Miami. Siedemnastolatek zapisał się na kartach historii

/ Ksawery Styka , źródło: X:TennisMyLife, foto: East News

Dwa tygodnie temu świętował swoje siedemnaste urodziny, a wczoraj odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju rangi ATP Masters 1000, pokonując reprezentanta gospodarzy – Zacharego Svajdę. Moise Kouame w świetnym stylu zaprezentował się tenisowemu światu i wpisał się na niesamowicie elitarną listę, obok takich legend jak choćby Rafael Nadal. 

Młody Francuz został bowiem czwartym najmłodszym zawodnikiem w całej historii tenisa, który wygrał mecz w imprezie rangi Masters 1000. W wieku dokładnie 17 lat i 13 dni odniósł zwycięstwo w pierwszej rundzie w Miami. Jednak w zestawieniu najmłodszych tenisistów, którzy tego dokonali, zajmuje dopiero siódme miejsce – a to za sprawą Rafy Nadala, który w młodości aż czterokrotnie wygrywał mecze w turniejach tej rangi, mając mniej lat niż Kouame. 

Na szczycie znajduje się natomiast Richard Gasquet. W wieku 15 lat i 301 dni Francuz wygrał mecz pierwszej rundy turnieju w Monako. Było to w 2002 roku i od tego czasu wspominany już dziś Nadal jeszcze kilkukrotnie zapisywał swoje nazwisko na kartach tej samej historii, potwierdzając ogromny talent już od najmłodszych lat. Hiszpan regularnie zadziwiał tenisowy świat, osiągając wyniki, które dla większości zawodników w tym wieku pozostają całkowicie poza zasięgiem. 

W wieku 16 lat i 315 dni triumfował w pierwszej i drugiej rundzie w Monte Carlo. Chwilę później, mając dokładnie 16 lat i 343 dni, wygrywał mecze w Hamburgu (kiedyś turniej zaliczany do Tennis Masters Series – dziś rangi Masters 1000). Na szóstym miejscu listy najmłodszych plasuje się natomiast były rumuński tenisista Dinu Pescariu. 

A jeśli chodzi o statystyki, w których Moise Kouame jest liderem, można wskazać, że został najmłodszym zawodnikiem z wygranym meczem rangi Masters 1000 na kortach twardych oraz pierwszym tenisistą urodzonym w 2009 roku, który wygrał mecz w turnieju tej rangi. 

Miami. Polacy poznali rywali w turniejach deblowych

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Rozgrywki w grze pojedynczej w Miami zostały już rozpoczęte. Czekamy jeszcze na inaugurację turniejów deblowych. Zagrają w nich Magda Linette i Jan Zieliński. Rozlosowane zostały już drabinki.

Magda Linette sprawiły już dużą niespodziankę w grze pojedynczej, pokonując Igę Świątek. W Miami Open czeka ją jeszcze rywalizacja w deblu. Tym razem wystąpi w duecie z Ann Li. W Indian Wells Polka przegrała już w pierwszym meczu, ale wówczas występowała razem z Warwarą Graczewą. W pierwszej rundzie Linette/Li zmierzą się ze Storm Hunter i Jessicą Pegulą. Najwyżej rozstawieni zostały Sara Errani i Jasmine Paolini. Z dwójką zagrają Katerina Siniakowa i Taylor Townsend, które triumfowały w Indian Wells.

Drabinka turnieju deblowego kobiet – TUTAJ

Jan Zieliński i Luke Johnson odpadli z turnieju w Indian Wells już w pierwszej rundzie. W przeciwieństwie do tamtego turnieju, w Miami nie zostali rozstawieni. Polak i Brytyjczyk trafili na francuski debel Theo Arribage/Albano Olivetti. Zwycięzcy mogą zagrać z najwyżej notowanym duetem Marcel Granollers/Horacio Zeballos.

W porównaniu do Indian Wells, zagra mniej tenisistów znanych głównie z gry pojedynczej. Nie będzie bowiem: Jannika Sinnera, Alexandra Bublika, Daniłła Miedwiediewa czy duetu Vacherot/Rinderknech, który awansował aż do finału. Zagrają za to m.in. Alexander Zverev/Marcelo Melo i Alex de Minaur/Rinky Hijikata. Zwycięzcy z Indian Wells – Guido Andreozzi i Manuel Guinard są rozstawieni z szóstką.

