Bastad. Porażka Zielińskiego w pierwszej rundzie

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Peter Figura

Jan Zieliński zaliczył nieudany powrót do gry po wielkoszlemowym Wimbledonie. Najlepszy polski deblista pożegnał się z imprezą ATP 250 w Bastad już na etapie pierwszej rundy, przegrywając w parze z Luke Johnsonem z włoskim duetem Pellegrino/Vavassori.

Dla tenisistów z Półwyspu Apenińskiego był to pierwszy wspólny występ od ponad dwóch lat. Zdecydowanie bardziej utytułowanym z pary, która w poniedziałek mierzyła się z Polakiem i Włochem, jest Andrea Vavassori – dwukrotny finalista imprez wielkoszlemowych w deblu oraz czterokrotny zwycięzca turniejów tej rangi w grze mieszanej. To jednak Zieliński i Johnson byli rozstawionym duetem podczas rozgrywek w Szwecji.

Pierwszy set stał na niezwykle wyrównanym poziomie. W dobrej dyspozycji byli zwłaszcza serwujący – pary returnujące były w stanie wygrywać maksymalnie dwa punkty w gemach, przez co nie oglądaliśmy break pointów. O losach otwierającej partii musiał więc rozstrzygnąć tie-break. Kluczowa okazała się dyspozycja Zielińskiego i Johnsona w drugiej części dogrywki. Polak i Brytyjczyk od stanu 3:2 wygrali cztery z pięciu kolejnych rozegranych punktów, dwukrotnie wygrywając punkty przy serwisie rywali. To pozwoliło im na triumf w tie-breaku i objęcie prowadzenia w meczu.

Druga odsłona spotkania miała zupełnie inny przebieg. Zieliński i Johnson, po rozegraniu świetnej końcówki pierwszej partii, wyraźnie obniżyli swój poziom. Polsko-brytyjska para dwukrotnie straciła podanie, przez co ich rywale szybko wyszli na prowadzenie 4:0. Następnie Pellegrino i Vavassori skupili się na utrzymywaniu własnego serwisu. Włosi bez większych problemów zamknęli seta, kończąc go po niecałej pół godzinie gry.

Zwycięstwo tenisistów z Italii w drugiej partii oznaczało, że do wskazania zwycięzców meczu był potrzebny super tie-break. Pierwsze mini-przełamanie w rozgrywce do 10 punktów nastąpiło w momencie, w którym Polak i Brytyjczyk wyszli na prowadzenie 4-3. Włosi odpowiedzieli wygrywając dwa kolejne punkty przy podaniu rywali. Następnie Pellegrino i Vavassori potwierdzili przewagę przy własnym podaniu, dzięki czemu na tablicy wyników pojawił się rezultat 7-4. Zieliński i Johnson nie zdołali odwrócić losów super tie-breaka. Mimo starań, polsko-brytyjski duet nie był w stanie wygrać punktów przy serwisie przeciwników. Tenisiści z Włoch, wykorzystując trzecią piłkę meczową, zapewnili sobie triumf i awans do ćwierćfinału turnieju. Dla Zielińskiego i Johnsona porażka w Bastad jest z kolei trzecim przegranym wspólnym meczem z rzędu.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

A. Pellegrino, A. Vavassori (Włochy) – L. Johnson, J. Zieliński (Wielka Brytania, Polska, 4) 6(3):7, 6:1, 10-8

Tennis Europe. Młodzi Polacy z dobrymi wynikami w Gdańsku

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT, foto:

W mijającym tygodniu Gdańsk gościł zdolnych juniorów. Miał tam miejsce turniej Tennis Europe U12 kat. 2 𝗚𝗔𝗧 𝗚𝗱𝗮𝗻́𝘀𝗸 𝗢𝗽𝗲𝗻 𝟮𝟬𝟮𝟲. W pierwszoplanowych rolach wystąpili reprezentanci Polski.

Po tytuł w grze podwójnej dziewcząt sięgnęły Lena Sominka (Baltic Tennis Club ) i Antonina Szul (Sekcja tenisowa AZS Poznań). W finale Polki pokonały 6:4 6:2 Andrianę Gaevskayę i Emilyę Hardziyeuskayę.

