Przytulne Gry Jako Antystres Pokolenia i Przyszłość Gatunku

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Przytulne gry jeszcze niedawno wyglądały jak mały zakątek branży, spokojny i trochę „obok” wielkich premier. Teraz ten gatunek stał się codziennym narzędziem resetu, bo współczesny dzień potrafi być głośny, szybki i pełen powiadomień. W takich warunkach liczy się nie tylko rozrywka, ale też poczucie, że tempo można wreszcie ustawić po swojej stronie.

Widać to nawet w tym, jak działają internetowe podpowiedzi i wyszukiwarki. Obok klipów z farmy, domku i spokojnej muzyki potrafi pojawić się fraza Alawin Casino, bo współczesne feedy mieszają tematy bez pytania o sens. Przytulne gry wygrywają w tym chaosie jednym: pozostają czytelne, spokojne i nie robią z uwagi pola bitwy.

 

Skąd Wzięła Się Potrzeba Spokoju w Graniu

 

Przytulne tytuły nie są „brakiem wyzwania”, tylko inną definicją satysfakcji. Zamiast presji i kar pojawia się rytm, który daje szybkie domknięcia. Posprzątany ekwipunek, dopięta dekoracja, zebrane plony, zrobiony porządek w warsztacie. To małe „przed i po”, które mózg lubi, bo kończy sprawy, zamiast je ciągnąć w nieskończoność.

Jest też kwestia przewidywalności. Gdy w życiu codziennym wiele spraw zależy od innych osób, od sieci, od terminów i nastrojów, gra staje się miejscem, w którym zasady są stabilne. Stabilność uspokaja, a stabilność w interaktywnej formie działa mocniej niż bierne oglądanie. Do tego dochodzi możliwość przerwania sesji w dowolnym momencie, bez poczucia, że coś bezpowrotnie przepadło.

 

Co Tak Naprawdę Daje Ulga w Przytulnych Grach

 

W przytulnych grach projektuje się emocjonalne bezpieczeństwo. Interfejs zwykle jest prosty, dźwięk nie atakuje, kolory nie męczą, a cele są czytelne. Czasem pojawia się konflikt, ale ma miękkie krawędzie. Zamiast adrenaliny liczy się komfort. Komfort nie oznacza nudy, tylko brak przymusu udowadniania czegokolwiek.

Istotny jest też aspekt społeczny. Wokół takich gier częściej tworzą się społeczności oparte na dzieleniu się pomysłami, a nie na rywalizacji. Screenshot z ogródka czy aranżacji wnętrza ma większą wartość niż porównywanie wyników. To subtelna różnica, ale mocno zmienia atmosferę.

 

Jakie Mechaniki Najczęściej Budują Efekt Antystresu

 

Najprościej powiedzieć tak: przytulne gry oferują przyjemność w małych porcjach, ale konsekwentnie. To działa, bo każdy drobiazg ma sens w większej układance.

Zanim pojawi się lista, warto zauważyć jedno: najlepsze rozwiązania są „ciche”. Nie krzyczą, nie straszą, nie szantażują czasem.

– Miękkie cele i szybka informacja zwrotna: postęp widać od razu, bez wielkiego wysiłku.

– Minimalne kary za błąd: eksperymentowanie nie kosztuje nerwów ani czasu.

– Tempo, które szanuje dzień: zapis, pauza i powrót są naturalne.

– Świat nagradzający uwagę: detale cieszą, ale nie wymagają pośpiechu.

– Personalizacja jako styl: dekoracje i ubiór budują poczucie „własnego miejsca”.

 

Po liście sens jest prosty: antystres nie bierze się z pustki, tylko z projektowej decyzji, by nie karać za bycie zmęczonym.

 

Dokąd To Zmierza i Co Może Gatunek Popsuć

 

Przytulne gry będą się rozszerzać tematycznie. Już teraz widać więcej tytułów o odbudowie społeczności, małych miastach, rzemiośle, gotowaniu, opiece, odkrywaniu. Dojdą hybrydy z lekką zagadką, z narracją, z subtelną strategią. Wzrośnie też rola dostępności: regulacja tempa, tryby ułatwień, czytelniejsze opcje dla różnych potrzeb.

