Billie Jean King wyróżniona przez prestiżowy magazyn

/ Izabela Modrzewska , źródło: tennis.com;oprac.własne, foto: VALERIE MACON / AFP

Billie Jean King została uznana za jedną z największych żyjących innowatorek w USA. 

Tenisowa legenda znalazła się na 208. miejscu listy magazynu Forbes, który z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych uhonorował 250 biznesowych liderów, inicjatorów i przedsiębiorców. King została doceniona za swój wkład w powstanie WTA w 1973 i bycie „katalizotorem rozwoju profesjonalnego sportu kobiet dzięki Women’s Tennis Association”.

Niewiele osób jest tak wybitnych w świecie kobiecego sportu jak Billie Jean King. Legendarna sportsmenka wykorzystała swoją sportową dominację by zbudować potężną platformę dla równości, o którą ciągle walczy, łamiąc przy tym bariery w sporcie i społeczeństwie – czytamy w oficjalnym oświadczeniu Forbesa.

Doha. Victoria Mboko przed szansą na trzeci tytuł mistrzowski w karierze

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Victoria Mboko i Karolina Muchova powalczą w finale turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze. Kanadyjka stanie przed szansą na drugi w karierze triumf w imprezie tej rangi, a dla Czeszki to okazja na najcenniejszy tytuł w karierze.

Już tylko jeden mecz dzieli nas od wyłonienia najlepszej singlistki pierwszej w sezonie imprezy rangi WTA 1000. W meczu o tytuł w stolicy Kataru zagrają tenisistki, na które stawiało niewielu ekspertów. Reprezentantka Kanady, która w 2025 roku w ojczyźnie sięgnęła po zwycięstwo na kortach w Montrealu, powalczy o powtórzenie wyniku z ojczyzny. Z kolei reprezentantka naszych południowych sąsiadów po porażkach w Cincinnati w 2023 roku oraz w Pekinie w 2024, trzeci raz zagra o mistrzostwo w imprezie, która rangą ustępuje jedynie turniejom wielkoszlemowym. Zdecydowanie trudniejsze spotkanie 1/2 finału rozegrała rozstawiona z numerem czternastym Muchova, która do wygrania nad Marią Sakkari potrzebowała trzech setów.

W pierwszej odsłonie reprezentantka Czech jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą przełamania, aby od razu stracić prowadzenie. Kluczowym dla tej części meczu okazał się ósmy gem. Przy podaniu Muchovej wygrała go „na sucho” Sakkari. Greczynka jeszcze przed zmianą stron, również nie oddając ani jednego punktu, przypieczętowała przewagę, kończąc seta za pierwszą szansą. W drugiej odsłonie wyżej notowana z zawodniczek prowadziła już 5:2, aby pozwolić rywalce zbliżyć się na dystans gema. Ostatecznie zawodniczka Ołomuńca doprowadziła do decydującej odsłonie. Ta przebiegła po dyktando Czeszki, której dwukrotne przełamanie serwisu Greczynki dało prowadzenie 5:0. Wypracowanej przewagi zawodniczka zza naszej południowej granicy już nie oddała i zameldowała się w trzecim finale turnieju WTA 1000 w karierze.

Jej rywalką będzie Victoria Mboko. Nastolatka z Kanady w drodze do półfinału pokonała między innymi Mirrę Andriejewą oraz Jelenę Rybakinę. Tym samym Kazaszka straciła szansę, by w rankingu WTA wyprzedzić po katarskim turnieju Igę Świątek. W meczu o drugi w karierze finał WTA 1000 reprezentantka Kraju Klonowego Liścia pokonała broniącą punktów za zeszłoroczny finał Jelenę Ostapenko.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Łotyszka, która zaskoczyła rywalkę już w pierwszym gemie, aby podwyższyć wynik na 2:0. Mboko jednak odrobiła stratę, a w ósmym gemie sama wyszła na prowadzenie z przewagą serwisu, aby jeszcze przed zmianą stron zakończyć seta. W drugiej partii tenisistka z Kanady prowadziła już 5:0, aby pozwolić Ostapenko odrobić część strat. Ostatecznie jednak to nastolatka z Kanady zameldowała się w finale.


Wyniki

Półfinał:

Victoria Mboko (Kanada, 10) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:3, 6:2

Karolina Muchova (Czechy, 14) – Maria Sakkari (Grecja) 3:6, 6:4, 6:1

 

Oeiras. Maja Chwalińska w półfinale

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Marcin Cholewiński

Pewne zwycięstwo i awans Mai Chwalińskiej do półfinału turnieju WTA 125 w Oeiras. Polka wygrała 6:1, 6:2 z Suzan Lamens.

