Doha. Rybakina z trzecim ćwierćfinałem z rzędu, udany rewanż Mboko

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Znamy komplet tenisistek, które powalczą w ćwierćfinałach turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze. W tym gronie mamy między innymi dwie najwyżej rozstawione w imprezie tenisistki – Igę Świątek oraz Jelenę Rybakinę – a także Jelenę Ostapenko czy Marię Sakkari.

Kolejny dzień pierwszej w sezonie imprezy WTA 1000 przyniósł kolejne emocje związane z rywalizacją o miejsca w ćwierćfinałach. Nie tylko Iga Świątek potrzebowała trzech setów, aby zameldować się w 1/4 finału. Również na pełnym dystansie musiała rywalizować, chociażby Jelena Rybakina. Turniejowa „dwójka”, która w pierwszym swym tegorocznym meczu w Dosze pokonała w dwóch setach Xinyu Wang, w spotkaniu o ćwierćfinał ostatecznie znalazła sposób na inną reprezentantkę Państwa Środka – Qinwen Zheng.

W pierwszej odsłonie złota medalistka olimpijska z Paryża przełamała serwis Kazaszki. To jej dało wygraną 6:4. W drugiej odsłonie zawodniczka urodzona w Moskwie dwukrotnie zaskoczyła serwującą Chinkę. Doprowadzając w ten sposób do decydującej odsłony. W tej Rybakina prowadziła już 3:0, a następnie 5:2. W ósmym gemie turniejowa „dwójka” miała nawet piłkę meczową. Zheng doprowadziła do stanu 5:5, aby ponownie oddać pole rywalce. Tym samym ostatecznie to Jelena Rybakina trzeci rok z rzędu wystąpi w 1/4 finału turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze.

– Qinwen lepiej rozpoczęła dzisiejsze spotkanie. Ja byłam zbyt wolna i zbyt pasywna. W drugiej partii udało mi się odnaleźć mój rytm, a w trzeciej odsłonie wszystko zmieniło jedno przełamanie. Cieszę się, że wszystko zakończyło się po mojej myśli – podsumowała spotkanie Rybakina, której kolejną rywalką będzie Victoria Mboko.

Kanadyjka w meczu trzeciej rundy zagrała z inną nastolatką ze światowej czołówki – Mirrą Andriejewą. Było to drugie spotkanie obu pań. Znacząco się ono różniło od tego pierwszego, które miało miejsce w finale tegorocznej edycji turnieju WTA 500 w Adelajdzie. Wówczas w dwóch setach wygrała zawodniczka z Krasnojarska, która i tym razem była niezwykle blisko zwycięstwa.

Jednak przy piłce meczowej w trzecim secie popełniła podwójny błąd serwisowy. I reprezentantka Kanady zdołała odwrócić losy tej odsłony. Mboko w ten sposób została drugą obok Magdaleny Fręch tenisistką, która w tym roku dwukrotnie wygrała mecz po obronie piłki meczowej. Poprzedni raz ta sztuka zawodniczce z Kraju Klonowego Liścia udała się w meczu drugiej rundy przeciwko Annie Kalinskiej w Adelajdzie.

Kolejne zwycięstwo na swym koncie ma Elisabetta Cocciaretto. Włoszka, która rywalizuje w turnieju głównym jako „szczęśliwa przegrana” z eliminacji, po tym jak w meczu drugiej rundy pokonała Coco, tym razem w trzech setach uporała się z Ann Li. Kolejną rywalką reprezentantki Włoch będzie Jelena Ostapenko. Finalistka sprzed roku drugi mecz z rzędu rozstrzygnęła w dwóch setach. W meczu trzeciej rundy Łotyszka straciła jedynie cztery gemy.