Jest jednak ryzyko, że „przytulność” stanie się tylko etykietą. Gdy rynek widzi popyt, próbuje wkleić spokojną estetykę na mechaniki oparte na przymusie. Codzienne obowiązki zamienione w checklistę, sztuczne ograniczenia czasu, strach przed utratą nagrody. To potrafi zabić całą ideę.

Właśnie dlatego warto patrzeć, jak gatunek radzi sobie z presją algorytmów. Skoro internetowe podpowiedzi potrafią wrzucać obok siebie spokojne granie i frazy typu Alawin Casino, to łatwo o rozmycie tożsamości. Przyszłość zależy od tego, czy twórcy obronią spokój jako wartość, a nie jako dekorację.

 

Sygnały Przyszłości w Nowej Fali Przytulnych Gier

 

Nowa fala będzie rozpoznawalna po tym, czego takie gry nie robią. Najmocniejsze tytuły postawią granice, nawet jeśli to oznacza wolniejszy wzrost.

Przed listą praktyczna zasada brzmi tak: jeśli gra wywołuje niepokój o „przegapienie”, to odchodzi od swojej obietnicy.

– Mniej trików na poczucie straty i więcej treści, która czeka cierpliwie.

– Głębsze relacje z postaciami budowane przez małe sceny, nie przez przymus.

– Lepsze „miejsce bazowe” jako spokojny punkt rutyny, bez obowiązku rutyny.

– Więcej eksperymentów gatunkowych w stronę zagadki, narracji i lekkiej strategii.

– Wyraźniejsze zakończenia dające domknięcie, a nie niekończący się bieg w kółko.

 

Po liście wniosek jest jasny: przytulne gry staną się jeszcze ważniejsze, jeśli pozostaną wierne temu, co działało zawsze, czyli prostym zasadom, spokojnemu tempu i szacunkowi dla czasu.

Na dłuższą metę ten styl zacznie wpływać na całą branżę. Gdy duża grupa odbiorców traktuje spokój jako realną funkcję, nawet głośniejsze tytuły podkradają ciche rozwiązania. I to będzie najciekawszy efekt: komfort jako standard, nie jako nisza, nawet w świecie, gdzie obok siebie potrafią wyskoczyć „cozy farm” i Alawin Casino.

 

Ostrawa. Tamara Korpatsch z szansą na drugi tytuł mistrzowski w karierze

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Tamara Korpatsch i Katie Boulter spotkają się w sobotnim finale turnieju WTA 250 w Ostrawie. Będzie to pierwszy mecz między Niemką i Brytyjką.

Najwyzej rozstawioną zawodniczką rozgrywanego w pierwszym tygodniu lutego turnieju w czeskiej Ostrawie była Tatiana Maria. Jednak reprezentantka Niemiec już w swym meczu otwarcia uległa Katie Volynets. Jednak i Amerykanka nie sięgnie po tytuł. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych w meczu 1/2 finału uległa Katie Boulter.

Pierwsza odsłona spotkania przebiegła pod dyktando Brytyjki, która trzykrotnie odebrała serwis Amerykance. Drugą partię lepiej rozpoczęła Volynets, która zaskoczyła serwującą reprezentantkę Wielkiej Brytanii. Ostatecznie Boulter najpierw odrobiła stratę, a w ósmym gemie zanotowała decydujące o losach meczu przełamanie.

Finałową rywalką tenisistki z Wysp Brytyjskich będzie Tamara Korpatsch. Niemka, która w drugiej rundzie pokonała rozstawioną z numerem drugim Emilianę Arango, w spotkaniu 1/2 finału wygrała z Diane Parry. W pierwszym secie Francuzka jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania. Jednak od stanu 4:3 oddala rywalce kolejne trzy gemy. W drugiej partii Niemka prowadziła 2:0, a następnie 4:2 by pozwolić na odrobienie strat. W dziesiątym gemie zawodniczka z Hamburga kolejny raz zaskoczyła serwującą Pary, kończąc spotkanie przy pierwszej piłce meczowej.