W ćwierćfinale portugalskiego turnieju Maję Chwalińską czekało trudne zadanie. Rywalką Polki była rozstawiona z numerem 3. Suzan Lamens. Chwalińska nie dała jednak szans wyżej rozstawionej zawodniczce i pokonała ją w niewiele ponad godzinę. Między drugim i czwartym gemem spotkania Polka przegrała zaledwie jeden punkt. W tym właśnie czasie dwukrotnie przełamała serwis rywalki i wyszła na prowadzenie aż 4:0. Chwalińska utrzymała wysoką przewagę do końca pierwszego seta, którego wygrała 6:1.

W drugim secie zwycięstwo nie przyszło aż tak łatwo. Polka przełamała serwis Lamens na 2:1, ale po chwili po wyrównanym gemie straciła własne podanie po raz pierwszy i jak się okazało później jedyny. Od wyniku 2:2 Maja Chwalińska wygrała 4 kolejne gemy, tracąc zaledwie 4 punkty. W 67 minut Polka pewnie zwyciężyła z Suzan Lamens i awansowała do półfinału.

W sobotę o finał turnieju w Oeiras polska tenisistka zagra z Darją Vidmanovą.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Maja Chwalińska (Polska) – Suzan Lamens (Holandia, 3) 6:1, 6:2

Iga Świątek nie zagra w Dubaju, w turnieju nie zagra również Aryna Sabalenka

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: https://dubaidutyfreetennischampionships.com/sabalenka-swiatek-withdraw-from-2026-dubai-duty-free-tennis-championships/, foto: East News

Iga Świątek zmieniła harmonogram startów i nie wystąpi w turnieju WTA 1000 w Dubaju. Z imprezy wycofała się również Aryna Sabalenka.

Dubai Duty Free Tennis Championships to drugi „tysięcznik” w sezonie. Iga Świątek postanowiła jednak zmienić plany startowe i zrezygnować z udziału w tym turnieju.

Z przykrością informuję, że w tym roku nie zagram w Dubaju z powodu zmiany harmonogramu. Mam nadzieję, że wrócę w przyszłym roku, aby doświadczyć tego wspaniałego turnieju. Do zobaczenia w Indian Wells – przekazała najlepsza polska tenisistka.

Świątek najlepszy wynik w Dubaju osiągnęła w 2023 roku, gdy dotarła do finału.

 

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie zobaczymy nie tylko wiceliderki światowego rankingu, ale również liderki. Aryna Sabalenka występowała w tym turnieju przez dziewięć lat z rzędu.

Bardzo mi przykro, że muszę wycofać się z Dubaju. Mam wyjątkową więź z turniejem, kibicami i miastem. Niestety, nie czuję się w stu procentach dobrze. Mam jednak nadzieję, że wrócę w przyszłym roku i życzę turniejowi wspaniałego wydarzenia – powiedziała finalistka tegorocznego Australian Open.

 

Organizatorzy turnieju WTA 1000 w Dubaju na łamach oficjalnej strony internetowej wydali krótkie oświadczenie w związku z wycofaniami dwóch aktualnie najlepszych tenisistek świata.

– Z przykrością informujemy, że Aryna i Iga wycofały się z tegorocznego turnieju. Obie mają ogromną rzeszę fanów w Dubaju i nie mogliśmy się doczekać, aż znów zobaczymy je na naszych kortach. Życzymy im dalszych sukcesów w tym sezonie i z niecierpliwością czekamy na ich powrót do Dubaju w przyszłym roku.

Pau. Finał gry podwójnej nie dla Piotra Matuszewskiego i Arjuna Kadhe

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Peter Figura

To nie był dzień Piotra Matuszewskiego i Arjuna Kadhe. W półfinale gry podwójnej podczas turnieju ATP 125 Challenger w Pau przegrali z parą Jakub Paul/Matej Vocel 3:6, 1:6.

Pierwszy gem spotkania nie zapowiadał tego, co stanie się później. Matuszewski i Kadhe bez problemu przełamali podanie rywali. Ich prowadzenie nie trwało długo. Stracili je w drugim gemie, kiedy rozstawieni z numerem 2. wrócili do gry. Poszli za ciosem i chwilę później to oni wyszli na prowadzenie. Utrzymali je już do końca seta i zbliżyli się do awansu do finału.

