Dubaj. Ugo Humbert z drugim tytułem w sezonie

/ Artur Kobryn , źródło: własne, atptour.com, foto: AFP

Rozstawiony z numerem piątym Ugo Humbert został triumfatorem tegorocznej edycji turnieju ATP 500 w Dubaju. Francuz z meczu finałowym pokonał oznaczonego „siódemką” Aleksandra Bublika 6:4, 6:3. To jego szósty tytuł w dotychczasowej karierze.

Obydwaj finaliści potwierdzili w Dubaju formę, którą zaprezentowali w lutym we francuskich halach. Bublik zapisał wówczas na swoim koncie tytuł w Montpellier, zaś Humbert tydzień później zwyciężył w Marsylii. Ich sobotni pojedynek był pierwszym, który przyszło im stoczyć w rozgrywkach ATP.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki i gemów serwisowych wygrywanych przez podających bez większego trudu. Od stanu 2:2 obraz gry zaczął jednak ulegać zmianie. Bublik popisał się wtedy kombinacyjną akcją, która dała mu pierwszego break-pointa w meczu. Szansy tej nie wykorzystał, wyrzucając na aut return po podaniu rywala.

Od tej chwili sposobności na „brejka” w premierowej odsłonie miał już tylko 25-latek z Metzu. W szóstym i ósmym gemie wypracował sobie łącznie trzy takie okazje, lecz Kazach za każdym razem z pomocą skrótów wychodził z opresji. To nie był jednak koniec problemów Bublika. Przegrywając 4:5 popełnił dwa podwójne błędy serwisowe, w tym jeden z nich niezwykle kosztowny, bo przy piłce setowej przeciwnika. Dzięki temu Humbert wysunął się na prowadzenie w całym meczu.

W drugiej partii Francuz przełamania doczekał się znacznie szybciej, bo już w czwartym gemie. Najpierw zagraniem z defensywy wymusił błąd reprezentanta Kazachstanu, a następnie wygrał punkt po jego forhendowej pomyłce. Kolejne dwa gemy serwisowe Humbert zdobył „na sucho” i wydawało się, że zwieńczy całe spotkanie bez najmniejszego kłopotu.

Tak się nie stało, gdyż podając na mecz przy stanie 5:3 w jego poczynania wkradło się jednak zdenerwowanie i po dwóch popsutych forhendach musiał bronić break-pointa. Zagrożenie oddalił za pomocą wygrywającego bekhendu, a kilka chwil później, po godzinie i 25 minutach gry, mógł cieszyć się ze zwycięstwa w imprezie w swoim debiucie.

Tym samym Francuz podtrzymał idealny bilans występów w finałach zmagań ATP. Był to bowiem jego szósty triumf w szóstym występie w takim pojedynku. Pozwoli mu on na awans na rekordowe 14. miejsce w rankingu ATP. Bublik z kolei po raz siódmy w jedenastym meczu finałowym, musiał zadowolić się trofeum dla pokonanego. Na pocieszenie zostaje mu też fakt, iż w najbliższy poniedziałek zadebiutuje w czołowej dwudziestce najlepszych tenisistów świata.


Wyniki

Finał gry pojedynczej:

Ugo Humbert (Francja, 5) – Aleksander Bublik (Kazachstan, 7) 6:4, 6:3

Mocny skład półfinałów w San Diego

/ Nikodem Nokiel , źródło: własne/www.wtatour.com/sofascore.com, foto: AFP

Wiemy już które tenisistki powalczą o awans do finału San Diego Open, turnieju rangi WTA 500. Należą do nich Emma Navarro, Katie Boulter, Jessica Pegula oraz Marta Kostiuk, czyli zawodniczki, które w świetnym stylu zainaugurowały rok 2024.

