Indian Wells. Zwycięski rewanż Aryny Sabalenki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Aryna Sabalenka pokonała Jelenę Rybakinę 3:6, 6:3, 7:6(6) w finale turnieju WTA 1000 w Indian Wells. Dla liderki rankingu to dziesiąty tytuł mistrzowski w imprezie tej rangi, ale pierwszy na kortach w Kalifornii.

Po ćwierćfinałowej porażce Igi Świątek i awansie do 1/2 finału Jeleny Rybakiny, faktem stało się, że Kazaszka wyprzedzi Polkę w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Tym samym spotkanie finałowe tegorocznej edycji BNP Paribas Open śmiało można nazwać pojedynkiem dwóch najlepszych obecnie tenisistek świata.

Liderka rankingu WTA otrzymała szansę rewanżu na Kazaszce za dwie ostanie finałowe porażki – podczas WTA Finals oraz Australian Open. Wykorzystała ją, chociaż po pierwszej odsłonie to pochodząca z Moskwy zawodniczka była bliżej triumfu na kortach Indian Wells Tennis Garden. W wyrównanej pierwszej odsłonie turniejowa „trójka” wykorzystała jedyną okazję na przełamanie serwisu rywalki i wygrała tę część meczu 6:3. W drugiej partii to Sabalenka jako pierwsza straciła serwis, aby od stanu 0:1 wygrać kolejne cztery gemy. Rybakina nie zdołała odrobić straty. Tym samym losy tytułu mistrzowskiego miała rozstrzygnąć trzecia odsłona.

W tej pierwsza na prowadzenie z przewagą przełamania wyszła Aryna Sabalenka. Jednak liderka rankingu serwując na mecz, wygrała jedynie punkt i na tablicy wyników pojawił się rezultat 5:5. W ostatnim – trzynastym – gemie spotkania finałowego to mistrzyni tegorocznego Australian Open jako pierwsza zbudowała dwupunktową przewagę. Jednak od stanu 5-3 Jelena Rybakina wygrała tylko jedną akcję. Tym samym to Aryna Sabalenka po finałowych porażkach w 2023 (z Rybakiną) i 2025 roku (z Mirrą Andriejewą) sięgnęła po tytuł mistrzowski.

Liderka rankingu została czwartą – po Serenie Williams, Idze Świątek i Victorii Azarence – zawodniczką, która ma w swym dorobku przynajmniej dziesięć wygranych turniejów rangi WTA 1000.


Wyniki

Finał:

Aryna Sabalenka (1) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 3) 3:6, 6:3, 7:6(6)

Miami. Polskie trio poznało rywalki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: East News

oIga Świątek, Magdalena Fręch i Magda Linette znalazły się w drabince turnieju głównego imprezy WTA 1000 w Miami. Polskie zawodniczki notowane w top 100 poznały rywalki,  z którymi przyjdzie im się zmierzyć podczas drugiego marcowego turnieju rangi WTA 1000 rozgrywanego na amerykańskich kortach twardych i jest szansa na polski pojedynek.

Po zakończeniu rywalizacji na kortach Indian Wells Tennis Garden najlepsze tenisistki świata przenoszą się do Miami, gdzie powalczą o tytuł w drugim z turniejów tworzących tak zwane Sunshine Doubles. Wśród nich mamy trzy Biało-Czerwone, w tym tą, która wygrała obie imprezy w 2022 roku – Igę Świątek.

Najlepsza polska tenisistka jako rozstawiona z numerem drugim zmagania podobnie jak w Indian Wells rozpocznie od drugiej rundy. Tam jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu między Magdą Linette i Varvarą Grachevą. W meczu o 1/8 finału przeciwniczką Polki może być między innymi Alexandra Eala, która sensacyjnie pokonała naszą najlepszą tenisistkę w meczu 1/4 finału zeszlorocznej edycji Miami Open.

Pojedynek o ćwierćfinał moze oznaczac dla mistrzyni z 2022 roku mecz przeciwko Karolinie Muchovej, którą sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa pokonała przed kilkoma dniami w Indian Wells czy Katarina Siniakova. W przypadku wyrównania przez Polkę zeszłorocznego wyniku w Miami, po drugiej stronie siatki może stanąć Mirra Andriejewa czy Victoria Mboko. Z kolei półfinałową rywalką Świątek może być Coco Gauff, Amanda Anisimova czy Belinda Bencic.

