Korespondencja z Toronto. Awans Magdaleny Fręch do drugiej rundy

/ Peter Figura , źródło: Korespondencja z Toronto , foto: Peter Figura

Piłka meczowa, w której przeciwniczka Magdaleny Fręch, reprezentantka Francji Leolia Jeanjean popełniła ósmy podwójny błąd serwisowy w meczu, w dużej mierze oddaje to, jak wyglądało spotkanie naszej reprezentantki.

Francuzka oprócz tego, że popełniła tyle podwójnych błędów, nie zanotowała na swoim koncie ani jednego asa, jej skuteczność pierwszego serwisu wynosiła zaledwie 45%, a procent wygranych punktów to zaledwie 24%. To wszystko pozwoliło naszej reprezentantce dość spokojnie zameldować się w drugiej rundzie NBO w Toronto po zwycięstwie nad 117. zawodniczką rankingu WTA 7:5, 6:3.

Chociaż Fręch nie grała meczu, w którym dominowałaby rywalkę, jej skuteczność pierwszego serwisu wynosiła 52% i pozwoliła jej wygrywać 31% punktów. Skuteczność drugiego podania naszej reprezentantki pozostawiała jednak wiele do życzenia i chyba to spowodowało, że mecz był nieco bardziej zacięty aniżeli wskazują na to liczby.

Fręch dzięki słabemu serwisowi Francuzki miała również 14 okazji do przełamania serwisu, z których wykorzystała aż 7. Jedyne o co można byłoby mieć zastrzeżenia do naszej reprezentantki to fakt, iz nie grała nieco agresywniej i nie wykorzystywała w większym stopniu zagrania crosssem z bekhendu, którym otwierała wiele możliwości na wygrywanie punktów przez spychanie przeciwniczki do defensywy, a ze swojej strony dość systematycznie starała się minąć Jeanjean w jedno tylko miejsce, które Francuzka odczytywała bardzo dobrze, przez co kończyła wiele atakujących punktów zwycięstwem przy siatce.

Dobrze się jednak stało, iż spotkanie zakończyło się w dwóch setach, bo następny mecz czeka Magdalenę Fręch już jutro o godzinie 11 lokalnego czasu, a przeciwniczka będzie znacznie bardziej wymagajaca. To trzecia rakieta światowego rankingu i rozstawiona w turnieju rowniez z numerem 3 – Jessica Pegula.

 

Dobre występy Falkowskiej, Kawy i Kubki w Warszawie

/ Adam Romer , źródło: , foto: Adam Romer

Z pięciu reprezentantek Polski, które zagrały pierwszego dnia Warsaw T-Mobile Polish Open, trzy awansowały do drugiej rundy turnieju. Weronika Falkowska, Katarzyna Kawa i Martyna Kubka grają dalej.

Od początku wiadomo było, że nie uda się, by Polki miały pierwszego dnia warszawskiego turnieju 100-procentową skuteczność. Los skojarzył bowiem w jednej z par pierwszej rundy dwie reprezentantki naszego kraju. W tym pojedynku, Weroniki Falkowskiej z Amelią Paszun, wyraźnie lepsza okazała się starsza Weronika. Pierwszy set skończył się, nim kibice zdążyli rozsiąść się na trybunach. Pewne 6:0 dla Falkowskiej w 27 minut spowodowało, że młodsza z Polek była wyraźnie zdenerwowana i ta nerwowość nie opuściła jej do końca meczu.

Wcześniej, jako pierwsza z Polek na kort centralny kortów Legii wyszła doświadczona Urszula Radwańska. Niestety jej rutyna i lata spędzone w zawodowym tourze na niewiele się zdały w starciu z młodszą rywalką.