Jako pierwsza w gronie ćwierćfinalistek zameldowała się Maria Sakkari. Greczynka to dwukrotna półfinalistka imprezy. W meczu przeciwko Varvarze Grachevej przegrywała już 0:3 i 3:5, a w dziesiątym gemie Francuzka miała nawet piłkę na zakończenie seta. Atenka wyszła z opresji, doprowadzając do tie-breaka. W trzynastym gemie była trzecia rakieta świata wypracowała sobie prowadzenie czteropunktowe, którego nie roztrwoniła. W drugiej partii tylko na początku Gracheva miała szanse na gema przy podaniu rywalki. Ostatecznie dwukrotna półfinalistka obroniła się przed stratą podania, a seta wygrała nie przegrywając chociażby gema.


Wyniki

Trzecia runda:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Qinwen Zheng (Chiny) 4:6, 6:2, 7:5

Victoria Mboko (Kanada, 10) – Mirra Andriejewa (5) 6:3, 3:6, 7:6(5)

Anna Kalinska – Elina Svitolina (Ukraina, 7) 6:4, 6:3

Karolina Muchova (Czechy, 14) – Karolina Pliskova (Czechy) 5:2 i krecz

Maria Sakkari (Grecja) – Varvara Gracheva (Francja) 7:6(3), 6:0

Jelena Ostapenko (Łotwa) – Camila Osorio (Kolumbia) 6:3, 6:1

Elisabetta Cocciaretto (Włochy, LL) – Ann Li (USA) 7:6(5), 5:7, 6:4

Doha. Iga Świątek przeciwko dwukrotnej półfinalistce w meczu o 1/2 finału

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Iga Świątek zagra o 1/2 finału Qatar Total Energies Open w Dosze. Rywalką Polki będzie Maria Sakkari, a pojedynek panie rozegrają w czwartek 12 lutego.

Po gładkiej wygranej z Janice Tjen w meczu drugiej rundy, trzykrotna mistrzyni turnieju w stolicy Kataru w spotkaniu o ćwierćfinał trzech setach pokonała Darię Kasatkine. Tym samym pozostaje w grze o końcowy triumf w tegorocznej edycji turnieju w stolicy Kataru.
Kolejna rywalką Polki będzie Maria Sakkari, która w pojedynku 1/8 finału w dwóch setach pokonała Varvare Gracheva. Spotkanie 1/4 finału między Igą Świątek i Greczynką będzie ósmym pojedynkiem obu pań. Dotychczasowy bilans jest korzystny dla turniejowej „jedynki”, która wygrała czterokrotnie, doznając trzech porażek. Dwukrotnie panie spotkały się w Dosze. Zarówno w 1/2 finału w 2022 roku jak i w zeszłorocznym pojedynku drugiej rundy zwyciężyła Polka.

Najbliższy mecz między Marią Sakkari oraz Igą Świątek zaplanowano na czwartek 12 lutego. Spotkanie zostanie rozegrane jako drugie od godziny 13;00 na korcie centralnym po zakończeniu meczu Jeleny Ostapenko z Elisabettą Cocciaretto.

ATP Challenger Tour. Walków w ćwierćfinale debla, wygrana Matuszewskiego nad Polakami

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: PZT

Polscy debliści dalej pozostają w Europie i walczą o każdy punkt do rankingu. Szymon Walków udał się na Teneryfę, gdzie razem z Victorem Corneą awansowali do ćwierćfinału. Ze zwycięstwa może się cieszyć także Piotr Matuszewski, który z Arjunem Kadhe okazali się lepsi od polskiego duetu Karol Drzewiecki/Filip Pieczonka.

Rywalami Szymona Walkówa i Victora Cornei w pierwszej rundzie turnieju ATP 75 Challenger na Teneryfie byli Ignasi Forcano i Ivan Marrero Curbelo. Rozstawieni z numerem 3. szybko wyszli na prowadzenie, ale nie potrwało ono długo. W dziesiątym gemie mieli dwie piłki setowe, ale rywale wyszli z opresji. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. Polsko-rumuńska para obroniła w nim jedną piłkę setową. Chwilę później to oni byli bliżej wygranej i wykorzystali tę okazję. W drugim secie sytuacja się odwróciła i hiszpański duet wyszedł na prowadzenie. Rozstawieni z numerem 3. wrócili jednak do gry i o losach drugiej partii znowu zdecydował tie-break. W nim Hiszpanie od początku byli górą. Super tie-break był dominacją siły polsko-rumuńskiej pary. Wygrali oni cztery pierwsze punkty z rzędu. Przeciwnicy nie potrafili odrobić strat i pożegnali się z turniejem. W 1/4 finału na Walkówa i Corneę czeka kolejny hiszpański duet – Pablo Llamas Ruiz i Benjamin Winter Lopez.

