Korespondencja z Toronto. Świetny pojedynek Rybakiny z Osaką

/ Peter Figura , źródło: Korespondencja z Toronto , foto: Peter Figura

Po tym jak torontońska publiczność została pozbawiona możliwości oglądania bardzo ciekawie zapowiadającego się meczu ćwierćfinałowego pomiędzy Belindą Bencic i Coco Gauff (Bencic wycofała się z powodu kontuzji biodra) występujące w drugin wtorkowym ćwierćfinale Jelena Rybakina i Naomi Osaka wynagrodziły tę stratę poprzez możliwość oglądania ponad dwuipółgodzinnego niezwykle wyrównanego spotkania.

Był to chyba taki mecz, na który wszyscy czekali: dwie z największych gwiazd kobiecego touru rozegraly niezwykle wyrównany pojedynek, który z całą pewnością mógł zadowolic największych koneserów tenisa.

Przez dwie godziny i 20 minut na Centralnym Korcie Sobey Stadium mecz wielokrotnie przechylał się między kontrolowaną agresją Osaki a niezwykłą siłą serwisową Rybakiny. Ostatecznie to Kazaszka, która jest rozstawiona z numerem drugim, znalazła dodatkowa siłę, aby przechylić losy meczu na swoją korzyść. Serwując niezwykle mocno i precyzyjnie Rybakina zanotowała na swoim koncie 15 asów serwisowych, z których ostatniego zaserwowała w najważniejszym momencie meczu – piłce meczowej.

Osaka wygrała pierwszego seta 6–4, od razu pokazując, jak była groźną przez cały turniej w Toronto. Dotarła do ćwierćfinału po przekonującym zwycięstwie 6–4, 6–4 nad Kanadyjką Leylah Fernandez, a jej gra przeciwko Rybakinie była bardzo agresywna a uderzenia piłki z głębi kortu były ponownie precyzyjne.

 

Rybakina jednak nie zamierzała się poddać.

Drugi set zamienił się w prawdziwą bitwę nerwów. Żadnej z zawodniczek nie udało się zdobyć decydującej przewagi, a Rybakina ostatecznie wygrała w tie-breaku, 7:5, doprowadzając do decydującej partii.

W trzecim secie serwis Rybakiny miał nie tylko znaczenie z powodu ilości asów serwisowych, ale przede wszystkim dlatego, że wygrała ona aż 73% punktów z pierwszego serwisu. O tym jak bliski był to mecz niech świadczy fakt, że Rybakina wygrała w nim 100 punktów, a Osaka 99.

 

To nie był mecz, w którym jedna zawodniczka zdominowała drugą. Różnica sprowadziła się do zaledwie kilku punyktow. Rybakina wygrała po bardzo dobrej walce. Dla Osaki ta porażka jest jednak kolejnym zachęcającym sygnałem. Była numer 1 na świecie wielokrotnie pokazała, że znowu potrafi rywalizować z najlepszymi. Jej występ w Toronto obejmował zwycięstwo nad Fernandez i zakończył się meczem przeciwko jednej z najbardziej niebezpiecznych zawodniczek świata, a pojedynek ten praktycznie został rozstrzygnięty przez jeden punkt.

Na Kazaszkę w półfinale czeka Coco Gauff, ktora mogla odpoczywać, gdyż jej ćwierćfinałowa przeciwniczka, Belinda Bencic nie mogła grać z powodu kontucji biodra.

 


Wyniki

Ćwierćfinały:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) – Naomi Osaka (Japonia, 11) 4:6, 7:6(5), 6:4

Coco Gauff (USA, 4) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 12) walkower

Toronto. Iga Świątek powalczy o finał, a rywalką Elina Switolina

/ Jakub Karbownik , źródło: www.wtatour.com/własne, foto: Peter Figura

Iga Świątek i Elina Switolina zagrają w pierwszym półfinale Canadian Open. Polka i Ukrainka na kort centralny w Toronto wyjdą w nocy ze środy na czwartego polskiego czasu o godzinie 1:00.  Była liderka rankingu spróbuje pierwszy raz w tym sezonie pokonać reprezentantkę naszych wschodnich sąsiadów.

Już tylko trzy spotkania dzielą nas od wyłonienia nowej mistrzyni turnieju WTA 1000 rozgrywanego w Toronto. W pierwszym z meczu półfinałowych dojdzie do spotkania Igi Świątek z Eliną Switoliną, które dotychczas mierzyły się siedmiokrotnie i cztery zwycięstwa odniosła Polka. Jednak w 2026 roku to Ukrainka dwukrotnie schodziła z kortu jako zwyciężczyni. Teraz nasza zawodniczka dostanie szansę rewanżu za ostatnie porażki na Indian Wells oraz w Rzymie.

