Rotterdam. De Mianur i Auger-Aliassime zagrają o tytuł

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Dwóch najwyżej rozstawionych uczestników zagra w finale turnieju ATP 500 w Rotterdamie. W sobotnich półfinałach zwycięstwa odnieśli Alex De Minaur oraz Felix Auger-Aliassime – obaj tenisiści wygrywali w dwóch setach. Kto sięgnie po tytuł w prestiżowej imprezie?

Jako pierwszy w sobotę na kort wyszedł Australijczyk, którego półfinałowym rywalem był Ugo Humbert. Z dotychczasowych meczów częściej zwycięsko wychodził „Demon” i to on był uważany za faworyta pojedynku. Tenisista grający w Rotterdamie z „jedynką” pewnie wszedł w spotkanie, przełamując serwis Francuza na 2:1. Humbert miał okazje do szybkiego odrobienia strat, lecz nie wykorzystał żadnego z czterech break pointów. W kolejnych gemach jedyny nierozstawiony gracz w gronie półfinalistów prezentował dobrą dyspozycję przy serwisie, jednocześnie naciskając na przeciwnika w gemach returnowych. Humbert miał kolejne okazje do przełamania w ósmym gemie, lecz ponownie De Minaurowi udało się wówczas wyjść z opresji. Mimo chwilowych kłopotów, Australijczyk utrzymał przewagę zdobytą na początku seta i objął prowadzenie w meczu.

Druga odsłona pojedynku rozpoczęła się w podobny sposób – od straty serwisu przez 27-latka. Reprezentant Francji ponownie musiał odrabiać straty. Najbliżej wyrównania stanu partii był w ósmym gemie, w którym zmusił De Minaura do gry na przewagi. W najdłuższym gemie meczu Australijczyk obronił jednak trzy break pointy, co ewidentnie wpłynęło na nastawienie rywala. Humbert po kolejnych niewykorzystanych szansach nie zdołał utrzymać podania. Francuz został przełamany po raz drugi, co zakończyło spotkanie po nieco ponad półtorej godzinie gry.

Tym samym De Minaur awansował do trzeciego z rzędu finału w Rotterdamie, co w przeszłości nie udało się żadnemu tenisiście. Dotychczasowe mecze o tytuł z udziałem tenisisty z Antypodów kończyły się jego porażkami – w 2024 roku lepszy okazał się Jannik Sinner, z kolei rok temu triumfował Carlos Alacaraz. Tym razem przed turniejową „jedynką” (w teorii) będzie stało łatwiejsze zadanie – jego rywalem w niedzielę będzie Felix Auger-Aliassime.

Kanadyjczyk pokonał w sobotę Alexandra Bublika w meczu, który rozczarował kibiców zgromadzonych na trybunach w Holandii. Starcie tenisistów grających z „dwójką” i „trójką” zakończyło się bowiem po niecałej godzinie gry. Reprezentant Kazachstanu był bezradny – w całym meczu ugrał zaledwie trzy gemy. W obu setach Auger-Aliassime dwukrotnie przełamywał serwis rywala. Bublik nie był w stanie wznieść swojej gry na poziom z poprzednich meczów z Hubertem Hurkaczem, Janem-Lennardem Struffem i Jaume Munarem. Reprezentant KAnady po czterech latach ponownie wystąpi w finale imprezy w Rotterdamie. Poprzedni występ w 2022 roku miał dla 25-latka symboliczny wymiar – zakończył bowiem serię dziewięciu przegranych meczów o tytuł przez tenisistę urodzonego w Montrealu.

Przewagą Augera-Aliassime w niedzielnym finale z pewnością będą warunki jego rozgrywania. Kanadyjczyk wygrał jedyną dotychczasową konfrontację z De Minaurem w hali, do której doszło podczas finałów Pucharu Davisa w 2022 roku. W ogólnym bilansie 3-2 prowadzi jednak Australijczyk. Starcie, którego stawką będzie triumf w Rotterdamie, zapowiada się na bardzo wyrównane – czeka nas zacięta walka! Początek spotkania nastąpi o godzinie 15:30.