We francuskim Pau doszło do (prawie) polskiego meczu. Karol Drzewiecki i Filip Pieczonka podjęli Piotra Matuszewskiego i reprezentanta Indii Arjuna Kadhe. Pierwszy set należał do bardzo zaciętych. W dziesiątym gemie polski duet miał piłkę setową, ale jej nie wykorzystał. Żadna z par nie mogła zdobyć przewagi, więc o losach partii zadecydował tie-break. W nim Matuszewski i Kadhe szybko wyszli na prowadzenie i nie oddali już go do końca. Początek drugiego seta nie różnił się bardzo od tego, co działo się w poprzedniej odsłonie spotkania. W dziesiątym gemie para z Polski i Indii zdobyła piłkę meczową, ale Drzewiecki i Pieczonka wyszli z opresji. Dodało im to pewności siebie i w następnym gemie przełamali podanie rywali. Ich prowadzenie nie potrwało długo. Matuszewski i Kadhe doprowadzili do kolejnego tie-breaka. Rozegrano w nim łącznie 22 punkty. Polacy mieli trzy okazje, aby wygrać seta i powalczyć o zwycięstwo w super tie-breaku, ale polsko-indyjska para nie dopuściła do tego. Wykorzystała czwartą piłkę meczową i znalazła się w ćwierćfinale gry podwójnej. Następnie zagra ze szwedzkim duetem Erik Grevelius/Adam Heinonen lub z Francuzami rozstawionymi z numerem 4. Arthurem Reymondem/Lucą Sanchezem.


Wyniki

ATP 125 Challenger w Pau, pierwsza runda debla:

Arjun Kadhe, Piotr Matuszewski (Indie, Polska) – Karol Drzewiecki, Filip Pieczonka (Polska, Polska) – 7:6(3), 7:6(10)

ATP 75 Challenger na Teneryfie, pierwsza runda debla: 

Victor Cornea, Szymon Walków (Rumunia, Polska, 3) – Ignasi Forcano, Ivan Marrero Curbelo (Hiszpania, Hiszpania) – 7:6(8), 6:7(3), 10:3

Doha. Iga Świątek odrobiła straty i awansowała do ćwierćfinału

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

Iga Świątek przegrała pierwszego seta, ale pewnie wygrała dwa kolejne i pokonała Darię Kasatkinę. Polka awansowała do najlepszej ósemki Qatar TotalEnergies Open.

Daria Kasatkina to rywalka, z którą nasza tenisistka radzi sobie bardzo dobrze. Wiceliderka rankingu mierzyła się z zawodniczką urodzoną w Rosji siedmiokrotnie w głównym cyklu i przegrała tylko raz – w ich pierwszym spotkaniu w 2021 roku. W następnych sześciu meczach Polka nie straciła nawet seta.

Tym razem pojedynek miał inny przebieg. W pierwszym secie Kasatkina zawiesiła wysoko poprzeczkę, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Ostatecznie po świetnym finiszu to reprezentantka Australii zapisała tę odsłonę meczu na swoim koncie (7:5).

Wiceliderka rankingu jednak w drugim i trzecim secie przejęła inicjatywę na koncie. Kasatkina wciąż walczyła, ale w dwóch partiach zdołała ugrać zaledwie dwa gemy – po jednym w każdym z tych setów.

Iga Świątek pokonała więc Darię Kasatkinę po odrobieniu strat. Polka awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 1000 w Dosze. Jej następną przeciwniczką będzie Greczynka Maria Sakkari.


