Kluż-Napoka. Sorana Cirstea z tytułem mistrzowskim

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Sorana Cirstea pokonała Emmę Raducanu w finale turnieju WTA 250 w Kluż-Napoce. Dla żegnającej się w tym sezonie z tenisowymi kortami Rumunki to czwarty tytuł mistrzowski w karierze.

Sześć reprezentantek gospodarzy znalazło się w drabince turnieju głównego imprezy rozgrywanej w Transylwanii. Najwyżej rozstawioną z nich była turniejowa „dwójka”, Jaqueline Cristian. Jednak tenisistka klasyfikowana na 35. miejscu na świecie przegrała już pierwsze spotkanie i uwaga kibiców skupiła się na byłej 21. rakiecie świata – Sorany Cirstei.

Pochodząca z Bukaresztu zawodniczka do sobotniego finału awansowała, nie tracąc seta. Również w ostatnim meczu tegorocznej edycji Transylwania Open nie dała swej finałowej rywalce większych szans. O tym jak jednostronny był mecz Cirstei z najwyżej rozstawioną Emmą Raducanu, niech świadczy fakt, że mistrzyni US Open 2021 zdołała wygrać jedynie dwa gemy. Spotkanie rozpoczęło się od serii wygranych gemów przez turniejowej „trójki”, która prowadziła już 6:0, 2:0. Wówczas Brytyjka doprowadziła do remisu w drugiej odsłonie. By od stanu 6:0, 2:2 przegrać kolejne cztery gemy i stracić szansę na turniejowy triumf.

– Niech mnie ktoś uszczypnie, bo nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Nie mogę uwierzyć w to, że trzymam trofeum za końcowe zwycięstwo w tym turnieju. Jestem niesamowicie szczęśliwa i nie umiem tego ubrać w słowa. Jestem niezwykle wdzięczna za wszystko, co mnie spotkało w tym tygodniu. Dziś rozegrałam bardzo dobre spotkanie przeciwko niezwykle wymagającej rywalce. Biorąc pod uwagę to, co działo się na korcie, wynik nie jest sprawiedliwy – podsumowała swój występ Sorana Cirstea, która wygrywając w Kluż-Napoce została trzecią reprezentantką Rumunii, która zdołała wygrać turniej głównego cyklu w swej ojczyźnie. Wcześniej tej sztuki dokonały Simona Halep oraz Irina-Camelia Begu.

Emma Raducanu w drugim swym finale imprezy głównego cyklu doznała pierwszej porażki. Poprzednio reprezentantka Wielkiej Brytanii grała o tytuł na US Open w 2021, gdy pokonała Leylah Fernandez.


Wyniki

Finał:

Sorana Cirstea (Rumunia, 3) – Emma Raducanu (Wielka Brytania, 1) 6:0, 6:2

Abu Dhabi. Życiowy sukces Sary Bejlek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Sara Bejlek pokonała Jekaterinę Aleksandrową w finale turnieju WTA 500 w Abu Dhabi. Tym samym Czeszka sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł mistrzowski. Wygranie turnieju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oznacza dla reprezentantki naszych południowych sąsiadów awans w rankingu WTA.

Zawodniczka, która ostatniego dnia stycznia obchodziła dwudzieste urodziny występ na kortach w Abu Dhabi rozpoczęła od kwalifikacji, w których była rozstawiona z numerem szóstym. W dwóch spotkaniach Bejlek oddała rywalkom jedynie siedem gemów i zameldowała się w turnieju głównym.

W drodze do sobotniego finału reprezentantka Czech straciła tylko seta, w meczu 1/2 finału przeciwko Clarze Tauson. Sprawę triumfu w imprezie Bejlek rozstrzygnęła w dwóch odsłonach. Chociaż w pierwszej odsłonie to Aleksandrowa była bliżej wygrania tej części meczu. Jednak najpierw nie wykorzystała prowadzenia z przewagą serwisu. Następnie w dwunastym gemie Czeszka obroniła dwie piłki setowe, aby w tie-breaku przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę. Druga odsłona przebiegła pod pełną kontrolą zawodniczki zza naszej południowej granicy. Trzykrotnie odebrała podanie Aleksandrowej i po 101 minutach gry mogła świętować największy sukces w karierze.