W  finale debla chłopców zagrało trzech biało-czerwonych. Po zaciętym spotkaniu w imprezie triumfowali Stanisław Kalawa (Krakowski Klub Tenisowy Olsza) i Tarys Hallas z Niemiec, którzy wygrali 7:5 2:6 10-7 z Igorem Adamczewskim (Miejski Klub Tenisowy w Łodzi) i Aleksandrem Rydeckim (Klub Tenisowy ARKA).

Półfinał gry pojedynczej osiągnęli Adamczewski oraz Nikola Kozicka (DeSki Warszawa), a najlepsi w całych zmaganiach okazali się Sophia Szczukiewicz z Wielkiej Brytanii i Tarys Hallas.

 

Wszytskim młodym mistrzom serdecznie gratulujemy!

Ranking ATP. Fery i Hurkacz z dużymi awansami, Sinner na czele

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W niedzielę zakończył się wielkoszlemowy Wimbledon. Wyniki turnieju zmieniły aktualny ranking ATP.

Po tytuł na londyńskiej trawie sięgnął Jannik Sinner. Włoch obronił zatem mistrzostwo z 2025 roku i pewnie lideruje klasyfikacji najlepszych. Za jego plecami doszło jednak do ważnej zmiany. Na drugą lokatę wskoczył Alexander Zverev. Niemiec dotarł w Wimbledonie do finału i wyprzedził kontuzjowanego Carlosa Alcaraza.

Najwyższe – piąte – miejsce w karierze zajmuje Alex de Minaur a na dziewiąta pozycję awansował Flavio Cobolli. Pierwszą dziesiątkę zamyka zaś Taylor Fritz.

W top 15 zestawienia zadebiutował Learner Tien zaś na miejscu 20. znalazł się Alejandro Davidovich Fokina.

Awanse tych tenisistów nie są jednak tak pokaźne jak „skok” Arthura Fery’ego. Sensacyjny półfinalista i bohater gospodarzy jest 36. i jest to poprawa aż o 78 pozycji.

Dobre notowanie zaliczył także Hubert Hurkacz. Nasz reprezentant wyjechał z Londynu z urazem, ale dotarł do czwartej rundy a w rankingu jest 68. To wynik lepszy o 28 miejsc od poprzedniego. Rakietą numer jeden naszego kraju pozostaje jednak 66. Kamil Majchrzak. Gracz z Piotrkowa Trybunalskiego nie powtórzył świetnego wyniku sprzed roku i stracił 21. „oczek” a od Hurkacza oddziela go tylko Roman Andrés Burruchaga z Argentyny.

W rankingu Race również prowadzi Jannik Sinner, przed Alexandrem Zverevem, Carlosem Alcarazem i Flavio Cobollim. Dwaj pierwsi zawodnicy mają już kwalifikację do ATP Finals.

 

Ranking WTA. Tylko Magdalena Fręch utrzymała pozycję, zmiany u pozostałych Polek w top 100

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek zanotowała spadek w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Najwyższe w karierze miejsca w zestawieniu najlepszych tenisistek świata zajmują Linda Noskova i Karolina Muchova, czyli bohaterki finału na kortach Wimbledonu.

Za nami trzecia w sezonie lewa Wielkiego Szlema. Tegoroczna rywalizacjach w stolicy Anglii przyniosła spore przetasowania w zestawieniu najlepszych tenisistek świata. Z punktu widzenia polskich kibiców najważniejsza zmiana dotyczy Igi Świątek. Polka nie obroniła zdobytego przed rokiem tytułu. W efekcie porażki w trzeciej rundzie i bardzo dobrych wyników innych rywalek nasza najlepsza tenisistek zaliczyła spadek o pięć pozycji, więc jest obecnie ósmą rakietą świata.

Wśród tenisistek z top 10 rankingu swe miejsca w porównaniu do poprzedniego notowania utrzymały trzy tenisistki – Aryna Sabalenka to wciąż liderka rankingu, na pozycji wiceliderki zestawienia pozostaje Jelena Rybakina, a piątą lokatę zajmuje Mirra Andriejewa. Na najwyższe w karierze siódme miejsce awansowała triumfatorka ze stolicy Anglii – Linda Noskova. Tuż za triumfatorką z Londynu jest jej finałowa rywalka Karolina Muchova, dla której również jest to najwyższa pozycja w karierze.

