Iga Świątek zanotuje spadek w najnowszym notowaniu rankingu WTA

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Linda Noskova została mistrzynią tegorocznej edycji Wimbledonu. Tenisistka z Vsetina nie tylko osiągnęła największy sukces w tenisowej w karierze. Pierwszy w karierze triumf w turnieju Wielkiego Szlema sprawił, że w najnowszym notowaniu rankingu WTA tenisistka naszych południowych sąsiadów awansuje na najwyższe w karierze miejsce, między innymi kosztem Igi Świątek.

Najlepsza polska tenisistka po zeszłorocznym triumfie na Londyńskich kortach, w tym roku występ zakończyła na trzeciej rundzie. Pożegnanie się z rywalizacją na tak wczesnym etapie Biało-Czerwonej sprawia, że Polka spadnie w rankingu WTA.

Po finale wiadomo jakie miejsce zajmować będzie była liderka zestawienia najlepszych tenisistek świata. W przypadku zwycięstwa Karoliny Muchovej Iga Świątek w najbliższym notowaniu czołowych zawodniczek zajmowałaby siódme miejsce. Ostatecznie po zwycięstwo sięgnęła młodsza z zawodniczek naszych południowych sąsiadów

To oznacza, że Iga Świątek w notowaniu rankingu WTA, które ukaże się w niedzielę po zakończeniu Wimbledonu, będzie ósmą rakietą świata. Polka zostanie wyprzedzona nie tylko przez Coco Gauff, Jessicę Pegulę czy Mirrę Andriejewą. Wyżej w zestawieniu będą notowane także obie bohaterki tegorocznego finału singla.

Ateny. Magda Linette w drabince singla, Katarzyna Piter w rywalizacji deblistek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak/PZT

Magda Linette wśród singlistek oraz Katarzyna Piter w rywalizacji par deblowych biorą udział w tegorocznej edycji turnieju WTA 250 w Atenach. Polskie tenisistki poznały już rywalki z którymi przyjdzie im rywalizować w stolicy Grecji.

Po 36 latach światowy tenis w wydaniu kobiecym powraca pod Akropol. W pierwszym od 1990 roku turnieju z udziałem światowej czołówki pań biorą udział dwie Biało-Czerwone tenisistki. Czwarta rakieta naszego kraju w drabince WTA w zmaganiach singlowych została rozstawiona z numerem ósmym. W pierwszej rundzie Poznanianka zmierzy się z Maią Hontamą. Dwa zwycięstwa Magdy Linette sprawią, że w 1/4 finału Polka w meczu o półfinał może zagrać z Marią Sakkari.

Dla rozstawionej z numerem czwartym zawodniczki impreza w stolicy Grecji ma szczególne znaczenie. W finale pierwszej edycji turnieju, która miała miejsce w 1986 roku wystąpiła Angeliki Kanellopoulou, czyli matka reprezentantki gospodarzy. 

W rywalizacji deblowej również zobaczymy reprezentantkę Polski. Katarzyna Piter, która na kortach Wimbledonu dochodząc do ćwierćfinału, osiągnęła życiowy sukces w imprezie wielkoszlemowej, tym razem zagra u boku Eudice Chong. Polsko-Tajwanski duet rozstawiony z numerem trzecim, w meczu o 1/4 finału zmierzy się z Timofejeva Marią i Jekateriną Yashiną.

Początek rywalizacji w stolicy Grecji 13 lipca, a finał zaplanowano na 19 lipca.

Wimbledon. Emocjonujący, czeski finał dla Lindy Noskovej

/ Marek Golba , źródło: opr. własne, foto: East News

Za nami pierwszy, historyczny czeski finał Wimbledonu. Lepsza w nim okazała się Linda Noskova, która w trzech setach pokonała Karolinę Muchovą 6:2, 5:7, 6:3. To pierwszy tytuł wielkoszlemowy dla 21-letniej Czeszki.

Noskova była lepiej dysponowana na początku meczu. Nadawała ton wymianom, a Muchova nie mogła znaleźć właściwego rytmu dla siebie. 21-latka przełamała rywalkę w czwartym i ósmym gemie, wygrywając pierwszego seta 6:2.

Nadzieja, że mecz może się wyrównać, przyszła w trzecim gemie. Wtedy Muchova miała trzy break pointy na 2:1, ale Noskova wyszła z opresji dobrym serwisem. W szóstym gemie przełamała starszą rodaczkę i wydawało się, że jest na dobrej drodze do tytułu. Wtedy pojawiły się wielkie emocje.