W drugiej partii szwajcarsko-czeska para kontynuowała dominację na korcie. Wygrała cztery gemy z rzędu i z minuty na minutę grała coraz lepiej. Matuszewskiemu i Kadhe udało się zapisać tylko jednego gema na swoim koncie w tym secie. Po 52 minutach Paul i Vocel zameldowali się w finale.


Wyniki

Półfinał debla:

Jakub Paul, Matej Vocel (Szwajcaria, Czechy, 2) – Arjun Kadhe, Piotr Matuszewski (Indie, Polska) – 6:3, 6:1

Chennai. Maks Kaśnikowski z pierwszym półfinałem w tym sezonie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

W ćwierćfinale turnieju ATP 50 Challenger w Chennai Maks Kaśnikowski pokonał Lucę Castelnuovo 6:3, 7:6(5). Polak nie stracił jeszcze seta w tym tygodniu rozgrywek.

Początek spotkania był wyrównany. Mogło się wydawać, że to Szwajcar jest bliżej przełamania, ale nie doszło to do skutku. W szóstym gemie Kaśnikowski zdobył przewagę, którą utrzymał już do końca partii. Polak wykorzystał trzecią piłkę setową i po 38 minutach gry zapisał pierwszego seta na swoim koncie.

Druga partia na początku bardzo przypominała tą poprzednią. W siódmym gemie Warszawianin przełamał podanie rywala i był na dobrej drodze do triumfu w całym spotkaniu. Castelnuovo nie dał jednak za wygraną i odrobił straty już w następnym gemie. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. W nim lepiej poradził sobie Polak, chociaż Szwajcar walczył do końca. Musiał jednak uznać wyższość Kaśnikowskiego, który po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się w półfinale imprezy rangi ATP Challenger.

O finał Warszawianin powalczy z rozstawionym z numerem 2. Argentyńczykiem Federico Agustinem Gomezem.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Luca Castelnuovo (Szwajcaria) – 6:3, 7:6(5)

Korespondencja z Rotterdamu. Pożegnanie legendy

/ Andrzej Gliniak , źródło: Korespondencja z Rotterdamu, foto: Andrzej Gliniak

Andrzej Gliniak, korespondencja z Rotterdamu 

 

Historyczny moment w Ahoy Arena. Po raz ostatni holenderskim kibicom zaprezentował się Stan Wawrinka. 40-latek w meczu dnia przegrał z Alexem de Minaurem 4:6, 2:6. Po ostatniej piłce to jednak Szwajcar otrzymał owacje na stojąco.

Dziękuję kibicom za doping. Cieszę się, że dostałem od organizatorów dziką kartę i mogłem wystąpić w turnieju, który kiedyś wygrałem – mówił łamiącym się głosem Helwet. Wawrinka w pamiętnym finale 2015 pokonał w trzech setach Tomasza Berdycha.

Organizatorzy puścili na telebimie krótki film przypominający chwile chwały tenisowej legendy w Rotterdamie, a potem wypowiedzi kilku tenisistów, którzy podziękowali Stanowi za wspólną rywalizację na korcie.

 

Gospodarze mają aż dwóch tenisistów w ćwierćfinale. Do Talona Griekspoora dołączył wczoraj Botic van de Zandschulp.

30-latek pokonał faworyzowanego Stefanosa Tsitsipasa. Holender odrabiał straty przełamania w pierwszym secie, a w drugiej partii wyciągnął wynik w tajbreku z 2:4 na 7:4.

 

Przykre zdarzenie miało miejsce na wieczornym meczu Bublik-Struff. W górnych sektorach hali spadł z trybuny jeden z kibiców. Wyglądało to bardzo groźnie. Poszkodowany został odwieziony do szpitala. Mecz po kilkunastu minutach został wznowiony. Pogromca Hurkacza, czyli Alexander Bublik wygrał 7:6, 4:6, 6:3 i po ponad dwóch godzinach awansował do ćwierćfinału.