Reprezentantka Niemiec w drugim finale imprezy głównego cyklu w karierze, powalczy o drugi tytuł mistrzowski. Z kolei dla


Wyniki

Półfinały:

Tamara Korpatsch (Niemcy) – Diane Parry (Francja) 6:4, 6:4

Katie Boulter (Wielka Brytania) – Katie Volynets (USA) 6:1, 6:3

 

Abu Dhabi. Jekaterina Aleksandrowa spróbuje zatrzymać Sarę Bejlek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jekaterina Aleksandrowa i Sara Bejlek zagrają w finale turnieju WTA 500 w Abu Dhabi. Obie zawodniczki, by zapewnić sobie miejsce w pojedynku o tytuł potrzebowały trzech setów.

Po tym jak w rywalizacji Zjednoczonych Emiratach Arabskich wycofała się najwyżej rozstawiona Belinda Bencic, miejsce Szwajcarki w turniejowej drabince zajęła Renata Zarazua. Jednak Meksykanka już w pierwszym meczu okazała się słabsza od Sonay Kartal. Po tym jak Brytyjka zatrzymała szczęśliwą przegraną z eliminacji, w kolejnej rundzie została zatrzymana przez inną zawodniczkę, która występ rozpoczęła od kwalifikacji.

Reprezentantka naszych południowych sąsiadów w drabince turnieju głównego pokonała między innymi rozstawioną z numerem siódmym Jelenę Ostapenko, a w 1/2 finału znalazła sposób na inną rozstawioną tenisistkę, turniejową „trójkę” Clarę Tauson. W pierwszej odsłonie Sara Bejlek przegrywała 2:4, aby od tego momentu przegrać jedynie gema. W drugiej partii Dunka prowadziła 4:1 z przewagą podwójnego przełamania, aby pozwolić rywalce na odrobienie części strat. Losów tej części meczu tenisistka, która tydzień zaczynała jako 101. rakieta świata, nie odwróciła. W decydującej odsłonie 30-latka z Czech trzykrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą przełamania. Ostatecznie spotkanie zakończyła za pierwszą piłką meczową, meldując się w pierwszym finale turnieju głównego cyklu.

Rywalką Czeszki będzie rozstawiona z numerem drugim Jekaterina Aleksandrowa. Tenisistka, która po wycofaniu się Bencic jest najwyżej notowaną zawodniczką w turniejowej drabince, nie miała łatwej przeprawy do sobotniego finału. W pierwszej odsłonie meczu z Hailey Baptiste jedenasta rakieta świata trzykrotnie przegrała swe podanie. Tym samym to Amerykanka była bliżej awansu do meczu o tytuł. W drugim secie panie po raz straciły swe podanie. W dziesiątym gemie reprezentantka USA miała piłkę meczową przy serwisie tenisistki ze wschodu Europy. Jednak turniejowa „dwójka” wyszła z opresji, a w tie-breaku doprowadziła do decydującego seta.

W tym kluczowy okazał się  początek. Jekaterina Aleksandrowa wykorzystała już pierwszą okazję by odebrać podanie Amerykance i na pierwszą zmianę stron schodziła z prowadzeniem 3:0. W siódmym gemie Baptiste miała dwie okazje by odrobić straty. Ta sztuka jej się nie udała, a dwa gemy później turniejowa „dwójka” zakończyła mecz gemem „na sucho”.


Wyniki

Półfinały:

Jekaterina Aleksandrowa (2) – Hailey Baptiste (USA) 3:6, 7:6(5), 6:3

Sara Bejlek (Czechy, Q) – Clara Tauson (Dania, 3) 7:5, 3:6, 7:5

Kluż-Napoka. Będzie finał marzeń gospodarzy – Raducanu-Cirstea

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

W tym tygodniu tenisistki rywalizują o punkty między innymi w Transylwania Open. Znamy finalistki tego turnieju.

Zawody, rozgrywane w Klużu-Napoce, przyciągnęły wiele interesujących tenisistek. Do najlepszej czwórki dotarły między innymi dwie Ukrainki.

