Merida. Polskie trio wchodzi do gry

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magda Linette, Magdalena Fręch oraz Katarzyna Piter to polskie tenisistki, które rywalizują w tym tygodniu o rankingowe punkty podczas turnieju WTA 500 w Meridzie. Poznaliśmy wtorkowy plan gier i wiemy o której można się spodziewać polskich zawodniczek na kortach w Meksyku.

W ostatnim tygodniu lutego czołowe tenisistki świata biorą udział w dwóch turniejach. Jedną z imprez jest rozgrywana w Meksyku z udziałem między innymi trzech polskich tenisistek z których jedna została rozstawiona w drabince singlowej.

Magda Linette, czyli turniejowa „ósemka” w meczu pierwszej rundy spotka się z Tatjaną Marią. Będzie to drugie spotkanie obu pań. Przed dokładnie dziesięcioma laty w kwalifikacjach turnieju w Miami w dwóch setach lepsza była Polka. Spotkanie zaplanowano na drugim co do ważności Korcie 1 jako pierwszy pojedynek, czyli o 21:00 polskiego czasu. Na zwyciężczynię spotkania już czeka Victoria Jimenez Kasintseva. 

Na ten sam kort, ale w trzecim meczu dnia wyjdzie również Magdalena Fręch. Rywalką Łodzianki będzie Maria Timofiejewa. Podobnie jak w przypadku meczu Linette z Marią i tu będzie to drugi pojedynek obu pań. Poprzednio obie zawodniczki mierzyły się przed dwoma laty w pierwszej rundzie eliminacji w Dosze. Wówczas w trzech setach wygrała reprezentantka naszego kraju.

Polski dzień na kortach w Meridzie zakończy spotkanie broniących tytułu Katarzyny Piter i Janice Tjen. Polsko-indonezyjski duet obronę tytułu mistrzowskiego rozpocznie od spotkania przeciwko Madeleine Brooks i Shuo Feng. Ten mecz zaplanowano na korcie drugim jako czwarty od godziny 21:00 polskiego czasu. Jego początek jest też zależny od długości spotkania singlowego jaki na ten sam dzień ma zaplanowany partnerka Polki.

Miami Open. Pięcioro Biało-Czerwonych na listach startowych

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: Eastnews

Pięcioro Biało-Czerwonych tenisistów znalazło się na listach startowych tegorocznej edycji Miami Open. W rywalizacji pań zobaczymy trzy polskie tenisistki, a u panów do gry przystąpi dwóch Polaków.

Po lutowych turniejach rangi tysiąc w Dosze i Dubaju, w marcu światowa czołówka zarówno kobiet jak i mężczyzn przeniesie się do Stanów Zjednoczonych. Tam najpierw na kortach Indian Wells Tennis Garden, a następnie w Miami zostaną rozegrane turnieje ustępujące rangom jedynie turniejom wielkoszlemowym.

Organizatorzy drugiego z marcowych „tysięczników” opublikowali listy startowe. I tak podczas rywalizacji kobiet, która wystartuje 17 marca, pewne udziału w rywalizacji są trzy polskie tenisistki. Z numerem drugim w drabince zostanie rozstawiona Iga Świątek. Oprócz naszej najlepszej zawodniczki wystąpią również Magda Linette i Magdalena Fręch. Z kolei w drabince rywalizacji mężczyzn zobaczymy dwóch polskich tenisistów. Pewne miejsce mają zarówno Kamil Majchrzak jak i Hubert Hurkacz. Zmagania panów wystartują dzień później niż pań, czyli 18 marca.

Podczas tegorocznych zmagań punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał będą bronić Iga Świątek i Magda Linette. Trzecia z Biało-Czerwonych przed rokiem występ zakończyła na drugiej rundzie. Jeżeli zaś chodzi o panów to zarówno Kamil Majchrzak jak i Hubert Hurkacz nie rywalizowali w 2025 w Miami. Zatem w tegorocznej edycji nie będą bronić żadnych punktów.

 

Dubaj. Zwycięski powrót Jacka Drapera

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Nie licząc jednego meczu w Pucharze Davisa, był to pierwszy występ Jacka Drapera od czasu wycofania się z US Open. Zmagający się w ostatnim czasie z problemami zdrowotnymi Brytyjczyk wygrał w dwóch setach z Quentinem Halysem w 1. rundzie turnieju ATP 500 w Dubaju. W poniedziałek zwyciężył także m.in. najwyżej rozstawiony w rozgrywkach Felix Auger-Aliassime.

