Lepchenko: nie będę niczego komentować
Varvara Lepchenko nie zamierza zabierać głosu w sprawie Meldonium. Amerykanka, którą Anatolij Glebow oskarżył o stosowanie dopingu, odmówiła w Paryżu komentarza.
30-latka urodzona na terenie byłego Związku Radzieckiego w pierwszej rundzie Roland Garros doznała porażki 7:5, 4:6 i 3:6 z Jekateriną Makarową. Na konferencji prasowej dziennikarzy bardziej interesowały jednak doniesienia Glebowa.
Niegdyś fizjoterapeuta Marata Safina i Marii Szarapowej na łamach rosyjskiego Sport-Express powiedział, że dwumiesięczną nieobecność Lepchenko spowodował tzw. „cichy ban”. Informacje miał posiadać od ojca tenisistki.
Sama zainteresowana nie chciała się wypowiadać na ten temat. – W tym momencie nie mam żadnego komentarza na ten temat. Jestem tu, żeby odpowiadać na pytania związane z tenisem. Jeśli macie jakiekolwiek pytania o mecz, chętnie na nie odpowiem. Jeśli nie, nie będę niczego komentować – powiedziała zdecydowanie.
Dziennikarze nie dawali za wygraną. 30-latka, zapytana, czy chciałaby obalić twierdzenie Glebowa, trzymała się przyjętej wersji. – Tak jak powiedziałam, żadnych komentarzy – mówiła nieugięta Lepchenko.
– Czy to była prawda, co mówił? Czy chciałaby pani oddalić te zarzuty? – padło kolejne pytanie. Odpowiedź się nie zmieniła. – Tak jak powiedziałam, żadnych komentarzy. Jeśli macie pytania o mecz, do dzieła – powtórzyła Amerykanka.
Międzynarodowa Federacja Tenisowa do sprawy Lepchenko odniosła się bardzo enigmatycznie. Rzecznik Nick Imison napisał: „ITF nie może potwierdzić ani też zaprzeczyć, by prowadzona była sprawa przeciwko pani Lepchenko w związku z Tenisowym Programem Antydopingowym”.
Lepchenko nie potwierdza ani nie zaprzecza. ITF nie potwierdza ani nie zaprzecza. Taka odpowiedź, a raczej jej brak, ciekawości nie zaspokoi.