Noskova chciała jak najszybciej zakończyć mecz. Przy stanie 5:2 miała meczbola, lecz Muchova zdołała się wybronić. Później Noskova serwowała na mistrzostwo, lecz rywalka nie dała za wygraną. Dwunasta tenisistka świata miała do obrony aż sześć break pointów, a trzy z nich obroniła asami. Ostatecznie Muchova odebrała podanie i wróciła do gry. Mocne, kończące returny pomogły wypracować Noskovej piątą piłkę meczową, lecz po niezwykle wyrównanym, dziesiątym gemie Muchova doprowadziła do remisu.

Noskova poczuła, że dużo szans wymknęło jej się z rąk. To podłamało ją i zaczęła popełniać proste błędy. Muchova wykorzystała swoje doświadczenie i wyszła na prowadzenie 6:5. Następnie zakończyła seta wygranym podaniem.

Pełna mobilizacja i zwycięstwo

Noskova potrzebowała czasu, aby ochłonąć po dotkliwie przegranym drugim secie. W pierwszym gemie musiała bronić trzech break pointów, ale przełamała passę pięciu przegranych gemów. Później zaczęła ponownie nabierać pewności w uderzeniach, co dało jej przełamanie i prowadzenie 2:0. Jak się okazało, to był decydujący moment tego meczu. Jeszcze tylko w kolejnym gemie Noskova musiała bronić się przed stratą podania, ale nie pozwoliła rywalce na więcej. W dziewiątym gemie wykorzystała szóstą piłkę meczową i zakończyła to emocjonujące spotkanie.

To pierwszy tytuł wielkoszlemowy dla Lindy Noskovej. W poniedziałek awansuje na najwyższe w karierze 7. miejsce w rankingu WTA. Taki wynik oznacza, że Iga Świątek spadnie na 8. pozycję.

Muchova przegrała swój drugi wielkoszlemowy finał. Poprzednio musiała uznać wyższość Igi Świątek w finale Rolanda Garrosa 2:6, 7:5, 4:6 w 2023 roku. Czeszka również poprawi swoją życiówkę i od poniedziałku będzie szóstą tenisistką świata.


Wyniki

Finał singla:

Linda Noskova (Czechy, 10) – Karolina Muchova (Czechy, 9) – 6:2, 5:7, 6:3

Łódź. Berkieta i Bojarski mistrzami turnieju deblowego

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Polski Związek Tenisowy

Tomasz Berkieta i Alan Bojarski triumfowali w turnieju gry podwójnej w Łodzi. Polacy w finale wygrali po supertiebreaku z Janem Wygoną oraz Finem Linusem Lagerbohmem.

Polski finał debla

Z polskiego punktu widzenia wydarzenia dnia, a nawet całego łódzkiego turnieju był finał gry podwójnej. Zagrało w nim aż trzech reprezentantów Polski. Z dwójką rozstawieni byli Tomasz Berkieta i Alan Bojarski, którzy w półfinale otrzymali walkowera od rywali. Jan Wygona oraz Linus Lagerbohm wyeliminowali rozstawiony z numerem pierwszym duet Brajnin/Rivera. Fin był dzisiaj zapracowany, gdyż wcześniej grał półfinał gry pojedynczej, o czym więcej w późniejszej części artykułu.

Wyrównany mecz był godny finału turnieju. Pierwszy set zakończył się dopiero po tiebreaku. W nim Tomasz Berkieta i Alan Bojarski zwyciężyli 7:4. Jan Wygona i Linus Lagerbohm nie zamierzali się poddawać. Polak i Fin zwyciężyli 6:4 w drugiej partii i doprowadzili do supertiebreaka. Dodatkowe rozgrywki były dzisiaj domeną wyłącznie polskiego duetu. Berkieta i Bojarski triumfowali 10:6 w supertiebreaku decydującym o mistrzostwie.

Znamy finalistów singla

Zwycięzcę turnieju gry pojedynczej poznamy dopiero w niedzielę. W finale zagrają Linus Lagerbohm i Imanol Lopez Morillo. Fin będzie mógł więc powetować sobie finałową porażkę w deblu. W skandynawskim półfinale wygrał 6:7, 6:2, 6:4 z Leytonem Riverą, czyli pogromcą Tomasza Berkiety i Jakuba Jędrzejczaka. Drugi mecz półfinałowy nie został rozegrany. Rozstawiony z numerem pierwszym Władysław Orłow nie wyszedł na kort. W takim wypadku bez gry awansował Hiszpan Imanol Lopez Morillo.