Pierwszego dnia głównego turnieju w Dubaju rozegrano 4 mecze 1. rundy. Duże zainteresowanie wzbudzał mecz Jacka Drapera z Quentinem Halysem. Brytyjski tenisista stracił prawie pół poprzedniego sezonu i nie zagrał również w tegorocznym Australian Open. Na początku lutego w ramach Pucharu Davisa pokonał Viktora Durasovica, ale to turniej w Dubaju jest dopiero sprawdzianem możliwości Drapera po długiej przerwie. Zawodnik rozstawiony z numerem 4. w dwóch setach, ale nie bez problemów, wygrał z kwalifikantem Quentinem Halysem. W pierwszym secie zakończonym tiebreakiem obronił aż 3 piłki setowe. W dodatkowej rozgrywce zwyciężył 10:8. Drugą partię Jack Draper wygrał już znacznie szybciej niż pierwszą trwającą ponad godzinę. Przełamał serwis rywala na 3:1 i triumfował w całym secie 6:3.

Felix Auger-Aliassime wygrał 6:3, 7:6 (3) z Zhangiem Zhinzhenem. W drugim secie najwyżej rozstawiony tenisista mógł zakończyć mecz wcześniej niż w tiebreaku. Przy wyniku 5:4 nie wykorzystał dwóch, a przy 6:5 aż trzech szans meczowych. Kanadyjczyk awansował do 2. rundy bez straty seta. W kolejnym spotkaniu zmierzy się z Giovannim Mpetshim Perricardem. Francuz stoczył niezwykle wyrównany pojedynek z Tunezyjczykiem Moezem Echarguim, który zagrał w turnieju dzięki dzikiej karcie. Tenisiści rozegrali 3 tiebreaki, w dwóch lepszy okazał się Mpetshi Perricard. Dalej zagra również Stan Wawrinka, który wygrał w dwóch setach z Benjaminem Hassanem.

Na wtorek planowane jest zakończenie 1. rundy. Oznacza to, że do gry wkroczą Polacy. Hubert Hurkacz z Jakubem Mensikiem zagrają 4. mecz (ale nie przed 16:00 czasu polskiego) na korcie numer 1. Mecz Kamila Majchrzaka z Alexem Popyrinem zaplanowany jest również jako 4. na korcie numer 2.


Wyniki

Pierwsza runda:

Jack Draper (Wielka Brytania, 4) – Quentin Halys (Francja) 7:6 (8), 6:3

Felix Auger-Aliassime (Kanada, 1) – Zhang Zhizhen (Chiny) 6:3, 7:6 (4)

Giovanni Mpetshi Perricard (Francja) – Moez Echargui (Tunezja) 7:6 (3), 6:7 (3), 7:6 (4)

Stan Wawrinka (Szwajcaria) – Benjamin Hassan (Liban) 7:5, 6:3

Dubaj. Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski nie wykorzystują szansy i żegnają się z turniejem

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: PZT

Po porażce w drugiej rundzie kwalifikacji do imprezy ATP 500 w Dubaju polski duet w składzie Karol Drzewiecki/Piotr Matuszewski dostali się do drabinki głównej jako tak zwani “szczęśliwi przegrani”, dzięki czemu mogli spróbować swoich sił w walce o ćwierćfinał. Nie udało im się jednak wygrać i po trzech setach pożegnali się z turniejem. 

Wszystko zaczęło się jednak bardzo dobrze, ponieważ nasi reprezentanci w pół godziny wygrali pierwszego seta, dzięki przełamaniu wypracowanemu już na samym starcie. W pierwszym gemie bowiem odebrali podanie rywali, wygrywając gema do piętnastu, a później byli bardzo konsekwentni i nie dając przeciwnikom zaledwie jednego break-pointa, zapisali pierwszą partię na swoje konto. 

Francisco Cabral i Lucas Miedler natomiast nie zamierzali się poddać i odpowiedzieli wygraną w drugiej odsłonie. Ponownie decydujące okazało się jedno przełamanie, do którego doszło tym razem w gemie czwartym. O wszystkim zatem miał przesądzić super tie-break, a w nim para portugalsko-austriacka bardzo szybko wypracowała sobie przewagę 5:2. Trzy kolejne punkty padły jednak łupem Polaków i zrobiło się 5:5. Wtedy Cabral i Miedler zdecydowanie podnieśli poziom i popisując się kilkoma dobrymi returnami znowu wyszli na prowadzenie. Wykorzystując drugą piłkę meczową zamknęli spotkanie i po zaledwie godzinie i trzynastu minutach zameldowali się w ćwierćfinale turnieju w Dubaju. 