Pierwszy półfinał: Katie Boulter (WTA 49) kontra Emma Navarro (WTA 26)

Zdaje się, że najtrudniejszą drogę do tak dalekiego etapu amerykańskiej imprezy miała Katie Boulter. Pierwsza rakieta” Wielkiej Brytanii do półfinału w San Diego doszła dzięki wcześniejszemu pokonaniu Łesi Tsurenko, Beatriz Haddad Mai, tu akurat po bardzo wyrównanej rywalizacji, oraz Donny Vekić. Rok 2024 jest naprawdę udany dla 27-letniej tenisistki. Na przełomie grudnia i stycznia świetnie zaprezentowała się w United Cup, broniąc barw Wielkiej Brytanii w tych rozgrywkach. W Perth pokonała Ajlę Tomljanović oraz Jessicę Pegulę. Gorzej spisała się w Australian Open, gdzie doszła do drugiej rundy, Auckland (pierwsza runda) oraz w Linz (druga runda). Na kortach w San Diego Brytyjka wróciła do prezentowanej dwa miesiące temu świetnej dyspozycji.

Rywalką Katie w walce o finał w Kalifornii będzie Emma Navarro. O tej dziewczynie zdecydowanie mówi się zbyt mało. Amerykanka, która tenisową karierę rozwijała na szczeblu uniwersyteckim konsekwentnie mknie w górę w rankingu WTA. Zaznaczmy, że jeszcze na początku 2023 roku Navarro zajmowała 149 miejsce w tym zestawieniu a aktualnie plasuje się na… 26 pozycji. Emma gra kapitalnie z głębi kortu, świetnie prezentuje się również przy siatce. Te i inne walory sprawiły, że w sezonie 2020/21 została mistrzynią amerykańskiej tenisowej ligi uniwersyteckiej, notując w tych rozgrywkach imponujący bilans dwudziestu sześciu zwycięstw i zaledwie jednej porażki. Podziwiając jej grę wcale się temu nie dziwimy.

Mecz z udziałem obu pań zapowiada się bardzo interesująco. Ciężko jest wskazać wśród nich tenisistkę, która jest faworytką do awansu do finału w San Diego. Na papierze większe szanse, aby tego dokonać, ma Emma Navarro, ale jak wiemy, szczególnie w kobiecym tourze, papier nie jest zbyt wartościowym materiałem.

Drugi półfinał: Jessica Pegula (WTA 5) kontra Marta Kostiuk (WTA 34)

W ostatnim czasie w mediach można było przeczytać o zakończeniu współpracy między Jessicą Pegulą, a jej wieloletnim trenerem – Davidem Wittem. Doświadczony ”coach” szkolił Amerykankę od 2019 roku. U boku Witta Pegula m.in. doszła do singlowych ćwierćfinałów wszystkich turniejów wielkoszlemowych, wygrała turnieje rangi WTA 1000 w Montrealu i Guadalajarze oraz była finalistką ”WTA Finals” w ubiegłbym roku. W San Diego Amerykanka po raz pierwszy zameldowała się z nowym duetem trenerskim.

– Obecnie współpracuję z Markiem Merkleinem oraz z Markiem Knowlesem. Jeden z nich mieszka w Boca Raton (miasto na Florydzie), tak samo, jak ja, co jest bardzo pomocne. Oboje nie są jednak w stanie podróżować na cały etat. Próbujemy rozwiązać ten problem. – poinformowała podczas jednej z konferencji Pegula.

Oznacza to, że przynajmniej tymczasowo szkoleniowcami Jessiki będą byli bahamscy tenisiści. 51-letni Marklein najwyżej w karierze w singlowym rankingu ATP sklasyfikowany był na 160. pozycji. Knowlesowi, który oprócz bycia trenerem jest również dziennikarzem Tennis Channel, w pewnym momencie udało się awansować na 96. miejsce w tym zestawieniu. Urodzony na Bahamach tenisistaznacznie lepiej radził sobie jednak w grze podwójnej. W deblu triumfował w 55 turniejach rangi ATP. W tej kategorii wygrywał Australian Open (2002), US Open (2004), Rolanda Garrosa (2007), a w 2002 roku był finalistą Wimbledonu. Wówczas znalazł się na pozycji lidera męskiego rankingu w grze podwójnej. Nic więc dziwnego, że Pegula zdecydowała się korzystać z jego porad, ponieważ Amerykanka także często występuje w tej kategorii. W zeszłym roku regularnie występowała na przykłąd u boku swojej rodaczki, Coco Gauff.