Wyniki

ITF M15 w Łodzi – finał gry podwójnej:

Tomasz Berkieta/Alan Bojarski (Polska/Polska, 2) – Linus Lagerbohm/Jan Wygona (Finlandia/Polska, 4) 7:6 (4), 4:6, 10:6

Wimbledon. Heliovaara i Patten odzyskali mistrzowski tytuł

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, wimbledon.com, foto: East News

Po rocznej przerwie Harri Heliovaara i Henry Patten ponownie zostali triumfatorami gry podwójnej w Wimbledonie. Rozstawieni z „jedynką” Fin z Brytyjczykiem w meczu finałowym pokonali oznaczonych numerem szóstym Marcelo Arevalo i Mate Pavicia 7:6(4), 7:6(3).

Wimbledoński finał był już drugim starciem obu tych par podczas tegorocznego sezonu gry na kortach trawiastych. Przed trzema tygodniami w rozgrywce o tytuł w imprezie w Queen’s Clubie lepsi w dwóch setach okazali się Salwadorczyk i Chorwat. Bilans wszystkich konfrontacji przemawiał jednak za Heliovaarą i Pattenem, którzy zwyciężali w pięciu z ośmiu potyczek. Fin z Brytyjczykiem mają za sobą również znacznie cięższą przeprawę do najważniejszego pojedynku zawodów, bowiem aż trzy spotkania rozstrzygali dopiero w super tie-breakach.

Pierwsza partia była bardzo zacięta i zdominowana przez serwujących. Wszyscy czterej finaliści prezentowali się pewnie przy tym uderzeniu, przez co kolejne gemy szybko trafiały na konto każdej ze stron. Żadna z par nie była w stanie wypracować sobie choćby jednego break-pointa, więc zwycięzców tej części gry musiał wskazać tie-break. W nim, po skutecznym woleju Heliovaary, przewagę szybko zdobyła para numer jeden całych zawodów. Ich zaliczka zwiększyła się jeszcze po podwójnym błędzie Pavicia i nawet oddany w ten sam sposób punkt przez Fina nie przeszkodził im w wygraniu seta kilka chwil później.

Druga odsłona wyglądała niemal identycznie. Returnujący mieli w niej równie niewiele do powiedzenia i także nie doczekali się żadnej okazji na zdobycie przełamania. Jej zwieńczenie nie mogło być zatem inne niż w rozgrywce tie-breakowej. Przebieg i zakończenie 13. gema też okazały się podobne do tego, co już wcześniej widzieliśmy. Znakomite returny Pattena przyniosły jemu i Heliovaarze przewagę, której już nie oddali. Po godzinie i 40 minutach rywalizacji Brytyjczyk przypieczętował ich triumf asem serwisowym i panowie już po raz drugi mogli świętować wimbledońskie zwycięstwo. Warty podkreślenia jest również fakt, iż na przestrzeni całego turnieju wygrali aż osiem z dziewięciu rozegranych tie-breaków.

Łącznie był to ich trzeci sukces wielkoszlemowy i 13. wspólny tytuł na najwyższym szczeblu rozgrywek ATP. Londyńskie zwycięstwo umocni ich także na szczycie zestawienia najlepszych deblistów. Dla Arevalo oraz Pavicia była to z kolei szósta porażka w 13. rozgrywanym razem finale.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

Harri Heliovaara, Henry Patten (Finlandia, Wielka Brytania, 1) – Marcelo Arevalo, Mate Pavić (Salwador, Chorwacja. 6) 7:6(4), 7:6(3)

Felieton wimbledoński. Tenis do góry nogami

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja z Londynu , foto: Adam Romer

Artur St. Rolak, Londyn SW19

 

Czeszki nie zaorały Kortu Centralnego, ale wywróciły tenisowy stolik do góry nogami. Wimbledon pyta, jak to możliwe, że 11-milionowy naród wydał z siebie trzy różne mistrzynie w ciągu czterech ostatnich lat. Karolina Muchova i Linda Noskova próbowały, ale nie znalazły jednoznacznej odpowiedzi.