Drabinka turnieju deblowego mężczyzn – TUTAJ

Murcja. Drzewiecki i Matuszewski z awansem do finału

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: PZT

Rozstawieni z numerem drugim Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski zagrają o tytuł w grze podwójnej w turnieju ATP Challenger 75 na kortach ziemnych w Murcji. W meczu półfinałowy Polacy pokonali Alexandra Merino oraz Christopha Negritu 7:5, 6:1.

Piątkowy pojedynek był drugim starciem tych par w rozgrywkach challengerowych. Ich poprzednia potyczka również miała miejsce na hiszpańskiej mączce. Niespełna półtora roku temu polski debel poniósł porażkę w finale imprezy w Walencji. „Biało-czerwoni” mieli więc okazję do rewanżu, którą wykorzystali.

Pierwsza partia miała wyrównany przebieg. Po tym jak w drugim gemie nasi reprezentanci obronili break-pointa, w kolejnych minutach już tylko Peruwiańczyk z Niemcem stawali przed zagrożeniem utraty podania. Niemal przez całego seta im się wychodzić z tarapatów, ale w 11. gemie Drzewiecki z Matuszewskim w końcu dopięli swego. Przy łącznie szóstej szansie, serwujący wówczas Merino, popełnił forhendowy błąd na wagę „brejka”. Po zmianie stron, przy podaniu Matuszewskiego, Polacy wygrali gema do zera i objęli prowadzenie w meczu.

Zwycięstwo w drugiej odsłonie przyszło im już zdecydowanie łatwiej. Rywale tylko w pierwszym gemie byli w stanie utrzymać serwis. Przy ich trzech kolejnych podejściach polski debel notował przełamanie. Obydwaj nasi tenisiści imponowali ponadto skutecznością przy swoich podaniach. W całym secie pozwolili returnującym na wygranie zaledwie jednej piłki i po 67 minutach gry zameldowali się w finale. Ich przeciwnikami w sobotniej rozgrywce o tytuł będą zwycięzcy meczu między Benjaminem Hassanem i Sebastianem Ofnerem, a Iwanem Liutarewiczem oraz Bruno Pujolem Navarro.


Wyniki

Półfinał gry podwójnej:

Karol Drzewiecki, Piotr Matuszewski (Polska, 2) – Alexander Merino, Christoph Negritu (Peru, Niemcy) 7:5, 6:1

Największe gwiazdy światowego kobiecego tenisa – co je łączy?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne/Peter Figura

Kobiecy tenis zawsze mógł poszczycić się wyrazistymi postaciami, które były symbolami znanymi wszystkim kibicom tego sportu. Często były to zawodniczki, które nie tylko wygrywały turnieje, ale zmieniały sposób gry i pchały tę dyscyplinę do przodu. Choć każda z nich ma inną historię, w ich karierach powtarzają się wspólne mianowniki.

 

Co łączy wielkich sportowców? Niezależnie od dyscypliny to zawsze żelazna mentalność, niezachwiana dyscyplina, odporność na presję i wielka chęć wygrywania. Bez tego nie można stać się ikoną, którą znają wszyscy. Ale bycie gwiazdą to nie tylko liczba zdobytych tytułów, ale też wpływ na dyscyplinę, a często także wpływ na całe pokolenia młodych ludzi. Wiele osób lubi ikony na przykład dlatego, że są pewniakami na kuponach, a inni dlatego, że dobrze się je ogląda. Jeśli należysz do tej pierwszej grupy, zajrzyj do serwisu legalne kasyno pl, gdzie znajdziesz zestawienie kasyn, które oferują zakłady sportowe, w tym kursy na mecze tenisowe. Dzięki temu będziesz mógł oglądać swoje ulubione zawodniczki i dodatkowo emocjonować się swoim kuponem. A teraz zagłębimy się w historię największych gwiazd kobiecego tenisa i sprawdzimy co je łączy.

 

Co łączy największe mistrzynie w kobiecym tenisie?