Zwycięstwo Sary Bejlek w sobotnim finale sprawia, że w najnowszym notowaniu Czeszka zanotuje rekordowy awans w karierze. Nowa mistrzyni turnieju WTA 500 w Abu-Dhabi powinna znaleźć się w top 40 rankingu WTA.


Wyniki

Finał:

Sara Bejlek (Czechy, Q) – Jekaterina Aleksandrowa (2) 7:6(5), 6:1

Doha. Trzy polskie mecze w niedzielnym planie gier

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Peter Figura

Poznaliśmy niedzielny plan gier podczas pierwszej w tym roku imprezy WTA 1000. W niedzielę na kortach w katarskiej Dosze zobaczymy trzy polskie tenisistki, które powalczą o awans do drugiej rundy.

Iga Świątek, Magda Linette oraz Magdalena Fręch w grze singlowej, oraz Katarzyna Piter w rywalizacji deblowej wystąpią w nadchodzącym tygodniu w turnieju WTA 1000 w stolicy Kataru. Nasza najlepsza tenisistki rywalizację rozpocznie od drugiej rundy, więc na pierwszy mecz musi jeszcze poczekać. Za to już pierwszego dnia turnieju głównego w grze zobaczymy pozostałe Polki.

Jako pierwsza do gry wejdzie Magdalena Fręch. Łodzianka, która po przegranej w finale kwalifikacji, do turnieju dostała się jako „szczęśliwa przegrana” o awans do drugiej rundy zagra z Ludmilą Samsonovą. Pojedynek Polki z turniejową „trzynastką” zaplanowano jako pierwszy na Grandstand 1 o godzinie 11:00 polskiego czasu.

Pół godziny później, ale na kort czwarty wyjdzie Katarzyna Piter. Poznanianka, która w tym tygodniu połączyła siły z Andreją Klepac, zagra o drugą rundę debla. Rywalkami polsko-słoweńskiego duetu będą Darija Jurak Schreiber oraz Magalia Kempen.

Najdłużej spośród Polek na swój niedzielny mecz będzie musiała poczekać Magda Linette. Poznanianka, której rywalką będzie Sonay Kartal, do gry przystąpi na korcie Grandstand 2. Spotkanie Polki z Brytyjką zaplanowano jako trzeci pojedynek od godziny 11:30.

Doha. Magdalena Fręch i Magda Linette poznały rywalki w meczach pierwszej rundy

/ Jakub Karbownik , źródło: , foto:

Trzy polskie tenisistki znalazły się ostatecznie w drabince turnieju głównego Qatar TotalEnergies Open 2026, który w niedzielę wystartuje w Dosze. Do Igi Świątek i Magdy Linette dołączyła Magdalena Fręch. Znamy już również wszystkie rywalki Polek.

Dwie Biało-Czerwone miały pewny występ w pierwszej tegorocznej imprezie rangi WTA 1000, a dwie – Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch – przystąpiły do zmagań w kwalifikacjach. Kryniczanka przegrała już z pierwszą rywalką. Z kolei Łodzianka nie znalazła osobu na Wiere Zwonariową. Mimo to również trzecia rakieta naszego kraju powalczy o punkty rankingowe w Dosze, jako szczęśliwa przegrana z eliminacji.

O awans do drugiej rundy Magdalena Fręch zagra przeciwko rozstawionej z numerem trzynastym Ludmiłe Samsonovej. Z kolei rywalką Magdy Linette będzie Sonay Kartal.

Puchar Davisa. Maks Kaśnikowski podwyższa prowadzenie reprezentacji Polski

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT, foto: PZT

Polska prowadzi w Kairze z Egiptem już 2:0. Drugi punkt dla naszej reprezentacji zdobył Maks Kaśnikowski.