Jako pierwsza na kort wyszła Oleksandra Olijnykowa, którą czekał pojedynek z Emmą Raducanu. Mistrzyni US Open 2021 została w Rumunii rozstawiona z numerem pierwszym i dostała się do półfinału bez większych kłopotów. Olijnykowa debiutuje zaś na tak wysokim poziomie WTA.

Mecz okazał się niezwykle zacięty i wymagający pod względem fizycznym. Panie spędziły na placu gry niemal trzy godziny i zagrały na pełnym dystansie trzech setów. W ostatniej partii kluczowy był szósty gem, w którym przełamanie zdobyła Raducanu. Brytyjka objęła prowadzenie 4:2, które potwierdziła potem wygranym podaniem.

W końcówce spotkania nie brakowało emocji. Olijnykowa w niej obroniła piłki meczowe a potem mogła wrócić do gry przy serwisie rywalki. Emma odparła jednak atak i ostatecznie zwyciężyła 6:3.

W drugim półfinale mierzyły się zaś – rodaczka Olijnykowej – Daria Snihur i Sorana Cirstea. Doświadczona Rumunka byla zatem ostatnią nadzieją gospodarzy na sukces i mogła liczyć na gorące wsparcie miejscowej publiczności.

Starcie było mniej zacięte niż pierwszy półfinał i wyraźnie przeważała w nim Cirstea. 35-latka pewnie wygrała w dwóch setach i stanie do walki o czwarty singlowy tytuł WTA Tour w karierze.

Raduję się, bo to jeden z moich najlepszych dni. Zagrałam dobrze i jestem zachwycona, że znów wystąpię przed tą publicznością. Finał zapowiada się świetnie, organizatorzy pewnie są zadowoleni. Ten turniej zasługuje na to, co najlepsze. Postaram się zagrać z uśmiechem na twarzy i cieszyć się chwilą – powiedziała Cirstea.

 

 

 

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Kluż-Napoka (półfinały):

E. Raducanu (Wielka Brytania, 1) – O. Olijnykowa (Ukraina) 7:5 3:6 6:3

S. Cirstea (Rumunia, 3) – D. Snihur (Ukraina) 6:0 6:3

Doha. Niewykorzystana szansa Katarzyny Kawy

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Andrzej Szkocki

Na pierwszej rundzie eliminacji występ w turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze zakończyła Katarzyna Kawa. Polska tenisistka przegrała 6:2, 4:6, 1:6 w meczu 1/2 finału kwalifikacji z Niemką Ellą Seidel. 

Więcej informacji wkrótce!


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji:

Ella Seidel (Niemcy, 14) – Katarzyna Kawa (Polska) 2:6, 6:4, 6:1

Doha. Iga Świątek i Magda Linette poznały rywalki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek i Magda Linette są pewne miejsce w drabince turnieju głównego imprezy WTA 1000 w Dosze. Polskie tenisistki już wiedzą z kim przyjdzie im się mierzyć w nadchodzących dniach podczas turnieju w Katarze.

Po zakończeniu rywalizacji w Australian Open najlepsza polska tenisistka przenosi się do Dohy, gdzie w drugim tygodniu lutego zostanie rozegrany turniej WTA 1000. W swych pięciu występech w Katarze tylko raz Iga Świątek kończyła rywalizację wcześniej niż w 1/2 finału. Miało to miejsce w 2020 roku.

Tegoroczny start wiceliderka rankingu jako najwyżej rozstawiona zacznie od drugiej rundy. Tam trzykrotna mistrzyni zagra ze zwyciężczynią meczu między Janice Tjen oraz Soraną Cirsteą. W trzeciej rundzie na turniejową „jedynkę” może czekać Elise Mertens z którą Iga Świątek dwukrotnie grała i za każdym razem schodziła z kortu jako zwyciężczyni. W ćwierćfinale wiceliderka rankingu może trafić między innymi na Jasmine Paolini lub Lindę Noskovą. Najwyżej rozstawionymi zawodniczkami w drugiej ćwiartce turniejowej drabinki są Amanda Anisimova i Elina Svitolina. Tym samym to właśnie Amerykanka oraz Ukrainka mogą być półfinałowymi rywalkami polskiej tenisistki.