Wyniki

Półfinały:

Alex De Minaur (Australia, 1) – Ugo Humbert (Francja) 6:4, 6:3

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 2) – Alexander Bublik (Kazachstan, 3) 6:1, 6:2

 

ITF. Słodko-gorzki dzień polskich tenisistów

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com, foto: Pawel Rychter

W sobotnich półfinałach rangi ITF wystąpiło dwoje polskich reprezentantów, z czego jedno będzie miało szansę powalczyć o tytuł.

W ostatnim czasie tunezyjski Monastyr był szczęśliwym miejscem dla Tomasza Berkiety. W ubiegłym tygodniu 19-latek zdobył tam tytuł w rozgrywkach deblowych i awansował do finału singla. Tym razem nie będzie miał szansy powtórzyć tego sukcesu. Niżej rozstawiony Włoch, Daniele Rapagnetta, w pierwszym secie spotkania stracił tylko jednego gema. Słabo dysponowany Berkieta zdecydował się skreczować przed rozpoczęciem drugiej partii meczu.

Dobrą passę w Tunezji kontynuuje natomiast Weronika Falkowska, która wygrała tu dziewiąty mecz z rzędu i stanie przed szansą zdobycia kolejnego tytułu. W półfinale wyeliminowała turniejową „2”, Sapfo Sakellaridi, a w finale zmierzy się z 20-letną Ivą Ivanovą z Bułgarii.


Wyniki

M15 Monastyr – Półfinał singla

Daniele Rapagnetta (Włochy) – Tomasz Berkieta (Polska, 2) 6:1, krecz

W15 Monastyr – Półfinał singla

Weronika Falkowska (Polska, 7) – Sapfo Sakellaridi (Grecja, 2) :2, 4:6, 6:4

Doha. Do trzech razy sztuka Karoliny Muchovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Karolina Muchova pokonała Victorię Mboko w finale turnieju WTA 1000 w katarskiej Dosze. Dla reprezentantki naszych południowych sąsiadów to największy sukces w karierze.

W 2019 roku tenisistka z Ołomuńca wystąpiła w finale turnieju WTA 250 w Seulu i pokonując Magdę Linette sięgnęła po pierwszy tytuł mistrzowski w karierze. Na kolejny tytuł mistrzowski Czeszce przyszło czekać blisko siedem lat. Po tym jak Karolina Muchova przegrała między innymi finał Roland Garros 2023, a następnie dwie imprezy rangi WTA 1000 – w tym samym sezonie w Cincinnati oraz w następnym w Pekinie. Ostatecznie Po wielu porażkach i zmaganiach z licznymi kontuzjami była ósma rakieta świata sięgnęła po triumf w turnieju rangi „1000” w katarskiej Dosze, w drodze do tytułu oddając rywalkom jedynie seta.

Mecz finałowy był pierwszym spotkaniem Karoliny Muchovej z Victorią Mboko. W secie otwarcia to Czeszka jako pierwsza miała szansę odebrania serwis Kanadyjce. Wykorzystana okazja wyprowadziła tenisistkę zza naszej południowej granicy na prowadzenie 4:3 z przewagą podania. W drugiej odsłonie reprezentantka Kraju Klonowego Liścia prowadziła 4:2. Od tego momentu wygrała jednak tylko gema. I to tenisistka rozstawiona z numerem trzynastym w trzecim finale imprezy WTA 1000 w karierze mogła świętować pierwszy tytuł mistrzowski tej rangi.

Victoria Mboko w drugim finale imprezy rangą ustępującej jedynie rywalizacji wielkoszlemowej doznała pierwszej porażki. Tym samym Kanadyjka nie powtórzyła sukcesu jaki w 2025 roku osiągnęła w Montrealu.


