Korespondencja z Rotterdamu. Hurkacz w bolidzie F-1

/ Andrzej Gliniak , źródło: Korespondencja z Rotterdamu, foto: Andrzej Gliniak

Andrzej Gliniak, korespondencja z Rotterdamu

 

W drugim dniu ABN AMRO w Rotterdamie na kort wyszedł Hubert Hurkacz. 

Wrocławianin przed meczem relaksował się na symulatorze F-1, który dla zawodników przygotowali organizatorzy.

Nasz reprezentant w parze z Karenem Chaczanowem na korcie centralnym zmierzyli się z parą Cabral/Miedler. Mecz od początku był niesamowicie wyrównany. W trakcie całego pojedynku nie doszło do ani jednego przełamania. W pierwszej partii lepsi w tajbreku okazali się Polak i Rosjanin wygrywając 8:6. W drugim secie o losach zwycięstwa również decydował tajbrek, który skończył się triumfem pary portugalsko-austriackiej 7:4. W supertajbreku trwała także walka punkt za punkt. Rywale Polaka wykorzystali dopiero szóstego meczbola i wygrali 16:14 w iście siatkarskim supertajbreku. Cały mecz trwał blisko dwie godziny.

Teraz Hurkaczowi pozostała już tylko gra singlowa. Dziś „Hubi” zmierzy się z Alexandrem Bublikiem z Kazachstanu.

 

 

Zakończył się piękny sen holenderskiego nastolatka.

Wielka nadzieja gospodarzy, 18-letni Mees Rottgering sensacyjnie awansował do turnieju głównego z kwalifikacji, a we wtorek rozegrał jak do tej pory najważniejszy mecz w karierze. Jego rywalem na głównym korcie Ahoy Arena był Quentin Halys z Francji. Od pierwszych piłek kibice przecierali oczy ze zdumienia patrząc na młodego Holendra. Ten zajmujący zaledwie 614. miejsce w rankingu tenisista prezentował się bardzo dobrze, grając bez żadnych kompleksów na tle doświadczonego rywala.

Rottgering dwukrotnie przełamał przeciwnika i wygrał pierwszego seta 6:3. Zapachniało największą sensacją turnieju. Z czasem jednak Halys włączył piąty bieg i zaczął zdecydowanie dominować na korcie.

W kolejnych dwóch setach oddał rywalowi zaledwie dwa gemy i młody Holender musiał obejść się smakiem. – To była dla mnie wielka chwila grać na tak prestiżowej imprezie w turnieju głównym i to jeszcze na korcie centralnym w mojej ojczyźnie. To będzie dla mnie wielkie doświadczenie na przyszłość – mówił dziennikarzom mimo porażki podekscytowany Holender.

 

Andrzej Gliniak