Powody do zadowolenia patrząc na najnowsze notowanie, ma również inna bohaterka tegorocznej edycji Wimbledonu. Marta Kostiuk po drugim, po Rolandzie Garrosie, półfinale wielkoszlemowym awansowała na 11 pozycję w rankingu, co jest najwyższą lokatą tenisistki naszych wschodnich sąsiadów.

Z zerowym dorobkiem wygranych meczów singlowych wyjechały w tym roku z Londynu trzy pozostałe Polki klasyfikowane w top 100. Maja Chwalińska w związku z tym spadła o jedną pozycję i jest obecnie 22. rakietą świata. Swe miejsce utrzymała z kolei Magdalena Fręch, która zajmuje 44. pozycję. Z kolei na słabszych występach rywalek skorzystała Magda Linette. Poznanianka awansowała z 59. miejsca na 51.

Powody do zadowolenia ma również Katarzyna Piter. Poznanianka, która razem z Anną Siskovą dotarła do 1/4 finału gry podwójnej, obecnie jest 49. deblistką świata. Co jest jej najwyższą lokatą w karierze.

 

Wimbledon. Jannik Sinner obronił tytuł

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Jannik Sinner został triumfatorem tegorocznej edycji Wimbledonu. W meczu finałowym lider rankingu wygrał w czterech setach z Alexandrem Zverevem. To Niemiec wygrał po tiebreaku pierwszego seta. Z czasem coraz większą przewagę zdobywał Włoch, który obronił tytuł.

Dwóch najmocniejszych w finale

Wielkie święto tenisa dobiegło końca. Po dwóch tygodniach rywalizacji na kortach Wimbledonu do rozegrania był już tylko finał mężczyzn. Zmierzyli się w nim Jannik Sinner i Alexander Zverev. Włoch bronił tytułu sprzed roku i liczył na pierwszy wielkoszlemowe trofeum w sezonie. Niemiec po raz pierwszy dotarł do ostatniego meczu w Londynie, więc skompletował finały na wszystkich Wielkich Szlemach. Dwaj tenisiści stanęli naprzeciw siebie już w jednym finale wielkoszlemowym. W ubiegłym roku na Australian Open Sinner wygrał w trzech setach i wówczas obaj także byli najwyżej rozstawieni.

Wielka batalia na otwarcie

Nie ulega wątpliwości, że spotkali się ze sobą tenisiści, których serwis jest dużym atutem. Pod znakiem dobrego podania przebiegał początek meczu finałowego. Przy 3:4 problemy miał Alexander Zverev. Zawodnik rozstawiony z numerem drugim prowadził 40:15, ale po podwójnym błędzie serwisowym pojawił się premierowy breakpointa dla Jannika Sinnera. Włoch po nieczystym uderzeniu wyrzucił piłkę na aut. Zverev wygrał pierwszego gema rozgrywanego na przewagi i zamiast przełamania w kluczowym momencie, znów na tablicy wyników widniał remis.

Przy takiej wyrównanej rywalizacji uczciwym rozstrzygnięciem byłby remis, ale trzeba było rozegrać tiebreaka. W nim także tenisiści kolejno wygrywali punkty przy własnym podaniu. Do przełamania doszło przy piłce setowej i wyniku 8:7 dla Alexandra Zvereva. Niemiec w dłuższej wymianie popisał się znakomitym forhendowym winnerem. Po ponad godzinnej grze mistrz French Open zrobił pierwszy krok do wygrania Wimbledonu.

Wyrównanej walki ciąg dalszy

W drugim secie bez większej opowieści najlepiej od razu przejść do tiebreaka. Finaliści bowiem dalej pewnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Dodatkowa rozgrywka należała do Jannika Sinnera. Jak w poprzednim tiebreaku nie było praktycznie przełamań, to w tym już ich nie brakowało. Zverev przegrał już pierwszy punkt przy serwisie po prostym błędzie z forhendu. Gra mistrza French Open kompletnie się posypała. Po kolejnym błędzie przegrywał już 0:4. Następnie odrobił dwa punkty straty, ale w tym tiebreaku na więcej już nie było go stać. Sinner skorzystał z kryzysu rywala i wygrał 7:2.