Wyniki

Finał:

Karolina Muchova (Czechy, 14) – Victoria Mboko (Kanada, 10) 6:4, 7:5

 

Dubaj. Magdalena Fręch zatrzymana w finale kwalifikacji

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch przegrała z Varvarą Grachevą w finale kwalifikacji turnieju WTA 1000 w Dubaju. Polka jednak ma szansę dostać się do turnieju jako „szczęśliwa przegrana” z kwalifikacji.

Luty to czas dwóch imprez rangi WTA 1000. Najpierw najlepsze tenisistki świata rywalizują o rankingowe punkty w Dosze, a następnie przenoszą się do Dubaju. W stolicy Kataru w drabince turnieju głównego singla mieliśmy trzy Biało-Czerwone – Igę Świątek, Magdę Linette oraz Magdalenę Fręch. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich po wycofaniu się naszej najlepszej zawodniczki, pewne miejsce ma Poznanianka, która w pierwszej rundzie zagra z Lulu Sun.

Poprzez eliminacje do imprezy próbowała się dostać Magdalena Fręch. Jednak Łodzianka w finale kwalifikacji musiała uznać wyższość niżej notowanej Varvary Grachevej, która wygrała z Polką w trzech setach. O losach pierwszej odsłony zdecydowała jedno przełamanie, uzyskane przez reprezentantkę Francji w piątym gemie.

W drugiej odsłonie to Polka prowadziła 3:0, aby pozwolić na doprowadzenie do stanu 3:3. W dziesiątym gemie jednak Fręch drugi raz odebrała serwis Grachevej, doprowadzając do decydującej odsłony. Ta miała podobny przebieg jak set drugi. Z tą różnicą, że to zawodniczka rozstawiona w kwalifikacjach z numerem trzynastym dwa razy odebrała serwis Łodziance. Polka nie wykorzystała prowadzenia 5:4. Od tego momentu przegrała kolejne trzy gemy i pożegnała się z rywalizacją.

Tym samym to Varvara Gracheva wystąpi trzeci raz w drabince turnieju głównego w Dubaju. Najlepszy wynik reprezentantka Trójkolorowych uzyskała w 2022 roku, gdy po przejściu kwalifikacji dotarła do drugiej rundy.

Magdalena Fręch nie wyjeżdża jeszcze z Dubaju. Polka ma szansę dostać się do turnieju jako szczęśliwa przegrana z kwalifikacji.


Wyniki

Finał kwalifikacji:

Varvara Gracheva (Francja, 13) – Magdalena Fręch (Polska, 6) 6:4, 4:6, 7:5

Chennai. Porażka Maksa Kaśnikowskiego w półfinale

/ Mikołaj Zachciał , źródło: , foto: Paweł Rychter/Kozerki Open

W walce o finał Challengera w Chennai Polak przegrał po zaciętym starciu z Federico Agustinem Gomezem 3:6, 6:2, 5:7. 

Spotkanie rozpoczęło się od gemów pewnie wygrywanych przez serwujących. Przy stanie 3:3 Kaśnikowski dostał szansę na przełamanie, jednak nie wykorzystał jej. W kolejnym gemie swoją okazję dostał Gomez i po niewymuszonym błędzie forhendowym Polaka objął prowadzenie w secie. Następnie utrzymał podanie i wygrał pierwszego seta.

W drugiej partii sytuacja odwróciła się. Polak szybko wyszedł na prowadzenie 3:1. Przewaga jednego przełamania utrzymywała się do wyniku 5:2, kiedy Maks po raz drugi zaskoczył Argentyńczyka i zapisał seta na swoje konto. Warto w tym momencie podkreślić odporność psychiczną, jaką wykazał się Polak. Przy własnym serwisie obronił pięć break pointów, co było kluczowe dla rozwoju całego seta.

