Marrakesz. Nieudany start turnieju dla Jana Zielińskiego

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Dzisiaj w Marrakeszu widzieliśmy już jednego z naszych reprezentantów – Kamila Majchrzaka, który po trzysetowej walce zdołał pokonać Juana Manuela Cerundolo. Wieczorem na korcie w Maroku pojawił się także drugi Polak – Jan Zieliński, jednak on nie może zaliczyć swojego występu jako udanego.

W dwóch setach zakończyło się spotkanie z udziałem naszego deblisty. W duecie z Lukiem Johnsonem podejmowali holendersko-amerykańską parę: Bart Stevens/Vasil Kirkov. Mecz zakończył się w godzinę i dwadzieścia dziewięć minut i po tym czasie rywale Polaka i Brytyjczyka mogli świętować awans do ćwierćfinału turnieju w Marrakeszu.

Cały pojedynek miał bardzo monotonny przebieg, ale nie można powiedzieć, że żadnych emocji w nim nie było. Kilka wymian było naprawdę światowej klasy, ale koniec końców zabrakło ze strony Zielińskiego i Johnsona skuteczności w tych najważniejszych momentach. Już w trzecim gemie spotkania dali się przełamać i mimo odrobienia strat, w końcówce seta ponownie stracili serwis, zapewniając przeciwnikom prowadzenie 5:4. Tym razem Stevens i Kirkov nie wypuścili już tego z rąk i pewnie zamknęli pierwszą partię, utrzymując własne podanie do piętnastu.

W drugiej odsłonie z kolei przełamanie było tylko jedno, ale za to w jakim momencie. Przy wyniku 5:5 w decydującym punkcie Holender i Amerykanin dopięli swego i objęli prowadzenie. Znowu serwowali po zwycięstwo (tak jak w pierwszym secie) i znowu poradzili sobie z tym bez najmniejszych problemów. Wygrywając dwunastego gema bez straty punktu zakończyli pojedynek i zameldowali się w najlepszej ósemce.

Tam już w czwartek mogą zmierzyć się z kolejnymi Polakami, a mianowicie: Karolem Drzewieckim i Kamilem Majchrzakiem. Warunek jest jeden – nasi tenisiści muszą najpierw pokonać hiszpańsko-peruwiański duet w składzie – Ignacio Buse/Inigo Cervantes (to spotkanie już jutro około godziny 16:00).


Wyniki

Marrakesz, 1/8 finału, debel: 

Bart Stevens/ Vasil Kirkov (Holandia, USA) – Jan Zieliński/ Luke Johnson (Polska, Wielka Brytania, 2) – 6:4, 7:5 

Jack Draper nie zagra w Monte Carlo

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: Peter Figura

Kilka dni temu Novak Dźoković ogłosił, że nie zagra podczas tegorocznego turnieju ATP 1000 Masters w Monte Carlo. Wcześniej z imprezy wycofali się też Taylor Fritz i Sebastian Korda. Do grupy nieobecnych w Monako dołączył Jack Draper.

Jack Draper stara się wrócić do regularnej gry sprzed kontuzji. W tym sezonie wystąpił łącznie w ośmiu spotkaniach, z czego wygrał pięć z nich. Najlepiej zaprezentował się podczas Indian Wells, gdzie dotarł do ćwierćfinału, pokonując po drodze Bautistę Aguta, Cerundolo czy Dźokovicia. Brytyjczyk bronił punktów za wygranie tej imprezy w tamtym roku. Mało osób stawiało go w roli faworyta do końcowego triumfu, jednak zaprezentował dobry tenis i mógł być dumny z awansu do 1/4 finału.

Problemy zdrowotne dalej nie opuszczają Drapera, przez co był zmuszony do wycofania się z tegorocznego tysięcznika w Monte Carlo. Oficjalnym powodem rezygnacji jest kontuzja ramienia. Tym samym fani Brytyjczyka będą musieli poczekać na zobaczenie tenisisty w akcji na kortach ziemnych.

Na wycofaniu Drapera i wcześniej Kordy zyskali Giovanni Mpetshi Perricard i Daniel Altmaier, którzy awansowali bezpośrednio do głównej drabinki. Turniej w Monte Carlo odbędzie się w dniach 5-12 kwietnia. Rok temu triumfował w nim Carlos Alcaraz, po kreczu Lorenzo Musettiego w finale.