 

Niezależnie od epoki, na którą spojrzymy, wszystkie gwiazdy tenisa łączy jeden mechanizm sukcesu. Potrafią połączyć wiele elementów w całość, dzięki czemu górują nad rywalkami. Często przez wiele lat. Co w takim razie łączy ikony tenisa? Wielkie mistrzynie zawsze potrafią skupić się w najważniejszych momentach, potrafią przezwyciężyć kryzysy i odbudować się po słabszych fragmentach. Dotyczy to zwłaszcza tie-breaków i obrony break pointów.

Najlepsze tenisistki potrafią grać na każdej nawierzchni. To cecha wyłącznie tych najlepszych. Zupełnie inaczej gra się na mączce, inaczej na trawie, a jeszcze inaczej na twardych nawierzchniach. Jeśli chcesz przejść do historii, musisz grać wszędzie.

Ale gra na korcie to jedno, ale równie ważne jest to, co dzieje się poza kortem. To na treningach wykuwa się umiejętności i sprawia, że talent może błyszczeć podczas meczów. Gwiazdy potrafią całkowicie podporządkować się tenisowi. Dbają o dietę, regenerację, mają sztab ludzi, którzy czuwają nad każdym aspektem gry.

Bardzo ważnym elementem wspólnym dla wszystkich gwiazd kobiecego tenisa jest umiejętność radzenia sobie z emocjami i presją. Gra w roli faworytki, którą każdy chce pokonać jest bardzo wyczerpująca i wymagająca. Tym bardziej jeśli zdarzy się nieoczekiwana porażka. Gwiazdy muszą umieć radzić sobie z olbrzymim stresem. Do tego dochodzi prasa i kibice, którzy śledzą i komentują każdy krok zawodniczki. Sława wiąże się z wielką ceną, którą nie każdy jest w stanie udźwignąć.

Wielkie mistrzynie łączy jeszcze jedno. Potrafią połączyć grę w tenisa z byciem ikoną poza kortem. Gwiazdy potrafią angażować się w akcje charytatywne, pomagać młodszym, budować świadomość społeczną w ważnych sprawach. Zawodniczki, które stały się ikonami w tenisie, były też inspiracją dla kolejnych pokoleń.

 

Nazwiska, które zdefiniowały kobiecy tenis i ich największe sukcesy

 

Czy takich gwiazd było sporo? O tak, ale prawdziwych ikon zdecydowanie mniej. Do tego elitarnego grona z pewnością można zaliczyć Serenę Williams, która przez wiele lat była prawdziwą dominatorką kobiecego tenisa. Amerykanka ma na swoim koncie 23 tytuły wielkoszlemowe w singlu. To rekord ery Open. Przez lata stała się symbolem siły fizycznej i mentalnej. Serena zasłynęła jako mistrzyni na każdej nawierzchni.

Zanim ikoną została młodsza z sióstr Williams, cały świat miał w pamięci grę Steffi Graf. Niemka uchodziła za wzór kompletności. Graf wywalczyła aż 22 tytuły wielkoszlemowe w singlu. Mało tego, jest także zdobywczynią złotego szlema w roku 1988. Niemka w jednym sezonie wygrała cztery turnieje Wielkiego Szlema i dołożyła olimpijskie złoto. Niemka stała się ikona uniwersalności, elegancji i niezrównanej pracy nóg.

Martina Navratilova to kolejna ikona kobiecego tenisa. Czechosłowaczka ma na swoim koncie aż 18 tytułów wielkoszlemowych w singlu, ale najbardziej zasłynęła dzięki wygraniu 167 turniejów w grze pojedynczej, co jest rekordem, zarówno w rozgrywkach żeńskich, jak i męskich. Navratilova uchodziła za niedościgniony wzór gry na trawie i królową stylu serve-and-volley. To prawdopodobnie jedna z najbardziej kompletnych tenisistek w historii tej dyscypliny.

Wśród zawodniczek, które warto jeszcze wymienić w gronie legend kobiecego tenisa, są Chris Evert, która słynęła z żelaznej psychiki i Margaret Court, która we wszystkich kategoriach ma aż 64 triumfy wielkoszlemowe. Evert ma na swoim koncie 18 tytułów wielkoszlemowych w singlu, a Margaret Court 24 tytuły wielkoszlemowe w singlu, co jest historycznym rekordem kobiecego tenisa.