Później, po Falkowskiej i Paszun, na korcie centralnym zobaczyliśmy Katarzynę Kawę i tenisistkę, która jeszcze przed paroma laty uchodziła za największy talent czeskiego tenisa. Linda Fruhvirtova, bo o niej mowa, już w wieku 16 lat była typowana do wielkich rzeczy w zawodowym tenisie. Historia Czeszki pokazuje jednak, jak wiele rzeczy może stanąć na drodze udanej kariery. Kłopoty ze zdrowiem, z najbliższym otoczeniem, zmiany trenerów i wiele drobniejszych czynników spowodowały, że Fruhvirtova jest obecnie 176 tenisistką rankingu WTA i próbuje odbudować się w takich turniejach , jak ten w Warszawie.

To, że Czeszka grać potrafi można się było przekonać w poniedziałek na Legii. Silna, solidna i nieustępliwa Fruhvirtova walczyła do upadłego o awans. Miała tylko pecha, że po drugiej stronie kortu stała Kawa, której także nie brakowało motywacji. A to tylko mogło cieszyć licznie zgromadzonych widzów i zagwarantowało doskonałe widowisko zakończone tiebreakiem trzeciego seta.

Wprawdzie Polka miała swoje szanse wcześniej, jak choćby przy stanie 4:2 w decydującym secie, ale najważniejsze, że w tiebreaku wykorzystała trzecia piłkę meczową. Niejako w nagrodę ma teraz dzień wolny i w drugiej rundzie, zapewne w środę może zmierzyć się z inną Polką Weroniką Ewald. Ta jednak musi we wtorek zagrać, i wygrać, z Litwinką Justyną Mikulskyte.

Na koniec dnia nie mniejsze emocje dostarczyła widzom ostatnia z Polek – Martyna Kubka. Ona dla odmiany dostała za rywalkę młody talent z Serbii – Teodorę Kostović. Serbka, choć młodsza i mająca niewiele lepszy ranking od Martyny, już zasmakowała gry w turnieju wielkoszlemowym. Niedawno, po przejściu kwalifikacji, zagrała na kortach Wimbledonu, gdzie przegrała z Aryną Sabalenką. Bez wstydu, urywając liderce rankingu WTA pięć gemów.

Mecz Polki i Serbki był nie mniej zacięty niż Kawy i Fruhvirtowej. Też trzy sety, też jeden tiebreak (tyle, że w pierwszym secie) i co najważniejsze, też zakończony wygraną Polki.

We wtorek od godziny 11.00 na kortach Legii zaprezentują się pozostałe trzy Polki startujące w singlu: Weronika Ewald, Lind Klimovicova i Zuzanna Pawlikowska.

Jednak bohaterką dnia będzie bez wątpienia Alicja Rosolska. 41-letnia deblistka kończy warszawskim występem swoją długą karierę. Od 16.30 zagra w parze z Kubką o półfinał Warsaw T-Mobile Polish Open.


Wyniki

Wyniki Warsaw T-Mobile Polish Open.
Pierwsza runda gry pojedynczej:
A. Falei – U. Radwańska 6:3, 6:2;
K. Kawa – L. Fruhvirtova 4:6, 6:4, 7:6(5);
T. Kostovic – M. Kubka (3)6:7, 6:2, 1:6;
A. Paszun – W. Falkowska 0:6, 2:6;
J. Avdiejewa – N. Noha Akugue 2:6, 3:6;
E. Micic – V. Podrez 3:6, 6:7;
A. Smith – Y. Yuan 1:6, 4:6.

Waszyngton. Taylor Fritz zwycięzcą przełożonego finału

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Taylor Fritz triumfował w turnieju ATP 500 w Waszyngtonie. W meczu finałowym przełożonym z niedzieli na poniedziałek wygrał 7:6, 6:4 z Rafaelem Jodarem.

Opady deszczu, a nawet burze zmusiły organizatorów do wprowadzenia zmian w programie. Najpierw finał mężczyzn zaplanowano na 14:30 czasu lokalnego (20:30 polskiego) tuż po meczu finałowym kobiet. Oznaczało to krótką przerwę od rozegrania półfinałów, zwłaszcza dla Rafaela Jodara, który dzień wcześniej wieczorem rozegrał swoje spotkanie 1/2 finału. Hiszpan po raz pierwszy w karierze dotarł do finału turnieju rangi ATP 500. Taylor Fritz zaś grał o pierwszy tytuł w stolicy swojego kraju. Finaliści musieli poczekać na rozpoczęcie decydującego starcia. Ostatecznie panowie wyszli na kort dopiero następnego dnia.