 

Andrzej Gliniak 


Wyniki

Druga runda:

Alex de Minaur (Australia, 1) – Stan Wawrinka (Szwajcaria) 6:4, 6:2

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 2) – Hamad Medjedović (Serbia) 6:4, 6:4

Alexander Bublik (Kazachstan, 3) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 7:6(2), 4:6, 6:3

Jaume Munar (Hiszpania) – Karen Chaczanow (5) 7:6(8), 3:6, 6:3

Botic van de Zandschulp (Holandia) – Stefanos Tsitsipas (Grecja) 6:4, 7:6(4)

Ugo Humbert (Francja) – Guy Den Ouden (Holandia) 6:4, 6:3

BJK Cup. Ruszyła sprzedaż biletów na mecz Polska – Ukraina

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: Informacja prasowa PZT, foto: Kamil Szpilski

Mecz Polska – Ukraina w Billie Jean King Cup odbędzie się 10-11 kwietnia. Od godziny 8.00 można już nabywać wejściówki na ten mecz.

Ceny wejściówek jednodniowych na mecz w PreZero Arenie Gliwice wynoszą 120 zł, 180 zł i 240 złotych. Karnety można natomiast nabyć za 200 zł, 310 zł i 420 złotych. W sprzedaży są również bilety ulgowe.

Bilety można nabyć TUTAJ.

 

Kibice z pewnością mają nadzieję, że w Gliwicach wystąpią czołowe tenisistki.

Pracujemy nad składem. Jestem w trakcie rozmów z większością dziewczyn, które mogą wystąpić w Gliwicach, bo chcemy powalczyć o awans do finałów Billie Jean King Cup w najmocniejszym możliwym składzie – mówi kapitan naszej reprezentacji Dawid Celt.

Skład polskiej reprezentacji poznamy w połowie marca.

 

Polska stała się formalnym i faktycznym gospodarzem spotkania dzięki owocnej współpracy i porozumieniu między Ukraińską Federacją Tenisową a Polskim Związkiem Tenisowym.

Organizacja meczu w Polsce to dla drużyny dodatkowy atut. Chodzi nie tylko o możliwość wyboru nawierzchni, ale także doping kibiców, którzy przy okazji ostatnich imprez Billie Jean King Cup w Radomiu i Gorzowie Wielkopolskim oraz Pucharu Davisa w Gdyni wypełnili trybuny – mówi prezes Polskiego Związku Tenisowego (PZT) Dariusz Łukaszewski.

Już w dniu losowania rozpoczęliśmy rozmowy na ten temat. Wszystko przebiegło sprawnie, za co jestem wdzięczny prezesowi Jewgienijowi Żukinowi. Szybko doszliśmy do porozumienia, a formalności po stronie ITF trwały kilka dni – wyjaśnia prezes Łukaszewski.

 

Tenis zadebiutuje w Gliwicach i to od razu na jednym z największych i najnowocześniejszych obiektów w Polsce. – Cieszę się, że Gliwice po raz kolejny staną się miejscem wielkiego wydarzenia sportowego i po raz pierwszy będą gospodarzem tak prestiżowej imprezy tenisowej – mówi prezydent Miasta Gliwice Katarzyna Kuczyńska-Budka. – Wybór PreZero Areny potwierdza, że potrafimy organizować imprezy na najwyższym światowym poziomie. Przed nami święto kobiecego tenisa i wielkie sportowe emocje, na które czekamy z niecierpliwością. Rozgrywki przyciągną na pewno wielu kibiców, a my będziemy mogli pokazać, że jesteśmy miastem nowoczesnym, z pięknymi tradycjami, otwartym i gościnnym. Zapewniam, że mamy wiele do zaoferowania. Serdecznie zapraszam do Gliwic.

 

Wiadomo też, że Polki będą rywalizować z Ukrainkami na nawierzchni ziemnej, co nie stanowi zaskoczenia. – To naturalny kierunek. Nie mogliśmy podjąć innej decyzji, skoro kwiecień w kobiecym tourze oznacza początek rywalizacji na „mączce”. Wybór takiej nawierzchni ułatwi naszym tenisistkom przejście na ziemię. Tuż po Billie Jean King Cup Qualifiers odbywa się przecież turniej WTA 500 w Stuttgarcie, a później mamy w kalendarzu imprezy rangi WTA 1000 w Madrycie oraz Rzymie – wyjaśnił prezes Łukaszewski.

Dubai. Magdalena Fręch z pierwszą wygraną

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch pokonała Jakterinę Jaszynę w meczu pierwszej rundy kwalifikacji turnieju WTA 1000 w Dubaju. O miejsce w turnieju głównym Polka zagra ze zwyciężczynią spotkania między Varvarą Grachevą i Priscillą Hon.