Teraz czeka ich pojedynek z rozstawionymi z “dwójką” – Marcelo Arevalo i Mate Pavicem. I z pewnością nie będzie to łatwy mecz, ponieważ Salwadorczyk i Chorwat od kilku lat znajdują się na szczycie deblowego rankingu ATP, wygrywając razem takie imprezy jak: Rzym, Miami, Indian Wells, Cincinnati czy wielkoszlemowy Roland Garros. 


Wyniki

ATP 500 Dubaj, 1/8 finału:

F. Cabral/L. Miedler (Portugalia, Austria) – K. Drzewiecki/P. Matuszewski (Polska) 4:6, 6:3, 10:7

Tennis Europe U16. Pierwszy finał Polaków od 14 lat

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT/opracowanie własne, foto: Freepik

Reprezentacja Polski U16 dotarła do finału Tennis Europe Winter Cups by Dunlop. To pierwsze takie osiągnięcie od kilkunastu lat.

W decydującym o tytule meczu „Biało-Czerwoni” przegrali z reprezentantami gospodarzy 1:2. Mimo to wynik ten jest najlepszym od czternastu lat. Wtedy również Halowe Drużynowe Mistrzostwa Europy odbywały się we francuskim Ronchin.

W turnieju finałowym nasz kraj reprezentowali:

– Sebastian Tejerina (Kostrzyński Klub Tenisowy),

– Błażej Krzyśko (KS „Górnik” Bytom),

– Emil Makieła (POZ BRUK Sobota).

Pune. Kaśnikowski w głównej drabince, Michalski bez wygranej

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Paweł Rychter

Maks Kaśnikowski i Daniel Michalski dalej przebywają w Indiach, gdzie walczą o punkty do rankingu ATP. Początek tygodnia z pewnością był udany dla Kaśnikowskiego, któremu udało się zakwalifikować do głównej drabinki turnieju ATP 75 Challenger w Pune. Michalski pożegnał się z imprezą w pierwszej rundzie.

Po zwycięstwie w pierwszej rundzie kwalifikacji, Maks Kaśnikowski zmierzył się z Egorem Agafonovem. Polak od początku prezentował się w tym spotkaniu lepiej od rywala. Już w trzecim gemie zdobył dwa break pointy, ale ich nie wykorzystał. Finalnie przełamał podanie przeciwnika dwa gemy później i bez problemu utrzymał prowadzenie do końca seta. W kolejnej partii Warszawianin wziął sprawy w swoje ręce już w pierwszym gemie. Świetnie serwował i Agafonov nie miał nawet szans, aby odrobić straty. Po godzinie i 27 minutach rywalizacji Kaśnikowski wygrał drugi mecz z rzędu i zagra w głównej drabince turnieju w Pune. W pierwszej rundzie zmierzy się z Karanem Singhem. W ubiegłym tygodniu reprezentant gospodarzy podjął Daniela Michalskiego, ale musiał uznać wyższość Polaka.

Wspomniany wcześniej Michalski rozegrał już mecz pierwszej rundy, ale nie wyszedł z niego zwycięsko. Jego rywalem był Alastair Gray. Pierwszy set nie był najlepszy w wykonaniu Warszawianina. Stracił serwis już w czwartym gemie i nie potrafił odrobić straty przełamania. Tym samym Brytyjczyk zbliżył się do występu w kolejnej rundzie. W następnym secie sytuacja jednak się odwróciła. Michalski zaczął lepiej grać i postawił się rywalowi. Udało mu się po raz pierwszy przełamać jego podanie i doprowadzić do wyrównania w setach. W decydującej partii mogło się wydawać, że to Polak jest bliżej objęcia prowadzenia. Tak się jednak nie stało. W przedostatnim gemie Brytyjczyk przełamał podanie Michalskiego do zera. Chwilę później mógł cieszyć się z końcowego zwycięstwa.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji:

Maks Kaśnikowski (Polska, 1) – Egor Agafonov – 6:4, 6:4

Pierwsza runda:

Alastair Gray (Wielka Brytania) – Daniel Michalski (Polska) – 6:3, 3:6, 6:3

Ranking ATP. Niewielki spadek Hurkacza, Majchrzak bez zmian

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Magdalena Gorlas

Jak co poniedziałek, pojawił się nowy ranking ATP. W czołówce nie zanotowano większych zmian. Dotyczy to także pozycji Polaków. Kamil Majchrzak utrzymał 56. miejsce, a Hubert Hurkacz spadł na 73. pozycję.