W pierwszym secie tenisiści mieli tylko po jednym breakpoincie – w pierwszym gemie serwisowym Jodara oraz drugim Fritza. Obronili je dzięki dobremu serwisowi. W większości przypadków zawodnicy pewnie wygrywali gema przy własnym podaniu. Tym samym rozstrzygnięcie miało miejsce w tiebreaku. Taylor Fritz szybko zdobył przewagę małego przełamania i prowadził 4:1. Amerykanin zdominował rywalizację w dodatkowej rozgrywce, którą wygrał 7:2.

Na otwarcie drugiej odsłony doszło do długiego gema przy serwisie Rafaela Jodara. Ostatecznie Hiszpan nie utrzymał własnego podania i w kilkanaście minut jego sytuacja zrobiła się trudna. Fritz zaś miał sporą zaliczkę w drodze do tytułu. Powiększył ją jeszcze po kolejnym przełamaniu do zera na 3:0. W momencie dużego kryzysu Jodar dość niespodziewanie po raz pierwszy przełamał podanie rywala. W momencie, gdy Fritz miał serwować na triumf, Hiszpan poprosił o przerwę medyczną. Po niej Amerykanin zamknął mecz, ale z problemami. Wykorzystał dopiero czwartą piłkę meczową, a także musiał bronić breakpointa.

Taylor Fritz zdobył 11. tytuł w swojej karierze, ale pierwszy od ponad roku po czterech z rzędu przegranych finałach. Na zwycięstwo w rozgrywkach rangi wyższej niż ATP 250 czekał aż od października 2022 roku.


Wyniki

Turniej ATP 500 w Waszyngtonie – finał:

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 3) – Rafael Jodar (Hiszpania) 7:6 (2), 6:4

Waszyngton. Alexandra Eala z pierwszym tytułem, Jessica Pegula pokonana

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

Turniej pań w Waszyngtonie doczekał się rozstrzygnięcia. Po tytuł sięgnęła Alexandra Eala.

Finał imprezy rangi WTA 500 na kortach twardych został rozłożony na dwa dni. W niedzielę tenisistki zatrzymał deszcz, więc musiały odłożyć walkę o trofeum na poniedziałek. Na kort centralny w lepszym nastroju wyszła Pegula, która – jeszcze w niedzielę – wygrała pierwszego seta, ale Eala pokazała, że nie zamierza złożyć broni przed wyżej klasyfikowaną i bardziej utytułowaną rywalką.

W drugiej partii kluczowa okazała się końcówka. Panie grały równo do stanu po cztery, ale decydujący cios wyprowadziła Azjatka. Przełamanie w dziesiątym gemie dało jej wynik 6:4 i możliwość dalszej walki o tytuł.

Trzeci set miał niespodziewany przebieg. Eala dominowała pewnością zagrań i dynamiką a Pegula popełniała niewymuszone błędy. Amerykanka zgubiła rytm i nie zdołała zdobyć nawet jednego gema. Eala wygrała zatem 6:0 i odniosła największy sukces w karierze i historii filipińskiego tenisa. Tytuł w stolicy USA był jej pierwszym w kategorii WTA Tour, wcześniej, w tym roku, przegrała finał w Eastbourne.

Po ostatniej piłce panie wymieniły tradycyjne gratulacje i podziękowały publiczności za liczną obecność na trybunach. Przeniesienie finału na poniedziałek nie zgasiło zapału widzów, którzy przez cały mecz wspierali obie tenisistki. Szczególnie żywiołowy był doping dla Eali, która wyraziła wdzięczność zarówno dla rodziny, trenerów i przyjaciół, jak i kibiców, którzy podążają za nią niemal w każdym turnieju.

Obie panie przeniosą się teraz do Toronto, gdzie trwa już turniej rangi WTA 1000.