Pewną miejsce w turnieju jest również Magda Linette. Poznanianka w pierwszej rundzie spotka się z zawodniczką, która przejdzie kwalifikację. Tym samym niewykluczony jest polski mecz. Pod warunkiem, że awans z eliminacji uzyska chociaż jedna z Polek – Magdalena Fręch lub Katarzyna Kawa. Awans do drugiej rundy dla drugiej rakiety naszego kraju to szansa gry z rozstawioną z numerem piątym Mirrą Andriejewą. Jeżeli udałoby się tenisistce ze stolicy Wielkopolski pokonać nastolatkę z Krasnojarska, wyrównałaby swój zeszłoroczny wynik.

Doha. Magdalena Fręch powalczy o drabinkę turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch pokonała Cengiz Berfu w meczu pierwszej rundy kwalifikacji turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze. O miejsce w turnieju głównym trzecia rakieta naszego kraju zagra ze zwyciężczynią meczu między Wierą Zwonariewa i Shuai Zhang.

Iga Świątek i Magda Linette ze względu na miejsca zajmowane w rankingu mają pewne miejsce w drabince turnieju głównego imprezy WTA 1000, która od 8 lutego będzie rozgrywana w katarskiej Dosze. By dołączyć do naszych dwóch najwyżej klasyfikowanych tenisistek w eliminacjach rywalizują Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa.

Łodzianka mecz pierwszej rundy kwalifikacji ma już za sobą. Trzecia rakieta naszego kraju w dwóch setach uporała się z Cengiz Berfu. Turczynka, która do drabinki dostała się dzięki dzikiej karcie, trudne warunki Magdalenie Fręch postawiła tylko w pierwszej odsłonie. W tej reprezentantka naszego kraju dopiero za trzecim przełamaniem zdołała wypracować przewagę, której tenisistka znad Bosforu nie zdołała już odrobić. Tą odsłonie po niemal godzinie Biało-Czerwona zakończyła za czwartą piłką setową.

Drugi set trwał jedynie 23 minuty. Turczynka nie miała ani jednej okazji na wygranie gema serwisowego Polki. Sama zaś przegrała trzy z pięciu piłek, które mogły dać Magdalenie Fręch przełamanie. Tym samym to Łodzianka awansowała do finału kwalifikacji.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Magdalena Fręch (Polska) – Cengiz Berfu (Turcja) 7:5, 6:0

Cesenatico. Piotr Pawlak pożegnał się z turniejem deblowym

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

We włoskim Cesenatico o półfinał gry podwójnej walczył Piotr Pawlak. Niestety nasz reprezentant odpadł z rywalizacji.

Turniej w Italii ma rangę Challenger a Polak wystąpił w nim w duecie z Hiszpanem Alexem Martínezem. Para wygrała mecz 1/8 finału a w kolejnej rundzie trafiła na wymagających rywali.

Byli nimi – najwyżej rozstawieni – Giorgio Ricca i Mick Veldheer.

Włoch i Holender rozpoczęli spotkanie ćwierćfinałowe od dwóch przełamań oraz prowadzenia 3:0. Polak i Hiszpan odrobili część strat, ale ostatecznie przegrali tę partię z wynikiem 4:6.

W secie drugim Martínez i Pawlak odpierali ataki przeciwników dłużej niż w poprzedniej partii. Polsko-hiszpańska para straciła jednak podanie w siódmym gemie a to wystarczyło turniejowym „jedynkom” do końcowego sukcesu. Włoch i Holender zwyciężyli 6:4 i mogą myśleć o tytule w Cesenatico.

 


Wyniki

 

Cesenatico (ćwierćfinał gry podwójnej):

G. Ricca (Włochy, 1) / M. Veldheer (Holandia,1) – P. Pawlak / A. Martínez (Hiszpania) 6:4 6:4

Montpellier. Obrońca tytułu z pierwszym zwycięstwem na koncie

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Oznaczony numerem pierwszym Felix Auger-Aliassime udanie rozpoczął zmagania w turnieju ATP 250 w Montpellier. Ubiegłoroczny mistrz imprezy wyeliminował z dalszej gry Stana Wawrinkę. Z zawodami pożegnał się za to rozstawiony z „dwójką” Flavio Cobolli.