W San Diego, po otrzymaniu pustego losu w pierwszej rundzie, Pegula pewnie pokonała kwalifikantkę Julię Niemeier w 1/8 finału. W ćwierćfinałowym starciu z Anną Blinkową Amerykanka miała nieco większe problemy. Po półtoragodzinnej rywalizacji udało jej się pokonać Rosjankę 6-1, 2-6, 6-1 i zameldować się w gronie czterech najlepszych zawodniczek kalifornijskiego turnieju.

Sobotę doświadczonej Amerykance spróbuje uprzykrzyć Marta Kostiuk. Pewna siebie Ukrainka do półfniału w Kalifornii awansowała dzięki zaprezentowaniu świetnej dyspozji w starciach z Ann Li, Taylah Preston oraz Anastasiją Pawluczenkową. Najwięcej kłopotów przysporzył jej triumf nad tą ostatnią. Pawluczenkowa fantastycznie prezentuje się w tegorocznych rozgrywkach, zawsze stanowiąc olbrzymie wyzwanie dla swoich przeciwniczek, podobnie było podczas piątkowego starcia z Martą. Kostiuk ma za sobą bardzo udany występ w Australian Open.  W Melbourne 21-latka doszła do ćwierćfinału. Urodzona w Odessie zawodniczka z tygodnia na tydzień umacnia swoją pozycję w gronie najlepszych tenisistek na świecie.

Przedostatni dzień rozgrywek

Półinałowe granie w „San Diego Open” zostanie zainaugurowane w sobotę, o godzinie 21:00 czasu polskiego. Wówczas na korcie zameldują się pary deblowe: Nicole Melichar-Martinez / Caroline Dolehide oraz Storm Hunter / Katerina Siniakova. Następnie zmierzą się Emma Navarro i Katie Boulter. Po nich na korcie głównym zawalczą Jessica Pegula i Marta Kostiuk. Dzień zakończymy drugim półfinałem, w którym w rolach głównym wystąpią duety Desirae Krawczyk / Jessica Pegula (Amerykanka zagra zaraz po meczu singlowym) oraz Urikke Eikeri / Hanyu Guo. Będzie się działo!


Wyniki

Singlowe ćwierćfinały w San Diego:

Jessica Pegula (Stany Zjednoczone, 1) – Anna Blinkowa 6-1, 2:6, 6:2

Emma Navarro (Stany Zjednoczone, 3) – Daria Saville (Australia) 6-4, 6-2

Marta Kostiuk (Ukraina, 6) – Anastasija Pawluczenkowa 3-6, 6-4, 6-3

Katie Boulter (Wielka Brytania) – Donna Vekić (Chorwacja, 7) 6-4, 6-3

Kigali. Kamil Majchrzak najlepszy!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak zwyciężył w turnieju rangi ATP Challenger w rwandyjskim Kigali. Polak w finałowym meczu pokonał Marco Trungellitiego 6:4, 6:4.

Kamil Majchrzak od powrotu na światowe korty prezentuje doskonałą formą. Tym razem Polak świetnie zaprezentował się w rwandyjskim Kigali. W finałowym meczu zmierzył się z Marco Trungellitim. Argentyńczyk to aktualnie 220. tenisista świata.

Majchrzak wprawdzie nie najlepiej rozpoczął to spotkanie, ponieważ przegrywał 1:3. Od tego momentu jednak coraz mocniej przejmował inicjatywę, a jednym z najważniejszych wydarzeń tej partii był szósty gem. Polak przełamał w nim rywala, ale dopiero za piątym razem. Następnie kontynuował dobrą grę, czego skutkiem było zwycięstwo w pierwszej partii 6:4.