Lektura czeskich mediów zawsze wywołuje u mnie uśmiech. Kiedy czytam w nich, że „Swiatekova” to, „Osakaova” tamto, a „Williamsova” siamto, doceniam konsekwencję. Kiedy my piszemy „Szarapowa”, „Kuzniecowa” czy „Zwonariowa”, obrażają się na nas ci wszyscy, u których w niedouczonych głowach mieszczą się jedynie „Sharapova”, „Kuznetsova” albo „Zvonarevą”. Z języków obcych najgorzej znają polski…

Czesi robią swoje i filologicznie, i tenisowo. Ze słów Muchovej (tutejsi spikerzy potrzebowali sporo czasu, aby jej nazwiska już nie wymawiać „Muczowa”) i Noskovej wynika, że nikt nie zmusza tam kilkuletnich dzieci do uprawiania konkretnej dyscypliny sportu. Dzieciaki mogą próbować wszystkiego, co im się podoba, a potem samodzielnie wybrać to, co najbardziej spodobało się im, a nie ich rodzicom, którzy własne niespełnione marzenia zwalają na maluchy.

Trenerzy też się nie narzucają. Nie zanudzają adeptów tenisa tysiącami powtórzeń jednego uderzenia z nadzieją osiągnięcia doskonałości. Zamiast tego pozwalają im grać po swojemu, eliminując jedynie takie błędy, które w przyszłości uniemożliwiałyby grę na najwyższym poziomie. Co tam pozwalają – trenerzy wręcz zachęcają tenisistów w każdym wieku, aby grali jak najwięcej, bo tylko gra na punkty czegoś naprawdę uczy.

– Powiedziałbym, że jesteśmy bardzo kreatywni, więc trawa pozwala nam wykorzystać każdą stronę tenisa, czy to serwis i wolej w dawnych czasach, czy slajsy i woleje w nowej erze. Mamy wszystko, na co pozwalała trawa, i korzystamy z tego – stwierdziła Noskova.

Są świetnymi przykładami tej różnorodności. Muchova jest najstarszą od 1998 roku zawodniczką, która po raz pierwszy w karierze awansowała do finału Wimbledonu, natomiast Noskova najmłodszą finalistką od 12 lat. A każda z nich gra inaczej. Jedna rozgrywa wymianę jak partię szachów (to porównanie odbija się tu jak echo), buduje punkt pozornie nic nie wnoszącymi uderzeniami, aby w końcu dać rywalce mata – jak nie winnerem przy siatce, to zmuszając ją do popełnienia błędu. Młodość drugiej nie ma tyle cierpliwości. Styl Lindy jest prostszy, oparty na sile serwisu, nastawiony na kończenie akcji najszybciej, jak się da.

Czeszki zwracają zgodnie uwagę także na siłę tradycji tenisa w ich kraju i ciągłość pokoleniową, pozwalającą szukać inspiracji wśród swoich, a nie obcych. Muchova stała się właśnie taką inspiracją dla Noskovej, kiedy trzy lata temu po nagłym zwrocie akcji (z 3:5 do 7:5 w trzecim secie) pokonała Arynę Sabalenkę i awansowała do finału Roland Garros. Linda siedziała wtedy na trybunach i dopingowała starszą koleżankę.

Do igrzysk w Paryżu, kiedy trenerzy stworzyli z nich medalowy debel, znały się bardziej ze słyszenia. Potem się zaprzyjaźniły, a dziś wszystko muszą odłożyć na bok. Od czwartku stolik jest już wywrócony. Na odpowiedź czeka pytanie, która z nich pójdzie za godzinę w ślady Martiny Navratilovej (tytuły zdobywała już dla USA, ale tenisa nauczyła się przecież w Czechosłowacji), Jany Novotnej, Petry Kvitovej, Markety Vondruszovej i Barbory Krejczikovej.

Gstaad. Porażka Michalskiego w kwalifikacjach

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Ksawery Styka

Daniel Michalski nie zagra w turnieju głównym ATP 250 w Gstaad. Polak w pierwszym meczu kwalifikacji przegrał w trzech setach z Francuzem Calvinem Hemerym.

Po odpadnięciu w 2. rundzie Challengera w Liege, Daniel Michalski przystąpił do kwalifikacji w Gstaad. Po sezonie na trawie cykl ATP powraca na korty ziemne, a w Szwajcarii odbędzie się jeden z najbliższych turniejów. W pierwszej rundzie kwalifikacji Michalski zmierzył się z Calvinem Hemerym. Francuz co prawda został rozstawiony z numerem ósmym, ale w rankingu plasuje się zaledwie 11 miejsc wyżej od Polaka.