Organizatorzy podali plan gier na środę 12 sierpnia. Pojedynek półfinałowy między Igą Świątek i Eliną Switoliną zostanie rozegrany na głównym korcie o godzinie 1:00 polskiego czasu w nocy ze środy 12 sierpnia na czwartek 13 sierpnia.

Po zakończeniu tego spotkania zostanie rozegrany drugi z półfinałów w którym zmierzą się Coco Gauff i Jelena Rybakina.

Cincinnati. Koniec marzeń o pięciu Polkach w turnieju głównym

/ Jakub Karbownik , źródło: www.wtatour.com/własne, foto: Andr

Katarzyna Kawa nie dołączy do Igi Świątek, Mai Chwalińskiej, Magdaleny Fręch i Magdy Linette w drabince turnieju głównego imprezy WTA 1000 w Cincinnati. Kryniczanka co prawda wygrała pierwszą partię meczu z Evą Lys, ale w dwóch kolejnych lepsza okazała się Niemka.

Wciąż emocjonujemy się tym co dzieje się w Toronto, gdzie w nocy z 12 na 13 sierpnia o miejsce w finale Canadian Open 2026 zagra Iga Świątek, ale patrzymy już powoli w stronę Cincinnati, gdzie wystartuje drugi turniej US Open Series – Cincinnati Open. O piąte miejsce w turnieju głównym dla reprezentantki Polski starała się Katarzyna Kawa.

Polka bardzo dobrze rozpoczęła pojedynek z tenisistką naszych zachodnich sąsiadów, bo od prowadzenia 4:1 z podwójnym przełamaniem. Eva Lys zdołała doprowadzić do wyrównania, ale końcówka ponownie należała do Katarzyny Kawy, która trzeci raz odebrała podanie rywalce i wyszła na prowadzenie w całym pojedynku.

Również druga odsłona rozpoczęła się bardzo dobrze dla piątej rakiety naszego kraju, która przełamała rywalkę już w gemie otwarcia. Były to jedno miłe złego początki, bo kolejne sześć gemów wygrała Niemka, doprowadzając tym samym do trzeciego seta. Tego od wygranego gema przy podaniu Polki zaczęła reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów. Odpowiedz Katarzyny Kawy była piorunująca. Cztery gemy wygrane z rzędu. Jednak ku uciesze kibiców Lys nie był to koniec emocji. To Niemka od stanu 1:4 wygrała kolejne pięć gemów i zameldowała się w finale kwalifikacji.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Eva Lys (Niemcy, 5) – Katarzyn Kawa (Polska) 5:7, 6:1, 6:4

Montreal. Trzech Amerykanów w półfinałach

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: East News

We wtorek rozegrano ćwierćfinały turnieju w Montrealu. Kibicom prezentowano naprawdę ciekawe pojedynki.

Skład najlepszej ósemki zawodów w Kanadzie z pewnością był niespodziewany, ale nie oznacza to, że zabrakło emocji i walki na korcie.

Wśród uczestników tej fazy był Ben Shelton. Obrońca tytułu mierzył się z Jakubem Menszikiem, z którym ma niekorzystny bilans meczów (1-2), więc musiał się mieć na baczności.

Shelton okazał się zdecydowanie lepszy. Amerykanin oddał rywalowi jedynie cztery gemy i pozwolił mu na nieco więcej tylko w pierwszym secie, którego wygrał z wynikiem 6:3. Rywalem zwycięzcy tego meczu będzie Learner Tien. 20-latek wyraźnie pokonał Daniela Meridę, z rezultatem 6:3 6:2.

Po drugiej stronie drabinki spotkali się zaś Arthur Fils i Rafael Jodar. Panowie zagrali niedawno w Waszyngtonie, więc Francuz dostał szybką okazję na rewanż za porażkę w stolicy USA.

Pierwszego seta lepiej zaczął Rafael. Hiszpan prowadził już 3:0, ale dał się dogonić a po dziesięciu gemach na tablicy widniał wynik 5:5..O losach partii decydował tie-break, którego zdobył Jodar. W drugim secie remis między panami utrzymał się do stanu po trzy. Potem na korcie dominował Hiszpan – tenisista z Półwyspu Iberyjskiego nie przegrał więcej gemów i zameldował się w półfinale.

W ostatnim ćwierćfinale górą był Brandon Nakashima, który nie miał problemu z odprawieniem Luciano Darderiego.

 


Wyniki

 

Montreal (ćwierćfinały):

B. Shelton (USA, 5) – J. Menszik (Czechy, 13) 6:3 6:1

L. Tien (USA, 12) – D. Merida (Hiszpania) 6:3 6:2

R. Jodar (Hiszpania, 20).- A. Fils (Francja, 18) 7:6(5) 6:3

B. Nakashima (USA, 28) – L. Darderi (Włochy, 19) 6:2 6:3