Wyniki

 

Finał (Waszyngton):

A. Eala (Filipiny) – J. Pegula (USA, 1) 4:6 6:4 6:0

Grodzisk. Berkieta ze zwycięstwem na otwarcie turnieju

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Paweł Rychter

W Grodzisku Mazowieckim rozpoczął się turniej główny ATP Challenger. Pierwszego dnia po rywalizacji przystąpił Tomasz Berkieta. Polak wygrał w dwóch setach z Argentyńczykiem Facundo Meną.

Tomasz Berkieta był jedynym polskim tenisistą, który w poniedziałek rozegrał mecz pierwszej rundy na turnieju w Kozerkach. Polak zmierzył się z Facundo Meną. Argentyńczyk to 333. zawodnik rankingu, czyli sklasyfikowany o ponad 200 miejsc wyżej od naszego reprezentanta. Początek meczu należał jednak do Berkiety. Polak szybko wypracował przełamanie i objął prowadzenie 3:0. Tej przewagi nie oddał już do końca, a nawet mógł zakończyć seta przy 5:2 i odbiorze. Ostatecznie i tak wygrał 6:3, nie dając rywalowi szans przy własnym podaniu.

W drugim secie to znów Tomasz Berkieta jako pierwszy zdobył przełamanie. Polak prowadził już 4:2, ale Facundo Mena wyrównał na 4:4. Ostatecznie doszło do tiebreaka. Dodatkową rozgrywkę zdominował Berkieta. Nasz reprezentant zwyciężył aż 7:1. Tym samym awansował do drugiej rundy, w której zmierzy się z rozstawionym z numerem ósmym Michelem Ribecaim.

We wtorek do rywalizacji przystąpią pozostali reprezentanci Polski: Maks Kaśnikowski, Filip Peliwo, Filip Pieczonka i Olaf Pieczkowski. Oni w przeciwieństwie do Tomasza Berkiety zostali rozlosowani w górnej części drabinki.


Wyniki

ATP Challenger Tour w Grodzisku Mazowieckim – pierwsza runda:

Tomasz Berkieta (Polska, WC) – Facundo Mena (Argentyna) 6:3, 7:6 (1)

Ranking ATP. Wielki awans Gei, Jodar z życiowym wynikiem jeszcze przed finałem Waszyngtonu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W poniedziałek opublikowano aktualny ranking ATP. Na kształt klasyfikacji wpłynęły turnieje w Waszyngtonie i Los Cabos.

Imprezę w Meksyku niespodziewanie wygrał Arthur Géa (na zdj.). 21-letni Francuz odniósł największy sukces w karierze i dzięki temu awansował aż o 45 „oczek”, na miejsce 82.

Jego finałowy rywal Denis Shapovalov także miał dobry tydzień. Kanadyjczyk podskoczył o 25. miejsc i jest 43.

Warto także zwrócić uwagę na pozycję najlepszego z Meksykanów. Rodrigo Pacheco Mendez przypomniał o sobie w ojczyźnie i wrócił do trzeciej setki, na lokatę 293.

W zawodach w Waszyngtonie finał przełożono na poniedziałek. Doliczono jednak punkty dla finalistów. Rafael Jodar jest zatem 15. a Taylor Fritz 9. Tuż nad Amerykaninem znalazł się zaś Flavio Cobolli. Pierwszą dziesiątkę zamyka za to Ben Shelton, który w Canadian Masters będzie bronił tytułu. W najbliższych dniach na graczu z USA będzie zatem ciążyć spora presja.

Z dobrej strony w stolicy USA pokazał się Kamil Majchrzak. Polak nie dał rady Taylorowi Fritzowi, ale i tak poprawił się o pięć miejsc i jest 67. Hubert Hurkacz znalazł się zaś na miejscu 72.

Liderem zestawienia pozostaje Jannik Sinner, wyprzedzający Carlosa Alcaraza i Alexandra Zvereva. Hiszpan wróci do gry w Cincinnati a Niemca zobaczymy już w Montrealu.