W drugim secie obaj tenisiści zgodnie wygrywali swoje gemy serwisowe. Kluczowy moment nastąpił w dziesiątym gemie tej partii — i jak się okazało — ostatnim gemie finału. To właśnie wtedy reprezentant Polski przełamał przeciwnika i zwyciężył w całym meczu 6:4, 6:4.

Kamil Majchrzak został zatem triumfatorem Challengera w rwandyjskim Kigali.


Wyniki

Finał gry pojedynczej mężczyzn:

Kamil Majchrzak (Polska) – Marco Trungelliti (Argentyna, 4) 6:4, 6:4

Indian Wells. Posiadacze „dzikich kart” w komplecie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.tennisworld.com, foto: AFP

Poznaliśmy komplet tenisistek i tenisistów, którzy otrzymali „dzikie karty” od organizatorów imprezy w Indian Wells, który na początku nadchodzącego tygodnia rozpocznie się na kortach w Kalifornii.

Po lutowych imprezach w Katarze i Dubaju tenisowa karuzela przenosi się do Stanów Zjednoczonych, gdzie w Indian Wells oraz Miami odbędą się imprezy WTA i ATP rangi 1000. Wśród uczestników tegorocznej rywalizacji nie zabraknie głośnych nazwisk.

W połowie lutego organizatorzy pierwszego z marcowych tysięczników poinformowali, że „dzikie karty” do turnieju otrzymają Venus Williams oraz Caroline Woźniacki. Na kilka dni przed imprezą poznaliśmy komplet specjalnych przepustek do rywalizacji.

I tak wśród pań obok Amerykanki oraz Dunki specjalnymi przepustkami do turnieju głównego wyróżniono tenisistki, które w przeszłości były notowane w top 10 zestawienia najlepszych tenisistek świata, czyli Emmę Raducanu, Paulę Badosę, Karolinę Pliszkovą. Gospodarze nie zapomnieli też o swoich reprezentantkach. I tak przed eliminacje w tym roku nie będą musiały się przebijać: Amanda Anisimova, Ashlyn Krueger oraz McCartney Kessler.

Zdecydowanie większą grupę Amerykanów nagrodzonych dzikimi kartami mamy u mężczyzn. Takie wyróżnienie spotkało Brandona Nakashimę, Patricka Kypsona oraz Aleksandra Kovacevicia. Poza wspomnianymi Amerykanami w drabince znajdą się również Włoch Fabio Fognini oraz Czech Jakub Mensik.

Początek tegorocznej rywalizacji w turnieju głównym na Indian Wells zaplanowano na szóstego marca, a najlepszych tenisistów poznamy jedenaście dni później. Spośród Biało-czerwonych pewnymi udziału w imprezie jest czworo tenisistów – Iga Świątek, Magdalena Fręch oraz Magda Linette wśród pań oraz Hubert Hurkacz u panów. Raszynianka oraz wrocławianin znajdą się wśród tenisistów rozstawionych, czyli zmagania rozpoczną od drugiej rundy. Losowanie drabinki zaplanowano w nocy polskiego czasu z 4 na 5 marca.

Kłopoty Feliksa

/ Peter Figura , źródło: Własne, foto: Peter Figura

 

Jeszcze niedawno Felix Auger Aliassime był na fali wznoszącej. Jednak od pewnego czasu coś złego dzieje się z młodym Kanadyjczykiem.

Pod koniec 2022 był u szczytu. Doskonałe występy i dobra forma doprowadziły go w listopadzie tego roku do najwyższej, jak do tej pory, pozycji w rankingu ATP. Był wtedy szósty. W opinii wielu komentatorów, to właśnie on wygrał dla Kanady pierwszy raz w historii Puchar Davisa na koniec sezonu 2022.. Wielu widziało w nim jednego z czterech, pięciu – obok Zvereva, Tsitsipasa, Miedwiedewa i Rubljowa, którzy będą rządzić na światowych kortach przez kilka najbliższych lat.