Trzeci set to kolejna zmiana w przebiegu spotkania. Gomez od razu przełamał Kaśnikowskiego. W kolejnym gemie potwierdził swoją przewagę. Przy stanie 2:3 Kaśnikowski otrzymał trzy szanse na powrót do meczu. Wykorzystał już drugą i kwestia zwycięstwa znów stała się otwarta. Kolejne gemy wskazywały na zbliżający się tie-break. Niestety, przy wyniku 5:5 Polak stracił podanie, co ostatecznie przesądziło o losach seta i całego meczu. Gomez wytrzymał presję i własnym serwisem zagwarantował sobie miejsce w finale.

W meczu o tytuł Federico Agustin Gomez zmierzy się z Portugalczykiem – Frederico Ferreirą Silvą.


Wyniki

Półfinał:

Federico Agustin Gomez (Argentyna, 2) – Maks Kaśnikowski (Polska) 6:3, 2:6, 7:5

Dubaj. Magda Linette poznała rywalki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette poznała rywalki, z którymi przyjdzie jej się zmierzyć w tegorocznej edycji Dubai Duty Free Tennis Championships. Oprócz Poznanianki szansę występu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ma jeszcze Magdalena Fręch. 

Po tym jak z drugiego lutowego turnieju WTA 1000 wycofała się Iga Świątek, polscy kibice będą trzymać kciuki za Magdę Linette, która na podstawie miejsca w rankingu WTA jest pewna występu w imprezie rangi WTA 1000. Reprezentantka Polski, której nigdy nie udało się awansować do drugiej rundy turnieju rozgrywanego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, o pierwszą wygraną w turnieju głównym w Dubaju zagra z Lulu Sun.

Reprezentantka Nowej Zelandii, którą szersza publiczność poznała podczas Wimbledonu 2024, gdy dotarła do 1/4 finału, po raz trzeci występu w Dubaju. Najlepszy wynik uzyskała w tym samym roku, gdy zrobiła furorę na londyńskich kortach, docierając do drugiej rundy Dubai Duty Free Tennis Championships. Na zwyciężczynię meczu między Lulu Sun i Magdą Linette już czeka w drugiej rundzie rozstawiona z numerem ósmym Jekaterina Aleksandrowa.

Oprócz drugiej rakiety naszego kraju szansę występu w Dubaju ma również Magdalena Fręch. Łodzianka tak jak w zeszłym tygodniu i tym razem występ rozpoczęła od dwustopniowych kwalifikacji. Jednak nawet porażka w finale eliminacji z Varvarą Grachevą nie przekreśla szans Polki na występ. Na skutek licznych wycofań w drabince znalazło się również miejsce dla „szczęśliwych przegranych” z eliminacji. Na rywalki w pierwszej rundzie turnieju głównego czekają: Tatjana Maria, Emma Raducanu, Karolina Muchova, Emma Navarro, Sorana Cirstea, Alexandra Eala, Qinwen Zheng oraz Cristina Bucsa.

Początek rywalizacji w turnieju głównym w Dubaju 15 lutego, a nową mistrzynię poznamy tydzień później.

Dallas. Ciężka przeprawa Fritza, Shapovalov podtrzymał serię zwycięstw

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Dwaj najwyżej notowani amerykańscy tenisiści zameldowali się w półfinale turnieju ATP 500 w Dallas. Prawo gry w najlepszej czwórce zawodów wywalczyli także Marin Czilić oraz Denis Shapovalov, który w Teksasie jest niepokonany już od ośmiu spotkań.

Podczas piątkowych ćwierćfinałów najbardziej zaciętym meczem okazał się ten z udziałem dwóch Amerykanów – Taylora Fritza oraz Sebastiana Kordy. Oprócz rywalizacji z młodszym rodakiem, 28-latek z Rancho Santa Fe musiał także stawić czoła urazowi łokcia, którego nabawił się w dziesiątym gemie pierwszego seta. Niedługo później, po wyraźnie wygranym tie-breaku, ta część gry trafiła na konto Kordy.