W minionym tygodniu Kamil Majchrzak zagrał w turnieju ATP 500 w Dosze. Najwyżej notowany polski tenisista odpadł w pierwszej rundzie, przegrywając z późniejszym finalistą Arthurem Filsem. Nie spowodowało to zmiany jego lokaty w rankingu, w którym nadal plasuje się na 56. pozycji. Z 71. na 73. miejsce spadł Hubert Hurkacz.

W czołowej dziesiątce doszło do wymiany między dwoma tenisistami. Felix Auger-Aliassime nie zagrał w żadnym turnieju i stracił 150 punktów, spadając z 7. na 8. miejsce. Dzięki temu o oczko wskoczył Taylor Fritz. O kolejne 300 punktów do 3150 oczek wzrosła różnica na szczycie. Carlos Alcaraz wygrał turniej w Dosze i otrzymał 400 punktów za ten sukces. Znacznie mniej, bo zaledwie 100 oczek zyskał Jannik Sinner po przedwczesnej porażce z Jakubem Mensikiem. Czech dzięki grze w półfinale awansował o trzy lokaty. Miejsce 13. to jego życiówka w rankingu ATP.

Swoje najlepsze miejsca w karierze osiągnęli również: Valentin Royer (54.) oraz półfinaliści turnieju ATP 500 w Rio de Janeiro – Vit Kopriva (65.) i Ignacio Buse (66.). Zwycięzca brazylijskich zmagań – Tomas Martin Etcheverry wskoczył o 18 lokat na 33. miejsce. Z 50. na 40. pozycję awansował triumfator turnieju ATP 250 w Delray Beach – Sebastian Korda. Sebastian Baez odpadł już w pierwszej rundzie turnieju w Rio, nie obronił tytułu i spadł o 20 pozycji na 52. miejsce w rankingu.

Delray Beach. Korda z tytułem mistrzowskim

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

W Delray Beach rozegrano ostatni mecz turnieju singla. O tytuł walczyli dwaj reprezentanci gospodarzy.

Amerykański finał na Florydzie nie był zaskoczeniem, choć jego obsada personalna byla nieco niespodziewana. W meczu o trofeum spotkali się bowiem Tommy Paul i Sebastian Korda.

W drodze do tego spotkania obaj tenisiści musieli pokonać kilku wymagających rywali. Paul uporał się między innymi z najwyżej rozstawionym Taylorem Fritzem i solidnym Learnerem Tienem zaś Korda zostawił za sobą na przykład Flavio Cobollego i Caspera Ruuda.

W rankingu ATP wyżej klasyfikowany jest Paul (24. miejsce), ale to będący 50. rakietą świata Korda góruje w bilansie ich bezpośrednich pojedynków. Tenisista z Bradenton wygrał z kolegą z reprezentacji cztery razy, dwukrotnie będąc przez niego pokonanym. Więcej tytułów ATP zdobył za to Paul. 28-=latek prowadzi w tej statystyce 4-2.

Pierwszy set meczu był wyrównany do stanu 5:4 dla Kordy. Do tego momentu panowie pewnie utrzymywali podania i wydawało się, że zmierzają ku tie-breakowi. Presji nie wytrzymał jednak Paul, który został przełamany i w ten sposób przegrał pierwszą partię z wynikiem 4:6.

Starszy z Amerykanów chciał lepiej zacząć drugiego seta, lecz udało mu się to tylko do pewnego stopnia. Paul odebrał serwis rywala już w gemie otwarcia, ale równie szybko stracił własny i na tablicy widniał rezultat 1:1. Chwilę potem to Korda nabrał rozpędu i prowadził 3:1. Taka zaliczka zdawała się dość spora, ale tenisistów czekało jeszcze sporo walki.

Gemy ósmy i dziewiąty były bardzo długie, ale ostatecznie nie zmieniły trajektorii spotkania. Przy stanie 3:5 Paul miał piłki na odrobienie strat, ale jego rodak zachował zimną krew i przypieczętował swój triumf przy własnym podaniu. Po wygraniu ostatniej piłki nowy mistrz powiedział:

To wiele znaczy, bo w ostatnich miesiącach a nawet latach bywało u mnie ciężko. Zwykle przegrywałem takie mecze. To właśnie tu osiągnąłem swój pierwszy finał ATP, więc historia zatoczyła koło. Jestem bardzo szczęśliwy.