W drugiej rundzie Miami Open 2026 może dojść do polskiego meczu. Rywalką Igi Świątek może być Magda Linette. Jednak by tak się stało, Poznanianka w spotkaniu pierwszej rundy musi wygrać z Varvarą Grachevą. Trzecia z Biało-Czerwonych – Magdalena Fręch – tegoroczny występ zacznie od pojedynku przeciwko McCartney Kessler.

Miami. Dźoković wycofuje się z turnieju!

/ Jarosław Truchan , źródło: x.com/TennisONEApp, foto: EastNews

Zbliżający się turniej ATP Masters 1000 w Miami odbędzie się bez ubiegłorocznego finalisty. Novak Dźoković podjął decyzję o rezygnacji z udziału w imprezie. Powodem są problemy z prawym ramieniem.

Serb w marcu wystąpił w turnieju ATP po raz pierwszy od Australian Open, gdzie doszedł do finału. 38-latek wziął udział w turnieju w Indian Wells, gdzie doszedł do czwartej rundy, pokonując po drodze m.in. Kamila Majchrzaka. Przegrany mecz z Jackiem Draperem był niezwykle intensywny – zakończył się po ponad dwóch i pół godzinie gry. Wysiłek podjęty w meczu z Brytyjczykiem stawiał pod znakiem zapytania występ Dźokovicia w Miami.

W niedzielę poinformowano, że sześciokrotny zwycięzca turnieju rozgrywanego na Florydzie wycofał się z imprezy.  Oficjalnym powodem jest kontuzja prawego ramienia. Problemy z tą częścią ciała były widoczne u tenisisty z Belgradu już podczas meczów w Indian Wells.

Wycofanie się Serba oznacza, że straci on punkty wywalczone w Miami przed rokiem. Wówczas Dźoković doszedł do finału, w którym musiał uznać wyższość Jakuba Mensika. Druga w sezonie impreza rangi ATP Masters 1000 wystartuje w środę 18 marca.

“Nigdy nie widziałem tak grającego Daniła” – Carlos Alcaraz zabrał głos po porażce z Miedwiediewem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Wielką sensację sprawił wczoraj Rosjanin – Danił Miediwediew pokonując lidera światowego rankingu – Carlosa Alcaraza. Zafundował Hiszpanowi pierwszą porażkę w tym roku i już za kilka godzin zagra o tytuł mistrzowski Indian Wells. Na pomeczowej konferencji prasowej Carlitos w samych superlatywach wypowiedział się na temat gry rywala i stwierdził, że poziom, który zaprezentował Rosjanin był wręcz niesamowity. 

„Muszę oddać uznanie Daniłowi. Myślę, że rozegrał po prostu niesamowity mecz. Od początku aż do samego końca grał na niewiarygodnym poziomie. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widziałem go tak grającego. W pełni zasłużył dziś na zwycięstwo i w pełni zasłużył też na awans do finału. Mogę tylko pogratulować mu tego występu.” – mówił lider rankingu ATP. 

Dodał również, że był zdziwiony, tym jak precyzyjny i solidny był w ich półfinałowym pojedynku Miedwiediew – „Zaskoczyło mnie trochę to, jak agresywnie grał przez cały mecz. Wiedziałem od początku, że będzie grał ofensywnie, ale sposób, w jaki to robił, naprawdę mnie zaskoczył, bo praktycznie się nie mylił albo przynajmniej nie popełniał tylu błędów, ile się spodziewałem” – zakończył Carlitos z dużym uśmiechem na twarzy. 

Pytany natomiast o swoje odczucia a propos pierwszej w sezonie porażki mówił tak – “Teraz jestem trochę rozczarowany, ale jednocześnie muszę dostrzec też pozytywne strony tej przegranej. Chodzi o to, że zawodnicy widzą, że aby mnie pokonać, muszą grać na takim poziomie [jak właśnie Miedwiediew]. W pewnym sensie może to działać na moją korzyść. Oczywiście wciąż gram świetny tenis. Myślę, że pokazałem zawodnikom i kibicom, że jeśli ktoś chce ze mną wygrać, musi przez półtorej albo nawet dwie godziny w każdym meczu grać na swoim absolutnie najwyższym poziomie.” 

Teraz Hiszpan uda się na drugi koniec Stanów Zjednoczonych, gdzie już za chwilę startuje drugi turniej rangi ATP Masters 1000 – Miami Open, który właśnie razem z Indian Wells tworzy tak zwane Sunshine Double. 

Murcia. Pieczonka blisko turnieju głównego

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Pawel Rychter

Filip Pieczonka w grze o awans do turnieju głównego Murcia Open. Polak wygrał w dwóch setach 6:3, 6:4 na początek kwalifikacji z Maxime Janvierem.