22-letni tenisista mierzył się z Michaelem Bassemem Sobhym. Zawodnik gospodarzy dość gładko przegrał pierwszego seta, zdobywając w nim tylko gema. Druga partia była jednak bardziej wyrównana. Polak prowadząc 5:4, serwował na zwycięstwo w meczu, ale przegrał gema do zera. Egipcjanin doprowadził do tie-breaka, którego świetnie rozpoczął Kaśnikowski od prowadzenia 3-0, ale po chwili na tablicy wyników widniał remis 4-4. Następnie zawodnik gospodarzy miał nawet piłkę setową, ale Maks ją obronił, a następnie – wykorzystując drugą okazję – domknął mecz.

Wcześniej punkt dla Polski zdobył Karol Filar, dla którego był to debiut w narodowych barwach. Po pierwszym dniu rywalizacji w Kairze o awans do Grupy Światowej I Polska prowadzi zatem z Egiptem 2:0. Do zwycięstwa w całym meczu naszej reprezentacji brakuje już tylko jednego „oczka”. W niedzielny poranek awans przypieczętować mogą nasi debliści, Jan Zieliński i Karol Drzewiecki.


Wyniki

Egipt – Polska 0:2

Fares Zakaria – Karol Filar 2:6, 0:6

Michael Bassem Sobhy – Maks Kaśnikowski 1:6, 6:7(7)

Doha. Magdalena Fręch bez awansu do turnieju głównego

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch przegrała z Wierą Zwonariową w meczu drugiej rundy kwalifikacji turnieju WTA 1000 w Dosze. Tym samym trzecia rakieta naszego kraju nie będzie trzecią reprezentantką Polski w drabince turnieju głównego katarskiego turnieju.

Iga Świątek i Magda Linette poznały w piątek rywalki podczas pierwszego w tym roku turnieju rangi WTA 1000. Tego samego dnia mecze pierwszej rundy kwalifikacji rozgrywały Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch. Kryniczanka wygrała seta z Ellą Saidel, ale to Niemka awansowała do finału eliminacji. Z kolei Łodzianka pokonała Berfu Cengiz i w sobotę stanęła do gry o dołączenie do Raszynianki oraz Poznanianki.

Rywalką Magdaleny Fręch była Wiera Zwonariowa. Było to drugie spotkanie obu pań. Przed pięcioma laty lepsza była Polka, a tym razem zwycięsko z kortu schodziła tenisistka ze wschodu, która wygraną osiągnęła w dwóch setach.

W pierwszej odsłonie lepszy początek zanotowała Moskwianka dwukrotnie przełamała serwis Polki i wyszła na prowadzenie 4:0. Magdalena Fręch część strat odrobiła w piątym gemie, ale tę część pojedynku wygrała Zwonariowa. W drugiej odsłonie starsza z zawodniczek jako jedyna miała okazje na przełamanie podania rywalki. Jednak Łodzianka wyszła z opresji, a ostatecznie losy tej części meczu rozstrzygnął tie-break. Tego od prowadzenia 4-0 rozpoczęła była wiceliderka rankingu WTA. Przed zmianą stron Fręch wygrała jedną akcję, ale kolejne punkty powędrowały na konto przeciwniczki i to ona wystąpi w drabince turnieju głównego Qatar Totalenergies Open 2026.

Wiera Zwonariowa może w pierwszej rundzie trafić na inną Polkę. Od meczu z kwalifikantką występ w Katarze rozpocznie Magda Linette. Przeciwniczkę Poznanianka pozna po zakończeniu wszystkich meczów kwalifikacyjnych.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Wiera Zwonariowa – Magdalena Fręch (Polska, 4) 6:3, 7:6(1)

Puchar Davisa. Pewne zwycięstwo Karola Filara w debiucie

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT/opracowanie własne, foto: PZT

Polska prowadzi z Egiptem 1-0. Pierwszy punkt zdobył dla naszej reprezentacji Karol Filar.