Dziś w tenisie mamy dwie kandydatki, które w przyszłości mogą dołączyć do tego grona – to Sabalenka i Świątek, które aktualnie mogą poszczycić się największą liczbą wygranych Wielkich Szlemów.

 

Ikony, które na zawsze będą wzorami dla młodych tenisistek

 

Kobiecy tenis na przestrzeni lat bardzo się zmienił. Dziś jest o wiele bardziej fizycznym sportem niż kiedykolwiek wcześniej. Panie uderzają mocniej, serwują szybciej i są o wiele bardziej wytrzymałe. Jednocześnie pod względem technicznym pod żadnym względem nie ustępują zawodniczkom z dawnych lat. Jednak niezależnie od tego, jak zmienił się styl gry, ikony, o których wspomnieliśmy wyżej, zawsze będą inspirować młodsze pokolenia. Każda z tych gwiazd osiągnęła w swojej erze coś niebywałego i dominowała nad innymi zawodniczkami. Takie wyczyny po prostu robią wrażenie na młodych zawodniczkach i sprawiają, że chce się iść w ich ślady. Największe gwiazdy tenisa łączy nie tylko talent, ale także silna psychika, dyscyplina i chęć osiągania sukcesów. Ich wielkość nie bierze się wyłącznie z gry, ale także z postawy poza kortem. Warto o tym pamiętać.

Zadar. Krecz kończy mecz Daniela Michalskiego

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Paweł Rychter

Niecałego seta zdążyli zagrać panowie: Michalski i Simundza. Przy stanie 4:0 w pierwszej odsłonie zmuszeni byli poddać spotkanie i tym samym do półfinału chorwackiego Challengera zameldowali się ich rywale.

Od początku meczu polsko-chorwacki duet miał spore problemy. Przeciwnicy szybko narzucili swoje tempo gry i błyskawicznie objęli prowadzenie 4:0. W tym momencie Michalski i Simundza zdecydowali się skreczować, przez co ich rywale bez większej walki zameldowali się w finale turnieju.

Cały występ deblowy Michalskiego w Zadarze miał jednak bardziej złożony charakter. W pierwszej rundzie Polak i jego partner sami skorzystali na kreczu przeciwników, dzięki czemu awansowali dalej bez konieczności kończenia spotkania  . W ćwierćfinale pokazali już swoją jakość na korcie, eliminując rozstawionych rywali po zaciętym meczu zakończonym super tie-breakiem 13:11. To właśnie zwycięstwo dało im miejsce w najlepszej czwórce turnieju.

Warto dodać, że występ w deblu był dla Michalskiego pewnego rodzaju kontynuacją rywalizacji po zakończeniu zmagań singlowych. Dzień wcześniej Polak odpadł z turnieju gry pojedynczej na etapie 1/8 finału, przegrywając z Francuzem Arthurem Geą 6:3, 7:6(4), mimo ambitnej postawy i obrony kilku piłek meczowych w drugim secie  .

Ostatecznie więc turniej w Zadarze przyniósł naszemu reprezentantowi mieszane emocje – z jednej strony wartościowy półfinał w deblu i wygrane mecze, z drugiej szybkie zakończenie rywalizacji przez krecz oraz wcześniejsze odpadnięcie w singlu.


Wyniki

Zadar, półfinał:
G.Escobar/N.Serdarusic (Ekwador, Chorwacja, 1) – D.Michalski/J.Simundza (Polska, Chorwacja) – 4:0 Krecz

Miami. Iga Świątek zabrała głos po porażce

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

Iga Świątek przegrała z Magdą Linette w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Miami. Tym samym mistrzyni imprezy z 2022 roku nie obroni punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał. Podczas spotkania z dziennikarzami była liderka światowego rankingu podzieliła się swą opinią na temat tego co się wydarzyło na korcie centralnym w Miami, ale nie tylko.

Spośród trzech polskich tenisistek, które rozpoczęły rywalizację podczas drugiego marcowego turnieju WTA 1000 w Stanach Zjednoczonych, w 1/16 finału znalazła się tylko jedna z naszych reprezentantek, a jest nią Magda Linette. Poznanianka po przegranym pierwszym secie 1:6 w kolejnych odsłonach okazała się lepsza od Igi Świątek. Rewanżując się tym samym swej koleżance z reprezentacji za porażkę z 2023 roku. Jest to pierwsza porażka sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej w meczu otwarcia od 2021 roku.