Wyniki

Trzecia runda:

Iga Świątek (Polska, 1) – Daria Kasatkina (Australia) 5:7, 6:1, 6:1

Rotterdam. Hurkacz przegrywa w dniu urodzin

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Alexander Bublik lepszy od Huberta Hurkacza w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Mimo serwowania po zwycięstwo w drugim secie, Polak musiał uznać wyższość reprezentanta Kazachstanu po blisko dwóch godzinach gry. Środowa porażka w Holandii to trzeci przegrany mecz z rzędu przez Wrocławianina.

Wrocławianin wciąż nie może wrócić do dyspozycji, którą prezentował na początku sezonu w United Cup. Ubiegłotygodniowy występ w Montpellier był dla Hurkacza rozczarowujący – reprezentant naszego kraju odpadł z rozgrywek już w pierwszej rundzie, przegrywając z kwalifikantem. Dzięki temu miał jednak dużo czasu na przygotowanie się do pierwszej w sezonie „pięćsetki”. Hurkacz ma dobre wspomnienia z tym turniejem – 12 miesięcy temu w Rotterdamie osiągnął półfinał, a tylko jeden z jego dotychczasowych startów zakończył się na pierwszej rundzie. Tym razem jego pierwszym rywalem był jednak jeden z najwyżej rozstawionych uczestników turnieju – Alexander Bublik. Hurkacz mógł poszczycić się zdecydowanie lepszym bilansem spotkań z 10. tenisistą świata, z którym wygrał sześć ostatnich konfrontacji.

Pierwszy set upływał pod dyktando serwujących. Reprezentant Polski wywierał presję na przeciwniku dobrymi returnami, które potrafiły sprawiać kłopot Bublikowi. Hurkacz wywalczył piłkę na przełamanie w piątym gemie, która została jednak obroniona przez reprezentanta Kazachstanu. Break point dla Polaka okazał się jedynym w całym secie. Obaj tenisiści prezentowali wysoką skuteczność przy serwisie, nie pozwalając na przełamania. Zamknięty przebieg gemów nie oznaczał jednak, że nie oglądaliśmy widowiskowych akcji:

O wyniku pierwszej odsłony meczu musiał zadecydować tie-break. Hurkacz szybko przejął inicjatywę w dogrywce, wygrywając dwa punkty przy podaniu rywala i wychodząc na prowadzenie 4-0. Zirytowany Bublik nie był w stanie dokonać powrotu. Polak utrzymał przewagę, w czym pomagał mu serwis, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie w meczu.

Słabsza forma reprezentanta Kazachstanu w tie-breaku odbiła się na początku drugiej partii. Wrocławianin, który w dniu meczu obchodził 29. urodziny, nie był jednak w stanie przełamać rywala. Bublik odwrócił losy pierwszego gema, w którym wychodził ze stanu 0-30. Następnie obronił dwa break pointy w piątym gemie. W kolejnych minutach oglądaliśmy natomiast spadek dyspozycji Hurkacza. Polak prezentował się gorzej przy podaniu – miał problemy z trafianiem pierwszym serwisem oraz popełniał wiele podwójnych błędów. W momentach zagrożenia reprezentant naszego kraju skutecznie odpierał jednak presję ze strony Bubika, który stawał się coraz bardziej sfrustrowany.

Sprawiło to, że w dziewiątym gemie doszło do kolejnej gry na przewagi. Po kilku spektakularnych akcjach Polak wywalczył czwartą w meczu piłkę na przełamanie. Tym razem Bublik nie zdołał wyjść z opresji – „Hubi” przełamał rywala, po czym serwował po zwycięstwo. Jednakże w kluczowym momencie powróciły problemy z podaniem Polaka. Hurkacz popełnił aż trzy podwójne błędy serwisowe w jednym gemie, co spowodowało przełamanie powrotne Bublika. Po raz kolejny do rozstrzygnięcia był potrzebny tie-break.  Przewagę w nim szybko uzyskał tenisista rozstawiony z „trójką”. Polakowi brakowało dyspozycji serwisowej porównywalnej z tą, jaką prezentował w dogrywce pierwszego seta – nie zdołał wygrać żadnego punktu przy serwisie. Bublik wykorzystał kryzys Hurkacza, wyrównując stan rywalizacji.