Po nieudanym występie w Australian Open, Felix Auger-Aliassime przybył do Francji z nadzieją na poprawę nastroju i powtórzenie zeszłorocznego sukcesu. W swoim inauguracyjnym pojedynku mierzył się z rozgrywającym pożegnalny sezon Stanem Wawrinką. W pierwszej partii Kanadyjczykowi drogę do zwycięstwa utorowało przełamanie wywalczone w siódmym gemie. Druga odsłona okazała się za to bardziej zacięta. Co prawda w niej również 25-latek z Montrealu zdobył przewagę „brejka” jako pierwszy, lecz błyskawicznie ją stracił. Ostatecznie panowie spotkali się w tie-breaku, w którym do trzech zatriumfował Auger-Aliassime. Po meczu Kanadyjczyk w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się o swoim oponencie.

Dorastaliśmy, oglądając go jako prawdziwą legendę. Każdy z nas, młodych graczy, marzy o takiej karierze. Nie chodzi tylko o wygrywanie, ale też o charakter, ciężką pracę i regularność. Dla nas wszystkich był wzorem. To aż szalone, że wcześniej nigdy ze sobą nie graliśmy. Mówiłem mu o tym w szatni podczas Australian Open i nagle się to wydarzyło. Wspaniale było móc dzielić z nim kort – oznajmił.

Jego ćwierćfinałowym rywalem będzie Arthur Fils. Rozgrywający pierwszy turniej po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją pleców Francuz ponownie wyeliminował swojego rodaka. Tym razem był nim „szczęśliwy przegrany” z kwalifikacji, Ugo Blanchet. 21-latek z Bondoufle w pierwszym secie dwukrotnie tracił przewagę przełamania, ale finalnie rozstrzygnął go na swoją korzyść po tie-breaku. W drugiej partii bardzo długo zanosiło się na podobne zwieńczenie, lecz Fils pozbawił Blancheta podania w 12. gemie, czym zakończył cały pojedynek.

Bardzo szybko dobiegła za to końca przygoda z turniejem dla rozstawionego z numerem drugim, Flavio Cobolliego. Włoch, który nie może zaliczyć początku sezonu do udanych, gładko przegrał ze swoim rodakiem Lucą Nardim. 22-latek z Pesaro aż czterokrotnie przełamywał swojego o rok starszego przyjaciela, samemu ani razu nie tracąc serwisu. Tym samym potwierdził, że ciągle ma na niego patent, odnosząc czwarte zwycięstwo w ich czwartym meczu na głównym poziomie rozgrywek. O miejsce w półfinale zagra z Amerykaninem, Martinem Dammem.

Szansę na powtórzenie zeszłorocznego wyniku w postaci finału stracił w czwartek Aleksandar Kovacevic. Amerykanin wygrał wprawdzie pierwszą odsłonę starcia z Titouanem Droguetem, ale w kolejnych dwóch to francuski kwalifikant był już górą. W ćwierćfinałowej rozgrywce za przeciwnika będzie miał Tallona Griekspoora. Po czterech porażkach poniesionych na australijskich kortach, Holender doczekał się pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie. 29-latek z Haarlemu w dwóch rozegranych partiach po jednym razie przełamywał Pablo Carreno Bustę, przez co wyrównał rezultat osiągnięty w Montpellier 12 miesięcy temu.


Wyniki

Druga runda gry pojedynczej:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 1, WC) – Stan Wawrinka (Szwajcaria, WC) 6:4, 7:6(3)

Luca Nardi (Włochy) – Flavio Cobolli (Włochy, 2, WC) 6:2, 6:3

Tallon Griekspoor (Holandia, 4) – Pablo Carreno Busta (Hiszpania) 6:4, 6:4

Arthur Fils (Francja, 6) – Ugo Blanchet (Francja, LL) 7:6(4), 7:5

Titouan Droguet (Francja, Q) – Aleksandar Kovacevic (USA, 8) 4:6, 7:6(5), 6:4