Po występie w Dosze trzecia rakieta naszego kraju przeniosła się do Dubaju, gdzie również poprzez eliminacje spróbuje się dostać do rywalizacji w turnieju głównym. Tegoroczny występ jest ósmym startem Magdaleny Fręch w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Najlepszy wynik uzyskała w 2024 roku, gdy po przejściu eliminacji dotarła do trzeciej rundy.

W tym roku Polka ma na koncie już jedno wygrane spotkanie. W pierwszej rundzie kwalifikacji Łodzianka w dwóch setach pokonała pochodzącą z Saratowa Jekaterinę Jaszynę. W pierwszej odsłonie reprezentantka Polski dwukrotnie przełamywała serwis rywalki i to właśnie to drugie przełamanie okazało się decydujące. W drugiej partii Magdalena Fręch od początku narzuciła swe warunki gry, a efektem było prowadzenie 4:0. Rywalka zdołała zapisać na swe konto dwa gemy przy swoim podaniu, ale to tenisistka rozstawiona z numerem „szóstym” melduje się w finale kwalifikacji.

O miejsce w turnieju głównym Magdalena Fręch zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku między Varvarą Grachevą i Priscillą Hon.


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji:

Magdalena Fręch (Polska, 6) – Jekaterina Yashina 6:4, 6:3

Dalllas. Shellton w ćwierćfinale, Paul odpada

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W turniejach w Dallas i Buenos Aires dokończono mecze 1/8 finału. Na kortach ponownie nie brakowało emocji.

W Stanach Zjednoczonych reprezentanci gospodarzy nadal trzymali się mocno. W czwartek miejscowi kibice mogli ściskać kciuki między innymi za powodzenie Bena Sheltona i Tommy’ego Paula.

Pierwszy z wymienionych nie miał jednak łatwego zadania. Na jego drodze stanął wszak niezwykle doświadczony Adrian Mannarino. Francuz – tak jak jego rywal – gra lewą ręką a jego styl potrafi być niewygodny dla każdego przeciwnika.

Pierwsze dwa sety potwierdzały, że panowie nie odpuszczą ani jednej piłki. Obie partie były pełne długich gemów i zakończyły się tie-breakami. Pierwszy trafił na konto Bena zaś drugi Adriana.

W decydującym secie kluczowy okazał się jego środkowy fragment. Tenisiści tracili w nim podanie trzy razy a dwa z tych przełamań były dziełem Sheltona. Amerykanin uzyskał wynik 4:2 i nie dał się dogonić rywalowi.

Wspominany już mecz z udziałem Paula zamykał dzień na korcie centralnym. Amerykanin stanął naprzeciw Miomira Kecmanovicia. Spotkanie było zacięte, ale tym razem ostatnia piłka nie trafiła na konto reprezentanta gospodarzy. W trzech setach wygrał Serb, który teraz zagra z Sheltonem.

Ponadto swoje umiejętności pokazywali fanom Marín Czilić i Denis Shapovalov, którzy grali przeciwko kolejnym Amerykanom. Chorwat poradził sobie z Ethanem Quinnem zaś Kanadyjczyk był lepszy od Aleksandara Kovacevicia. Broniący tytułu Denis zagra teraz z Alejandro Davidovichem Fokiną.

 

W Argentynie program dnia również był pełen reprezentantów gospodarzy. Sebastian Baez, który jeszcze nie wygrał w stolicy swego kraju, walczył z reprezentantem Peru – Ignacio Buse. Miejscowy 25-latek wygrał pewnie i zameldował się w 1/4 finału.

W sesji wieczornej kibice mogli być spokojni o awans jednego ze swoich rodaków. Los skojarzył wszak ze sobą Camilo Ugo Carabellego i Mariano Navone. Wyżej notowany był ten pierwszy i to on odniósł przekonujące zwycięstwo w dwóch setach.

 

 

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Dallas (1/8 finału mężczyzn):

B. Shelton (USA, 2) – A. Mannarino (Francja) 7:6(2) 6:7(4) 6:3

M. Kecmanović (Serbia) – T. Paul (USA, 5) 5:7 6:4 6:4

D. Shapovalov (Kanada, 7) – A. Kovacevic (USA) 6:4 6:4

M. Czilić (Chorwacja) – E. Quinn (USA) 7:6(4) 6:3

Buenos Aires (1/8 finału mężczyzn):

S. Baez (Argentyna, 4) – I. Buse (Peru) 6:4 6:3

C. Carabelli (Argentyna 6) – M. Navone (Argentyna) 6:2 7:5