Dla 29-latka kluczowe był powrót do gry, jaką prezentował do stanu 5:4 w drugim secie. Od początku nasz reprezentant utrzymywał dobrą skuteczność serwisową. Jednakże długo był bezradny przy returnie, nie potrafiąc wygrać punktu przy podaniu przeciwnika. Emocje w decydującym secie opadły – praktycznie nie oglądaliśmy zaciętej gry i wszystko wskazywało na konieczność rozegrania trzeciego tie-breaka w meczu. Jednakże w dziesiątym gemie w grze Hurkacza ponownie pojawiły się błędy. Reprezentant Kazachstanu wywalczył pierwsze break pointy w meczu. O ile Polak przy pierwszym z nich posłał asa serwisowego, drugi zakończył się piłką wyrzuconą w aut, przez co tym razem to Bublik znalazł się o jeden gem od zwycięstwa. Tym razem to Bublik miał problemy z presją serwowania po mecz. Pojawiły się break pointy dla Hurkacza, lecz Polak nie był w stanie ich wykorzystać, mimo słabego serwisu przeciwnika. Bublik wyszedł z opresji i zakończył mecz po blisko dwóch i pół godzinie gry.

O wejście do ćwierćfinału tenisista rozstawiony z „trójką” zagra w czwartek z Jannem-Lenardem Struffem. Mecz przeciwko reprezentantowi Niemiec został wyznaczony jako ostatni tego dnia – drugi po godzinie 19:30.


Wyniki

Pierwsza runda:

Alexander Bublik (Kazachstan, 3) – Hubert Hurkacz (Polska) 6(2):7, 7:6(1), 7:5

Doha. Novak Dżoković wycofał się z turnieju

/ Hanna Pałuska , źródło: www.instagram.com/qemopen, foto: Peter Figura

Podczas turnieju Qatar ExxonMobil Open nie zobaczymy Novaka Dżokovicia. Finalista Australian Open 2026 wycofał się z imprezy na kilka dni przed jej startem.

O absencji Serba napisano na mediach społecznościowych turnieju. Powodem wycofania jest silne zmęczenie fizyczne. Nie jest to zaskakująca decyzja dla jego fanów. Sam tenisista przyznał, że planuje ograniczyć starty w turniejach do minimum.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Qatar ExxonMobil Open (@qemopen)

W przeszłości Serb triumfował dwa razy w Katarze. Miało to miejsce w 2016 i 2017 roku, kiedy turniej miał jeszcze rangę ATP Tour 250. Od sezonu 2025 zyskał on kategorię ATP Tour 500. W tym roku rozpocznie się on 14 lutego i potrwa aż do 21 lutego.

Obecnie Dżoković znajduje się we Włoszech, gdzie śledzi poczynania sportowców podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Wiele razy można było go dostrzec u boku żony Jeleny na trybunach.

Chennai. Udane rozpoczęcie Maksa Kaśnikowskiego

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Po zwycięstwie w Davis Cupie i udanym weekendzie w Egipcie, Maks Kaśnikowski przeniósł się do Indii. W pierwszej rundzie turnieju ATP 50 Challenger w Chennai Polak pokonał reprezentanta gospodarzy Aryana Lakshmanana 7:5, 6:2. 

Pierwszy set należał do wyrównanych. Bliżej objęcia prowadzenia był jednak Kaśnikowski. Mógł już to zrobić w trzecim gemie, gdy zdobył break pointa, ale rywal wyszedł z opresji. Do stanu 5:5 spotkanie było zacięte i zbliżało się do rozstrzygnięcia w tie-breaku, ale Warszawianinowi udało się przełamać podanie przeciwnika. Bezbłędnie serwował w ostatnim gemie seta i zrobił duży krok w kierunku gry w drugiej rundzie. Podanie Kaśnikowskiego stało na świetnym poziomie. Wygrał 18 z 19 punktów po pierwszym serwisie i 6 z 10 po drugim.

Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Kluczowym momentem był trzeci gem przy podaniu przeciwnika, w którym doszło do sześciu stanów równowagi. Ostatecznie lepiej poradził sobie Polak, który przełamał serwis reprezentanta gospodarzy i wyszedł na prowadzenie. Warszawianin kontynuował świetną grę przy swoich gemach serwisowych. Wygrał 100% punktów po pierwszym podaniu. Rywal był bezradny wobec takiej dyspozycji Kaśnikowskiego. Po prawie godzinie i 30 minutach gry Polak awansował do drugiej rundy.

W następnym spotkaniu przeciwnikiem Warszawianina będzie Sidharth Rawat, reprezentant Indii, który dostał od organizatorów dziką kartę.


Wyniki

Pierwsza runda:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Aryan Lakshmanan (Indie, Q) – 7:5, 6:2

Korespondencja z Rotterdamu. Hurkacz w bolidzie F-1

/ Andrzej Gliniak , źródło: Korespondencja z Rotterdamu, foto: Andrzej Gliniak

Andrzej Gliniak, korespondencja z Rotterdamu

 

W drugim dniu ABN AMRO w Rotterdamie na kort wyszedł Hubert Hurkacz. 

Wrocławianin przed meczem relaksował się na symulatorze F-1, który dla zawodników przygotowali organizatorzy.

Nasz reprezentant w parze z Karenem Chaczanowem na korcie centralnym zmierzyli się z parą Cabral/Miedler. Mecz od początku był niesamowicie wyrównany. W trakcie całego pojedynku nie doszło do ani jednego przełamania. W pierwszej partii lepsi w tajbreku okazali się Polak i Rosjanin wygrywając 8:6. W drugim secie o losach zwycięstwa również decydował tajbrek, który skończył się triumfem pary portugalsko-austriackiej 7:4. W supertajbreku trwała także walka punkt za punkt. Rywale Polaka wykorzystali dopiero szóstego meczbola i wygrali 16:14 w iście siatkarskim supertajbreku. Cały mecz trwał blisko dwie godziny.

Teraz Hurkaczowi pozostała już tylko gra singlowa. Dziś „Hubi” zmierzy się z Alexandrem Bublikiem z Kazachstanu.

 

 

Zakończył się piękny sen holenderskiego nastolatka.

Wielka nadzieja gospodarzy, 18-letni Mees Rottgering sensacyjnie awansował do turnieju głównego z kwalifikacji, a we wtorek rozegrał jak do tej pory najważniejszy mecz w karierze. Jego rywalem na głównym korcie Ahoy Arena był Quentin Halys z Francji. Od pierwszych piłek kibice przecierali oczy ze zdumienia patrząc na młodego Holendra. Ten zajmujący zaledwie 614. miejsce w rankingu tenisista prezentował się bardzo dobrze, grając bez żadnych kompleksów na tle doświadczonego rywala.

Rottgering dwukrotnie przełamał przeciwnika i wygrał pierwszego seta 6:3. Zapachniało największą sensacją turnieju. Z czasem jednak Halys włączył piąty bieg i zaczął zdecydowanie dominować na korcie.

W kolejnych dwóch setach oddał rywalowi zaledwie dwa gemy i młody Holender musiał obejść się smakiem. – To była dla mnie wielka chwila grać na tak prestiżowej imprezie w turnieju głównym i to jeszcze na korcie centralnym w mojej ojczyźnie. To będzie dla mnie wielkie doświadczenie na przyszłość – mówił dziennikarzom mimo porażki podekscytowany Holender.