W pierwszym secie zawodnicy zgodnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Tylko jeden gem przy podaniu Hemery’ego rozgrywany był na przewagi. W związku z brakiem przełamań doszło do tiebreaka. W nim Daniel Michalski przegrał dwa punkty przy własnym podaniu. Francuz wykorzystał to i wygrał 7:2.

W drugiej partii Daniel Michalski utrzymał świetną dyspozycję serwisową. Dodatkowo, wygrał dwa gemy przy serwisie rywala. Najpierw zdobył przełamanie na 3:1. Następnie wykorzystał trzecią piłkę setową na 6:2 przy odbiorze. Polski tenisista wyrównał stan rywalizacji w całym meczu.

Decydujący set należał do Calvina Hemery’ego. Francuz po raz pierwszy w meczu przełamał podanie Daniela Michalskiego na otwarcie trzeciej odsłony. Przy 2:3 Polak miał dwie okazje na powrót, ale tego gema ostatecznie na swoje konto zapisał Francuz. Nasz reprezentant nie tylko nie wywalczył przełamania powrotnego, ale także przegrał znów własny serwis i całego seta 3:6. Tym samym stracił szansę na awans do głównej drabinki.


Wyniki

Turniej ATP w Gstaad – 1. runda kwalifikacji:

Calvin Hemery (Francja, 8) – Daniel Michalski (Polska) 7:6 (2), 2:6, 6:3

ITF. Porażka Martyny Kubki

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: O. Pietrzak PZT

Polscy tenisiści walczą na kortach od wczesnego ranka. W Hiszpanii w półfinale grała Martyna Kubka.

Turniej z udziałem naszej reprezentantki ma rangę W35 i jest rozgrywany na nawierzchni dywanowej. W mieście Don Benito Polka rozegrała wcześniej trzy spotkania, które wygrała bez straty seta.

W półfinale rywalką Martyny była zaś Valentina Ryser. Szwajcarka ma 25 lat a w rankingu zajmuje miejsce 297. Jest to lokata nieco niższa niż Martyny, która jest 213. Takie miesca dały obu paniom rozstawienie a w przypadku Kubki jest to rozstawienie z numerem jeden.

W pierwszym secie panie wygrywały serwisy do stanu po trzy. W gemie siódmym przełamanie wywalczyła Ryser a w kolejnym Kubka próbowała odpowiedzieć tym samym. Szwajcarka utrzymała jednak podanie po grze na przewagi i wyszła na 5:3. Polka walczyła do końca, ale ostatecznie uległa rywalce 4:6. Set był jednak na tyle wyrównany, że Martyna mogła myśleć o odwróceniu tego wyniku.

Druga partia była nieco mniej uporządkowana. Panie zaczęły od wymiany przełamań a potem wygrały swój serwis na sucho. Przy stanie 2:2 Szwajcarka zdobyła kolejnego „brejka”, którego potwierdziła wygranym serwisem. Kubka znalazła się zatem w trudnej sytuacji, ale starała się utrzymać krótki dystans do rywalki. Polka miała okazje na powrót przy stanie 3:4, ale jej nie wykorzystała. Ryser była zatem o krok od wygranej. Szwajcarka wykonała już przy podaniu Martyny i to ona zagra o tytuł w Don Benito.


Wyniki

 

Don Benito (półfinał):

V. Ryser (Szwajcaria, 3) – M. Kubka (1) 6:4 6:3

Wimbledon. Linda Noskova i Karolina Muchova w pierwszym takim finale od siedemnastu lat

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Karolina Muchova i Linda Noskova zmierzą się w finale singla 139. edycji Wimbledonu. Dla obu tenisistek jest to szansa na najcenniejszy tytuł mistrzowski w karierze. Tenisistka z Ołomuńca drugi raz w karierze wystąpi w finale wielkoszlemowym. Z kolei dla drugiej rakiety naszych południowych sąsiadów to najważniejszy mecz o tytuł w jej dotychczasowej karierze.

Reprezentantki Czech przybyły w tym roku na Londyńską trawę w bardzo dobrych nastrojach. Linda Noskova tegoroczną rywalizację na najszybszej nawierzchni rozpoczęła od triumfu w turnieju WTA 500 w Berlinie. To pozwoliło tenisistce z Vstiny zostać pierwszą rakietą Czech w zestawieniu najlepszych tenisistek świata. W kolejnym tygodniu po turniejowy triumf sięgnęła Karolina Muchova, która cieszyła się ze zwycięstwa w turnieju tej samej rangi w Bad Homburgu. Odzyskując w ten sposób miano pierwszej rakiety Czech.