Marrakesz. Trzysetowe zwycięstwo Kamila Majchrzaka w meczu otwarcia

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

W 2025 roku Kamil Majchrzak dotarł do półfinał turnieju ATP 250 w Marrakeszu. W tym sezonie chciałby powtórzyć to osiągnięcie, a nawet dotrzeć jeszcze dalej. Polak zrobił pewny krok w kierunku obrony punktów i pokonał Juana Manuela Cerundolo 7:6(3), 3:6, 6:3 w pierwszej rundzie. 

Początek spotkania mógł dać nadzieję na szybkie objęcie prowadzenia przez Majchrzaka. Już w drugim gemie zdobył cztery break pointy przy podaniu Cerundolo, ale ich nie wykorzystał. Chwilę później to Argentyńczyk był o krok od przełamania serwisu Polaka, jednak ostatecznie do tego nie doszło. Od tego czasu żaden z tenisistów nie potrafił zdobyć przewagi w secie. Zacięta gra doprowadziła do tie-breaka. W nim lepiej zaprezentował się Piotrkowianin, który już na początku wyszedł na prowadzenie 2:0. Cerundolo szybko odrobił mini breaka, jednak od stanu 3:3 Majchrzak był górą. Wygrał cztery punkty z rzędu i zrobił duży krok w stronę gry w drugiej rundzie.

Kolejny set był przez większość czasu wyrównany. Zarówno Majchrzak, jak i Cerundolo pewnie serwowali i nie było mowy o break pointach. Sytuacja zmieniła się w ósmym gemie, kiedy niespodziewanie Argentyńczyk po raz pierwszy przełamał podanie Polaka. Następnie nie miał problemu z serwowaniem na zwycięstwo w drugiej partii i tym samym doprowadził do wyrównania w setach.

Decydująca odsłona spotkania nie mogła się lepiej zacząć dla Majchrzaka, który dopiero co przegrał drugiego seta. Polakowi udało się po raz pierwszy przełamać podanie Cerundolo, co było kluczowe dla losów partii. Miało to miejsce w drugim gemie, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie. W szóstym, bardzo długim i wyrównanym gemie mógł powiększyć swoją przewagę, ale Argentyńczyk wyszedł z opresji. Mimo wszystko nie potrafił odrobić straty przełamania i po ponad dwóch godzinach i 30 minutach gry pożegnał się z turniejem.

W następnej rundzie Polak zmierzy się ze zwycięzcą meczu Henrique Rocha – Marco Trungelliti.


Wyniki

Pierwsza runda:

Kamil Majchrzak (Polska, 5) – Juan Manuel Cerundolo (Argentyna) – 7:6(3), 3:6, 6:3

Kolejne sukcesy polskich juniorów

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: PZT

Nie tylko Jan Sadzik odniósł sukcesy w poprzednim tygodniu rozgrywek w juniorskich turniejach ITF. Warto zwrócić uwagę także na wyniki Maksymiliana Kwiatkowskiego czy Ewangeliny Penkevych.

Już wcześniej pisaliśmy o bardzo dobrym występie Jana Sadzika w wysoko punktowanym turnieju w Vrsarze. Polski tenisista triumfował w grze podwójnej, a w singlu dotarł do ćwierćfinału.

Maksymilian Kwiatkowski wcześniej triumfował w grze pojedynczej na turnieju w Gujanie Francuskiej. Tym razem tenisista Górnika Bytom nie powtórzył tego sukcesu podczas rozgrywek J30 w Le Diamant. Rozstawiony z numerem pierwszym Polak w 2. rundzie skreczował. Za to sięgnął po tytuł wspólnie z Noahem Brownerem. Polsko-amerykański debel wygrał w finale po supertiebreaku z Amerykaninem Alexandrem Piercem oraz Meksykaninem Patricio Quintaną Zapatą. W trzech wcześniejszych rundach Kwiatkowski/Browner nie stracili nawet seta.

Ewangelina Penkevych (Team RH+ Szczecin) i Romina Hincu awansowały do finału turnieju J30 w Vierumaki. Polka i zawodniczka z Mołdawii były rozstawione z numerem 3. W meczu finałowym przegrały 4:6, 7:5, 4:10 z najwyżej notowanym duetem – Hanna Viani z Finlandii i Jiayi Wang z Chin. W półfinale Penekevych i Hincu dwukrotnie zwyciężyły 6:4 z turniejową dwójką, Finkami Kanervą i Vainikką.

