Ośmiu wspaniałych – ostatnia prosta w walce o puchar US Open

Kamil Karczmarek , foto: East News

Kamil Karczmarek

Dawno, dawno temu powstał słynny western „Siedmiu wspaniałych”. Film kojarzy się z Ameryką. Podobnie jak US Open. W nowojorskich rozgrywkach, w drabince męskiej pozostało już tylko ośmiu najlepszych, a zwycięstwo każdego z nich będzie swego rodzaju osobliwą historią.

Powrót króla? – czyli Carlos

Jeszcze przed rozpoczęciem US Open pisaliśmy, jak trudnym zadaniem jest obrona tytułu (link:https://tenisklub.pl/publicystyka/turniej-bez-krola-dlaczego-tak-trudno-obronic-tytul-na-us-open/ ). Dodajmy do tego kilka miesięcy przerwy spowodowanej kontuzją. W takiej sytuacji znajduje się Carlos Alcaraz. Obrońca tytułu, zwłaszcza w ostatnim meczu z Tommym Paulem pokazał, że jest w znakomitej formie. Należy mieć jednak na uwadze, że to długi turniej, a Hiszpan jest dopiero w połowie drogi do osiągnięcia celu.

W ćwierćfinale Alcaraza czeka niezwykle trudne zadanie. Po drugiej stronie siatki stanie Ben Shelton, który czuje szansę na życiowy sukces. Amerykański 23-latek jeszcze nigdy nie grał w wielkoszlemowym finale. Ben w tym turnieju wygrał z Tallonem Griekspoorem, Hubertem Hurkaczem, Denisem Shapovalovem i Stefanosem Tsitsipasem. Każdy z nich jest solidny, choć kilka lat temu ta lista robiłaby większe wrażenie. Ciekawe, że w najlepszej ósemce turnieju pozostało tylko trzech tenisistów z czołowej ósemki rozstawienia. Dwóch z nich to właśnie Alcaraz i Shelton.

Amerykańskie starcie – Frances z Alexem

Do ćwierćfinału dotarło trzech reprezentantów gospodarzy. Chociaż to prawie połowa stawki, to nowojorscy kibice mogą być trochę zawiedzeni. Niespodziewanie odpadł Taylor Fritz, który zaczął świetnie: zanotował świetnych osiem wygranych setów, ale pomimo prowadzenia 2:0 przegrał z Francisco Cerundolo. W walce o trofeum nie liczą się już także: Brandon Nakashima, Learner Tien czy Tommy Paul. W bezpośrednim pojedynku zmierzą się za to Alex Michelsen i Frances Tiafoe. Ten drugi jest o krok od powtórzenia osiągnięcia z 2022 i 2024 roku, kiedy awansował do półfinału. W turniejach poprzedzających ostatni Wielki Szlem w tym roku radził sobie różnie – po szybkim odpadnięciu w Waszyngtonie i Toronto, w Cincinnati dotarł aż do finału.

Sporym zaskoczeniem jest obecność na tym etapie rozgrywek Michelsena. Co więcej, 46. zawodnik w rankingu to jedyny tenisista, który dotarł do 1/4 finału bez straty seta. Wyeliminował dwóch rozstawionych rywali – Brandona Nakashimę oraz Tomasa Martina Etcheverry’ego. Dodatkowo, zrewanżował się Danielowi Meridzie za porażkę w Montrealu. To debiut Amerykanina na poziomie najlepszej ósemki w Wielkim Szlemie. W czterech meczach przegrał tylko 3 gemy serwisowe i jeśli utrzyma swój wysoki poziom serwisowy, to w pojedynku z Francesem Tiafoe wcale nie jest bez szans.

Po drugi tytuł? – czyli Sasza

Alexander Zverev w Paryżu sięgnął po swój pierwszy tytuł w turnieju wielkoszlemowym, przełamując tym samym długoletnią niemoc. Trochę nieoczekiwanie w Nowym Jorku ma szansę na drugi triumf. Najwyżej rozstawiony zawodnik wyraźnie rozkręca się z meczu na mecz. Po pięciosetowych bojach z Lorenzo Sonegą i Quentinem Halysem, pewnie wygrał z teoretycznie mocniejszymi Alejandro Tabilo i Luciano Darderim. Zverev w turniejach poprzedzających US Open nie prezentował się najlepiej, ale szczyt formy może budować na decydujące mecze w ostatnich wielkoszlemowych rozgrywkach tego roku. Na udział w nowojorskim półfinale czeka od 2021 roku, a na finał od 2020 roku, gdzie w pamiętnych okolicznościach zaprzepaścił wielką szansę podniesienia pucharu.
Jego kolejny rywal – Botic van de Zandschulp grał już w ćwierćfinale US Open, ale miało to miejsce pięć lat temu. Ostatnio Holender stał się specjalistą od wielkich powrotów. W Montrealu odwrócił losy meczu z Hubertem Hurkaczem. Za to w czwartej rundzie US Open w meczu z Arthurem Geą w tiebreaku trzeciego seta obronił piłkę meczową, aby wygrać w pięciu partiach. Mecz trwający 5 godzin i 13 minut jest czwartym najdłuższym w historii pojedynkiem na US Open.

Przed wielką szansą – czyli belgijska rewelacja

O Alexandrze Blockxie jako jednym z kandydatów do dużego wyniku mówiło się przed French Open. Belg prezentował się znakomicie na kortach ziemnych, ale w Paryżu przegrał z kontuzją. Do wysokiej formy wrócił pod koniec sezonu. Wyeliminował m.in. Flavio Cobolliego. Do tej pory w karierze wygrał tylko jeden mecz w Wielkim Szlemie, a teraz dotarł już do ćwierćfinału.

Rywalem Blockxa będzie Karen Chaczanow. W tym sezonie półfinalista US Open z 2022 roku obniżył swój poziom. W Nowym Jorku nie jest nawet rozstawiony. To nie przeszkodziło mu wygrać z Felixem Augerem-Aliassimem czy Learnerem Tienem.

Końcówka nowojorskiego turnieju pokaże, czy tacy zawodnicy jak Chaczanow, Blockx, Michelsen i van de Zandschulp sprawią kolejną niespodziankę? Może jednak to Carlos Alcaraz dokona niesamowitego wyczynu po powrocie po kontuzji? Możliwe że Alexander Zverev ponownie skorzysta z łatwiejszej drogi do tytułu. Ewentualnie przed własną publicznością świętować będzie Ben Shelton, bądź Frances Tiafoe. Dawno nie mieliśmy tylu pytań bez odpowiedzi na tak zaawansowanym etapie rywalizacji w Nowym Jorku.