Wyniki uzyskane przed Wimbledonem sprawiły, że obie panie znalazły się w szerokim gronie faworytek trzeciej w sezonie lewy Wielkiego Szlema. Droga do finału dla obu pań wyglądała podobnie. Obie zawodniczki w sześciu pojedynkach straciły po dwa sety. Chociaż niewątpliwie trudniejsze rywalki miała starsza z zawodniczek, która znalazła sposób na Barborę Krejczikovą, Naomi Osakę i Coco Guff.

Dla Karoliny Muchovej tegoroczny finał Wimbledonu to drugi mecz o tytuł imprezy tej rangi. Poprzednio tenisistka z Ołomuńca wystąpiła w meczu finałowym podczas Rolanda Garrosa w 2023, ale lepsza wówczas okazała się Iga Świątek. Na kortach Wimbledonu niespełna 30-letnia zawodniczka najlepsze wyniki dotychczas osiągała w latach 2019 i 2021, gdy dotarła do ćwierćfinału. Mająca w dniu rozpoczęcia turnieju 29 lat i 312 dni w dniu rozpoczęcia turnieju Karolina Muchova jest najstarszą finalistką Wimbledonu od 1998 roku, gdy o tytuł w wieku 30 lat i 249 dni rywalizowała Natalie Tauziat.

Linda Noskova pierwszy raz w karierze wystąpi w finale imprezy wielkoszlemowej. Najlepszy wielkoszlemowy wynik niespełna 22-letnia zawodniczka uzyskała podczas Australian Open 2024, a w kolejnym sezonie tenisistka naszych południowych sąsiadów uzyskała najlepszy dotychczas wynik w stolicy Anglii, docierając do 1/8 finału. Jeżeli druga rakieta Czech sięgnie po tytuł mistrzowski, zostanie najmłodszą triumfatorką imprezy od 2011 roku i zwycięstwa Petry Kvitovej. W dniu rozpoczęcia tegorocznej edycji turnieju młodsza z Czeskich finalistek miała 21 lat i 224 dni.

Finał Wimbledonu będzie drugim pojedynkiem Karoliny Muchovej i Lindy Noskovej. Poprzednio panie mierzyły się podczas meczu trzeciej rundy US Open 2025, a zwycięstwo w trzech setach odniosła zawodniczka z Ołomuńca.

Stawką finału nie będzie pozycja pierwszej rakiety Czech. Zwycięstwo starszej z zawodniczek da jej awans na najwyższą w karierze czwartą lokatę w zestawieniu najlepszych tenisistek świata. Z kolei Linda Noskova może przesunąć się na miejsce siódme miejsce, a to będzie poprawieniem jej najlepszej pozycji o trzy „oczka”.

Tegoroczny finał Wimbledonu będzie pierwszym meczem między dwiema reprezentantkami Czech. Również pierwszy raz od 2009 roku sprawa tytułu na Londyńskich kortach rozstrzygnie się między dwiema reprezentantkami tego samego kraju. Przed siedemnastoma laty o mistrzostwo zmierzyły się Serena Williams i Venus Williams.

 

WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open. Ogłoszono listę startową 

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT, foto: Olga Pietrzak/PZT

Poznaliśmy nazwiska uczestniczek WTA 125 Warsaw T-Mobile Polish Open, który odbędzie się na początku sierpnia.

Na liście startowej znalazły się dwie Polki. Są to Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) oraz Linda Klimovicova (BKT Advantage Bielsko-Biała). Trzeba mieć jednak na uwadze, że reprezentantek naszego kraju prawdopodobnie wystąpi więcej ze względu na kwalifikacje oraz dzikie karty.

W Warszawie wystąpią również znane zagraniczne tenisistki, m.in. Daria Snigur, Elsa Jacquemot, Lilli Tagger, Simona Waltert czy Ella Seidel. Są to przedstawicielki TOP 100 rankingu WTA.

W stolicy naszego kraju zagrają również tenisistki będące na początku karier, ale mające ogromny potencjał. Do tej grupy można zaliczyć m.in. Veronikę Podrez, Jeline Vandromme i Laurę Samson.

 

Bilety dostępne do nabycia TUTAJ.