięki pieniądzom tej firmy Rosja morduje naszych braci, mężów i ojców, którzy bronią naszej ojczyzny przed agresją.

– Ci, którzy przyjeżdżają do Rosji i biorą od Gazpromu pieniądze, pokazują, gdzie stoją pod względem moralnym. To tak, jakby ktoś wziął udział w zawodach, organizowanych przez III Rzeszę w 1941 roku i przyjął zapłatę w formie biżuterii, którą kaci ukradli ofiarom obozów zagłady.

– Chodzi tu o zwykłą ludzką godność i wartości. Nie mogę tego ignorować i inni też nie powinni. Dopuszczam możliwość, że Anna popełniła błąd i jeśli publicznie przeprosi naród ukraiński i potępi Władimira Putina, mogę uścisnąć jej rękę. Jestem też gotowa na współpracę z WTA, prowadzącą do tego, by nasz sport był chroniony przed sytuacjami, w których nasze najważniejsze wartości są zagrożone i podważone . Tenis nie istnieje poza człowieczeństwem i – jeśli ktoś postępuje nieludzko – musimy skutecznie na to odpowiedzieć.

Oleksandra Olijnykowa pokonała Annę Bondar 6:4 6:4.