Przełamanie

W trzeciej partii zrobiło się ciekawie przy wyniku 3:3. Przy serwisie Jannika Sinnera pojawił się breakpoint. Alexander Zverev startując do skrótu, przewrócił się i złapał za kolano. Włoch poszedł na drugą stronę siatki sprawdzić, co stało się Niemcowi. Po tej sytuacji lider rankingu uratował gema, a w kolejnym sam doczekał się okazji na przełamanie. Tym razem została ona wykorzystana. Co ciekawe, w trakcie tego punktu to włoski tenisista się poślizgnął, ale wrócił do gry i nawet wygrał tę niezwykle ważną wymianę. Na pierwszego breaka trzeba było więc czekać prawie trzy godziny. Przełamanie okazało się decydujące dla losów seta wygranego 6:3 przez Sinnera, który wówczas zbliżył się do triumfu.

Droga do tytułu

Bardzo ważny gem miał miejsce przy 3:3 w czwartej odsłonie. Niespodziewanie zrobiło się 40:15 dla returnującego Jannika Sinnera. Alexander Zverev obronił dwa breakpointy, ale po kolejnym błędzie Niemca pojawiła się następna szansa dla Włocha. Obrońca tytułu po świetnym ataku wywalczył przełamanie. Wystarczyło więc, że wygra jeszcze dwa gemy z coraz bardziej zmęczonym rywalem. Czwartego seta Włoch wygrał 6:4. Jannik Sinner tym samym obronił tytuł na kortach Wimbledonu i zwyciężył swój pierwszy, piąty łącznie turniej Wielkiego Szlema.


Wyniki

Wimbledon – finał mężczyzn:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Alexander Zverev (Niemcy, 2) 6:7 (7), 7:6 (2), 6:3, 6:4

Felieton wimbledoński. Powrót do przyszłości

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: Archiwum autora

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Początek będzie nieco poważny, aby całkiem niepoważny mógł być ciąg dalszy. Zgódźmy się, że aby rozmawiać o przyszłości, wypadałoby znać przeszłość. Przypomnę zatem dzieje dwóch fotografii i wyjaśnię, skąd wzięła się trzecia, jeszcze nigdzie niepublikowana.

Był rok był 2004, padało. Krzysztof „Inżynier” Rawa, który podaje felietony w papierowym „Tenisklubie”, uznał, że nie ma co siedzieć po próżnicy. Wyciągnął mnie do sali konferencyjnej, przed wejściem do której wisiała tabliczka „Zakaz fotografowania”. Sala była pusta, usiadłem za stołem konferencyjnym, za który wstęp normalnie mają tylko zawodnicy, a Krzysiek zrobił mi zdjęcie. Niestety nie wyłączył lampy. Błysk flesza ściągnął na nas uwagę obsługi, a z sufitu padła groźba: „A teraz macie kłopoty”. Pośmialiśmy się, ale uznaliśmy, że zmiana ról – on pozuje, ja pstrykam – naruszyłaby cierpliwość i poczucie humoru tych, którzy wyśledzili nas na monitorach telewizji wewnętrznej.

 

 

W zeszłym roku, już w nowej sali konferencyjnej, pompatycznie ochrzczonej Teatrem Medialnym, zostaliśmy zaproszeni do przekroczenia umownej czerwonej linii i zrobienia wspólnej fotografii z Igą Świątek. Owoc niezakazany nie smakował już tak bardzo, a na dodatek trzeba się było podzielić nim z 14 innymi dziennikarzami.

 

Przez ostatnie dwa tygodnie codziennie przechodziliśmy obok drzwi na piętro, którego formalnie nie ma. To była tylko kwestia czasu, kiedy moja i Krzyśka ciekawość poprowadzi nas schodami do góry. Uznaliśmy, że chwilowo nie rozumiemy, co po angielsku oznacza „Zakaz wstępu”, i – na wszelki wypadek oglądając się za siebie – zostaliśmy odkrywcami przyszłości.