 

Jednak od tego czasu Felix ma kłopoty z utrzymaniem wysokiej formy. Mimo sporadycznych dobrych występów zalicza często niespodziewane porażki. Jego ranking to obecnie 30 pozycja, a ostatni turniej – Mexican Open przyniósł kolejną porażkę w pierwszej rundzie. Tym razem z o wiele niżej notowanym Włochem Flavio Cobolli (ATP 69), który do turnieju dostał się z kwalifikacji. Mimo iż Auger wygrał pierwszego seta, zbyt duża liczba niewymuszonych błędów i podwójnych błędów serwisowych spowodowała, że to właśnie Włoch awansował do kolejnej rundy.

Najgorsze jednak jest to, ze uznawany za jednego z najsympatyczniejszych zawodników, Kanadyjczyk zaczyna być obiektem dość niewybrednych ataków na mediach społecznościowych. „To totalny szok!” i „Wstyd oglądać taki spadek formy” to jedne z najdelikatniejszych wpisów na portalach sportowych.  Co gorsza, po raz pierwszy po porażce w Meksyku pojawiły się wpisy z oskarżeniami o ustawianie meczów. „Ustawka w najlepszym wydaniu”  – napisał jeden z  fanów na platformie X (dawniej Twitter).

 

Słabsza ostatnio forma FAA da się wytłumaczyć licznymi kontuzjami w ostatnim czasie. Pytanie jak tenisista zareaguje na negatywne komentarze w internecie i czy nie spowoduje to, że Felix będzie miał jeszcze większe kłopoty z powrotem do pierwszej dziesiątki rankingu ATP. A właściwie pytanie powinno brzmieć, „czy Kanadyjczykowi w ogóle uda się do czołowej dziesiątki zbliżyć?”

Nowe Delhi. Matuszewski z drugim trofeum w sezonie

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: Peter Figura

Piotr Matuszewski i towarzyszący mu Matthew Christopher Romios okazali się najlepszą parą deblową podczas imprezy ATP Challenger 75, która w tym tygodniu odbywała się w Nowej Delhi.

Początek roku to dla polskiego deblisty dwa finały. Oba grane razem z Karolem Drzewieckim. W portugalskim Oeiras nasi sięgnęli po tytuł, a na hiszpańskiej Teneryfie musieli uznać wyższość rywali. Tym razem reprezentujący klub z Kalisza tenisista połączył siły z Matthew Christopherem Romiosem. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę.

Po tym jak polsko-australijski duet w pierwszym wspólnym starcie dotarł do 1/2 finału, w kolejnym występie poszli dwa kroki dalej. Nie tylko awansowali do finału, ale również w nim zwyciężyli. W drodze do sobotniego finału Matuszewski i Romios awansowali bez straty seta. Spotkanie finałowe również zakończyło się w dwóch setach.

Spotkanie mogło się bardzo dobrze rozpocząć dla „naszych”, którzy już w gemie otwarcia mieli szanse na przełamania podania rywali. Co się nie udało na początku, zdarzyło się przy stanie 2:2. Wypracowanej przewagi Matuszewski i Romios już nie oddali. Niemiecki duet nie miał nawet okazji na odrobienie strat.

Podobny przebieg miała druga odsłona. W niej również decydujące momenty miały miejsce w piątym gemie. Ponownie to „nasi” wypracowali i wykorzystali szanse na przełamanie serwisu rywali. Niemiecki duet miał jedną okazje na odrobienie strat, ale jej nie wykorzystał i ostatecznie Matuszewski oraz Romios mogli cieszyć się z turniejowego triumfu.