– Zagrałam słabe spotkanie w drugiej i trzeciej odsłonie. Tym bardziej trudno mi sobie z tym poradzić, że pierwszy set był dobry w moim wykonaniu. Są momenty, że mój tenis się załamuje i trudno mi znaleźć rozwiązanie, aby coś zmienić w grze – podzieliła się problemami najlepsza polska tenisistka.

Porażka z Magdą Linette w meczu otwarcia Miami Open jest pierwszym takim przegranym spotkaniem przez Igę Świątek. – Od około pięciu lat się tak nie czułam. Niestety pogubiłam się w meczach. Jednak będę próbować odzyskać pewność siebie. Muszę się pozbyć oczekiwań, jakie mam obecnie wobec mojej gry na korcie. Obecnie mój poziom gry jest taki, że nie mogę oczekiwać od siebie konkretnych rezultatów – kontynuowała swe wystąpienie sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.

Na koniec Iga Świątek wskazała to co jej zdaniem przytłacza ją podczas rywalizacji na korcie. – Należę do osób zbyt dużo rozmyślających na korcie. Jednak w ostatnim czasie to nabrało jeszcze większych rozmiarów. Nie jestem dokonać czegoś, co kiedyś było moją siłą – pozbyć się wielu dręczących mnie myśli. Gdy przychodzi stres, wówczas moje ciało się spina. To nie ułatwia mi działania na korcie – podsumowała swój obecny stan Iga Świątek.

Przed najlepszą polską tenisistką teraz powrót do Europy. Jeżeli liderka naszej kadry nie zdecyduje się wesprzeć Biało-Czerwone tenisistki w meczu Billie Jean King Cup przeciwko Ukrainie w Gliwicach, do gry wróci podczas WTA 500 w Stuttgarcie.

Iga Świątek może zanotować kolejny spadek w rankingu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

Iga Świątek przegrała z Magdą Linette w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Miami. Porażka mistrzyni z 2022 roku na tak wczesnym etapie rywalizacji może sprawić spadek w najbliższym notowaniu rankingu WTA. Pozycja, jaką po zakończeniu drugiego marcowego turnieju WTA 1000 będzie zajmować Iga Świątek, zależy od wyniku Coco Gauff.

Była liderka rankingu WTA przed rokiem dotarła do 1/4 finału Miami Open, gdzie sensacyjnie przegrała z Alexandrą Ealą. W tym roku Iga Świątek pożegnała się z turniejem na Florydzie już po pierwszym meczu. Do sensacyjnego rozstrzygnięcia doprowadziła Magda Linette, pokonując rodaczkę w trzech setach. Przegrana Igi Świątek sprawia, że obecna trzecia rakieta świata nie obroni punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał.

To może skutkować spadkiem polskiej tenisistki poza podium rankingu najlepszych tenisistek świata. Wyprzedzić naszą zawodniczkę może obecnie czwarta w zestawieniu Coco Gauff. By reprezentantka USA awansowała na trzecie miejsce rankingu WTA, na kortach w Miami musi dokonać coś, czego jeszcze nigdy jej się nie udało na Florydzie – dotrzeć do finału.

 

Miami. Francesca Jones lepsza od idolki, Andriejewa i Bouzkova dołączyły do Linette i Eali

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Mirra Andriejewa i Marie Bouzkova to pierwsze zawodniczki obok Magdy Linette i Alexandry Eali, które już zameldowały się w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. Szczególne dla siebie zwycięstwo odniosła trzecia dnia rywalizacji Francesca Jones.

Venus Williams znalazła się wśród tenisistek, które otrzymały od organizatorów tegorocznej edycji Miami Open „dziką kartę” do turnieju głównego. Jednak była liderka światowego rankingu od lipca 2025 roku nie może wygrać spotkania. W spotkaniu pierwszej rundy Miami Open 2026 trzykrotna mistrzyni imprezy uległa w dwóch setach Francesce Jones.

