Pracując w cieniu – historia nowego trenera Igi Świątek: Francisco Roiga

Ksawery Styka , foto: East News

Ksawery Styka

Gdy Iga Świątek ogłasza zmiany na stanowisku trenera, z miejsca staje się to tematem numer jeden zarówno w polskich, jak i w światowych mediach. Tym razem jednak wybór naszej najlepszej tenisistki niesie ze sobą niezwykły ładunek emocjonalny. W jej boksie zasiądzie szkoleniowiec, który przez blisko dwie dekady współtworzył potęgę jej największego sportowego idola – Rafaela Nadala. 

Kim zatem jest Francisco Roig i dlaczego to właśnie jemu powierzono misję prowadzenia Polki? To historia stratega, dla którego siła tkwi w chłodnej analizie, a niekoniecznie w pchaniu się na pierwszy plan.

 

O 58-letnim Hiszpanie nie da się mówić bez wspominania „Króla Kortów Ziemnych” czyli Rafaela Nadala. Sama Iga Świątek wielokrotnie wspominała go jako swój wzór. W latach 2005-2022 Roig był absolutnie kluczowym, choć często pozostającym w cieniu, ogniwem sztabu szkoleniowego Rafy Nadala.

Towarzyszył Nadalowi przy zdobywaniu najważniejszych trofeów wielkoszlemowych. Był z podopiecznym przez cały czas i mimo, że nie zawsze było go widać – najpierw za sprawą Toniego Nadala, a później Carlosa Moyi – to jego realny wpływ na sukcesy Hiszpana był nie do przecenienia. Wewnątrz sztabu to właśnie Roig uchodził za głównego fachowca, który potrafił chłodnym okiem spojrzeć na najdrobniejsze detale i perfekcyjnie rozpracować każdego rywala. Do tego niezwykła umiejętność usunięcia się w cień dla dobra zawodnika, połączona z gigantyczną wiedzą o budowaniu punktów na ceglanej mączce, ukształtowała jego renomę jako jednego z najbardziej szanowanych fachowców w całym męskim tourze.

Jego warsztat trenerski nie opiera się wyłącznie na teorii, ponieważ zanim Hiszpan na dobre zasiadł na ławce trenerskiej, sam z powodzeniem rywalizował na światowych kortach, zdobywając dziewięć tytułów ATP jako świetny deblista. W singlu szło mu trochę gorzej, ale i tak do pierwszej setki rankingu ATP zawitał.

 

Siła spokoju

To, co wyróżnia Roiga na tle współczesnego touru, zarówno męskiego, jak i kobiecego, to jego podejście do zawodu. Żyjemy w erze szkoleniowców, którzy chętnie wychodzą przed szereg i aktywnie budują swoją markę w mediach, a doskonałym tego przykładem jest tu choćby Patrick Mouratoglou, który w tenisowym świecie uchodzi bardziej za celebrytę niż trenera. Roig wybiera inną drogę. To analityk z krwi i kości, dla którego naturalnym środowiskiem jest kort, a na nim cierpliwość i cisza. Do tego wielogodzinne sesje przed ekranem, gdzie w spokoju i pełnym skupieniu analizuje każdy mecz, każdy detal, przygotowując perfekcyjny plan taktyczny na kolejne spotkania.

Jego legendarny wręcz spokój i powściągliwość przez lata idealnie balansowały energię Nadala, który na korcie był jednym z najbardziej żywiołowych i ekspresyjnych zawodników. Kto wie, czy właśnie takiego chłodnego umysłu nie potrzebuje dziś Iga Świątek, by radzić sobie z narastającą presją w decydujących momentach turniejów. Szczególnie w chwilach, gdy mecz nie układa się po jej myśli.

 

Życie Roiga po Rafie

Po opuszczeniu obozu Nadala trenerskie życie Roiga potoczyło się różnie. Zdecydowanie nie zamierzał unikać trudnych wyzwań. Najpierw podjął się trudnej misji w męskim tourze, zostając szkoleniowcem finalisty Wimbledonu z 2021 roku Matteo Berrettiniego. Panowie pracowali razem od końcówki sezonu 2023 i to właśnie z Roigiem u boku Włoch zdołał wyjść z nękających go kontuzji. Wygrali razem trzy turnieje w 2024 roku – w Marrakeszu, Gstaad i Kitzbuehel nim w październiku 2024 się rozstali.

Później Hiszpan postanowił spróbować swoich sił w cyklu WTA. Nie zebrał tam wielkiego doświadczenia, jak w tourze ATP, ale na swojej drodze zdążył poprowadzić dwie mistrzynie wielkoszlemowe. Jego tenisowe epizody u boku Sloane Stephens, a następnie nieco dłuższa, kilkumiesięczna współpraca z Emmą Raducanu (od sierpnia 2025 do stycznia 2026 roku) nie trwały długo, ale z całą pewnością pozwoliły mu zauważyć różnice panujące w kobiecym i męskim tourze.

 

Co Roig może wnieść do gry Świątek?

Kluczowym pytaniem jest dziś: co ta współpraca oznacza dla Igi Świątek? Pod kątem czysto tenisowym to układ, który wygląda niezwykle obiecująco. Hiszpańska szkoła gry, oparta na cierpliwym budowaniu akcji, solidnej defensywie i dominacji z głębi kortu przy użyciu dużych rotacji, to przecież naturalne środowisko Świątek. W tym nasza reprezentantka czuje się najlepiej.

Jeśli mielibyśmy się nad czymś zastanawiać, to nad wciąż stosunkowo niewielkim doświadczeniem Roiga w specyficznym świecie rozgrywek WTA. Kobiecy tenis i męski tour potrafią się mocno różnić, choćby pod względem sposobu budowania i kreowania gry. U pań często w pojedynkach występują nagłe wahania formy i niespodziewane zwroty akcji, nad którymi z ławki trenerskiej trudno niekiedy zapanować. I tutaj właśnie pomocny może być wyważony temperament Francisco Roiga.

Biorąc pod uwagę legendarny wręcz spokój Hiszpana i jego chłodny, analityczny umysł, może się okazać, że będzie on dla Igi Świątek idealnym punktem oparcia, gdy na korcie zrobi się nerwowo. Jeśli przez lata potrafił wpływać z boksu na spokój Nadala, z pewnością świetnie odnajdzie się i w tej roli u boku Polki.

Dodatkową kwestią jest pomoc dla Igi w pracy nad technicznymi elementami gry. Skoro dawał radę modyfikować grę Rafy, co nie powodowało obniżenia poziomu gry u Hiszpana, to podobny proces u Igi Świątek powinno się udać również przeprowadzić. Roig ma doświadczenie, jak korygować błędy i rozwijać warsztat zawodnika tak, aby nie odbiło się to negatywnie na jego bieżących wynikach. To może się okazać bezcenne w chwili, gdy Iga rozpoczyna swoją ulubioną część sezonu: rywalizację na ceglanej mączce.

 

Ksawery Styka