Wyniki

Finał:

P. Matuszewski, M. Ch. Romios (Polska, Australia, 3) – J. Schnaitter, M. Wallner (Niemcy, Niemcy) 6:4, 6:4

Acapulco. Ruud odwrócił losy spotkania i spróbuje zatrzymać de Minaura

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Alex de Minaur ponownie powalczy w finale turnieju ATP 500 w Acapulco. Rywalem broniącego tytułu tenisisty w tegorocznym meczu o mistrzostwo będzie Casper Ruud, który był już w niezwykle trudnej sytuacji w meczu 1/2 finału, ale zdołał odwrócić losy spotkania.

Zeszłoroczny początek marca był niezwykle udany dla Alexa de Minaura. Tenisista z Australii wystąpił w finale imprezy w Acapulco i po trzysetowym boju pokonał Tommy’ego Paula, sięgając po siódmy tytuł mistrzowski w karierze. W tym roku zawodnik z Sydney stoi przed szansą na obronię tytuł. Wszystko po tym jak w 1/2 finału mecz z powodów kłopotów żołądkowych oddał Jack Draper.

Rywalem tenisisty z Antypodów będzie Casper Ruud. Jedenasty tenisista światowego rankingu w drugim półfinale spotkał się z Holgerem Rune. Po dwóch pierwszych setach na tablicy wyników widniał remis. W decydującej odsłonie zawodnik z Gentofte prowadził 4:2 z przewagą przełamania. Od tego momentu nie wygrał już ani jednego gema i to Duńczyk stanie przed szansą na wygranie jedenastego tytułu mistrzowskiego w karierze.

Finałowe spotkanie będzie trzecim meczem Alexa de Minaura i Caspera Ruuda. Dotychczasowy bilans pojedynków jest remisowy.


Wyniki

Półfinały:

Casper Ruud (Norwegia, 6) – Holger Rune (Dania, 2) 3:6, 6:3, 6:4

Alex de Minaur (Australia, 3) – Jack Draper (Wielka Brytania) 6:3, 2:6, 4:0 i krecz

Acapulco. Jan Zieliński i Hugo Nys powalczą o tytuł

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: Diadora

Jan Zieliński i Hugo Nys odnieśli kolejne zwycięstwo w rywalizacji deblowej turnieju ATP 500 w Acapulco. W półfinale, który odbył się w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu polsko-monakijski Harriego Heliovaare i Johna Peersa.

Finaliści gry podwójnej Australian Open 2023 po raz pierwszy postanowili wziąć udział w imprezie rozgrywanej w Acapulco. I debiut zaliczają jak na razie doskonały. Po wygraniu trzech spotkań nasi debliści wystąpią w finale. Przepustkę do meczu o tytuł stanowiło półfinałowe spotkanie w którym stracili siedem gemów.

W premierowej odsłonie oba duety solidarnie wygrywały swe gemy serwisowe. Nie dając rywalom nawet szansy na przełamanie. Pierwszymi, którzy takie okazje mieli Fin oraz Australijczyk. Jednak Zieliński z Nysem obronili trzy piłki na 4:5, a następnie po zmianie stron wykorzystali swoje okazje, zamykając seta gemem na przełamanie.

Druga partia przebiegała już pod dyktando naszych. Polak i Monakijczyk w drugim gemie przełamali serwis rywali. Ci nie mieli okazji, aby odrobić straty, a nawet mogli kolejny raz stracić podanie. Ostatecznie jeden „break” wystarczył Zielińskiemu i Nysowi, aby również w drugim secie zwyciężyć i zapewnić sobie miejsce w finale.

A ten będzie spotkaniem dwóch najwyżej rozstawionych duetów. Na przeciwko rozstawionych z numerem drugim Polaka i Monakijczyka staną Santiago Gonzalez i Neal Skupski, czyli duet numer jeden w turniejowej drabince. W przypadku wygranej „naszych” będzie to piąte zwycięstwo Zielińskiego oraz siódma wygrana Nysa w rywalizacji deblowej w głównym cyklu.


Wyniki

Półfinał:

J. Zieliński, H. Nys (Polska, Monako, 2) – H. Heliovaara, J. Peers (Finlandia, Australia) 6:4, 6:3