Widok nie był imponujący – magazyn wszystkiego niepotrzebnego: starych lodówek, barierek, jeszcze niezamontowanych rur wentylacyjnych, różnej wielkości kontenerów na odpady (niektóre pełne)… Z dołu dobiegały jakieś odgłosy. Trochę ponasłuchiwaliśmy i mniej więcej w środku tego placu budowy zobaczyliśmy schody prowadzące w dół, wprost do saloniku dla zawodników i ich gości, z którym sąsiadujemy, a do którego nie mamy wstępu. Zawróciliśmy w połowie drogi, bo gdyby nas zauważono, skończyłaby się zabawa w eksplorerów. Wiemy, że na to piętro ma być przeniesiona część biura prasowego. Jeśli akurat ta, w której pracujemy od 26 lat, to świetnie. Z balkonu będziemy mieli podgląd na taras zarezerwowany dla tenisistów, ich trenerów i rodzin.

Miło będzie wrócić za rok. Kiedy już otworzą to nowe piętro, my będziemy mogli powiedzieć, że dla nas to nic nowego. Że już to kiedyś widzieliśmy.

Jassy. Katarzyna Kawa jedyną reprezentantką Polski

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Marcin Cholewinski

Katarzyna Kawa to jedna z dwóch reprezentantek Polski, które będziemy dopingować w pierwszym po Wimbledońskim tygodniu w turniejach głównego cyklu. Kryniczanka o rankingowe punkty powalczy w rumuńskich Jassach podczas turnieju WTA 250.

Ostatecznie cztery polskie singlistki zobaczyliśmy w tegorocznej edycji Wimbledonu. Do ostatniej chwili na swą szansę w imprezie liczyła piąta rakieta naszego kraju – Katarzyna Kawa. Jednak tej szansy nie dostała. W ostatnim czasie Polka brała udział w turnieju WTA 125 w Bastadt, gdzie już w pierwszej rundzie nasza zawodniczka musiała uznać wyższość Simony Waltert.

Teraz piąta rakieta naszego kraju dostanie szansę na rewanż. Los sprawił, że Katarzyna Kawa i Szwajcarka spotkają się w pierwszej rundzie turnieju WTA 250 w Jassach. Zwyciężczyni w spotkaniu o 1/4 finału zagra przeciwko rozstawionej z numerem piątym Pannie Udvardy lub zawodniczce, która awansuje do turnieju głównego z kwalifikacji.

Początek rywalizacji w tegorocznej edycji UniCredit Iasi Open 13 lipca w poniedziałek, a mistrzynię rywalizacji poznamy siedem dni później, 19 lipca 2026 roku.

Bastad. Maks Kaśnikowski odpadł w kwalifikacjach

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Karolina Kiraga-Rychter

Maks Kaśnikowski odpadł w kwalifikacjach turnieju ATP 250 w szwedzkim Bastad. Polak w pierwszym meczu eliminacji przegrał w trzech setach z Francesco Passarą.

Awans do głównej drabinki turnieju ATP 250 w Bastad byłby jednym z większych osiągnięć w karierze Maksa Kaśnikowskiego. Już w pierwszej rundzie kwalifikacji Polaka czekało trudne zadanie. Zmierzył się z rozstawionym z numerem czwartym Francesco Passarą. Włoch w rankingu notowany jest prawie 100 miejsc wyżej od Kaśnikowskiego.

W pierwszym secie polski tenisista wygrał gema serwisowego na 1:1. Później w tej partii Kaśnikowski nie miał nic do powiedzenia. Przegrał otwierającego seta do jednego. Polak znacznie lepiej rozpoczął drugą odsłonę. Po zdobyciu przełamania objął prowadzenie 3:0. Następnie utrzymał podanie do końca partii i zwyciężył 6:3. Miał jednak problemy z zamknięciem seta, ale obronił breakpointa w ostatnim gemie i wykorzystał pierwszą piłkę setową.

Decydujący set należał jednak do Francescy Passary. Włoch wywalczył kluczowe przełamanie na 3:1. Tej cennej przewagi nie oddał do końca i zwyciężył 6:3. Tenisista z Italii zachował więc szansę na awans do turnieju głównego, w którym nie zobaczymy żadnego polskiego tenisisty w grze pojedynczej. W deblu zagrają Karol Drzewiecki i Filip Pieczonka oraz Jan Zieliński z Lukiem Johnsonem.