 

Andrzej Gliniak

Dallas. Obrońca tytułu wciąż w grze, ciężka przeprawa Fritza

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Za nami kolejny dzień turniejów w Dallas i Buenos Aires. Przed kibicami prezentowały się gwiazdy obu imprez.

W Teksasie amerykańscy fani ponownie mogli zobaczyć kilku swoich rodaków. Na początek dnia organizatorzy zaplanowali pojedynek Learnera Tiena z Marinem Cziliciem.

Niespodziewanie górą w tym starciu był Chorwat. Doświadczony mistrz US Open 2014 miał jeden słabszy moment w trakcie drugiego seta, ale opanował sytuację i w tie-breaku odprawił młodszego rywala.

Dużo gorzej poszło innemu weteranowi rozgrywek. Grigor Dimitrow dobrze zaczął mecz przeciwko Alexowi Michelsenowi, ale ostatecznie przegrał w trzech setach i pożegnał się z turniejem. Ten sam los spotkał Flavio Cobollego. Włoch nadal przeżywa kryzys formy a tym razem wyraźnie uległ niżej notowanemu Brytyjczykowi – Jackowi Pinningtonowi Jonesowi.

Nieco później na największym stadionie pojawili się dwaj najwyżej klasyfikowani gracze w zawodach. Najpierw – rozstawiony z „dwójką” – Ben Shelton a potem numer jeden, czyli Taylor Fritz.

Obaj Amerykanie wyszli ze swoich pojedynków zwycięsko, ale Fritz musiał pracować dużo ciężej. Tenisista z San Diego rozegrał trzy sety z Marcosem Gironem a swoją wyższość udowodnił dopiero w trzynastym gemie decydującej partii. Siódmy tenisista świata miał w trakcie gry kłopoty z prawym kolanem i nie wiadomo, jak zaprezentuje się w kolejnej rundzie.

Dalej gra także Denis Shapovalov. Obrońca tytułu łatwo pokonał młodego Hiszpana Rafę Jodara.

 

Na cegle w Argentynie także nie brakowało występów gospodarzy. Dzień udanie otworzył Juan Manuel Cerundolo, który pokonał w dwóch setach Daniela Altmaiera.

O to, by znaleźć się w kolejnej rundzie, walczyli też inni reprezentanci Albicelestes.

W sesji dziennej z doświadczonym Matteo Berrettinim mierzył się Federico Coria. Zwyciężył reprezentant Italii, który okazał się skuteczniejszy w końcówkach obu partii i uzyskał wynik 7:5 7:5.

Ostatni pojedynek dnia był wewnętrzną sprawą miejscowych. Camilo Ugo Carabelli krzyżował rakiety z Francisco Comesaną. Wyżej notowany Carabelli uporał się z rodakiem bez strat setowych, ale musiał być czujny do końca i wygrać tie-breaka drugiej partii.

Najwyżej rozstawiony  w tych zawodach jest Francisco Cerundolo, który swoje pierwsze spotkanie rozegra jutro, w nocy czasu polskiego.

 

 

 


Wyniki

 

Dallas (pierwsza runda mężczyzn):

 

T. Fritz (USA, 1) – M. Giron (USA) 6:4 5:7 7:6(1)

B. Shelton (USA, 2) – G. Diallo (Kanada) 6:4 6:4

J. Pinnington Jones (Wielka Brytania) – F. Cobolli (Włochy, 4) 6:2 6:2

M. Czilić (Chorwacja) – L. Tien (USA, 6) 7:5 7:6(4)

D. Shapovalov (Kanada) – R. Jodar (Hiszpania) 6:1 6:2

A. Michelsen (USA) – G. Dimitrow (Bułgaria) 5:7 6:4 6:4

 

Buenos Aires (pierwsza runda mężczyzn):

J. M. Cerundolo (Argentyna) – D. Altmaier (Niemcy) 6:2 6:2

C. Ugo Carabelli (Argentyna, 6) – F. Comesana (Argentyna) 6:4 7:6 (3)

M. Berrettini (Włochy, 8) – F. Coria (Argentyna) 7:5 7:5