Faworytem meczu był Maxime Janvier. Francuz został rozstawiony w kwalifikacjach z 10. numerem. Francuz to 545. zawodnik rankingu ATP, a Pieczonka plasuje się dopiero na 1031. pozycji. Nie przeszkodziło to Polakowi w odniesieniu pewnego zwycięstwa. Jednak to Janvier jako pierwszy wypracował przełamanie na 2:0. Filip Pieczonka od razu odrobił stratę breaka. Polak znów przeżył trudne chwile przy podaniu przy wyniku 2:3. Obronił trzy breakpointy, a w kolejnym gemie wygrał gema przy serwisie rywala bez straty punktu. Pieczonka kontynuował dobrą serię i zakończył seta przełamaniem na 6:3.

W drugim secie Filip Pieczonka nie wykorzystał trzech okazji na przełamanie na 2:0. W kolejnym gemie sam obronił breakpointa i utrzymał podanie po długim gemie. Zacięta rywalizacja miała miejsce później w 6. gemie tego seta. Przy trzeciej szansie polski tenisista zanotował przełamanie. Nie potwierdził swojej przewagi, gdyż stracił serwis już w następnym gemie. Polak skutecznie wymusił presję na Francuzie przy wyniku 5:4. Tak jak w pierwszym secie, także drugą partię zakończył przełamaniem, wygrywając 6:4.

O awans do turnieju głównego Challengera w Murcii Filip Pieczonka zagra ze zwycięzcą meczu Denis Yevseyev – David Vega Hernandez.


Wyniki

ATP Challenger Murcia – 1. runda kwalifikacji:

Filip Pieczonka (Polska) – Maxime Janvier (Francja, 10) 6:3, 6:4

Indian Wells. Alcaraz z pierwszą porażką w sezonie. Miedwiediew w finale.

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Przez szesnaście meczów lider światowego rankingu – Carlos Alcaraz był nie do zatrzymania. Wygrywał wszystko, zdobywając przy tym aż dwa tytuły. Dzisiaj jednak przegrał z Daniłem Miedwiediewem, który od końcówki lutego jest w wybitnej formie i ma już na koncie dziewięć wygranych spotkań z rzędu. 

Półfinałowe starcie w Kalifornii rozpoczęło się zaskakująco, ponieważ pierwszą partię dość pewnie wygrał Rosjanin, który przełamując Hiszpana w czwartym gemie spotkania wypracował sobie przewagę, której już do końca nie wypuścił. Grał agresywnie i nie dawał Carlitosowi przestrzeni na walkę we własnych gemach serwisowych. W zaledwie trzydzieści pięć minut Miediwiediew zamknął pierwszą partię i był już w połowie drogi do wielkiego finału. 

Druga odsłona była tą, w której lider rankingu miał zdecydowanie więcej do powiedzenia. Szybko zdobył przewagę breaka i wyszedł na 3:1. Świetnie dysponowany rywal natomiast od razu odrobił straty i przełamując Hiszpana w kolejnym gemie i utrzymując serwis doprowadził do wyrównania. Wielkie emocje pojawiły się już chwilę później, kiedy to Danił był bliski decydującego przełamania. Od stanu 40:40 przy swoim podaniu jednak klasę pokazał Carlitos i dwoma bezbłędnymi serwisami zakończył gema, zapisując go na swoje konto. 

W dziesiątym gemie z kolei pojawiły się nawet piłki setowe dla Alcaraza. Pierwszą zdobył po kapitalnym forhendowym winnerze po linii, a drugą po niezwykłym stop-woleju, jednakże obie zostały szybko zniwelowane przez Rosjanina. Ostatecznie doszło w tym secie do tie-breaka, w którym zdecydowanie solidniejszy okazał się Miedwiediew. Nie tracąc ani jednego serwisu wyszedł z niego zwycięsko i po godzinie i trzydziestu ośmiu minutach zameldował się w finale Indian Wells. 

Tam jego rywalem będzie wicelider rankingu ATP – Jannik Sinner, który dość łatwo pokonał w swoim półfinale Alexandra Zvereva. Danił powalczy oczywiście o drugi tytuł w tym roku, ale także o wyrównanie bilansu bezpośrednich pojedynków z Włochem. Obecnie reprezentant Italii prowadzi w nim 8-7, jednak już jutro może się to zmienić. Pod jednym warunkiem – Miedwiediew musi wygrać mecz. 


Wyniki

Indian Wells, półfinał:

Danił Miedwiediew (11) – Carlos Alcaraz (Hiszpania, 1) – 6:3, 7:6(3)