Tie-break Tenisklubu #72. Australian Open 2026 w pigułce
Kolejna odsłona wielkoszlemowych zmagań w Australii za nami. Turnieju, który w historii tenisa zapisał się przede wszystkim ze względu na wyczyn Carlosa Alcaraza. W naszym podsumowaniu całej imprezy należytą uwagę poświęcimy również rozstrzygnięciom wśród pań oraz występom reprezentantów Polski.
Pełnia wielkości Alcaraza
Niekwestionowanym bohaterem całych zawodów został Carlos Alcaraz. Skompletowanie przez niego Karierowego Wielkiego Szlema, jako dziewiąty gracz w historii dyscypliny, to zdecydowanie najważniejsze wydarzenie tegorocznego turnieju. Wyjątkowości temu wyczynowi dodaje fakt, iż Hiszpan dokonał tego jako najmłodszy z całego grona. Same okoliczności triumfu też były niezwykłe. 22-latek z El Palmar przetrwał ogromny kryzys fizyczny w półfinale z Alexandrem Zverevem, ale swoim talentem, wolą walki i siłą charakteru doprowadził do szczęśliwego zakończenia potyczki z Niemcem.
W finale pokonał zaś niekwestionowanego króla Rod Laver Areny, 10-krotnego mistrza imprezy, Novaka Dźokovicia. Hiszpan zrealizował więc już swój główny cel na ten sezon i może podjąć wyzwanie walki o Kalendarzowego Wielkiego Szlema. Wcześniej jego ciało przyozdobi jeszcze zapowiadany tatuaż z kangurem, upamiętniający australijską wiktorię.
AND WE DID IT!!! ❤️ pic.twitter.com/V1cjC20T4V
— Carlos Alcaraz (@carlosalcaraz) February 1, 2026
Rewanż Rybakiny
W turnieju pań wprawdzie nie zatriumfowała światowa „jedynka”, ale nie można mówić w tym przypadku o niespodziance. Jelena Rybakina już w końcówce poprzedniego sezonu, zwyciężając w Finałach WTA, potwierdziła swój powrót do ścisłej czołówki rozgrywek, Po gorszym okresie i wzbudzającym kontrowersje ponownym włączeniu do sztabu szkoleniowego Stefano Vukova, reprezentantka Kazachstanu znów prezentowała wyborną formę.
Największe oparcie znajdowała w serwisie oraz opanowaniu w kluczowych momentach. Dzięki temu nie znalazła pogromczyni i powtórzyła ubiegłoroczny wyczyn Madison Keys, która na drodze do tytułu także wygrała z dwoma najlepszymi zawodniczkami rankingu. Jednocześnie zrewanżowała się Arynie Sabalence za finałową porażkę w Melbourne przed trzema laty.
✨ GLOWING ✨ pic.twitter.com/KGynN9Q4Hm
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 31, 2026
Zderzenie z mistrzynią
To czego dokonał Alcaraz, nie udało się niestety osiągnąć Idze Świątek. Raszynianka po raz pierwszy stanęła przed szansą skompletowania tytułów wszystkich turniejach wielkoszlemowych, ale zabrakło jej do tego trzech zwycięstw. Drobnym pocieszeniem może być dla niej i jej kibiców fakt, iż po raz drugi z rzędu jej pogromczyni w Melbourne sięgnęła po końcowe zwycięstwo.
Cały jej występ nie zapadnie jednak w naszej pamięci na długo. Polka pokonała zawodniczki, które „powinna” pokonać i zatrzymała się na pierwszej dużej przeszkodzie w postaci Jeleny Rybakiny. Za najbardziej niepokojące należy właśnie uznać jej obecne problemy z tenisistkami z pierwszej dziesiątki rankingu. Na ostatnich siedem takich spotkań, wygrała bowiem tylko jedno z nich.
Męskie kontrasty
Mimo bardzo pozytywnego i obiecującego rozpoczęcia sezonu podczas turnieju United Cup, kolejny wielkoszlemowy występ Huberta Hurkacza zakończył się rozczarowaniem. Wrocławianin rozpoczął zmagania od zwycięstwa nad groźnym Zizou Bergsem, ale w drugiej rundzie wyraźnie uległ Amerykaninowi, Ethanowi Quinnowi. Ze smutkiem znów obserwowaliśmy Polaka w najmniej lubianym przez nas wydaniu i będącego zdominowanym przez przeciwnika.