Dla 27-letniego tenisisty dzisiejszy mecz był wyjątkowy, ponieważ to jego debiut w reprezentacji. Lepszego startu nie mógł sobie wymarzyć, ponieważ w całym spotkaniu z Farisem Zakarią stracił zaledwie dwa gemy i bez problemów zapewnił naszej kadrze prowadzenie.

Jako drugi na kort wyszedł Maks Kaśnikowski, którego przeciwnikiem jest Michael Bassem Sobhy. Stawką meczu Egipt – Polska w Kairze jest awans do Grupy Światowej I.


Wyniki

Egipt – Polska 0:1

Fares Zakaria – Karol Filar 2:6, 0:6

Biometria Wszędzie Wygoda Czy Bilet Do Świata Totalnej Kontroli

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Biometria jeszcze niedawno była ciekawostką. Dziś jest codziennością. Telefon odblokowuje się twarzą, aplikacja banku prosi o odcisk palca, laptop rozpoznaje właściciela po spojrzeniu, a lotniska coraz częściej stawiają na bramki, które chcą „tylko” szybkiego skanu. Z punktu widzenia wygody to brzmi jak postęp. Z punktu widzenia prywatności pojawia się jednak niepokój: raz oddane dane biometryczne nie działają jak hasło, którego można zmienić. Twarz i palec są na stałe.

W świecie online łatwo zauważyć, jak działa automatyzm. Wystarczy, że pojawi się hasło typu Lolajack casino i umysł już tworzy szybkie skojarzenie, zanim padnie konkret. Biometria też korzysta z automatyzmu: „zrób skan i idź dalej”. Tyle że tu stawką nie jest kliknięcie w kolejną treść, tylko identyfikacja człowieka w systemach, które mogą rosnąć, łączyć dane i działać dłużej niż jedna aplikacja.

 

Dlaczego Biometria Jest Tak Kusząca

 

Hasła są męczące. Ludzie je zapominają, powtarzają, tworzą słabe kombinacje, zapisują w notatkach. Biometria obiecuje koniec tej farsy. Nie trzeba pamiętać, nie trzeba wpisywać, nie trzeba resetować. W praktyce to naprawdę podnosi komfort. Dodatkowo biometria bywa wygodniejsza w sytuacjach, gdzie ręce są zajęte albo trzeba działać szybko.

Jest też argument bezpieczeństwa. Jeśli system jest dobrze zrobiony, biometria może utrudnić dostęp osobom postronnym. Zamiast zgadywania hasła jest wymóg fizycznej obecności. To ma sens, zwłaszcza w telefonach i bankowości. Problem polega na tym, że bezpieczeństwo biometrów zależy od całego łańcucha: sprzętu, oprogramowania, przechowywania danych i procedur po stronie firmy.

 

Co Jest Realnym Bezpieczeństwem A Co Marketingiem

 

Biometria nie jest magiczna. Może być dobra, ale nie jest nieomylna. Są błędy fałszywie pozytywne i fałszywie negatywne. Są sytuacje, w których czujnik działa gorzej: mokre palce, zimno, światło, maski, zmiany wyglądu. Są też zagrożenia, które nie wyglądają jak film. Jeśli dane biometryczne wyciekną, nie da się „zresetować twarzy” tak jak hasła.

Największa różnica w bezpieczeństwie polega na tym, gdzie biometria jest przechowywana. Jeśli wzór biometryczny zostaje w urządzeniu i nie wędruje na serwery, ryzyko jest mniejsze. Jeśli trafia do dużych baz danych, rośnie pokusa łączenia z innymi informacjami. A tam zaczyna się temat kontroli.