– Warunki były trudne z powodu wiatru. Obaj się z nim zmagaliśmy. Urodziłem się na Florydzie i jestem przyzwyczajony do takich okoliczności, ale dziś było nieco ekstremalnie. Chciałem po prostu umieścić piłkę w korcie – podsumował 25-latek.

 


Wyniki

 

Delray Beach (finał mężczyzn):

S. Korda (USA) – T. Paul (USA, 5) 6:4 6:3

WTA Ranking. Utrzymana pozycja Igi Świątek

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Olga Pietrzak/PZT

Iga Świątek utrzymała trzecią pozycję w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Zmieniły się miejsca, jakie w zestawieniu znajdują Magdalena Fręch oraz Magda Linette.

Za nami druga w sezonie impreza rangi WTA 1000. Z występu w Dubaju zrezygnowały Aryna Sabalenka oraz Iga Świątek. Nieobecność Polki mogłaby kosztować naszą tenisistkę utratę pozycji numer dwa wśród najlepszych tenisistek świata. Stałoby się tak, gdyby Jelena Rybakina awansowała w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do finału. Jednak do tego nie doszło. Tym samym na drugiej pozycji wciąż jest najlepsza polska tenisistka z dorobkiem 7588 punktów. W top 10 notowania doszło do jednej zamiany. Na siódmą pozycję awansowała Jasmine Paolini, która wyprzedziła Mirrę Andriejewą. Dla tenisistki z Krasnojarska spadek w rankingu to efekt nieobronienia punktów za zeszłoroczny triumf w Dubaju.

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich zabrakło Igi Świątek, a Magda Linette i Magdalena Fręch rywalizowały ze zmiennym szczęściem. Poznanianka awansowała do 1/8 finału. To dało jej awans z miejsca 50. na 47. Z kolei Łodzianka rywalizację zakończyła już po pierwszym meczu turnieju głównego, w efekcie przesunęła się z pozycji 55. na 57.

Rio de Janeiro. Jeden dzień – dwa zwycięstwa. Tomas Etcheverry triumfatorem imprezy

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Tomas Etcheverry po raz pierwszy i Tomas Etcheverry po raz drugi. Argentyńczyk wygrał drugie spotkanie w niedzielę i sięgnął po tytuł w Brazylii. Najpierw w przesuniętym z powodu deszczu półfinale pokonał Vita Koprivę, a teraz okazał się lepszy od Chilijczyka – Alejandro Tabilo. 

Dwa maratońskie mecze jednego dnia i oba zakończone sukcesem. Niesamowitej rzeczy dokonał 26-letni Argentyńczyk. Podobnie jak w spotkaniu półfinałowym, tak i teraz – w finale, przegrał pierwszego seta, ale i tak dał radę powrócić z tej sytuacji i zapisać wygraną na swoje konto. 

Trzeba uczciwie przyznać, że rozpoczął decydujące starcie słabo, ale im dłużej trwał mecz, tym bardziej rozkręcał się Etcheverry. Dużą pewność pokazał w tie-breaku drugiej partii, gdzie bardzo szybko zbudował sobie sporą przewagę, co przełożyło się na szczęśliwy dla niego rezultat. W trzeciej odsłonie za to decydujące okazało się jedno jedyne przełamanie, które nastąpiło stosunkowo szybko, bo w trzecim gemie. Od tego czasu swoje gemy wygrywali serwujący, nie dając dojść returnującemu nawet do break-pointów. 

Tym samym po trzech godzinach i sześciu minutach gry został wyłoniony nowy mistrz turnieju w Rio de Janeiro i po raz pierwszy został nim Tomas Martin Etcheverry. Jest to dla niego pierwszy tytuł rangi ATP Tour, zatem ma co świętować. Dokonał tego jak najbardziej zasłużenie i to w jakim stylu. Zagrał dziś dwa wymagające spotkania, wygrał oba i udowodnił, że w pełni zasługuje na trofeum. 


Wyniki

ATP 500 Rio de Janeiro, Finał:

Tomas Martin Etcheverry (Argentyna, 8) – Alejandro Tabilo (Chile) – 3:6, 7:6(3), 6:4