Dla Brytyjki jak sama przyznała, był to trudny mecz. Wszystko ze względu na to, że starsza z sióstr Williams to jej idolka. Plakat bylej liderki rankingu WTA wciąż wisi na ścianie w pokoju w rodzinnym domu reprezentantki Wielkiej Brytanii. Amerykanka, która po raz 22 wystąpiła na kortach na Florydzie to trzykrotna mistrzyni tej imprezy, a triumfu święciła..gdy Jones nie było jeszcze na świecie. Ostatni tytuł mistrzowski na na Florydzie Venus Williams zdobyła w 1999 roku, czyli nieco ponad rok przed narodzinami tenisistki z Bradford.

Po tym jak Mirra Andriejewa nie obroniła tytułu mistrzowskiego na Indian Wells, podopieczna Conchity Martinez przybyła na Florydę. Na kortach Hard Rock Stadium nastolatka z Krasnojarska przed rokiem debiutowała w drabince drugiego marcowego amerykańskiego turnieju WTA 1000 na kortach twardych. Start zakończyła na 1/16 finału, przegrywając z Amandą Anisimovą. W tym roku zawodniczka rozstawiona z numerem ósmym jest już tylko jeden mecz od wyrównania tamtego rezultatu. W meczu otwarcia Miami Open 2026 dziesiąta rakieta świata w trzech setach pokonała McCartney Kessler.

Amerykanka, która do drugiej rundy awansowała po wygraniu z Magdaleną Fręch, przegrała pierwszą partię meczu z rywalką z Europy 1:6. W drugiej odsłonie reprezentantka USA postawiła trudniejsze warunki przeciwniczce. Prowadziła z przewagą przełamania, aby oddać podanie. Ostatecznie do decydującej odsłony doprowadziła w tie-breaku. Trzeci set wyglądał jak pierwszy. Wyżej notowana z zawodniczek przegrała jedynie gema i powalczy o wyrównanie swego wyniku sprzed dwunastu miesięcy. Próbować będzie jej w tym przeszkodzić Marie Bouzkova.

Zawodniczka zza naszej południowej granicy w dwóch setach uporała się z Elsą Jacquemot. W pierwszej odsłonie Francuzka nawet raz odebrała serwis Czeszce. Sama jednak dała się przełamać trzykrotnie. Z kolei w drugiej partii tenisistka z Pragi miała już wszystko pod kontrolą.  Dwa przegrane gemy serwisowe reprezentantki „Trójkolorowych” sprawiły, że w trzeciej rundzie znalazła się wyżej notowana z pań.


Wyniki

Druga runda:

Mirra Andriejewa (8) – McCartney Kessler (USA) 6:1, 6:7(3), 6:1

Marie Bouzkova (Czechy, 32) – Elsa Jacquemot (Francja) 6:2, 6:2

Pierwsza runda:

Sloane Stephens (USA) – Jennifer Brady (USA) 6:4, 6:2

Francesca Jones (Wielka Brytania) – Venus Williams (USA) 7:5, 7:5

Hailey Baptiste (USA) – Tatjana Maria (Niemcy) 7:5, 6:2

Paula Badosa (Hiszpania) – Aliaksandra Sasnowicz 7:5, 6:3

Taylor Townsend (USA) – Lulu Sun (Nowa Zelandia) 7:6(5), 6:3

Dayana Jastremska (Ukraina) – Ashlyn Krueger (USA) 2:6, 6:4, 7:5

Julia Starodubcewa (Ukraina) – Eva Lys (Niemcy) 6:1, 6:4

Oksana Selkmetova – Emiliana Arango (Kolumbia) 6:3, 4:6, 6:3

Alycia Parks (USA) – Sinja Kraus (Austria) 7:5, 7:6(4)

Lilli Tagger (Austria) – Ella Seidel (Niemcy) 6:7(8), 6:4, 7:5

Peyton Stearns (USA) – Victorija Golubic (Szwajcaria) 7:6(4), 6:4

Julia Putincewa (Kazachstan) – Janice Tjen (Indonezja) 3:6, 6:3, 6:4

Elvina Kalieva (USA) – Dalma Galfi (Węgry) 6:3, 6:7(5), 7:6(5)