 

Gdzie Zaczyna Się Świat Totalnej Kontroli

 

Kontrola nie musi oznaczać dystopii w stylu filmowym. Częściej wygląda zwyczajnie: kamery w przestrzeni publicznej, identyfikacja na wejściu, analityka zachowań, profilowanie. Biometria staje się wtedy kluczem, który pasuje do wielu drzwi. Jeśli ten klucz jest używany bez jasnych ograniczeń, powstaje system, w którym anonimowość przestaje istnieć.

Tu problemem jest skala i brak przejrzystości. Jedna aplikacja z biometrią nie tworzy świata kontroli. Ale wiele aplikacji, wiele kamer, wiele baz danych i słaba regulacja potrafią stworzyć środowisko, w którym śledzenie jest łatwe, a sprzeciw trudny. W takim świecie „zgoda” często jest fikcją, bo alternatywy znikają.

 

Ryzyka, które najczęściej rosną wraz z biometrią w usługach:

 

– łączenie danych z różnych źródeł bez realnej kontroli użytkownika

– wycieki baz danych, których nie da się naprawić zmianą hasła

– błędne identyfikacje, które mają realne skutki w dostępie do usług

– presja „skanuj albo nie korzystasz”, czyli wymuszenie wygody

– rozszerzanie celu, czyli użycie biometrii do czegoś innego niż pierwotnie obiecano

To są zagrożenia praktyczne, nie teoretyczne.

 

Czy Da Się Mieć Wygodę Bez Oddawania Kontroli

 

Da się, ale wymaga to rozsądnych zasad. Po pierwsze minimalizacja. Jeśli biometria nie jest konieczna, lepiej jej nie wymuszać. Po drugie lokalność. Im więcej zostaje na urządzeniu, tym lepiej. Po trzecie alternatywa. Dobrze działa też podejście, w którym biometria odblokowuje klucz kryptograficzny, a nie jest wysyłana jako „dane twarzy” gdzieś w świat.

W branżach cyfrowych, gdzie pojawiają się nazwy typu Lolajack casino, często liczy się szybka ścieżka i szybka decyzja. W przypadku biometrii warto robić odwrotnie: zwolnić i przeczytać, co naprawdę jest włączane.

 

Proste zasady, które pomagają korzystać z biometrii rozsądnie:

 

– wybór rozwiązań, które przechowują wzór biometryczny lokalnie na urządzeniu

– włączanie biometrii tylko tam, gdzie realnie daje korzyść, na przykład bank i telefon

– utrzymywanie alternatywy, czyli mocny PIN lub menedżer haseł jako plan B

– sprawdzanie uprawnień aplikacji i wyłączanie zbędnych dostępów

– ostrożność wobec usług, które nie tłumaczą, co robią z danymi i jak długo je trzymają

To jest pragmatyka, nie paranoja.

 

Wniosek Bez Paniki

 

Biometria jest wygodna i może podnieść bezpieczeństwo, ale tylko wtedy, gdy jest wdrożona z pokorą i ograniczeniami. Największe ryzyko nie leży w samym skanowaniu palca, tylko w skali, w centralnych bazach danych i w logice „skoro można, to czemu nie”. Totalna kontrola nie przychodzi w jeden dzień. Przychodzi małymi krokami, w imię wygody.

Dlatego warto traktować biometrię jak narzędzie, a nie jak religię postępu. Wygoda jest ważna, ale kontrola nad własną tożsamością jest ważniejsza. Nawet jeśli w tle przewija się Lolajack casino jako symbol świata, gdzie wszystko ma być szybkie, tu lepiej być wolniejszym i bardziej świadomym.

 

Puchar Davisa. Brytyjczycy z awansem, zacięte mecze w Japonii i Chorwacji

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Wielka Brytania została pierwszą reprezentacją, która zagra w drugiej rundzie kwalifikacji do turnieju finałowego Pucharu Davisa! Drugiego dnia meczu w Oslo drużyna gości nie dała Norwegom nadziei na spektakularny powrót, zgarniając komplet zwycięstw. W piątek rywalizację w kwalifikacjach rozpoczęło także sześć innych ekip.

