Wimbledon. Niesamowita seria Dżokovicia trwa, Goffin nie dał się zaskoczyć
Novak Dżoković pokonał Pedro Cachina w meczu pierwszej rundy Wimbledonu. Tym samym były lider rankingu rozpoczął marsz po 24. tytuł wielkoszlemowy. W drugiej rundzie jest również jego rywal z finałowego spotkania Roland Garros 2023.
Zwieńczeniem tegorocznego sezonu na kortach ziemnych był paryskim turniej wielkoszlemowy w którym zmierzyli się Novak Dżoković i Casper Ruud. Górą był Serb, który tym samym sięgnął po 23. tytuł mistrzowski w najważniejszych imprezach sezonu. W poniedziałek tenisista z Belgradu rozpoczął rywalizację w Londynie. Zgodnie z tradycją jako obrońca tytułu zainaugurował on rywalizację na korcie centralnym.
Jego rywalem był Argentyńczyk Pedro Cachin. Były najlepszy tenisista świata wywiązał się z roli bez zarzutów. Nie tracąc seta zapewnił sobie miejsce w drugiej rundzie. W osiągnięciu celu nie przeszkodziła nawet ponad godzinna przerwa, którą spowodowały opady deszczu. – Pod względem historii i tradycji nie ma lepszego miejsca niż Wimbledon. Staram się nie brać za pewnik żadnego meczu rozegranego tutaj. To, że tu jestem, to wspaniałe uczucie – skomentował wygraną Serb, który na londyńskiej trawie jest niepokonany od 2182 dni. Ostatnim zawodnikiem, który znalazł sposób na siedmiokrotnego mistrza imprezy był w 2017 roku Tomasz Berdych w meczu ćwierćfinałowym. Kolejnym rywalem tenisisty, który ma najwięcej wygranych spotkań na Wimbledonie spośród wciąż aktywnych tenisistów będzie Jordan Thompson. Australijczyk przegrywał już 0:2 w setach, ale zdołał odrobić straty i z Serbem powalczy o wyrównanie swego najlepszego wyniku na londyńskich kortach. Przed dwoma laty grał w trzeciej rundzie.
Premierowy mecz w tegorocznej edycji Wimbledonu wygrał również Casper Ruud. Norweg, który ostatni mecz na zawodowych kortach rozegrał w Paryżu, w meczu pierwszej rundy brytyjskiego turnieju stanęło na przeciwko Laurenta Lokoliego. Co prawda przegrał seta, ale ostatecznie zdołał zapewnić sobie miejsce w kolejnej rundzie.
Awans w poniedziałek wywalczył także David Goffin. Pierwotnie rywalem Belga miał być Nick Kyrgios. Jednak Australijczyk w ostatniej chwili wycofał się z rywalizacji. W jego miejsce wszedł „Szczęśliwy przegrany” z eliminacji – Fabian Marozsan. Jednak Węgier, który w tym roku pokonał między innymi Carlosa Alcaraza, nie sprawił niespodzianki i uległ w czterech setach Belgowi.
Wyniki
Pierwsza runda:
Novak Dżoković (Serbia, 1) – Pedro Cachin (Argentyna) 6:3, 6:3, 7:6(4)
Casper Ruud (Norwegia, 4) – Laurent Lokoli (Francja) 6:1, 5:7, 6:4, 6:3
Andriej Rublow (7) – Max Purcell (Australia) 6:3, 7:5, 6:4
Jannik Sinner (Włochy, 8) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) 6:2, 6:2, 6:2
Michael Mmoh (USA, LL) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 11) 7:6(4), 6:7(4), 7:6(4), 6:4
Lorenzo Musetti (Włochy, 14) – Juan Pablo Varillas (Peru) 6:3, 6:1, 7:5
David Goffin (Belgia, WC) – David Marozsan (Węgry, LL) 6:2, 5:7, 6:2, 6:0
Alexander Bublik (Kazachstan, 23) – Mackenzie McDonald (USA) 6:7(3), 6:4, 6:4, 6:4
Daniel Elahi Galan (Kolumbia) – Yoshihito Nishioka (Japonia, 24) 6:3, 6:3, 6:3
Corentin Moutet (Francja) – Richard Gasquet (Francja) 6:3, 7:5, 7:5
Maximilian Marterer (Niemcy, Q) – Borna Gojo (Chorwacja) 7:5, 6:7(8), 6:3, 6:4
Mikael Ymer (Szwecja) – Alex Molczan (Słowacja) 6:3, 6:3, 6:4
Tomas Barrios Vera (Chile, Q) – Sebastian Baez (Argentyna) 7:6(3), 3:6, 6:3, 7:6(2)
Asłan Karacew – Lucas van Assche (Francja) 6:7(4), 6:4, 6:2, 6:4
Diego Schwartzman (Argentyna) – Miomir Kecmanović (Serbia) 6:0, 6:3, 6:4
Oscar Otte (Niemcy) – Dominic Koepfer (Niemcy) 7:5, 6:3, 7:6(9)
Jordan Thompson (Australia) – Brandon Nakashima (USA) 2:6, 2:6, 6:4, 7:6(4), 6:3
Aleksandar Vukić (Australia) – Daniel Altmaier (Niemcy) 6:3, 7:6(1), 3:6, 7:5
J.J. Wolf (USA) – Enzo Couacaud (Francja) 7:5, 6:3, 7:6(4)
Liam Broady (Wielka Brytania) – Constant Lestienne (Francja) 6:1, 6:3, 7:5
Jaume Munar (Hiszpania) – John Isner (USA) 4:6, 6:3, 6:4, 6:4
Jan Choinski (Wielka Brytania) – Dusan Lajović (Serbia) 5:7, 7:6(4), 6:2, 6:2
Emil Rusuuvuori (Finlandia) – Stan Wawrinka (Szwajcaria) 7:5, 7:5, 6:4