Dobre wieści przywędrowały także z turnieju Tennis Europe w kategorii U14 w Aizkraukle. Natasza Łukaszewicz z klubu Park Tenisowy Olimpia zwyciężyła w turnieju deblowym, a w grze pojedynczej dotarła do półfinału.

Charleston. Magdalena Fręch poznała pierwszą rywalkę

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch to jedyna reprezentantka Polski podczas tegorocznej edycji turnieju WTA 500 w Charleston. Druga rakieta naszego kraju rywalizację rozpocznie od drugiej rundy, gdzie jej rywalką będzie Anna Bondar.

Po tym jak z występu w rozgrywanym na amerykańskiej mączce turnieju wycofała się Magda Linette, jedyną naszą reprezentantką w zmaganiach jest Magdalena Fręch. Łodzianka jako jedna z wyżej notowanych uczestniczek imprezy, została rozstawiona w turnieju z numerem „11” i zmagania rozpocznie od drugiej rundy.

Reprezentantka Węgier w pierwszej rundzie spotkała się z Dariją Vidmanova. Reprezentantka Czech dostała się do turnieju jako „szczęśliwa przegrana” z eliminacji. W pierwszej odsłonie to zawodniczka naszych południowych sąsiadów jako pierwsza miała szanse na przełamanie, ale Bondar wyszła z opresji, a w jedenastym gemie sama odebrała serwis Czeszce by po zmianie stron zakończyć tę część pojedynku. Drugą odsłonę lepiej rozpoczęła wyżej notowana z zawodniczek, która prowadziła już 3:0 z podwójnym przełamaniem. Pochodząca z Moskwy zawodniczka jednak ani myślała by odpuścić, czego efektem był wynik 7:5, 3:3. Kluczowym ponownie okazał się jedenasty gem, którego przy podaniu zawodniczki zza naszej południowej granicy wygrała Bondar.

Tym samym to reprezentantka Węgier będzie rywalką Magdaleny Fręch w meczu o 1/8 finału rywalizacji singlowej. Co ciekawe panie razem na korcie pojawią co najmniej dwukrotnie. We wtorkowym meczu pierwszej rundy Łodzianka i Węgierka tworząc duet deblowy zagrają o awans do drugiej rundy przeciwko Kristinie Mladenović i Leylah Fernandez.

Pojedynek singlowy między Magdaleną Fręch i Anną Bondar zostanie rozegrany 1 kwietnia. Reprezentantka Polski w szóstym starcie na kortach w Charleston zagra o swój najlepszy rezultat w tym turnieju. Dotychczas Łodzianka najdalej docierała do drugiej rundy – w 2021 i 2022 – ale wówczas występ rozpoczynała kolejno od kwalifikacji oraz od pierwszej rundy.

Bogota. Katarzyna Piter w ćwierćfinale debla

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Nie bez problemów Katarzyna Piter i Magali Kempen wygrały w meczu 1. rundy turnieju WTA 250 w Bogocie. Po tiebreaku pokonały Momoko Kobori i Peangtarn Plipeuch.

Katarzyna Piter i Magali Kempen przystąpiły do turnieju w Kolumbii jako rozstawione z numerem czwartym. W 1. rundzie czekało ich niespodziewanie wyrównane spotkanie z Momoko Kobori i Peangtarn Plipeuch. Polka i Belgijka już na początku meczu straciły podanie, ale później wyrównały na 2:2. Nie zdołały jednak przechylić szali w tym secie na swoją korzyść. W decydującym momencie przegrały gema serwisowego na 4:5, a po chwili całą odsłonę – 4:6.

Drugi set, tak jak pierwszy rozpoczął się do przełamania na korzyść Kobori/Plipeuch. Od wyniku 1:3 inicjatywę na korcie przejęły Piter i Kempen. Najpierw odrobiły stratę breaka, a później odskoczyły na 5:3. Jednak nie zamknęły seta przy swoim gemie serwisowym. Doszło do tiebreaka, w którym polsko-belgijski duet objął prowadzenie 4:0. Rywalki zbliżyły się na punkt, ale to Piter i Kempen zwyciężyły 7:4.