Przerwy medyczne oraz podane Fritzowi środki przeciwbólowe przyniosły z czasem pożądany skutek i najlepszy amerykański tenisista był w stanie toczyć skuteczną rywalizację. Przy stanie 5:4 w drugiej partii „na sucho” przełamał przeciwnika i doprowadził do decydującej odsłony. W niej – tak jak w pierwszej – żaden z tenisistów nie pozwolił na odebranie sobie podania. Panowie ponownie spotkali się więc w tie-breaku, który tym razem miał inne zwieńczenie. Korda co prawda znów prowadził w nim 5:2, ale w tym przypadku nie utrzymał swojej przewagi. Przy najważniejszych piłkach zawiódł go forhend i po zanotowaniu serii pięciu zwycięskich piłek z rzędu, to Fritz cieszył się awansu do półfinału.

Jego kolejnym oponentem będzie weteran rozgrywek, Marin Czilić. Chorwat udzielił w piątek tenisowej lekcji, będącemu największą niespodzianką całej imprezy, 15 lat młodszemu, Jackowi Pinningtonowi Jonesowi. W pierwszym secie 37-latek z Medziugorie dwukrotnie przełamywał brytyjskiego kwalifikanta i wygrał go do jednego. W drugim dystans między zawodnikami nieco się zmniejszył, ale Czilić ponownie okazał się wyraźnie lepszy. Kluczowego „brejka” zdobył w piątym gemie, by później pilnować swojej zaliczki. Całą potyczkę zakończył w imponujący sposób czterema asami serwisowymi i po raz pierwszy od września 2024 roku zagra o finał turnieju ATP.

W dolnej połówce drabinki nadzieję na obronę tytułu podtrzymał Denis Shapovalov, który mierzył się z Alejandro Davidovichem Fokiną. Kanadyjczyk musiał odwracać losy spotkania po tym jak pierwszą partię przegrał na skutek straty podania do zera przy wyniku 5:5. W dalszej części gry uchronił się jednak od takich wpadek i nie oddał rywalowi już ani jednego gema serwisowego.

Sam też z czasem znalazł sposób, by przełamać Hiszpana. W drugim secie zrobił to po długiej grze na przewagi w dziesiątym gemie, co jednocześnie dało mu wyrównanie w całym meczu. Na rozstrzygnięcie decydującej partii wpłynął przede wszystkim świetny czwarty gem Shapovalova, na zakończenie którego dodatkowo otrzymał od Davidovicha Fokiny „prezent” w postaci podwójnego błędu serwisowego. W kolejnych minutach reprezentant Kanady nie dał już sobie zabrać zdobytej przewagi i utrzymał status niepokonanego w turnieju po jego przenosinach do Ford Center.

Półfinałowym przeciwnikiem Shapovalova będzie turniejowa „dwójka”, Ben Shelton. Mecz Amerykanina z Miomirem Kecmanoviciem wyglądał niemal bliźniaczo do kanadyjsko-hiszpańskiego starcia. Prowadzenie najpierw objął w nim Serb, zwyciężając w pierwszej części gry 7:5. Później do głosu doszedł jednak faworyt gospodarzy, wznosząc swoją grę na wyższy poziom.

Już w drugim gemie drugiej partii odebrał serwis rywalowi, co okazało się kluczowe dla jej losów. W trzeciej odsłonie 23-latek z Atlanty także zanotował jedno przełamanie, a będąc od dłuższego czasu niemal bezbłędnym po trafionym pierwszym podaniu (wygrał 38 z 39 takich piłek od początku drugiego seta), nie dał Serbowi większych szans na skuteczną pogoń. W efekcie, po rocznej przerwie, znów dostanie szansę walki o finał zmagań w Dallas.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Taylor Fritz (USA, 1) – Sebastian Korda (USA) 6:7(2), 6:4, 7:6(5)

Ben Shelton (USA, 2) – Miomir Kecmanović (Serbia) 5:7, 6:3, 6:4

Denis Shapovalov (Kanada, 7) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania, 3) 5:7, 6:4, 6:3

Marin Czilić (Chorwacja) – Jack Pinnington Jones (Wielka Brytania, Q) 6:1, 6:4

Buenos Aires. Trzech Argentyńczyków w półfinałach

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W turnieju w Buenos Aires przyszedł czas na ćwierćfinały. O awans walczyła pokaźna grupa reprezentantów gospodarzy.