Ann Li (USA) – Kimberly Birrell (Australia) 6:2, 2:6, 6:3

Cathy McNally (USA) – Rebeca Masarova (Szwajcaria) 6:2, 7:5

Talia Gibson (Australia) – Sara Bejlek (Czechy) 6:1, 6:0

Elisabetta Cocciaretto (Włochy) – Daria Semenistaja (Łotwa) 6:4, 6:1

Anastazja Zacharova – Anna Bondar (Węgry) 5:7, 6:3, 6:1

Kamila Rachimova (Armenia) – Solana Sierra (Argentyna) 6:1, 6:3

Elena-Gabriela Ruse (Rumunia) – Antonija Ruzic (Chorwacja) 7:5, 7:6(3)

Tereza Valentova (Czechy) – Katie Volynets (USA) 6:2, 6:4

Emerson Jones (Australia) – Linda Fruhvirtova (Czechy) 3:6, 7:6(3), 7:6(4)

Miami. Porażka Dimitrowa, zwycięstwa Tsitsipasa i Fonseki

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

Czwartek był dla uczestników turnieju w Miami pracowitym dniem. Tenisiści nadrabiali deszczowe zaległości, więc program dnia był niezwykle napięty.

Najwyżej rozstawieni gracze wkroczą do gry na Florydzie nieco później, ale nie oznacza to, że w pierwszych dniach zawodów na kortach nie szykowano interesujących rywalizacji z udziałem gwiazd.

Jednym z takich spotkań był z pewnością pojedynek Grigora Dimitrowa z Raphaelem Collignonem. Bulgar ma wielkie doświadczenie i kilka prestiżowych tytułów na koncie zaś Belg mógł wnieść na kort odwagę i entuzjazm.

Mecz nie zawiódł oczekiwań i był wyrównanym widowiskiem. Tenisiści walczyli przez trzy sety a jako zwycięzca skończył go Collignon. 24-latek brawurowo odrobił stratę przełamania w ostatniej partii a potem wygrał zaciętego tie-breaka.

Swojego ulubieńca mogli podziwiać kibice gospodarzy – Reilly Opelka stawiał czoła Nuno Borgesowi. W pierwszym secie panowie skutecznie pilnowali podania a w tie-breaku zwyciężył Portugalczyk. Dalsza część rywalizacji należała jednak do rosłego Amerykanina. W drugiej partii Opelka dominował zdecydowanie zaś w trzeciej zwyciężył po trzynastym gemie. W drugiej rundzie Reilly zmierzy się z Jackiem Draperem.

 

Duży sukces odniósł Moise Kouame. Nastoletni talent pokonał Zachary`ego Svajdę i dzięki temu został najmłodszym zwycięzcą meczu na poziomie ATP Masters 1000 od czasu Rafaela Nadala. Hiszpan dokonał tej sztuki mając niemal 17 lat i był wtedy nieznacznie młodszy od Francuza.

Na plac gry wyszedł również Denis Shapovalov. Kanadyjczyk trafił na wymagającego przeciwnika – Botica van de Zandschulpa.

W tym starciu zdecydowanie lepszy okazał się Holender, który najpierw wygrał zaciętego pierwszego seta a potem wywalczył sobie dużą przewagę w drugim. Botic prowadził w nim już 5:2 i nie dał sobie wydrzeć wygranej mimo nerwowej końcówki. Następny rywal będzie jednak dla gracza z Niderlandów jeszcze trudniejszy – czeka go mecz z wysoko rozstawionym Taylorem Fritzem.

Mecz zaplanowany pierwotnie na środę w końcu zagrali też Matteo Berrettini i Alexandre Muller. Tenisista z Rzymu nie pozostawił oponentowi złudzeń i wygrał bardzo pewnie. W dwóch setach Matteo stracił tylko sześć gemów i może myśleć o kolejnym wyzwaniu, czyli rywalizacji z Aleksandrem Bublikiem.

Ciekawe zadanie czekało na Stefanosa Tsitsipasa. Grek trafił na Arthura Fery’ego, który w Melbourne zaskoczył i pokonał Flavio Cobollego. Tym razem Brytyjczyk nie sprawił takiej niespodzianki, ale nie oznacza to, że przegrał gładko. Szczególnie mocno postawił się w drugim secie, który trafił na konto Tsitsipasa dopiero po tie-breaku.