Zawodniczki przystąpiły więc do gry w kolejnym tiebreaku. Tym razem stawką rozgrywki do 10 punktów było zwycięstwo w meczu. Katarzyna Piter i Magali Kempen wypracowały przewagę małego przełamania. Przy wyniku 5:3 dołożyły kolejnego minibreaka i po chwili odskoczyły na 8:3. Ostatecznie wygrały 10:4 i zameldowały się w ćwierćfinale turnieju.


Wyniki

Turniej WTA 250 w Bogocie – 1. runda:

Magali Kempen/Katarzyna Piter (Belgia/Polska, 4) – Momoko Kobori/Peangtarn Plipeuch (Japonia/Tajlandia) 4:6, 7:6 (4), 10:4

Bogota. Zdecydowane zwycięstwo Kawy

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Kamil Szpilski

Katarzyna Kawa pewnie zameldowała się w 2. rundzie turnieju w Bogocie. Ubiegłoroczna finalistka wygrała 6:1, 6:0 z Carole Monnet.

Katarzyna Kawa podczas turnieju w Bogocie ma wiele punktów do obronienia. Bowiem przed rokiem dotarła aż do finału kolumbijskiego turnieju. W 1. rundzie polska tenisistka trafiła na 39 pozycji niżej notowaną Carole Monnet. Pierwszy set Kawa zapisała na swoje konto już w ponad 20 minut. Polka szybko wypracowała dwa przełamania i prowadziła 5:0. Francuzka zdołała w tej partii wygrać zaledwie jednego gema.

Drugi set rozpoczął się od kolejnego przełamania na korzyść Katarzyny Kawy. Później już tylko kontynuowała serię zwycięskich gemów. W drugiej partii Polka nie straciła nawet gema i w niewiele ponad trzy kwadranse wywalczyła pewny awans do kolejnej fazy turnieju w Bogocie.

Katarzyna Kawa została pierwszą zawodniczką, która weszła do 2. rundy turnieju. Teraz zmierzy się z rozstawioną z czwórką Tatjaną Marią bądź reprezentantką gospodarzy Valentiną Mediorreal.


Wyniki

Turniej WTA 250 w Bogocie – 1. runda:

Katarzyna Kawa (Polska) – Carole Monnet (Francja) 6:1, 6:0

ASICS SOLUTION SPEED FF 4 – recenzja butów

/ Karol Romer , źródło: Własne, foto: ASICS/Własne

ASICS SOLUTION SPEED FF 4 to model, który od pierwszego treningu zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. To buty stworzone z myślą o zawodnikach, którzy dużo pracują nogami i poruszają się po całym korcie. Są stosunkowo lekkie, dynamiczne i dają bardzo dobre czucie podłoża, co przy szybkiej pracy na nogach ma ogromne znaczenie. Przy sprintach do skrótów, nagłych zmianach kierunku czy przejściach do siatki but reaguje szybko i nie spowalnia ruchu.

W porównaniu do poprzedniej wersji, SOLUTION SPEED FF 3, czuć wyraźnie lepszy komfort. Amortyzacja jest bardziej odczuwalna, ale bez utraty dynamiki. Podczas dłuższych treningów nogi mniej się męczą, a jednocześnie nadal ma się wrażenie dobrej „odpowiedzi” od podłoża przy wybiciu. Stopa siedzi stabilnie, a dopasowanie jest bardziej naturalne niż we wcześniejszych modelach, gdzie konstrukcja była momentami sztywniejsza.

W FF 4 but lepiej pracuje ze stopą i daje większe poczucie swobody ruchu. To model nastawiony przede wszystkim
na szybkość, a nie maksymalną stabilność. nie jest to but dla zawodników szukających masywnej konstrukcji i maksymalnego
usztywnienia, tylko opcja dla graczy stawiających na dynamikę, przyspieszenie i ciągłą pracę nóg.

Podsumowując, ASiCS SOLUTION SPEED FF 4 to model dla tenisistów grających agresywnie i intensywnie. Jeśli Twoja gra opiera się na mobilności, szybkich zmianach kierunku i presji wywieranej ruchem, te buty są dla Ciebie.