Brytyjczycy prowadzili 2-0 po pierwszym dniu zmagań w stolicy Norwegii, po czwartkowych zwycięstwach Jacka Drapera i Camerona Norrie. Piątkowe gry zainaugurowali natomiast debliści. Aby utrzymać szanse gospodarzy na zwycięstwo, Victor Durasovic i Nicolai Budkov Kjaer musieli pokonać Juliana Casha oraz Lloyda Glasspoola. Para będąca w przeszłości liderami rankingu deblistów nie miała problemów z wygraniem pierwszego seta, zwyciężając 6:2. W kolejnej odsłonie spotkania identycznym rezultatem lepsi okazali się natomiast Norwegowie, przez co o wyniku zadecydowała trzecie partia.

Była ona zdecydowanie najbardziej wyrównana – rozstrzygnęła się dopiero w tie-breaku. Dogrywka zakończyła się zwycięstwem Casha i Glasspoola wynikiem 7-5. Taki rezultat zagwarantował reprezentantom Wielkiej Brytanii udział we wrześniowych kwalifikacjach.

Dzięki temu na czwartym meczu, który musiał się odbyć, nie ciążył ciężar wyniku. W związku z tym przyjezdni wystawili do gry Jacoba Fearnley’ego, który po super tie-breaku (rozegranym zamiast trzeciego seta) pokonał Nicolaia Budkova Kjaera.

Piątek był dniem, w którym rozpoczęły się także rywalizacje Japończyków z Austriakami, Niemców z Peruwiańczykami oraz Chorwatów z Duńczykami. W trakcie całego dnia oglądaliśmy tylko jedno trzysetowe starcie, w którym Dino Prizmić pokonał Augusta Holmgrena. Wcześniej zwycięstwo nad Matejem Dodigiem odniósł natomiast Elmer Moller. Dzięki temu po pierwszym dniu starcia w Varazdinie utrzymuje się remis 1-1. Identycznym rezultatem zakończyły się piątkowe gry w Tokio, gdzie najpierw Yosuke Watanuki pokonał Sebastiana Ofnera, a później Jurij Rodionov okazał się lepszy od Shintaro Mochizukiego. O jeden krok od awansu do kolejnej fazy są natomiast Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi po zwycięstwach Yannika Hanfmanna i Jana-Lennarda Struffa prowadzą z Peruwiańczykami 2-0.

W sobotę poznamy kolejne trzy reprezentacje, które we wrześniu zagrają o miejsce w turnieju finałowym Pucharu Davisa. Ten dzień będzie nie lada gratką dla fanów reprezentacyjnego tenisa, bowiem rywalizację w pierwszej rundzie kwalifikacji rozpocznie aż osiemnaście kolejnych drużyn.


Wyniki

Po dniu 2.

Wielka Bytania – Norwegia 4-0

J. Cash, L. Glasspool – V. Durasovic, N. Budkov Kjaer 6:2, 2:6, 7:6(5)

Jacob Fearnley – Nicolai Budkov Kjaer 3:6, 6:3 10-7

 

Po dniu 1.

Japonia – Austria 1:1

Yosuke Watanuki – Sebastian Ofner 6:3, 6:4

Jurij Rodionov – Shintaro Mochizuki 6:4, 7:5

Niemcy – Peru 2-0

Yannick Hanfmann – Gonzalo Bueno 6:4, 6:4

Jan-Lennard Struff – Juan Pablo Varillas 6:4, 6:2

Chorwacja – Dania 1-1

Elmer Moller – Matej Dodig 6:4, 7:6(3)

Dino Prizmić – August Holmgren 5:7, 6:0, 6:2

Montpellier. Auger-Aliassime coraz bliżej obrony tytułu, dwóch Francuzów nadal w grze

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Rozstawiony z „jedynką” Felix Auger-Aliassime nie miał problemów z uzyskaniem awansu do półfinału halowego turnieju ATP 250 w Montpellier. W gronie czterech najlepszych zawodników imprezy znalazło się również dwóch reprezentantów gospodarzy oraz pogromca Huberta Hurkacza.

Najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem piątkowych ćwierćfinałów było starcie Felixa Augera-Aliassime’a z Arthurem Filsem. Pojedynek rozczarował jednak postronnych kibiców wyczekujących emocji oraz miejscowych, trzymających kciuki za swojego rodaka. Wracający do rozgrywek po półrocznej przerwie 21-latek z Bondoufle przekonał się, jak wiele pracy czeka go jeszcze, aby znów skuteczniej rywalizować z graczami z czołówki. W pierwszym secie kluczowy okazał się piąty gem, w którym liczne błędy Francuza doprowadziły do utraty przez niego serwisu. W kolejnych minutach Kanadyjczyk utrzymywał swoją przewagę i wygrał tę część gry 6:4.

Druga odsłona miała jeszcze bardziej jednostronny przebieg. Auger-Aliassime dwukrotnie przełamywał w niej Filsa, a do tego był bezbłędny przy własnym podaniu. Określenie to nie jest nadużyciem, ponieważ 25-latek z Montrealu zapisał na swoim koncie w tej partii wszystkie punkty rozegrane w jego gemach serwisowych. Cały mecz zaś zakończył po 68 minutach gry i mógł już skierować myśli ku sobotniemu półfinałowi. W nim ponownie będzie musiał stawić czoła reprezentantowi „Trójkolorowych”. Za przeciwnika będzie miał debiutującego w tej fazie zawodów ATP, Titouana Drogueta. Francuski kwalifikant rywalizował z oznaczonym numerem czwartym Tallonem Griekspoorem i posyłając aż 21 asów serwisowych, okazał się od niego lepszy po dwóch tie-breakach.

Droguet nie jest jednak jedynym tenisistą gospodarzy pozostającym w imprezie. Wcześniej ćwierćfinałowy bój stoczyło dwóch innych jego rodaków – Adrian Mannarino oraz Arthur Gea. Panowie stoczyli najdłuższy i najbardziej emocjonujący pojedynek całego dnia. Pierwsza partia należała do znacznie niżej klasyfikowanego oraz 16 lat młodszego Gei. W kolejnych dwóch Mannarino już znacznie lepiej pilnował swojego podania i ani razu nie dał się przełamać. Dodatkowo, poparł to jednym przełamaniem w każdej z odsłon i to on schodził z kortu jako zwycięzca. Tym samym zameldował się półfinale turnieju ATP niemal dokładnie po dwóch latach przerwy.

W walce o finał spotka się z Martinem Dammem, który tak jak Droguet po raz pierwszy zagra w tej fazie zmagań, a do głównej drabinki dostał się przez eliminacje. Amerykanin robi w Montpellier prawdziwą furorę i w piątkowe popołudnie po raz kolejny wygrał bez straty seta. 22-latek z Bradenton mierzył się z Lucą Nardim i już przy pierwszej nadarzającej się okazji przełamał jego serwis. Później, tak jak w poprzednich meczach, sam świetnie podawał i oddając returnującemu zaledwie jeden punkt, zwyciężył 6:3. Druga część gry była bardziej wyrównana i momentami to Włoch znajdował bliżej triumfu. Nie wykorzystał jednak piłki setowej w dziesiątym gemie oraz tie-breaku, co okazało się brzemienne w skutkach. Zaciętą rozgrywkę Damm rozstrzygnął 16 asem, dającym mu na ten moment życiowy sukces.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 1, WC) – Arthur Fils (Francja, 6) 6:4, 6:2

Titouan Droguet (Francja, Q) – Tallon Griekspoor (Holandia, 4) 7:6(5), 7:6(1)

Adrian Mannarino (Francja) – Arthur Gea (Francja, WC) 5:7, 6:4, 6:4

Martin Damm (USA, Q) – Luca Nardi (Włochy) 6:3, 7:6(8)