Dzień na kortach rozpoczynał bardzo ciekawy pojedynek Tomasa Etcheverry’ego z Alejandro Tabilo. Panowie spotkali się po raz pierwszy i trudno było wskazać faworyta ich konfrontacji. Gracz z Chile z pewnością był na fali po pokonaniu Joao Fonseki, ale tym razem musiał stawić czoła żywiołowym fanom swojego rywala.

Początek meczu zdecydowanie należał do Tabilo. Gracz z Chile dominował nad zagubionym rywalem i w pierwszym secie oddał mu tylko jednego gema. Nie był to jednak koniec emocji. Po zebraniu myśli w przerwie toaletowej Etcheverry wyszedł na drugą partię w bardziej bojowym nastroju, zaczął grać szybciej i odważniej oraz lepiej serwować. Przyniosło to pozytywny skutek – Argentyńczyk wygrał seta 6:3 i dał sobie szansę na półfinał.

W partii trzeciej remis utrzymał się aż do stanu po cztery. W dziewiątym gemie to Etcheverry przełamał rywala a potem wygrał swoje podanie, pieczętując awans do następnej rundy.

Na wsparcie trybun mógł liczyć także Francisco Cerundolo. Gracz rozstawiony z numerem pierwszym podejmował na korcie centralnym Czecha Vita Koprzive i nie okazał się zbyt gościnny. Miejscowy faworyt panował nad wydarzeniami na placu gry i – po dwóch setach – odesłał oponenta do domu.

Nieco później o sympatyków z Argentyny zadbali Camilo Ugo Carabelli i Sebastian Baez (na zdj). Taki zestaw ćwierćfinałowy dawał gospodarzom pewne miejsce w najlepszej czwórce.

Pierwszy set spotkania miał ciekawy przebieg. Partię lepiej rozpoczął Baez, który prowadził już 4:1, ale nie oznaczało to zbyt dużego komfortu. Carabelli rozpoczął bowiem pogoń. Po kilku długich gemach niżej notowany z Argentyńczyków odrobił straty, wyrównał i mógł zamknąć partię swoim serwisem przy rezultacie 5:4. Podanie nie pomogło mu jednak i tym razem to Baez wrócił do gry, osiągając remis po 5. Panów czekała zatem zacięta końcówka. W tie-breaku lepszy okazał się – bardziej utytułowany – Baez, który nie wypuścił przewagi, wypracowanej na początku dodatkowego gema.

W secie drugim Sebastian przeważał bardziej zdecydowanie. Zawodnik rozstawiony z numerem cztery oddał rodakowi tylko dwa gemy i wciąż może myśleć o tytule w rodzinnym mieście.

Wieczór z tenisem w argentyńskiej stolicy zwieńczyli Luciano Darderi i Pedro Martínez. Reprezentant Italii został rozstawiony z numerem trzecim i wywiązał się z roli faworyta. Martinez stawił opór, ale tylko w pierwszym secie, wygranym przez Darderiego do 5. W drugim Luciano przyspieszył i stracił tylko jednego gema. Jego półfinałowym rywalem będzie Sebastian Baez.

 

 

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Buenos Aires (1/4 finału mężczyzn):

F. Cerundolo (Argentyna, 1) – V. Koprziva (Czechy) 6:4 6:3

L. Darderi (Włochy, 3) – P. Martinez (Hiszpania) 7:5 6:1

S. Baez (Argentyna, 4) – C. Carabelli (Argentyna, 6) 7:6(5) 6:2

T. Etcheverry (Argentyna, 7) – A. Tabilo (Chile) 1:6 6:3 6:4