Paryż. Wielki dzień Francuzów, porażka lidera i triumf Alcaraza
Za nami kolejny, pełen emocji dzień zmagań w stolicy Francji. Gospodarze mogą być naprawdę zadowoleni z występów swoich zawodników. Czterech na pięciu Francuzów bowiem zanotowało dziś zwycięstwa i to w większości bardzo niespodziewane. Z wygranej może cieszyć się także Carlos Alcaraz, czy Taylor Fritz, za to z paryską publicznością niespodziewanie wcześnie pożegnał się Alexander Zverev.
Nowy lider światowego rankingu miał ogromne problemy w starciu z Lorenzo Musettim, ostatecznie ulegając Włochowi 6:7(5), 2:6. W tie-breaku pierwszej partii Niemiec prowadził już 5:2, ale wtedy właśnie Musetti wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, wygrywając pięć punktów z rzędu i wyrywając tego seta.
W drugim poszedł już za ciosem. – To wręcz szokujące, na jakim poziomie zagrałem przeciwko Saszy, który świetnie serwował, zwłaszcza w pierwszym secie. Mecz był bardzo wyrównany i mógł pójść w obie strony. Kluczem było to, żeby przy 2:5 w tie-breaku po prostu wytrzymać. Zagrałem tam pięć świetnych punktów z rzędu – cieszył się po meczu tenisista z Italii.
W trzeciej rundzie Włoch zmierzy się z Lucą Van Assche, który dość niespodziewanie pokonał Learnera Tiena 7:6(7), 6:4 i z pewnością został dziś jednym z bohaterów miejscowej publiczności. Największą furorę zrobił jednak Quentin Halys. Francuz bowiem po niesamowitym dreszczowcu i obronie czterech piłek meczowych wyeliminował Francesa Tiafoe 6:3, 1:6, 7:6(11). Zwycięstwo Halysa mocno skomplikowało sytuację Amerykanina w wyścigu do Turynu i jednocześnie zagwarantowało bilet do ATP Finals innemu reprezentantowi „Trójkolorowych” – Arthurowi Filsowi.
O samym Filsie warto tu wspomnieć nieco więcej, ponieważ sam również zapewnił sobie awans do 1/8 finału po dwusetowym zwycięstwie nad Tomasem Machaczem. 22-latek został tym samym pierwszym Francuzem od czasów Gaela Monfilsa (czyli od roku 2016), który zakwalifikował się do kończącego sezon turnieju mistrzów. Jego zwycięstwo, w połączeniu z wygranymi Halysa, Van Assche’a oraz Arthura Rinderknecha (który zdeklasował dziś Mattię Bellucciego, tracąc zaledwie pięć gemów), doprowadziło do rzadko spotykanej sytuacji. Dopiero po raz piąty w historii Rolex Paris Masters aż czterech Francuzów zameldowało się na etapie 1/8 finału (wcześniej takie sztuki dokonywali w latach 1986, 2009, 2016 i 2024). Jedynym przegranym z francuskiego obozu okazał się Ugo Humbert, który musiał uznać wyższość Matteo Berrettiniego (6:7(7), 5:7). I to właśnie Włoch będzie kolejnym rywalem Alcaraza.
Skuteczny Hiszpan
Rozstawiony z „dwójką” Hiszpan w swoim starciu z Alexem Michelsenem jako pierwszy wypracował sobie przełamanie, wychodząc na prowadzenie 3:2. Amerykanin jednak natychmiast odrobił straty, a następnie już idąc gem za gem panowie dotarli do tie-breaka.
W nim Alcaraz przegrywał już 1:4, ale dokonał podobnej sztuki, jak Musetti i zdobył sześć punktów z rzędu, a całe spotkanie ostatecznie zamknął wynikiem 7:6(4), 6:3. – Szybko zdobyłem breaka, ale potem popełniłem kilka błędów. Rywal grał świetnie, był niesamowicie solidny z głębi kortu, co bardzo utrudniało sprawę. Mimo wszystko jestem po prostu zadowolony ze swojego pierwszego meczu i z tego, jak się dziś czułem na korcie – ocenił Hiszpan, który śrubuje swój niesamowity rekord w starciach z zawodnikami młodszymi od siebie (ma na koncie imponujący bilans 16-0). Wobec prawdziwego pogromu faworytów, Alcaraz jest jednym z zaledwie trzech tenisistów z czołowej dziesiątki, którzy ostali się w turniejowej drabince (obok Arthura Filsa i Bena Sheltona).
Środowa rywalizacja przyniosła też kilka innych historycznych i niecodziennych rozstrzygnięć. Z paryskim „tysięcznikiem” pożegnał się Alex de Minaur, przegrywając z Tomasem Martinem Etcheverrym 6:7(7), 3:6. Dla Argentyńczyka to przełomowy moment. W końcu pokonał on bowiem zawodnika z TOP 10 dopiero przy swoim 21. podejściu.
Niezwykłą statystyką popisał się z kolei Taylor Fritz. Amerykanin po morderczej walce wyeliminował Aleksa Molcana 6:7(8), 7:5, 7:6(5). Był to już dziesiąty z rzędu decydujący tie-break w trzecim secie, który Fritz rozstrzygnął na swoją korzyść. W grze o tytuł pozostaje też Tommy Paul, który gładko odprawił Daniela Meridę Aguilara 6:1, 6:1. Warto wyróżnić również Nuno Borgesa, który okazał się lepszy od byłego mistrza paryskiej imprezy – Karena Chaczanowa i został zaledwie siódmym w historii turnieju „szczęśliwym przegranym”, który zdołał dotrzeć do 1/8 finału.
Wyniki
Paryż, 2. runda:
Lorenzo Musetti (Włochy) – Alexander Zverev (Niemcy, 1) – 7:6(5), 6:2
Carlos Alcaraz (Hiszpania, 2) – Alex Michelsen (USA) – 7:6(4), 6:3
Ignacio Buse (Peru) – Danił Miedwiediew (4) – 6:4, 6:4
Arthur Fils (Francja, 6) – Tomas Machacz (Czechy) – 6:3, 7:6(4)
Quentin Halys (Francja) – Frances Tiafoe (USA, 7) – 6:3, 1:6, 7:6(11)
Tomas Martin Etcheverry (Argentyna) – Alex de Minaur (Australia, 8) – 7:6(7), 6:3
Taylor Fritz (USA, 11) – Alex Molcan (Słowacja) – 6:7(8), 7:5, 7:6(5)
Tommy Paul (USA, 12) – Daniel Merida (Hiszpania) – 6:1, 6:1
Luca Van Assche (Francja) – Learner Tien (USA, 15) – 7:6(7), 6:4
Arthur Rinderknech (Francja) – Mattia Bellucci (Włochy) – 6:4, 6:1
Matteo Berrettini (Włochy) – Ugo Humbert (Francja) – 7:6(7), 7:5
Nuno Borges (Portugalia) – Karen Chaczanow – 6:3, 6:4