Udział w turnieju zaczynał też Joao Fonseca (na zdj.). Niezwykle popularny na Florydzie reprezentant Brazylii stoczył pojedynek z Fabianem Marozsanem. Gracz z Węgier postawił utalentowanemu rywalowi trudne warunki, ale ostatecznie stać go było na wygranie jednej partii. Joao zwyciężył zatem w trzech setach i awansował do drugiej rundy. Tam los skojarzył go z liderem rankingu ATP – Carlosem Alcarazem.

Długi dzień na kortach wieńczyli Mattia Bellucci i Alex Michelsen. Miejscowy faworyt zwyciężył komfortowo, tracąc jedynie trzy gemy.

 

 


Wyniki

 

Miami (pierwsza runda mężczyzn):

R. Opelka (USA) -N. Borges (Portugalia) 6:7(6) 6:2 7:6(5)

R. Collignon (Belgia) – G. Dimitrow (Bułgaria) 7:6(3) 4:6 7:6(6)

A. Mannarino (Francja) – Z. Zhang (Chiny) 6:3 6:2

A. Michelsen (USA) – M. Bellucci (Włochy) 6:2 6:1

J. Fonseca (Brazylia) – F. Marozsan (Węgry) 6:4 3:6 6:2

M. Czilić (Chorwacja) – A. Popyrin (Australia) 6:4 6:4

B. van de Zandschulp (Holandia) – D. Shapovalov (Kanada) 7:5 6:3

M. Berrettini (Włochy)- A. Muller (Francja) 6:4 6:2

S. Tsitsipas (Grecja) -A. Fery (Wielka Brytania) 6:1 7:6(4)

 

 

 

Miami. Magda Linette zatrzymuje Igę Świątek!

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Photo-Mach Agency, Marcin Okla

Magda Linette pokonała Igę Świątek w meczu drugiej rundy turnieju WTA 1000 w Miami. Tym samym to Poznanianka zagra z Alexandrą Ealą w meczu 1/16 finału drugiego marcowego amerykańskiego tysięcznika rozgrywanego na kortach twardych.

Spośród trzech Biało-Czerwonych tenisistek, które znalazły się w drabince singlowej Miami Open 2026 po trzech dniach rywalizacji w imprezie pozostała już tylko Magda Linette. Trzecia rakieta naszego kraju przed rokiem dotarła do 1/4 finału imprezy na Florydzie. W tym roku zawodniczkę ze stolicy Wielkopolski dzielą dwa wygrane mecze od wyrównania tamtego wyniku. W meczu drugiej rundy Poznanianka sprawiła niespodziankę odwracając losy spotkania z Igą Świątek

Pierwsza odsłona zakończyła się po niewiele ponad pół godzinie gry podobnie, jak dwa dotychczasowe sety, jakie rozegrały ze sobą Iga Świątek i Magda Linette. Turniejowa „dwójka” wykorzystała dwie okazje na przełamanie podania rodaczki, co dało jej prowadzenie 4:0. Poznanianka miała swe szanse na odrobienie strat. Jednak stając w obliczu przegrania gema serwisowego, Iga Świątek nie pozostawiła koleżance z reprezentacji złudzeń czy to się uda.

Druga odsłona była bardzo wyrównana. Obie zawodniczki pilnowały swego podania, a jedyne szanse na przełamanie miała Magda Linette. Poznanianka w dwunastym gemie prowadziła 40:15 przy podaniu Świątek. Seta Poznanianka zakończyła już za pierwszą szansą, posyłając odwrotny, wygrywający backhand po krosie.

W decydującej odsłonie nerwowy początek zanotowała najlepsza polska tenisistka, która w trzecim gemie nie wykorzystała okazji na przełamanie, aby przy wyniku 2:3 oddać inicjatywę rodaczce, która na zmianę stron schodziła prowadząc 5:2. Była liderka rankingu zdołała jeszcze obronić dwie piłki meczowe przy swoim podaniu. Jednak przy serwisie Linette musiała uznać wyższość Poznanianki. Trzecia rakieta naszego kraju zakończyła pojedynek za piątą szansą.

Spotkanie Magdy Linette z Alexandrą Ealą zostanie rozegrane w sobotę.


Wyniki

Druga runda:

Magda Linette (Polska) – Iga Świątek (Polska, 2) 1:6, 7:5, 6:3