Puchar Davisa. Kanada pokonała Brazylię

/ Peter Figura , źródło: Korespondencja z Kanady, foto: Peter Figura

Mecz rundy kwalifikacyjnej tegorocznego Pucharu Davisa rozgrywany w Vancouver pomiędzy gospodarzami Kanadą a Brazylią rozstrzygnięty został niemal w samej jego końcówce. Ostatecznie to Kanada zwyciężyła 3:2 i awansowała do drugiej rundy kwalifikacji, w której ponownie u siebie spotka się we wrześniu z drużyną Francji. Miejsce tego spotkania zostanie podane w późniejszym terminie.

„To właśnie w czasie takich spotkań jak ten z Brazylia nasi tenisowi kibice maja okazję przeżyć to, czym Puchar Davisa jest tak naprawdę – powiedział po meczu kapitan drużyny – Frank Dancevic. Nasza drużyna ma wielu bardzo dobrych zawodników i właśnie to pozwoliło nam wygrać. Do tego wszyscy pracują ze sobą doskonale jako drużyna.Takie niesamowite zwycięstwa jak te odnotowaliśmy juz w przeszłości i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, jak daleko uda nam się zajść w tym roku” – zakończył swoją pomeczową konferencję kapitan Dancevic.

 

Zanim jednak Kanada zanotowała trzecie w historii pucharowych rozgrywek zwycięstwo nad Brazylią (Brazylia zwyciężyła czterokrotnie), po piątkowym remisie na kort Doug Mitchell Thunderbird Sports Centre wyszli debliści. Gospodarzy reprezentowali Lilam Draxl i Cleeve Harper, a gości para weteranów Rafael Matos (ATP #34 w deblu) i Orlando Luz (ATP #53 w deblu). Faworytami tego spotkania byli Brazylijczycy, albowiem w kanadyjskiej drużynie jedynie Harper specjalizuje sie w deblu (obecnie #98 ATP w deblu) i jest jedynym tenisistą z tego kraju w pierwszej setce deblowego rankingu ATP. Kanadyjczycy zaczęli jednak bardzo zdecydowanie i znakomicie serwując (93% skuteczności pierwszego serwisu) wygrali pierwszego seta 6:3. Od tego momentu jednak doświadczenie brazylijskich tenisistów wzięło w gore. Najpierw przełamując dwukrotnie serwis, a następnie broniąc dwóch potencjalnych przełamań, wygrali drugą partię 6:4. Decydujący set był zacięty aż do 11 gema, w którym to Brazylijczycy ponownie przełamali serwis pary kanadyjskiej i wygrali trzeciego seta 7:5, a całe spotkanie 3:6, 6:4, 7:5.

Oczywiście, że wolelibyśmy ten mecz wygrać, ale właśnie debel bywa czasami tak trudny” – powiedział po meczu Harper. Odrobina szczęścia, jeden lub dwa punkty, które mogły paść łupem obu drużyn i wynik mógł być całkowicie inny. Myślę, że graliśmy dobrze i walczyliśmy do końca – zakończył Harper.

 

W drugim sobotnim meczu początkowo grać miał Gabriel Diallo (Kanada) i Joao Lucas Reis da Silva (Brazylia), ale kapitan gości Jamie Oncis dokonał jednak zmiany i ku zaskoczeniu wszystkich na kort wyszedł Matheus Pucinelli de Almeida (ATP #297). Pierwsze dwa sety miały co prawda odwrotny rezultat, ale niemal identyczny przebieg. Pierwszego z nich wygrał w 30 minut Brazylijczyk 6:3, drugiego zaś Diallo – w 31 minut 6:1.

Trzeci set za to był wyjątkowo zacięty, Trwał 1 godzinę i 21 minut, 98 punktów i zakończył się w tie-breaku. Almeida grał nadspodziewanie dobrze, jednak jego podwójny błąd serwisowy w tie-breaku dał nieznaczną przewagę Diallo, który wygrywając tie-breaka 7:4, zakończył całe spotkanie swoim zwycięstwem 3:6, 6:1, 7:6(4) i wyrównał wynik całego spotkania na 2:2.

 

Do decydującego spotkania na kort wyszli Liam Draxl i Gustavo Heide. Draxl mimo odniesionej na początku meczu kontuzji kostki (musiał korzystać z pomocy lekarskiej) rozpoczął mecz bardzo dobrze i wygrał pierwszego seta 6:3. W drugim secie Draxl serwował wyjątkowo dobrze – 80% skuteczności pierwszego i 86% skuteczności drugiego serwisu, co pozwoliło mu dość pewnie wygrać drugiego seta 6:4, a całe spotkanie 6:3, 6:4 i dał Kanadzie decydujący o zwycięstwie punkt oraz awans do kolejnej rundy.

Brak mi słów” – powiedział po meczu Draxl. – To chyba jeden z najlepszych i najważniejszych meczów, jakie rozegrałem w swojej karierze. Kiedy zaczynasz grać w tenisa jako dziecko, właśnie o takich meczach marzysz. Grasz piąty decydujący o zwycięstwie mecz dla swojego kraju w Pucharze Davisa. To coś wyjątkowego – zakończył Kanadyjczyk.


Wyniki

Kanada – Brazylia 3:2