Z najlepszym wynikiem z grona Biało-Czerwonych pożegnał się z Melbourne Jan Zieliński. Polak z nowym partnerem deblowym, Lukiem Johnsonem, dotarł aż do półfinału gry podwójnej. Panowie pokonali na swojej drodze m.in. byłych mistrzów Rolanda Garrosa, Marcelo Arevalo i Mate Pavicia, co daje nadzieje na owocną współpracę w kolejnych miesiącach.
Dziarscy weterani
Na kilka oddzielnych słów bez wątpienia zasłużyli też Novak Dźoković oraz Stan Wawrinka. Pierwszy z nich co prawda miał mnóstwo szczęścia awansując do półfinału po kreczu Lorenzo Musettiego i wcześniejszym walkowerze od Jakuba Menszika, ale półfinałowy występ z Jannikiem Sinnerem przywołał wspomnienia z jego najlepszych lat. Serb raz jeszcze dał popis umiejętności czysto tenisowych, połączonych z jedyną w swoim rodzaju odpornością mentalną. Początek finału z Alcarazem pozwalał wierzyć, że stać go na 25. tytuł wielkoszlemowy, lecz dyspozycja Hiszpana i jego własne ograniczenia fizyczne doprowadziły do pierwszej w karierze porażki w finale tej imprezy.
Nie wiemy jeszcze, czy był to ostatni występ Serba w Melbourne. Wiemy za to, iż z tamtejszymi kibicami pięknie pożegnał się Stan Wawrinka. 40-letni triumfator z 2014 roku po pięciu latach ponownie mógł cieszyć się z wygranego meczu w Australian Open. W sumie zanotował dwa zwycięstwa, a w trzecim starciu rzucił poważne wyzwanie dziewiątemu na świecie Taylorowi Fritzowi. Szwajcar dostarczył więc emocji, których w całym turnieju mogło brakować i nie mamy wątpliwości, że Australijczycy już tęsknią za jego jednoręcznym bekhendem.
Deficyty wrażeń
Choć ostatnie dni turnieju mogły nieco zatrzeć złe wrażenie, to tegoroczna edycja australijskiej rywalizacji, zarówno u pań jak i panów, przysporzyła powodów do narzekań. Głównym powodem były w większości pozbawione dramaturgii, jednostronne pojedynki. Wystarczy powiedzieć, że na korcie centralnym aż do dnia półfinałów trzeba było czekać na pojedynek panów składający się z pięciu setów. Można jednak stwierdzić, że cierpliwość kibiców została nagrodzona, bowiem trwające blisko 10 godzin starcia Alcaraza ze Zverevem oraz Dźokovicia z Sinnerem, dostarczyły mnóstwa emocji i „uratowały” turniej.
U pań trzysetówek, zwłaszcza w drugim tygodniu zawodów, również było jak na lekarstwo i w tym przypadku dopiero finał przyniósł potyczkę z dłużej występującą niewiadomą. Mamy nadzieję, że był to jednorazowy przypadek i w Paryżu, nie tylko z powodu bardziej sprzyjających nam godzin, nie będziemy już tak senni podczas śledzenia całej rywalizacji.
Turniej przetrwania
Australian Open jest nierozłącznie związany z wysokimi temperaturami i wymagającymi warunkami do gry. Podobnie było też w tym roku, gdy upały znów odcisnęły swoje piętno na rywalizacji. W meczu z Eliotem Spizzirrim mocno z ich powodu cierpiał Jannik Sinner i tylko regulaminowa przerwa oraz zamknięcie dachu uratowały go przed porażką. Carlos Alcaraz z kolei nagle zaniemógł w półfinale i niemal nie przegrał pojedynku z Alexandrem Zverevem.
Już w pierwszej rundzie skurcze pokonały zaś wysoko notowanego Felixa Augera-Aliassime’a. Duży wpływ na przebieg turnieju wywarły też kontuzje, które wyeliminowały z gry Jakuba Menszika i Lorenzo Musettiego, co mocno ułatwiło Novakowi Dźokoviciowi dotarcie do finału. Wśród pań szczęśliwie aż tylu niemocy nie było. Najistotniejsze było wycofanie się z imprezy Naomi Osaki, która znajdowała się o krok od meczu z Igą Świątek.