Wyniki

Turniej ATP 250 w Bastad – 1. runda kwalifikacji:

Francesco Passaro (Włochy, 4) – Maks Kaśnikowski (Polska) 6:1, 3:6, 6:3

Wimbledon. Mladenović coraz bliżej karierowego Wielkiego Szlema, życiowy sukces Guo

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Hanyu Guo i Kristina Mladenović pokonały Luisę Stefani oraz Gabriele Dąbrowski w finale debla kobiet tegorocznej edycji Wimbledonu. Dla reprezentantki Chin to największy sukces w karierze. Z kolei Francuzka po dwunastu latach powróciła do finału Londyńskiego turnieju i tym razem odniosła zwycięstwo, sięgając po siódmy deblowy triumf wielkoszlemowy w karierze.

Znamy komplet triumfatorek tegorocznych zmagań kobiecych podczas trzeciej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. Do Lindy Noskovej, która triumfowała w singlu, dzień później dołączyły Hanyu Guo oraz Kristina Mladenović. Reprezentantka Państwa Środka i Francuzka w meczu o tytuł pokonał w dwóch setach wyżej notowane – Luisę Stefani i Gabrielę Dąbrowski.

Kanadyjka i Brazylijka w drodze do finału nie straciły nawet seta. Z kolei Francuzka i Chinka oddały rywalkom jednego seta, a w meczu 1/4 finału panie były lepsze od najwyżej rozstawionych w turniejowej drabince – Kateriny Siniakovej i Taylor Townsend.

W finale od początku lepiej prezentowały się Mladenović i Guo, które prowadziły już 5:1, aby ostatecznie zakończyć tę część spotkania wynikiem 6:3. W drugiej odsłonie każda z tenisistek pilnowała swego serwisu. Mimo okazji na przełamanie z obu stron ta odsłona zmierzała ku trzynastemu gemowi. Ostatecznie jednak rozstrzygnięcie nastąpiło wcześniej. Przełamanie serwisu na 6:5, gemem „na sucho”, uzyskały Francuzka oraz Chinka, aby po zmianie stron zakończyć spotkanie za pierwszą szansą.

W ten sposób Kristina Mladenović do czterech triumfów deblowych na Rolandzie Garrosie oraz dwóch zwycięstwach na Wimbledonie, dołożyła premierowe zwycięstwo na Wimbledonie. Z kolei Hanyu Guo, która w tym roku dotarła do 1/4 finału w Paryżu, jest to najcenniejszy triumf w rywalizacji deblowej.

 


Wyniki

Finał:

H. Guo, K. Mladenović (Chiny, Francja, 10) – L. Stefani, G. Dabrowski (Brazylia, Kanada, 6:3, 7:5

Iga Świątek zanotuje spadek w najnowszym notowaniu rankingu WTA

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Linda Noskova została mistrzynią tegorocznej edycji Wimbledonu. Tenisistka z Vsetina nie tylko osiągnęła największy sukces w tenisowej w karierze. Pierwszy w karierze triumf w turnieju Wielkiego Szlema sprawił, że w najnowszym notowaniu rankingu WTA tenisistka naszych południowych sąsiadów awansuje na najwyższe w karierze miejsce, między innymi kosztem Igi Świątek.

Najlepsza polska tenisistka po zeszłorocznym triumfie na Londyńskich kortach, w tym roku występ zakończyła na trzeciej rundzie. Pożegnanie się z rywalizacją na tak wczesnym etapie Biało-Czerwonej sprawia, że Polka spadnie w rankingu WTA.

Po finale wiadomo jakie miejsce zajmować będzie była liderka zestawienia najlepszych tenisistek świata. W przypadku zwycięstwa Karoliny Muchovej Iga Świątek w najbliższym notowaniu czołowych zawodniczek zajmowałaby siódme miejsce. Ostatecznie po zwycięstwo sięgnęła młodsza z zawodniczek naszych południowych sąsiadów

To oznacza, że Iga Świątek w notowaniu rankingu WTA, które ukaże się w niedzielę po zakończeniu Wimbledonu, będzie ósmą rakietą świata. Polka zostanie wyprzedzona nie tylko przez Coco Gauff, Jessicę Pegulę czy Mirrę Andriejewą. Wyżej w zestawieniu będą notowane także obie bohaterki tegorocznego finału singla.