Nasza ocena: 7,5 na 10

Cena od 679 PLN

Buty dostępne na www.asics.com i www.strefatenisa.com.pl

Bukareszt. Daniel Michalski bez awansu do decydującej rundy kwalifikacji

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/atptour.com, foto: Paweł Rychter

Daniel Michalski udał się do Rumunii, aby powalczyć w kwalifikacjach do turnieju ATP 250 w Bukareszcie. Polak nie miał jednak szczęścia i w pierwszej rundzie eliminacji trafił na najwyżej rozstawionego Nikoloza Basilaszwiliego. Polak walczył od początku do końca, ale mimo to przegrał z Gruzinem 4:6, 5:7. 

Początkowo mecz miał się odbyć w niedzielę w godzinach popołudniowych, ale duże opady deszczu pokrzyżowały plany organizatorom. Ostatecznie zawodnicy wyszli na kort w poniedziałek po godzinie 10:00 czasu lokalnego.

Gem otwarcia pokazał, że Michalski nie podda się tak łatwo. Doszło w nim łącznie do ośmiu stanów równowagi, a Polak obronił dwa break pointy. Mimo wszystko Gruzin znalazł sposób na jego serwis i wyszedł na prowadzenie po piątym gemie. Jedno przełamanie wystarczyło, aby triumfował w pierwszym secie. Warszawianin nie odrobił już strat, chociaż w ósmym gemie zdobył dwa break pointy. Warto wspomnieć, że Gruzin w tej partii popełnił 22 niewymuszonych błędów. Różnica przy zagraniach kończących była jednak duża. Basilaszwili zapisał 17 winnerów na swoim koncie, podczas gdy Michalski tylko 3.

Drugi set nie zaczął się najlepiej dla Polaka, który już w pierwszym gemie stracił podanie. Tym razem jednak odrobił stratę przełamania. Miało to miejsce w szóstym gemie. Od tego czasu spotkanie stało się wyrównane i mogło się wydawać, że idzie w stronę tie-breaka. Basilaszwili wziął jednak sprawy w swoje ręce i przełamał podanie Michalskiego bez problemów w przedostatnim gemie meczu. Następnie bezbłędnie serwował na zwycięstwo w spotkaniu i zameldował się w ostatniej rundzie eliminacji. W tym secie wygrał 26 piłek kończących, podczas gdy Polak zapisał ich na swoim koncie siedem. Gruzin dalej popełnił wiele niewymuszonych błędów – dokładnie 18, a Warszawianin siedem.


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji: 

Nikoloz Basilaszwili (Gruzja, 1) – Daniel Michalski (Polska) – 6:4, 7:5

Jannik Sinner z historycznym osiągnięciem po turnieju w Miami

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Jannik Sinner wygrał turniej w Miami. Przy okazji Włoch zanotował kilka ważnych osiągnięć statystycznych.

Triumf reprezentanta Italii na Florydzie był zdecydowany. Wicelider rankingu ATP sięgnął po trofeum podobnie jak zrobił to dwa tygodnie wcześniej w Indian Wells. Zdobycie tego dubletu, czyli tak zwanego Sunshine Double, przez mężczyznę ostatni raz miało miejsce w 2017 roku, ale Sinner jako jedyny w historii dokonał tego wyczynu, nie tracąc ani jednej partii.

Ponadto Jannik wygrał już trzeci z rzędu turniej rangi Masters 1000. Przed zwycięstwami w USA był najlepszy także w paryskiej imprezie, rozgrywanej pod koniec sezonu 2025 na kortach twardych. Przed Włochem podobne lub dłuższe serie notowali tylko Rafael Nadal i Novak Dźoković. Tenisista z San Candido wciąż może poprawić swoje osiągnięcie – musi jednak wygrać zawody w Monte Carlo. Do tej pory nie udało mu się tego dokonać.

Na razie pozostaje mu jednak rozkoszować się wygraną w Miami. Podczas ceremonii dekoracji Włoch stwierdził:

Ten dublet wiele dla mnie znaczy, udało mi się go zdobyć pierwszy raz. To niełatwa rzecz, więc nie sądziłem, że kiedykolwiek mi się uda. Jestem zatem bardzo szczęśliwy. Warunki nie były dziś łatwe, nie pomagały w grze. Starałem się pozostać solidny w kluczowych momentach a teraz mogę zabrać do domu trofeum.

Dzięki zwycięstwom w Indian Wells i Miami Jannik Sinner zmniejszył dystans, jaki dzieli go od pierwszej lokaty w rankingu ATP. Włoch traci do Carlosa Alcaraza nieco ponad tysiąc punktów.